• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja 05.09.1972 | We did something bad | Victoria, Sauriel & Cynthia

05.09.1972 | We did something bad | Victoria, Sauriel & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#11
03.04.2025, 21:42  ✶  
Nie minęło kilka minut, a Cynthia sama zajęła odpowiednie miejsce w przygotowanym wcześniej kręgu, który zdążyła już sprawdzić kilkukrotnie.  Był trwały, wzmocniony dodatkową solą. Nie próbowała go zmieniać, ale przestudiowała i rozłożyła na części pierwsze jego elementy oraz składniki, który miały zwiększyć szanse na sukces. Lista nie była dluga i na szczęście, nie była również skomplikowana.  Sam krąg nie był skomplikowany, ściśle trzymała się instrukcji otrzymanych od znajomych z Nowego Orleanu, które szkoliły ją z zakresu nekromancji, gdy tam była. Stary cmentarz był bardziej stabilny niż nowsza, naruszana nowymi pochówkami nekropolia, a kości pochowanych tu druidów tudzież czarodziejów, miały czystsze źródło magii niż współcześni magowie. Ich krzyże oraz symbole na pomnikach również mogły pomóc w tym, co blondynka planowała osiągnąć.
Każde ramię gwiazdy reprezentowało sobą inny element, aby wzmocnić połączenie, Tori znajdowała się w centrum, a Cynthia naprzeciwko niej. W zawiniątkach przyniesionych przez czarownicę poza kryształową fiolką, która wypełniona była teraz krwią Tori, były również kamienie szlachetne, które miały wzmocnić połączenie z tutejszą ziemią, kości oraz gynostemma, znana jako zioło życia. Przesunęła warkocz na plecy, zbliżając się do przyjaciółki i ujmując jej dłonie, obdarzyła ją spokojnym uśmiechem. Wcale nie oznaczał, że nie była zdenerwowana — ale wiedziała, że w przypadku takich działań, jej umiejętność kontroli emocji i wyciszenia była największym asem w rękawie. Dzięki temu będzie mogła precyzyjnie poprowadzić, przekształcić nitki i spróbować osiągnąć to, co sobie zaplanowała. Ukierunkowała głowę na jedną myśl — nie musiała ratować świata, musiała uratować Victorie. Przesunęła palcami po jej ręku, a potem kucnęła na chwilę do podstawionej miseczki z cieczą, która w rzeczywistości była farbką ziemną. Była w niej glina, kwiaty, zioła, wysuszone liście oraz głóg, który nadawał mu charakterystyczną, czerwono-fioletową barwę. Na sobie miała już odpowiednie znaki wzmacniające, zarówno na dłoniach, jak i na klatce piersiowej oraz karku, natomiast u Tori skupiła się na odpowiednim oznaczeniu dłoni, bo ona miała być głównym źródłem ich połączenia. Symbole oraz runy nawiązywały do życia, oraz śmierci, do zdrowia, długowieczności i bezpieczeństwa. Miały stanowić dla niej dodatkową ochronę. Przygotowała jeszcze znaki na swoich stopach oraz pod nimi, aby wzmocnić połączenie z cmentarzem, gdyby jej energia była niewystarczająco. A później odstawiła na bok pustą praktycznie miskę, wyprostowała się i mocniej chwyciła jej dłoń, przymykając oczy.
Potrzebowała oczyścić umysł, odciąć się od otaczającego ją świata i skupić na tym, co było niewidoczne dla oczu. Wykorzystanie nekromancji często przypominało jej zabieg chirurgiczny lub sekcje zwłok, gdzie najmniejsze drżenie mogło przynieść katastrofalne skutki. Musiała być precyzyjna i ostra, jak skalpel, działać bez wahania. Gdy dźwięki otaczającego ją świata zdawały się umilknąć, zacisnęła palce na transmutatorze. Jasny patyk zadrżał posłusznie, a Cynthia — chociaż zwykle posługiwała się magią niewerbalną, zaczęła szeptem recytować inkantację, uważając na ton oraz nacisk na kolejne słowa. Poczuła przyjemne drżenie gdzieś wewnątrz, chłód bijący z dłoni stojącej naprzeciw czarownicy i jednocześnie fale ciepła, która zalała ją od stóp do głów. Dlatego posługiwanie się tak silną magią było niebezpieczne, bo poczucie, które dawało, było uzależniające. Natężenie wibracji się zmieniało, a ona mogła zobaczyć, poczuć nitki energii, dostrzec ich zawiłość w stojącej przed nią kobiecie.

Samo połączenie nie było problemem, wielokrotnie badała pacjentów za pomocą nekromancji i miała okazję dokładnie przyjrzeć się przypadłości wyniesionej z limbo nie tylko na Tori, ale również na Louvainie i Atreusie. Odnalezienie tych właściwych nitek było słodką igraszką przed tym, co było trudnym wyzwaniem. Postanowiła zacząć od pozornie łatwiejszego zabiegu, jakim było scalenie cząstek ich energii tak, aby mogła poczuć, gdy Victorii życie znajdzie się w niebezpieczeństwie i zareagować. Był to swego rodzaju alarm, rzucany od dawien dawna przez czarownice i wiedźmy na swoje córki lub najbliższą rodzinę, czasem na władców, którym służyły. Efekt tego połączenia powinien być długotrwały i silny przez wzgląd na to, jak szeroki zakres wiedzy Flint miała — był też jednak odwracalny, gdyby zaszła taka potrzeba lub jej samej coś by się stało. Wówczas nitka po prostu by pękła, nie niosąc żadnego zagrożenia dla Tori. Podniosła na przyjaciółkę spojrzenie błękitnych oczu, wciąż inkantując i ignorując w zasadzie cały świat dookoła. Cmentarz był zabezpieczony, miały Sauriela, który wiedział, co ma w razie kłopotów zrobić. Czuła, jak szybko uderza jej serce, jak krew głośno krąży w żyłach i rozlewa się gorącem, wywołując delikatny rumieniec na bladej twarzy.


Rzut W 1d100 - 27
Słaby sukces...


Miała nadzieję, że się udało. Złapała głębszy oddech, czując chłód zimna, który wdzierał się do niej, gdy nitki wibrowały pod wpływem magii. Kolejny etap wymagał większego skupienia, był bardziej delikatny i skomplikowany. Musiała zaczepić się o źródło przyjaciółki, aby przenieść fragment zimna na siebie lub do ziemi, korzystając z magicznych przeciwników. Nawet jeśli by chciała, nie mogłaby pozbyć się go w całości, bo nie umiała stwierdzić, na ile zintegrował się z jej organizmem i byłoby to zbyt ryzykowne. Zamierzała więc wykorzystać to, czego była pewna. Po uszczupleniu energii lub też przypadłości z limbo, proces postępowania w organizmie powinien, ba, musi zwolnić. Jeśli wymieniłaby się z nią energią bezpośrednio w centrum, zimno od nowa musiałoby się dostosować, co osłabiłoby jego działanie i dało jej więcej czasu, aby obmyślic lepszy sposób na pozbycie się go. Może przeprowadzić dokładniejsze badania? Poczuła, jak ciało mimowolnie się jej spina, a plecy prostują. Chłód ziemi pod stopami i wibracja wzmacniania ziemną farbą oraz symbolami tylko czekała, aby zaczerpnąć energii, gdyby jej własna nie była wystarczająca. Serce znów jej przyśpieszyło, a ciepło zaczęło wymienia się z chłodem. Odrobinę szumiało jej w uszach, a osiągnięta przez nią koncentracja sprawiała, że nawet nie pomyślała o otworzeniu oczu. Niezależnie od efektu, który uzyska na sobie lub tego, co się dalej wydarzy z tym cmentarzem, musiała jej pomóc. Za to wszystko, co Victoria dla niej zrobiła, gdy zmarła jej matka, za to, jak zawsze mogła na nią liczyć i za to, że znosiła jej braki emocjonalne. Była dla niej jak siostra, jedyna rodzina, którą miała, nawet jeśli nie były krwią z krwi. Dlatego jej ruchy były stanowcze i precyzyjne, wdzierały się w esencję chłodu, chcąc przeprowadzić równowartą wymianę.

Rzut W 1d100 - 36
Sukces!
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#12
16.08.2026, 19:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.08.2026, 20:01 przez Baba Jaga.)  

Rytuał, którego podjęła się Cynthia, był niezwykle skomplikowany. Sięgał tam, gdzie trudno było sięgnąć, a czego nie mogły być pewne nawet osoby, z którymi konsultowała całe przedsięwzięcie. W końcu wszędzie głośno krzyczano, że to co stało się podczas Beltane, było ewenementem. pewnie i na skalę światową. Limbo natomiast było nieprzewidywalne. Nawet jeśli niektórzy byli w stanie wejrzeć za zasłonę, warunki jakie tam panowały, ciężkie były do określenia. Krótki spacer Victorii po limbo był niewystarczający, by rozwiać piętrzące się wątpliwości.

Rozpoczął się rytuał. Magia zadrżała, wprawiając wszystko w ruch i podążając ścieżkami, które zostały jej wyznaczone. Obie kobiety mogły poczuć, jak przepływa przez nie ta energia. Jak delikatnie ciągnie za coś wewnątrz Victorii, a Cynthii zrobiło się przy tym okropnie wręcz zimno. Coś drgnęło niespokojnie, a potem wszystko rozpłynęło się z dziwnym tąpnięciem. Zapanowała cisza. Moment spokoju i zastanowienia, czy się udało, ale udać się nie mogło.

Po krótkiej analizie sytuacji, panna Flint mogła stwierdzić, że nic się nie zmieniło. Nie zaczepiła się o energię Victorii, a rytuał okazał się fiaskiem. Im intensywniej jednak myślała nad tym, co mogło pójść nie tak, tym sprawa wydawała jej się jaśniejsza. Cokolwiek było odpowiedzialne za zimno, nie wiązało się z samym fizycznym ciałem. Tkwiło w innym miejscu, przykleiwszy się do duszy i to za nią podążało. Specjalistami od dusz natomiast, byli egzorcyści – jeśli Cynthia chciała dalej przy nich kombinować, powinna skonsultować się z którymś z nich, lub sięgnąć po rytualne przedmioty, które miały nekromantyczne przeznaczenie. Rozpościerało się przed nią parę możliwości; Fawleyowie, Nokturn, a może i nawet konsultacja z Macmillanami, którzy przyłożyli swoją rękę do wydostania jednego z zimnych z limbo. Jedno było wiadome – na ten moment wszelkie kolejne próby odprawiania rytuałów, były niemożliwe. Cynthia czuła się bardzo słabo, jakby jej poczynania wyssały z niej więcej energii niż powinny. Victoria czuła się nieco lepiej, chociaż kręciło się jej nieco w głowie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baba Jaga (309), Cynthia Flint (5613), Sauriel Rookwood (1612), Victoria Lestrange (2038)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa