• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan

[19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#1
Wczoraj, 22:49  ✶  
Życje najwyraźniej nie chciało, aby Robert zbyt szybko pomógł Zakonowi, co nie oznaczało, że los nie upomniał się w końcu i o Croucha. W sumie to wszystko zaczęło się od tamtej rodziny, której pomogli Guinevere i Anthony. Mugolacy, którzy przebywali w Londynie bez odpowiednich dokumentów, a po Spalonej Nocy i ataku na jedną z córek, postanowili uciekać. Oczywiście pomogli im a w podziękowaniu rodzina Phat wskazała im kolejnych czarodziejów w podobnej sytuacji.
I tym sposobem Zakon trafił do innych potrzebujących pomocy, a w jednym z przypadków pomoc Roberta mogła się okazać nieoceniona.

Podobnie jak było za pierwszym razem, gdy wypłynął temat Zakonu, Jonathan zaprosił kuzyna do swojego gabinetu po pracy. Tym razem jednak z biurka Selwyna zniknęły niemal wszystkie rzeczy, a zamiast tartaletek, Crouch został uraczony ciastem cynamonowym i kawą.
– Mam nadzieję, że wypiek ci smakuje – powiedział, gdy już usiedli, sięgając do jednej z szyflad biurka. – Merkucjo testował nowy przepis i był całkiem zadowolony z efektów, a ja uważam, że całkiem słusznie, ale mniejsza o to. – Wyjął czerwoną teczkę i przysunął ją w stronę Roberta. Jeśli czarodziej ją otworzył mógł zobaczyć zdjęcie dwóch śmiejących się osób. Kobiety w średnim wieku o ciemniejszej karnacji i dziewczynki, która nie mogła mieć więcej, niż osiem lat.
– Pani Chantrea Khiavi i jej córka Diana Stock. Pani Khiavi wyjechała z Kambodży jakieś dziewięć lat temu, czy też raczej z niej uciekła i no cóż… W Wielkiej Brytanii przebywa nie do końca legalnie. Jej córka urodziła się już tutaj, jej ojciec był białym Anglikiem i naciskał, aby dziecko miało jego nazwisko po czym uznał jednak że życie rodzinne nie jest dla niego i zniknął bez śladu. Z tego co rozumiem był mugolem i nieszczególnie dobrze przyjął wieść o magicznych zdolnościach swojej partnerki. Sama pani Khiavi jest mugolaczką i niestety została obrana za cel ataków podczas Spalonej Nocy. Jak sam pewnie rozumiesz zmotywowało ją to do szybkiego opuszczenia kraju. We Włoszech czeka na nią rodzina, tylko że widzisz… Podczas pożaru część potrzebnych do ucieczki dokumentów uległa spaleniu w tym akt urodzenia Diany. Ta włoska rodzina to mugole, pani Khiavi chce aby jej córka miała tam spokojne życie w obu światach. Jak zauważyłeś Diana ma inne nazwisko. Nie przypomina też szczególnie swojej matki, co zwiększa szanse na dodatkowe problemy i podważanie pokrewieństwa podczas legalizacji spraw we Włoszech. Gdyby tylko znalazła się dobra dusza, która byłaby w stanie odtworzyć akt urodzenia, tak aby ułatwić tej biednej kobiecie ucieczkę…
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#2
10 godzin(y) temu ✶  
Robert uwielbiał wizyty u Jonathana i miał ku temu jeden prosty powód. Zawsze raczono go znakomitymi przysmakami. Łatwo było go tym kupić, jeśli można się tak wyrazić. Wcześniej dostał wspaniałe tartaletki, a teraz ciasto cytrynowe. Kremowe, ale jednocześnie przyjemnie chrupkie. Crouch musiał przyznać, że w pracy brakowało mu tak dobrego jedzenia. Czasami nawet zapominał w ogóle o tej potrzebie, chodził sfrustrowany, a ktoś z jego biura przypominał mu, żeby może podniósł sobie cukier. To nie był szczególnie zdrowy tryb życia. Pozostawał jednak charakterystyczny dla swoistego pracoholizmu, którym ostatnio wykazywał się Robert. Cóż, było to potrzebne, by zrealizować projekt mieszkaniowy dla obywateli poszkodowanych w czasie Spalonej Nocy.

Crouch szczerze chciał pomagać ludziom. Nawet jeśli czasem postępował nie fair, a swoje stanowisko zdobył w nie najbardziej etyczny sposób, miał dobre chęci. Dlatego z uwagą słuchał Jonathana. Historia Chantrei Khiavi i jej córki Diany była zapewne jedną z wielu. Mugolacy chcieli uciekać z kraju i Robert uważał to za porażkę Ministerstwa. Zawiedli z daniem tym ludziom poczucia bezpieczeństwa. Widział zresztą, jakie nastroje panowały u Adriana i Johna po Spalonej Nocy. Robert wysłał praktykanta na dodatkowy kurs z zaklęć obronnych, by ten mniej bał się chodzić po londyńskich ulicach. Wściekało jego jednak to, że musiał to robić z własnej inicjatywy. Oczywiście nie dało się przeforsować w Wizengamocie ochrony dla mugolaków, bo zaraz odzywały się głosy o upadku cywilizacji czarodziejów i specjalnym traktowaniu. Z tego powodu ta cała tajna organizacja Jonathana była potrzebna. Żeby ci ludzie mieli jakiekolwiek szanse.

Podrabianie dokumentów oczywiście zawsze wiązało się z ryzykiem. Szczególnie jeśli oryginał spłonął.

– Czy to powszechna wiedza, że ten akt urodzenia się spalił? Chodzi mi o to, że sytuacja, w której nagle, jakimś cudem, odnajdzie się oryginał, będzie podejrzana. Bardziej wiarygodny byłby odpis z poświadczoną zgodnością z oryginałem. To mogłoby teoretycznie się znaleźć nawet w archiwach Ministerstwa – rzekł. Nałożył sobie drugi kawałek ciasta. – Oczywiście realnie go tam na pewno nie ma, jestem przekonany, że sprawdziliście ten trop. Odtworzenie odpisu aktu urodzenia nie będzie więc problemem. W którym roku urodziła się ta córka? Wiesz, wzory aktów urodzenia czasem się zmieniają, więc muszę dopasować się do jednego konkretnego.


Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jonathan Selwyn (404), Robert Albert Crouch (352)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa