22.07.2025, 12:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2025, 19:58 przez Hannibal Selwyn.)
15.09.1972, popołudnie
The Globe
The Globe
- SELWYYYN! - Robert Kendrick urwał, kiedy dwie głowy w dwóch różnych punktach sceny odwróciły się w jego stronę - to znaczy, Hannibal Selwyn! Czy my gramy pornola!? Co ja ci mówiłem o tej scenie, to ma być transcendentna, religijna ekstaza, a nie scena z klubu BDSM!
Aktor na scenie z frustracją machnął trzymanym w dłoni biczem.
- To co, mam w milczeniu cierpieć? Przecież nikt w to nie uwierzy!
- Masz cierpieć w ogóle! A nie udawać orgazm!
- A widziałeś kiedyś, jakie miny mają biczownicy na obrazach?! Ból i rozkosz! Widzowie potrzebują silnych, pierwotnych emocji, katharsis, nie religii!
- Czy ojciec przesunął cię na moje stanowisko i zapomniał mi o tym powiedzieć? - wysyczał starszy czarodziej, ściskając w dłoni scenariusz.
- Nie mieszaj do tego mojego ojca! - Hannibal krzyknął, tracąc panowanie nad sobą - Mówiłeś, że ma być z uczuciem, to gram z uczuciem! Wydaje ci się, że jesteś jedynym…- reszta jego słów utonęła w narastającej fali muzyki, głośniejszej i głośniejszej, aż żaden z mężczyzn nie był w stanie jej przekrzyczeć. Obaj odwrócili głowy w poszukiwaniu jej źródła. Lauretta stała na pustym fragmencie sceny, różdżką kontrolując nawałę dźwięków, jak rozgniewana bogini. Zyskawszy ich uwagę, opuściła różdżkę. Muzyka ucichła.
- Własnych myśli nie słyszę przez wasze wrzaski! Jak mam ćwiczyć w takich warunkach? - może nie podnosiła głosu aż tak, jak Hannibal i Robert przed chwilą, ale jej słowa ociekały wściekością.
- To nie musisz ćwiczyć akurat wtedy, kiedy ja!
- MUSZĘ! Nie będą się wszyscy chować po kątach, bo wielki pan gwiazdor łaskawie postanowił pracować!
- My z Hannibalem wcześniej zarezerwowaliśmy tę salę!
- Łaskawie?! Tłukę tę jebaną sztukę nie mniej, niż ty!
- Na razie raczej jakieś miernej jakości porno widziałam!
- MIERNEJ JAKOŚCI!?
- Widzisz, nawet Lauretta uważa, że przesadzasz z tymi jękami!
- SKOŃCZYłem! - wrzasnął Hannibal, czego efekt nieco zepsuło załamanie głosu wpół słowa - wciąż jeszcze pokłosie Spalonej Nocy. Cisnął biczem o ziemię i ruszył do wyjścia.
- Ciekaw jestem, skąd tak dobrze wiesz, jakie to sceny rozgrywają się w klubach BDSM!- syknął jeszcze, mijając reżysera, nie mniej jadowicie, niż wcześniej Lauretta.
Tancerka z godnością podjęła ćwiczenie swojej partii solowej. Kendrick poczerwieniał nieco i odwrócił się w stronę baletowego dublera Merlina i dwójki aktorów drugoplanowych, próbujących podczas całej awantury zapaść się pod scenę.
- Wy tam! Na scenę!
Hannibal prychnął i z bardzo obrażoną miną przemaszerował przez widownię. Zwykle dogadywał się z reżyserem "Ekstazy Merlina" bez większych problemów, ale kwestia sceny chłosty budziła emocje, bo ich wizje kreatywne rozjeżdżały się i na dwa tygodnie przed premierą wciąż nie udało się przekonać Kendricka do lepszego pomysłu Hannibala. W dodatku, bezczelnie i niesprawiedliwie wypomniał mu pozycję jego ojca!
Ehh, a może po prostu było piątkowe popołudnie i wszyscy byli już zmęczeni? Malfoy podobno doprowadził Tonks do płaczu przy próbie tej mugolskiej baśni o krasnoludkach, a pół teatru słyszało, jak pani Lisa z portierni ochrzania Salvatore, bo wlazł na świeżo umytą podłogę lobby.
Selwyn pchnął dwuskrzydłowe drzwi Sali Wawrzynowej - otworzyły się z satysfakcjonującym dramatycznym rozmachem i niemal staranowały osobę za nimi.