25.01.2026, 12:24 ✶
25.09.1972, Ministerstwo Magii
Kiedy Robert Crouch miał pomysł, jego umysł zaczynał działać zupełnie inaczej niż normalnie. Myśli lawirowały w dzikich konfiguracjach, wszystko nasuwało mu skojarzenia związane z nową ideą. Weryfikacja tego, czy nadawała się do wprowadzenie go w życie początkowo wydawała się niemal niemożliwa. Może to dlatego, że Robertowa głowa w przeszłości wpadała na pomysły zgoła fatalne (szczególnie w czasach późnego Hogwartu i wczesnego praktykowania). Teraz był dorosły, ale czy bardziej rozsądny? Zapewne tak, z jednego prostego powodu: zamierzał skonsultować to z kimś, kto w głowie miał zdecydowanie większy porządek.
Przyszedł do gabinetu Anthony'ego Shafiqa z plikiem kartek, który dzień wcześniej przyniosła praktykantka. Były to badania i rokowania, dość wczesne, ale zatrważające. Takie, obok których nie dało się przejść obojętnie. Robert był zdania, że ze wszystkich nauk, dobrego polityka powinna najbardziej obchodzić socjologia. Nie chodziło o marny populizm, lecz o to, by spełniać swoją służbę wobec społeczeństwa, analizować potrzeby. Tutaj zaś były one miażdżące.
Przeszedł przez biuro OMSHM-u aż do gabinetu przyjaciela. Nie widział nigdzie w pobliżu Jonathana ani Lazarusa. Możliwe, że sprawy służbowe zagnały ich gdzie indziej. To w sumie dobrze, bo pogawędki z kumplem lub kuzynem mogły zabrać Robertowi niezbędny czas, który chciał wykorzystać na rozmowę z Shafiqiem. A na jego własnym biurku, jak zresztą zwykle, leżała góra różnorakich dokumentów. Zaraz miała zasłonić mu obramowane zdjęcie Enid...
Zapukał więc do gabinetu i po chwili uchylił drzwi, by wejść do środka. Zawsze podziwiał to, jak Anthony utrzymywał u siebie taki ład. Robert może był zorganizowany, a jednak owa "organizacja" działała w sposób zrozumiały jedynie jemu samemu.
– Witaj, Anthony. Nie przeszkadzam? – uśmiechnął się na wejściu.