• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[13/10/72, Lamezia Terme] Kret w zalewie z rybiego gówna

[13/10/72, Lamezia Terme] Kret w zalewie z rybiego gówna
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#1
06.07.2026, 15:16  ✶  
Piękny wieczór we włoskim kurorcie po plugawej przygodzie

— Leviathanie. — Peregrinus dopadł go zdyszany gdzieś pomiędzy uwijającymi się wokół miejsca zdarzenia służbami. Cichy, spokojny badacz był nietypowo dla siebie wzburzony i nerwowy. — Napijmy się. — W oczach wróżbity błyszczało szaleństwo, po jego skroni spływał poszarpany płat rybich łusek, pomiędzy czarnymi włosami błyszczały resztki zgniłych ciał zwierzęco-ludzkich. Mężczyzna cuchniał niemiłosiernie. — Będę dziś pierwszy musiał skorzystać z prysznica — zgłosił rzeczowo, lecz zorientował się, że Leviathan również nie wyglądał dobrze. — O ile nie masz nic przeciwko — zreflektował zmieszany.
Wokół nich rozwijała się akcja Włoskiego Ministerstwa, lecz trudno było Peregrinusowi za tym nadążyć. Tego wieczora nie miał głowy interesować się funkcjonowaniem służb ani śledztwem. Właściwie to czuł się, jakby po kilku opętaniach z rzędu nie miał już głowy w ogóle.
Trelawney w niezręcznej ciszy patrzył chwilę na Rowle'a, nie wiedząc, co mówiło się po podobnych przejściach, gdy wtem coś zapiszczało i poruszyło się w torbie wróża, przypominając o swojej obecności. Jasnowidz spojrzał na nią skonsternowany i po chwili dopiero zorientował się, co było w środku.
Odrzucił klapę torby, rozpiął zamek i zdumiony wyciągnął spomiędzy swoich rzeczy stworzenie.
— Weź to, proszę, bo ja nie mam pojęcia, co z tym zrobić. — Bez chwili namysłu złożył na dłoni smoka futrzane zwierzątko, które popiskiwało i wierzgało małymi łapkami. Wielkością przypominało kreta, choć ciało wydawało się zbyt wydłużone, a przednie łapy dziwnie podobne do ludzkich dłoni o bladych palcach zakończonych pazurkami. — Próbowało nas zabić.
Posiadało kciuk przeciwstawny.


źródło?
objawiono mi to we śnie
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#2
08.07.2026, 02:05  ✶  

Leviathan był w opłakanym stanie. Czerwony, z podrażnianą skórą, a do tego pokrytą gdzieniegdzie bąblami, co było wynikiem próby ugotowania przez niego żaby. Żrący opar zrobił swoje, ale nawet przez moment nie żałował tego, czego się w solankowej grocie. Proponowane natomiast napicie się, było chyba jedną z lepszych rzeczy, jaką można było mu zaproponować. Rowle nigdy nie odmawiał alkoholu i teraz uśmiechnął się nawet w odpowiedzi, ale oczy błądziły po jego obliczu z pewnym zastanowieniu. W oczach Peregrinusa było bowiem widać szaleństwo. Oblepiony był też jakimiś dziwnymi resztkami… ryb? I śmierdział.

— Nie krępuj się — zapewnił go, bo chyba faktycznie był to całkiem dobry pomysł, by jako pierwszy skorzystał dzisiejszego dnia z wody.

Dookoła nich panowała wrzawa podnoszona przez funkcjonariuszy tutejszego ministerstwa. Trochę krzyczeli, trochę machali rękoma, ale wszystko to działo się przede wszystkim po włosku. Leviathan więc rozumiał z tego tyle co nic i było mu z tego powodu całkiem dobrze. A potem coś zapiszczało i przykuło spojrzenie smoka.

Leviathan z rosnącym skonsternowaniem przyglądał się temu, co wyciągał z torby Peregrinus. Wyglądało jak kret, ale te dziwne dłonie nie były stworzone do przekopywania długich korytarzy pod ziemią.

— Intrygujące — wydusił z siebie Rowle, z miejsca zastanawiając się, co niby ON miał zrobić z tym stworzeniem? Wywieźć go w walizce? Pewnie nie byłby to taki głupi pomysł, gdyby nie kręciło się dookoła pełno funkcjonariuszy Ministerstwa. — W jaki sposób? Gryząc po kostkach? — przyjrzał się stworzonku uważnie, próbując dojść do tego czy kojarzy jaki to konkretnie okaz.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#3
22.08.2026, 23:19  ✶  
Peregrinus śmierdział i lepił się od gnijących wnętrzności, lecz z nich dwojga to Leviathan wyglądał na takiego, który jest w aktywnych cierpieniach. Dusza Trelawneya skręcała się z obrzydzenia, żołądek walczył z odruchem wymiotnym, lecz — w przeciwieństwie do podrażnień skóry i bąbli — zwłoki można było z siebie zmyć.
— Widział cię uzdrowiciel? — Wróżbita rozejrzał się odruchowo dookoła miejsca zdarzenia w poszukiwaniu medyków.
Wręczenie kreta było działaniem tak spontanicznym, że mężczyzna nie miał żadnej sugestii co do dalszych kroków Rowle'a z tym nieboskim stworzeniem. Skołowany mózg Trelawneya połączył dwa fakty: zoolog-zwierzę, a potem wykonał pierwszą akcję, jaka przyszła mu do głowy. Nie miał czarodziej pojęcia, czy to coś to szkodnik, czy drapieżnik, czy… no, kret nie wyglądał groźnie, ale Peregrinus Trelawney nie potrafił odbudować zrujnowanego między nimi zaufania.
— W żadnym razie. Nie gryzł — zapewnił uspokajająco, po czym zaraz się zaniepokoił: — On gryzie? — Nagle szalenie się ucieszył, że zwierzę tkwiło już bezpiecznie w ręce, która nie należała do niego. — Widzisz, ja i on — wskazał kreta — mieliśmy jednego ducha. W sobie. Nie jednocześnie — tłumaczył się chaotycznie i nerwowo czarodziej, wspominając wydarzenia z przeklętej groty. Aż mu dreszcz po plecach przebiegł i wstrząsnął ramionami, gdy scena stanęła mu znów przed oczyma. — Opętała nas ta sama istota. Mnie. I tego… małego… futrzastego… cwaniaka — skurwysyna — jego duch popchnął do próby odpięcia łańcucha, który więził… bestię? Była tam związana łańcuchem bestia, w podziemiach. I on prawie ją uwolnił.
Wróżbita uniósł obie ręce i przeczesał palcami włosy. Wzdrygnęło go obrzydzenie, gdy wokół palca owinęła mu się rybia skórka.
— Kurwa, co to było. — Wypuścił powietrze z płuc, kręcąc z niedowierzaniem głową.


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leviathan Rowle (249), Peregrinus Trelawney (511)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa