Sesja rozliczona w osiągnięciu Badacz Tajemnic przez Roberta Mulcibera.
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
popołudnie, 29 czerwca 1972, Piwnica Nicholasa Traversa, Little Hangleton
Robert & Richard & Rodolphus & Stanley
Przygotowując wszystko z myślą o zbliżającym się, pierwszym spotkaniu, nie miał wystarczająco czasu na to, żeby zadbać o każdy jeden szczegół. Z tego też względu całość określić można było w znacznej mierze mianem tak zwanej prowizorki. Wydzielone trzy pomieszczenia. Oddzielone od reszty, które przynależały do tego konkretnego budynku. Całość wyposażona została jedynie w najbardziej podstawowe meble. Jakiś stół, szafa, krzesła. Kanapa. Brak naturalnych źródeł światła. Dużo pustej przestrzeni, z którą cholera jedna wie, co Robert zamierzał zrobić. I w sumie - co za różnica?
Na miejscu należało zameldować się przy pomocy specjalnego świstoklika. Jednorazowego. W tym konkretnym przypadku Mulciber nie zamierzał nazbyt mocno ryzykować. Gdyby niepozorny przedmiot wpadł w niepowołane ręce, mieliby pewnie sporo problemów. A problemów, to on jednak zamierzał unikać. Bo tak było wygodniej. Łatwiej. Mniejsze ryzyko przeprowadzki do przytulnej celi w Azkabanie. Jakoś nie uśmiechała mu się przeprowadzka na wyspę, gdzie poza całą masą różnych pojebów, za sąsiadów miałby również dementorów. Nie brzmiało kusząco.
Czekając aż zaproszone osoby zjawią się na miejscu, siedział razem z bratem przy stole. Dopiero co zapoznał Richarda z tą konkretną lokalizacją. Wcześniej jakoś tak nie było okazji. Młodszy z bliźniaków przebywał w Norwegii, miał do załatwienia nieco spraw. Znowu więc musieli działać osobno.
W zasadzie - to czy tak naprawdę, na poważnie, zaczęli działać razem? Można było mieć w tym temacie pewne wątpliwości. Uzasadnione.
- Będzie nas tym razem czworo. Jeszcze dwie osoby. Trzecia na razie pozostanie na boku. Jeśli zajdzie taka potrzeba, uruchomimy również kolejne kontakty. - odezwał się znad jakiś notatek, które właśnie przeglądał. Materiałów, jakie sam zdołał sobie wcześniej przygotować. Pozyskać. Choć sam nie wziął na siebie konkretnych zadań, a przynajmniej nie mówił nic na ten temat, to zarazem nie można powiedzieć, aby niczym się nie zajmował. Nie był typem człowieka, który jedynie czekał na efekty prac podjętych przez inne osoby, choć zarazem - w znacznym stopniu się nimi wysługiwał. - Jeśli masz jakieś pytania, to ostatni moment. - uprzedził go jeszcze. Bo przecież za chwilę mieli się tutaj zjawić. Ich niewielka grupa. Być może zalążek czegoś większego. Czas pokaże. Czas dostarczy odpowiedzi. Tak jak zawsze.