Chyba przydałoby się zrobić co nieco zamieszania, mam nawet ku temu odpowiednie środki, słyszałam, że mamy się tym zająć razem, znajdziesz dla mnie chwilę, abyśmy mogli obgadać szczegóły?
List spłonął po tym, jak Sauriel go przeczytał.
nawet nie wiesz jak mi tym umiliłeś dzień. Siedzę dzisiaj nad raportami i już mam trochę dość.
Wyobrażam sobie te piski, jak chciała skoczyć i nie umiała. Chciała tam wejść do Kwiatuszka? Czy może zostawiłeś tam szyneczkę i patrzyłeś co zrobi?
Urocza jest. Bawcie się grzecznie!
próbowałam cię złapać na lusterku, ale się nie udało, co chyba oznacza, że jesteś u siebie w domu. Trochę szkoda, bo może udało by ci się usłyszeć to dzieło sztuki jakie właśnie tworzy mój u k o c h a n y sąsiad. Przysięgam Ci, że w końcu mi się cierpliwość skończy i ten dzień dziecka też się skończy…
Jak się czujesz po wczoraj? Mnie jeszcze trochę bolą nogi i pospałam tylko chwilę tak w zasadzie, ale chciałam Ci podziękować za tę noc, bo bawiłam się naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że Ty też.
Przyszło mi też do głowy coś w związku z moim eksperymentalnym projektem wytwórczym. Na ile znasz rodzinę Yaxley? Jakiś czas temu skontaktowano mnie z jednym z nich, który… no cóż… miał tego pecha, że z łowcy sam stał się zwierzyną i skończyła się jego przygoda ze słońcem. Chłopak został przemieniony pół roku temu, a jego stwórca zostawił go samego sobie, w życiu nie widziałam kogoś bardziej zagubionego od niego. I pomyślałam sobie… Może byś się z nim spotkał? Pogadał? Nie wiem, nauczył nad sobą panować, czy cokolwiek? Bo chyba to mu najbardziej doskwiera. Jak się z nim umówiłam to wręcz prosił mnie, żeby zrobić to tak, żeby w razie czego został spacyfikowany, więc miałam w pogotowiu Strzałkę. Nic nie zrobił, jakby co, ale… A co ja Ci będę pisać, sam zresztą wiesz. Co myślisz?
Dziękuję Ci jeszcze raz! ♡
dziękuję, ale nie ma takiej potrzeby. Moja cierpliwość się dzisiaj skończyła i już sobie poradziłam z tym problemem.
To nie jest mój koleżka, widziałam go na oczy ledwo raz, to po pierwsze. Po drugie nie mam zielonego pojęcia ile płaci, ale to Yaxley, na biednego nie trafiło, nie będę za to mówić za niego, nie jestem jego sekretarką. Po trzecie nazywa się Astaroth i wątpię żeby miał jakoś bardzo zajęte te noce, napiszę do niego. Jesteście dużymi chłopcami, dogadacie się sami, bez mojego udziału. Dziękuję.
I tak, uważam, że jesteś mistrzem kontroli. Widziałam to na własne oczy, nie umniejszaj sobie.
Tak, truskawki były najlepsze.