• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [05.06.72, wykopaliska w Walii] Musi być ich siedem

[05.06.72, wykopaliska w Walii] Musi być ich siedem
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
10.12.2023, 00:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2024, 22:36 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono w Piszę, więc jestem, Guinevere McGonagall.

Cześć większej fabuły wykopalisk.

To, co kryje się w zablokowanej części podziemi, do których wpadli wiosną, Alethea Crouch w niematerialnej formie odkryła już w nocy dziewiętnastego maja. Nie mogli jednak od razu ruszyć badać tajemnic tuneli. Po pierwsze – przecież oficjalnie nigdy jej tam nie było, a to co knuli z Cathalem i Nell przyciszonymi głosami w jednym z namiotów, nie miało trafić do żadnego z dokumentów. Po drugie – drogę należało odblokować. To zaś trzeba było zrobić ostrożnie, aby upewnić się, że nic nie zostanie zawalone ani uszkodzone.
Ostatecznie bezpieczne przejście udało się wytyczyć na początku czerwca.
Zeszli w dół, z budynku, należącego niegdyś zapewne do Augustusa Blackwooda, do jego podziemnej pracowni. Jeden z obrazów, które ją zdobiły, był jak zwykle pusty – chociaż Leta wiedziała, że nie było tak zawsze i że jeden z Blackwoodów wciąż składał tutaj niekiedy wizyty.
– Drzwi już udało się otworzyć, chroniła ich również zagadka numerologiczna, pułapkę na początku korytarza rozbrojono, w teorii więc nie powinniśmy natknąć się na żadne kolejne niespodzianki, ale musimy pozbyć się diabelskich sideł, które zagradzają ostatnie przejście, zanim pójdziemy dalej…
– Zostaw to mnie. Żadne diabelskie sidła nie mają ze mną szans. Już są martwe, mogą od razu same siebie udusić, zanim ja się do nich zbliżę – zapowiedziała Nell niemalże radośnie, grzebiąc po kieszeniach i upewniając się, że ma ze sobą wszystko, czego potrzebowała. Cathal zabierał ze sobą i ją, i Ginny, bo wiedział, że w środku są trupy – a obie panie ze swoim wykształceniem mogły najwięcej orzec.
– Od razu za nimi powinna być główna część podziemi. Na razie chcemy się tylko rozejrzeć – podjął Cathal, jakby w ogóle nie usłyszał tego, co mówiła Bagshot. Archeolog miał ze sobą plecak, z najpotrzebniejszym sprzętem, i ubrał się typowo do takiej wyprawy: w ciężkie buty, chroniące kostki, długie, materiałowe spodnie, kryjącą ciało koszulę. Jasne włosy były zmierzwione, trochę już za długie, i wymagające podcięcia, a twarz pokrywał mu zarost, świadczący o tym, że w ostatnich dniach nie znalazł czasu na golenie się. – Jeżeli ktokolwiek zauważy coś podejrzanego, wycofujemy się, nie ma pośpiechu. Patrząc po mapach miejsce, do którego idziemy, będzie dokładnie centralnym punktem wokół którego okrąg tworzą filary leżące w okolicach wioski. W środku prawdopodobnie będzie więc centrum całego układu. Jakieś pytania, zanim skierujemy się dalej?
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
10.12.2023, 15:36  ✶  

Ginevra dobrze wykorzystała ostatni czas; udała się do Londynu, pokręciła trochę po centrum magicznego świata na Wyspach Brytyjskich, a przede wszystkim zrobiła zapasy eliksirów i różnych specyfików, skoro już udało jej się jakoś zaaklimatyzować w Anglii i nawet powróżyć jakimś koleżanką babci za pieniądze. Potrzebowała tych zapasów, bo sama nie ufała sobie na tyle, by wytwarzać mikstury i maści, właściwie niezbędne do pracy jako uzdrowiciel. Uzupełniła więc całą swoją medyczną skrzyneczkę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie potrzebna, tym bardziej biorąc pod uwagę pracę na wykopaliskach. Nie miała zielonego pojęcia co tam knują, nawet nie bardzo ją to interesowało, skoro skupiła się po prostu na poznawaniu ludzi w obozie i przyzwyczajaniu do pogody. Starała się też nadążyć za wiadomościami, zaczęła więc prenumerować Proroka Codziennego, żeby łatwiej było jej się wdrożyć w świat nadętych angielskich czarodziejów, dżentelmenów z bożej łaski, co to byli sztywni jak kije od miotły, które jej babcia zaczarowywała do zamiatania podwórka.

Była więc całkiem z siebie zadowolona, kiedy Cathal obwieścił jej, że schodzą na dół i że przyda się jej pomoc, a ona miała wszystko gotowe. Więc dzisiaj ubrana odpowiednio do zejścia pod ziemię, w długie spodnie i koszulę, spięła wysoko swoje długie i ciemne włosy, wzięła ze sobą mały plecak, na ramię narzuciła pas, który miała przymocowany do skrzynki z medycznymi specyfikami i była gotowa by zamknąć ten damski pochód za Cathalem.

Jak tak patrzyła na plecy Nell i Lety to naszła ją myśl, że Cathal chyba tego do końca nie przemyślał… Ale to nie był jej problem, więc tylko uśmiechnęła się pod nosem, korzystając z okazji, że i tak nikt tego nie widzi.

– W teorii – powtórzyła za Cathalem, odrobinę tylko ubawiona. – W teorii to gdyby wszystko było takie proste, to nas by tutaj dzisiaj nie było – a w praktyce i tak by byli, bo goniła ich do przodu zawodowa ciekawość. Zaś co się tyczyło tego, że nie powinni się natknąć na niespodzianki… To w praktyce już czuła, że nie będzie tak kolorowo. – Ile do tych diabelskich sideł? – z tego co pamiętała, to to była jakaś roślina, ale chociaż nadrabiała swoje braki w wiedzy, to nieco bardziej siłą rzeczy skupiła się na zwierzętach, a nie roślinach.

Mieli się tylko rozejrzeć – w porządku. Pierwszy rekonesans, rozumiała to. Ale jednak przy tym wzięcie ze sobą dwóch medyków… Było to dla McGonagall zastanawiające, ale nie wypowiedziała tego na głos.

– Znalazły się wszystkie filary? – zapytała, skoro był to czas na zadawanie pytań… Chociaż ona z tego prawa skorzystała już wcześniej.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#3
11.12.2023, 23:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.12.2023, 23:36 przez Leta Crouch.)  
Czasami wykazanie się cierpliwością stanowiło niemałe wyzwanie. Nie mówiąc już o siedzeniu grzecznie na dupie i udawaniu Greka, że naprawdę o niczym nie miało się pojęcia. Ta, nie miało, sama przecież, własnymi łapkami (metaforycznie, bo daleko było wtedy od materialnej formy), przedarła się przez całą drogę, żeby na jej końcu odkryć właśnie TO.
  Ale, NARESZCIE, TEN DZIEŃ NADSZEDŁ.
  I nadal musiała udawać, być odpowiedzialną, dorosłą kobietą, a nie rozpiszczaną nastolatką, skaczącą wokół Cathala z radości, że przecież już-zaraz-tak-właśnie dotrze właśnie tam. Chociaż to piszczenie było dość dyskusyjne, patrząc na to, jak jej się usta z reguły lubiły nie zamykać…
  - W teorii - zgodziła się – W zasadzie tyle już zabezpieczeń było, że większość nieproszonych gości odpadłaby już dawno rozsmarowana na ścianie, tak że dokładając do tego mimo wszystko ograniczoną przestrzeń... – wzruszyła ramionami. Nie dało się upchnąć nieskończenie wielkiej ilości pułapek; kto miał przejść, to przechodził, kto nie – z reguły powinno już odsiać.
  - I trzymam za słowo, Nell, wolałabym jednak uniknąć sytuacji, w której zawiśniemy niczym szynki w wędzarni – puściła oczko do Bagshotówny; Nell mogła być po prostu Nell, ale nie dało jej się odmówić znajomości fachu. I roślinek wszelkiej maści.
  Poprawiła plecak przewieszony przez ramię, do którego upchnęła najpotrzebniejsze w tej robocie rzeczy. W tym kawę i zapas lizaków, bo czemu by nie? Coś słodkiego mogło się przydać, gdy będzie okrążać filar i ogólnie całe tamto pomieszczenie. Była ubrana dość podobnie do Cathala, nie mówiąc już o wiecznie roztarganej fryzurze; zdaje się, że próbowała trochę opanować ten chaos na głowie (zwłaszcza gdy Jamil kręcił się w pobliżu), ale teraz… teraz te włosy wyglądały, jakby były zdolne rozerwać każdą gumkę, którą próbowałaby je zebrać do kupy.
  - Nooo… mamy ich sześć wokół wioski, to można powiedzieć, że znalazły się same – odparła na pytanie Ginny – I patrząc po mapach, to jak Cal mówił, idziemy do centrum, więc jeśli ma być coś jeszcze z nimi powiązanego, to ośmielę się stwierdzić, że właśnie tam. No, chyba że ówcześni mieli jakąś dziwną logikę budowania tego wszystkiego i tym samym będziemy mieć pecha, bo nie myślimy, jak oni, więc trafimy na, nie wiem, kolejne posągi chcące nas posiekać na obiad bądź ozdobić nami ściany? – wzruszyła ramionami. Brawo, Leta, udało ci się nie wypaplać, że już wiesz, co tam się znajduje.
  - Swoją drogą, na pewno nie bierzemy Jamila? A jak trafimy znowu na tego ducha? – podsunęła jeszcze. I skądże znowu, nie, wcale nie miała tu nic więcej na myśli, mhm.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#4
12.12.2023, 09:43  ✶  
- Jak wszyscy wiemy od teorii do praktyki bywa daleko, dlatego trzeba mieć oczy dookoła głowy - przyznał Cathal bez oporów na stwierdzenie Ginny.
Wbrew pozorom, owszem, przemyślał to, z kim zejdą na dół. I z tych przemyśleń wyszło mu niezbicie, że Lety tu niestety potrzebuje, bo nie wpakuje się do starożytnej, pełnej trupów komnaty bez klątwołamaczki. Nell i Ginny przydadzą się również, z kolei chociaż chętnie wziąłby ze sobą Jamila, to wtedy przy Lecie i Nell ktoś by w tych podziemiach zginął i to wcale nie w żadnej pułapce. Żałował szczerze, że nie mógł ot tak ściągnąć tutaj młodego Rookwooda, bo inaczej ten z pewnością by im towarzyszył. A że wiedzieli, czego się spodziewać, niekoniecznie musiał przeprowadzać za diabelskie sidła całą armię.
- To go zignorujemy. Duchy mają to do siebie, że większość z nich jest nieszkodliwa, a ten tutaj dotąd niczego nie zrobił - odparł spokojnie Crouchównie. Zabezpieczając pracownię i odgruzowując korytarz niektórzy czuli niekiedy jego obecność, a przynajmniej tak twierdzili, nikogo jednak nie spotkało nic złego.
- Jamil, Jamil, Jamil - zapaplała Nell, a jej ręce wystrzeliły w górę, jakby chciała w ten sposób podkreślić swoje słowa. Na dodatek do tego przewróciła jasnymi oczami. – Merlinie i Morgano, znajdźcie sobie oboje jakieś łóżko i przestań mi o nim paplać za uszami, bo wreszcie mi uschną! Albo nie wytrzymam i któreś z was zamorduję.
– Możemy? – zapytał Cathal z kamiennym wyrazem twarzy, wskazując na korytarz. Na czubku różdżki rozbłysło światło lumos, gdy jako pierwszy przecisnął się przez wąski fragment tunelu, który udało się im oczyścić. Wędrowali tą samą drogą, którą kiedyś pokonała Leta w formie widma. Ku drzwiom, do niedawna zabezpieczonym – teraz członkowie ekipy już je rozpracowali i stanęły otworem – i ku pułapce, o której usunięcie poproszono wcześniej Pandorę.
Ostatnią przeszkodą były ciemne pędy, wijące się na końcu korytarza, które nie zaczęły od razu pełznąć ku nim tylko dlatego, że powstrzymywało je światło różdżki. Na całe szczęście, nie było ich tak wiele, jak choćby w jednym miejscu, w którym kiedyś prowadzili badania i gdzie rozpleniły się przez tysiąc lat ponad miarę…
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#5
13.12.2023, 15:30  ✶  

Nie była głupia i od początku wiedziała, że coś tutaj kombinują. Że działo się coś, co nie jest mówione na głos – Ginny podejrzewała, że chodzi o coś nielegalnego w Anglii, ale mało ją to obchodziło tak długo, jak nikomu nie działa się krzywda. Uśmiechała się więc i nic nie mówiła – ale swoje wiedziała, bo jak to jej Cathal powiedział, „pewne badania” wskazywały, że filarów faktycznie było siedem i że ten ostatni powinien znajdować się pod ziemią. Jej pytanie było więc zupełnie nieprzypadkowe. Jak chcieli się bawić w te podchody, to proszę bardzo – nie wiedziała tylko, czy to Cathal sam prowadził te „badania”, czy byli w to zamieszani inni, a jeśli tak – to ile osób.

– Ale wiesz jak to mówią… Od przybytku głowa nie boli – odpowiedziała spokojnie Lecie. Z drugiej strony było też powiedzenie, że co za dużo to niezdrowo, czy jakoś tak? Czego się Ginevra nauczyła w pracy z egipskimi zabezpieczeniami to tego, że nigdy nie można było mieć pewności, że zabezpieczeń było „już dość”.

– Co to dokładnie te diabelskie sidła? – zapytała w końcu, bo wszyscy tu wiedzieli, o czym mowa, a ona tak… nie do końca. Znaczy kojarzyła, że roślina, ale na tym jej wiedza mogłaby się skończyć. Pomału nadrabiała braki, już sobie zanotowała, że powinna poprosić babcię o jakieś podręczniki i poczytać to i owo, żeby się tak nie dziwić następnym razem. Bo oczywiście będzie następny raz… prawda? Zwisanie jak szynki było na tyle obrazowe w głowie Guinevere, że po prostu musiała się zapytać.

– Wiem, oglądałam jeden – poszła tam na wszelki wypadek z Nell i Cathalem, by zobaczyć miejsce ze swojej wizji; wsparcie było pożądane, biorąc pod uwagę, co się działo przy zwykłych papierach. Na szczęście filar niczego w niej nie wywołał. – Cathal mówił, że pewne badania wskazują, że siódmy jest w podziemiach – dodała. Zrobiła nacisk na dwa słowa, ale w gruncie rzeczy nie miała zielonego pojęcia, co one znaczą.

Duch, tak? Rzeczywiście Jamil by się przydał, ale zdaje się, że chwilowo był nieosiągalny. A może to o co inne chodziło, dlatego Shafiq nie wziął go ze sobą?

– Mogę wam o Jamilu co nieco poopowiadać, jak chcecie – odezwała się z końca tego pochodu. Powinna być poważna, znajdowali się właśnie pod ziemią i mieli zrobić rekonesans, ale gdy tak Nell się odpaliła na dość niewinne pytanie Lety, to aż… niemogłasiepowstrzymać. To znaczy mogła… ale nie chciała. Próbowała za to się nie uśmiechać złośliwie i gdyby któreś się teraz odwróciło, żeby na nią spojrzeć, to byłoby po niej widać, jak bardzo kobieta ze sobą walczy i że to naprawdę trudna walka. – Trudno go było upilnować w szkole, wiecie, ile razy lądował na dywaniku u opiekuna i maszerował grzecznie na szlaban?

Cathal zapalił różdżkę, zaś Ginevra mocniej ścisnęła swoją, a jej oczy w mig zmieniły się z ludzkich w kocie, by łatwiej wyłapywać wszelkie poruszenie – kocie oczy były na to wyczulone, tak jak na detale otoczenia, nie mówiąc o tym, ze zdecydowanie lepiej widziały w ciemności. Przecisnęła się przez tunel jako ostatnia, pilnując, by nic nie stało się tej drewnianej torbie, którą miała ze sobą. Bardzo szybko dostrzegła ruch na końcu korytarza, ten od rośliny.

– Całkiem sporo tego – powiedziała po chwili, świadoma, ze zapewne widzi lepiej od całej reszty.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#6
17.12.2023, 20:54  ✶  
- Nie chodziło mi o zignorowanie, Cal – westchnęła, potrząsając burzą włosów – Bardziej myślałam o tym w kategorii okazji, że no wiesz, jeśli go spotkamy – to może dałoby się z nim pogadać? Przy wcześniejszym spotkaniu zajęliśmy się jednak czym innym – chociażby klątwą, w jaką się władowałeś – i nawet nie wiemy, czy dałoby się z nim skontaktować. Wiesz, myślę że lepiej być gotowym na skorzystanie z szansy, jeśli się trafi, niż potem ganiać i szukać i bawić się we wszelkie możliwe rytuały? – podsunęła, przykrywając prawdziwy powód, dla którego wspomniała o Jamilu.
  Tyle że przez ostatni czas nietrudno się było połapać, że coś jest na rzeczy. I choć mogła to argumentować, to pytanie, czy to właśnie te argumenty przeważały w toku myślenia Lety było bardzo, ale to bardzo zasadne.
  - Ustaw się w kolejce, Nell – wypaliła w stronę uzdrowicielki. Tak, Cal; miał pierwszeństwo w mordowaniu; w końcu ile to już się odgrażał, że postąpi dokładnie w ten sposób? - I jak masz tu jakieś dobre na podorędziu to dawaj znać, zobaczymy, co się da zrobić, żeby spełnić twoje życzenie – parsknęła zaraz.
  W zasadzie, to byłoby raczej proste. Inna sprawa, czy faktycznie rozwiązałoby kwestię tego niewytłumaczalnego pociągu…
  - Diabelske sidła to takie bardzo przyjemne roślinki – zwróciła się do Ginny – Kochają ciemne miejsca i najwyraźniej kochają je też ci, którzy próbują zabezpieczyć swoje sekrety. Sidła oplatają się wokół tych, którzy się w nie władują i wyciskają z nich życie niczym sok z cytryny – no dobra, sokiem z cytryny może trochę przesadziła, ale też pomogła sobie gestykulacją w zobrazowaniu, jak to te cholerstwa wysyłają swe ofiary w objęcia Matki.
  Czy mogli? Nawet nie tyle mogli, co powinni, więc pozostało ruszyć w drogę, odpalając różdżkę, żeby przypadkiem nie zabić się o własne nogi w tych ciemnościach…
  - Patrząc po tym, jak teraz wpada w tarapaty, to najwyraźniej nic a nic się nie zmienił – parsknęła cicho. Dywanik i szlabany, a teraz, teraz… w pewnym sensie też lądował na dywaniku. Tylko już nie dyrektora szkoły – I ile razy? – zainteresowała się bliżej, w myślach zapisując spodziewaną liczbę dyrektorskich interwencji. Ciekawe, jak bardzo się pomyli…
  - Nooo, sporo… – przytaknęła, gdy dotarli do sideł – Miały naprawdę wiele lat na to, żeby się tu rozpanoszyć, ale my na szczęście mamy Nell, która nas ocali przed tymi paskudztwami, prawda? – ni to spytała, ni to stwierdziła, iście niewinnym tonem.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
17.12.2023, 21:03  ✶  
– Ja stoję w tej kolejce od dawna. Cathal na pewno ustąpi mi miejsca, jeżeli wie, co dla niego dobre. I wiesz co? Jeżeli przestaniecie się tak zachowywać, jak się zachowujecie, to ja wam jakieś łóżko tutaj sprawdzę. Może być nawet z baldachimem, takie wielkie i w ogóle. Nie wiem, czy się zmieści do namiotu, ale jak wywalimy wszystko… – odparła Nell Lecie. I kto wie? Może faktycznie byłaby gotowa postarać się załatwić jakieś wielkie łóżko i jego transport do Walii. Panna Baghost niekiedy zdawała się funkcjonować… odrobinę poza schematem.
Czego wyraz dała ledwo chwilę potem, kiedy Guinevere powiedziała, że może im opowiedzieć co nieco o Jamilu.
- Jasne, jasne, koniecznie poopowiadaj o Jamilu. Na przykład, czy już w szkole RZUCAŁ W LUDZI SKORPIONAMI? - zaczęła Nell. Gdy dziewczyna już się odpaliła, potrafiła gadać, gadać i gadać. W nieco inny sposób niż Pandora, która była gadatliwa, ale po prostu wesoła. Słowa Bagshot zwykle były pełne absurdalnych porównań, dziwnych opowieści i gryzącego sarkazmu. A skorpiony… To chyba najwyraźniej była ta historyjka, o której nie tak dawno opowiadał Cathal, ale odmówił podania szczegółów… - A może przegrywał koleżanki z pracy w karty? Chociaż nie, wtedy nie miał pracy. To może koleżanki ze szkoły? Albo potrafił zwalić się z wydmy i jakimś cudem skręcić sobie kostkę, chociaż tak jakby to on jest Egipcjaninem, a my Anglikami, więc nie powinien trafiać do uzdrowicielki trzy razy w tygodniu? - plotła kobieta.
Cathal westchnął.
Mógłby sprostować, że właściwie to Jamil nie przegrał Nell w karty, tylko pieniądze i ją rozważano jako spłatę długu i ta trochę podsłuchała piąte przez dziesiąte, uznał jednak, że nie ma sensu. Z początku chciał przeczekać, naprawdę. Ale mówiła Ginny, zawtórowała jej Nell, a potem jeszcze dołączyła Leta...
Shafiq przystanął. Zamyślił się. Nic niezwykłego w jego wypadku, ale tym razem ta kontemplacja była bardzo głęboka, nie do końca charakterystyczna dla niego - bo w takich chwilach zwykle naprawdę próbował się skupiać na tu i teraz, nie uciekać pamięcią gdzieś w przeszłość, a teraz byli w podziemiach, przed morderczą rośliną... i kiedy Nell ruszyła do przodu, z wyciągniętą różdżką, Cathal nieoczekiwanie zablokował jej drogę.
- Poczekaj - stwierdził w końcu, wreszcie ocknąwszy się ze swojego stanu zawieszenia. - Nie będziemy ich usuwać. Daj mi chwilę.
- Na co? - spytała Nell skonsternowana.
- Aż się zastanowię, kogo w nie wepchnąć - powiedział niemalże łagodnym tonem. - Którąś z was czy może jednak Jamila...
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
19.12.2023, 20:16  ✶  

Guinevere nie przebywała tyle czasu z Letą, by mieć świadomość, jak bardzo odbiło jej na punkcie Jamila (który zresztą coś jej tam mruczał kiedyś, że to Nell wpadła mu w oko… więc może powinna zwrócić uwagę, ze cos tutaj jest mocno nie tak, skoro nagl;e zaczął spoglądać w kierunku kogoś innego? A może jednak nie było w tym nic nadzwyczajnego – tak założyła Ginny), nie była więc tak zirytowana jak Cathal czy Bagshot, i na pewno nie ustawiałaby się w żadnej kolejce by klątwołamaczkę uciszyć… Ale umówmy się – nawet gdyby to wiedziała, to i tak miała by to głęboko w poważaniu, to w końcu ich sprawa. Pewnie by się tylko uśmiechała, zaczepiłaby to tu, to tam… Podszczypnęłaby i poszła w swoją stronę, nie czyniąc żadnych świńskich żartów czy kawałów, bo jednak nie chciała nikomu sprawiać przykrości. Teraz zaś robiła właśnie to: uśmiechała się pod nosem i pchała kij w mrowisko najwyraźniej, choć nie miała świadomości istnienia żadnych ostrzegawczych znaków. Ani właściwie niczego, bo pytanie i wyjaśnienie Lety było dla niej całkowicie sensowne.

– Mogę wam pomóc z zaklęciem zmniejszająco-zwiększającym, jeśli jest taka potrzeba, Nell – powiedziała niewinnie odnośnie tego łóżka z baldachimem, najwyraźniej świetnie się bawiąc. W końcu jeśli chodziło o transmutację, to było mało rzeczy, z którymi mogłaby mieć jakiś duży problem.

– Aha, a jednak rzucał? Cathal, mówiłeś, że spudłowałam – powiedziała z wyrzutem, bo trzy dni temu rozmawiali na temat Jamila i skorpiona… I Cathal jej polecił, by zapytała Anwara albo… Nell. – Odpowiadając na pytanie… No to zdarzyło się, ale niekoniecznie skorpionem. Koleżanek w karty nigdy nie przegrał, bo zwykle to zakładał się o pieniądze, a Uagadou nie jest na terenie pustynnym, więc wtedy się z żadnej wydmy nie zwalał – odpowiedziała Nell uprzejmie na wszystkie pytania, ubawiona tak, jakby ktoś przyniósł jej jakiś prezent bez okazji. Widać to było po błysku w tych… kocich… oczach. – Ile razy... hmm… Co najmniej raz na miesiąc, opiekun załamywał ręce, bo jak coś się działo, to zawsze było pytanie czy to znowu Anwar. Ale miał taką serię któregoś tygodnia, że lądował na dywaniku chyba każdego dnia. Wyglądał po tym jak… jak to się u was mówi… coś z psem. No że wyglądał jak nieszczęście? Smutny był – stwierdziła w końcu, bo jednak część powiedzonek czasami ciągle była dla niej nowa, nawet jeśli władała angielskim perfekcyjnie.

– Cathal, możesz też sam w nie wejść, wtedy też się pozbędziesz problemu trójki gadających bab – dorzuciła Ginny z tyłu pochodu. – Nie wygłupiajcie się i usuńcie te… to… te szatańskie macki – oczywiście, że przekręciła, ale byłą pewna, że i tak zrozumieją o co chodzi. A że trzy kobiety sobie po drodze pogadają… Przecież to ich wcale nie odrywało od pracy!

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#9
25.12.2023, 17:37  ✶  
- Dajesz, Nell, takie wielkie, przeogromne łóżko na cztery osoby, ze stosem poduszek i z baldachimem. Królewskie. A i nie zapomnij o stercie tych cieniutkich zasłonek, wiesz, takich co zdają się wręcz same falować – tutaj zagestykulowała, pokazując, jak zwiewne mają być te „firaneczki” wokółłóżkowe. Czy Leta drażniła właśnie lwa? Zdecydowanie być może… Zwłaszcza że podchwyciła słowa Ginny
  - Naprawdę, mogłabyś? – zatrajkotała wręcz radośnie. Zwłaszcza że sama z transmutacją wybitnie się nie lubiła i jakiekolwiek próby w tym zakresie to była gwarantowana katastrofa, od której centrum należało uciekać jak najdalej. I to najlepiej już w momencie, kiedy się widziało, że Crouch unosi różdżkę.
  Tak, zdecydowanie być może drażniła lwa…
  - Nie no, z tymi skorpionami to jednak nie do końca tak było – zaprotestowała. W końcu trudno powiedzieć, żeby celowo wziął te wszystkie skorpiony i nimi rzucał w konkretne łepetyny, prawda? Fakt faktem, odpalił pułapkę, jak się zastanowić, to może i faktycznie miotnął jedną z tych gadzin w Nell, ale żeby zaraz „rzucał”…? To sugerowało paskudną, złą wolę Anwara!
  - Bez przesady, a w karty to już na pewno ciebie nie przegrał – zaoponowała, dobrze zresztą pamiętając tamtą aferę. I tak po prawdzie, może faktycznie trzeba było oddać im Nell – to już zaprowadziłaby tam taki porządek, że ho-ho. Albo raczej: sami by ją oddali, razem ze wszystkimi pieniędzmi. Jamila i swoimi własnymi – Jak zbity pies? – podsunęła towarzyszce wyrażenie, którego być może szukała. W każdym razie, to było pierwsze, co nasunęło się Lecie.
  I generalnie to już powinno być po problemie. Bagshot już powinna była załatwić diabelskie sidła, a oni powinni byli już móc przejść spokojnie. Ale nie. Cal czekał; aż oparła dłonie o biodra.
  - Siebie wpychaj – fuknęła – Akurat jesteś największy, to z tobą im najdłużej zejdzie, a my sobie w tym czasie przejdziemy. Albo możesz po prostu pozwolić Nell, żeby zrobiła swoje i będziemy się mogli wszyscy zająć odkrywaniem kolejnego fragmentu tutejszej historii.
  W końcu po to tu przyszli, nie? Halo, chłopie, filar, nie po ro latałam za nim nocą, żeby teraz się wycofywać, bo cię na myślenie wzięło...
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#10
26.12.2023, 13:46  ✶  
– Spudłował, jasne. Uskoczyłam! Gdybym nie uskoczyła, nie byłoby mnie już na tym świecie, bo przecież jakby coś ujebało jego albo resztę, to mogłabym ich odratować, ale odwrotnie? Nigdy – prychnęła Nell, a potem… pokazała Lecie język, kiedy ta zaczęła bronić Jamila i zapewniać, że na pewno nie zrobił niczego specjalnie. – A waszemu opiekunowi to ja bardzo, bardzo współczuję i wcale się mu nie dziwię, bo to jasne, że jak coś się dzieje, to zaraz wyjdzie, że to wina Anwara…
– Powinnaś współczuć mnie – wtrącił Cathal, wciąż spokojnym tonem.
Bywały chwile, gdy miał wrażenie, że jego życie przybrało odrobinę dziwny obrót i zastanawiał się, dlaczego przyciągał głównie tak niekonwencjonalnych pracowników. W tej chwili żałował także, że nie wrzucił wianka Lety Crouch do ognia, bo mieliby spokój – szepty o tegorocznym rytuale Beltane doszły już jego uszu i łatwo było domyśleć się, że najwyraźniej Leta była wyjątkowo na ten podatna.
– I nie mam zamiaru wpychać w diabelskie sidła siebie. Rozważam, które z was jest najbardziej irytujące i bez którego z was wykopaliska najmniej ucierpią…
– W sumie to najbardziej współczuję sobie – stwierdziła Nell kapryśnie, przerywając Shafiqowi. Zakasała rękawy i ruszyła ku diabelskim sidłom, najwyraźniej nie zamierzając czekać dłużej. – Nie mogę ich spalić od razu, bo kij wie, czy nie uszkodzę czegoś, co jest dalej, więc po prostu rzućcie lumos i przełaźcie – dorzuciła, machając kilka razy różdżką. Najpierw wycięła największe, grube gałęzie, które z łatwością mogłyby kogoś zadusić, usunęła te spowijające podłogę, a potem zalała światłem pozostałe, tak że zaczęły się cofać, otwierając przejście.
Do sali, którą Leta Crouch już poznała.
Cathal ruszył jako pierwszy, z różdżką rozświetloną za pomocą lumos. By otworzyć drzwi na krańcu korytarza, potrzebował użyć kilku zaklęć, ale w końcu stanęły otworem. Odsłoniły pomieszczenie, którego ściany ginęły w mroku.
Ciała, czy też raczej pozostałości po ciałach – jak Ginny, jako medyk, mogła łatwo ocenić, leżące tutaj nie od roku, dziesięciu czy nawet stu lat, a dłużej, zapewne od zagłady wioski – na posadce.
I filar w samym centrum sali.
Tym razem nie błyszczał. Wyglądał dokładnie jak te, otaczające wioskę - kamienny, pokryty znakami, jeżeli magiczny... to w tej chwili nieaktywny. Chociaż Leta ze swojego "snu" zapamiętała błękitne błyski.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2741), Guinevere McGonagall (2899), Leta Crouch (2542)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa