• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Zapiski historyka magii

[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Zapiski historyka magii
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#1
21.04.2024, 22:35  ✶  
Czy to za sprawą plotek o tym, że w nocy zaginął jeden ze wczasowiczów, czy przez przysłanych na miejsce hipnotyzerów, czy też przez innych pracowników Ministerstwa Magii, ale rankiem niemal wszyscy mugole, którzy dotychczas przebywali w Ośrodku Windermere postanowili wyjechać. Właściciel – ten na pewno był pod wpływem zaklęć – na drzwiach recepcji wywiesił kartkę o braku wolnych miejsc, a potem pojechał do Carlisle, by korzystając z przewodnika turystycznego (dokładnie tego samego, który namiętnie wciskał turystom), obejrzeć wszystkie miejscowe atrakcje.
Przynajmniej w teorii więc, czarodzieje i czarownice mieli Ośrodek Windermere tylko dla siebie. W świetle dnia mogli jawnie rozpocząć poszukiwania zaginionego Owena Bagshota oraz nieumarłych, o których pisał w wiadomości przesłanej do Ministerstwa Magii.

*

Ranek uwypuklił wszystko to, co skrywała noc. Ośrodek Windermere należał raczej do tych starych i powoli już zaczynał potrzebować remontu. Domki letniskowe wyglądały na czyste i schludne. Ich elewacje były, co prawda trochę obdrapane, ale nie na tyle by to odstraszało potencjalnych wczasowiczów. Zresztą, w środku pozostawały urządzone eklektycznie i każdy miał swoją, działającą łazienkę. Poza tym, regularnie je sprzątano, wymieniano w nich również ręczniki i pościel. Nawet z unoszącym się w powietrzu zapachem stęchlizny i wilgoci radzono sobie za sprawą odświeżacza powietrza.
Na zewnątrz trawa rosła bujnie i wyglądała na wygrabioną. Usuwano z ziemi połamane gałęzie i przycinano krzewy. Połamane drzewka wzmacniano palikami. Wyznaczono specjalne strefy do gry w siatkówkę i w piłkę nożną. Na pierwszy rzut oka, nie widać było żadnych śmieci.
To miejsce w żaden sposób nie wyglądało na takie, które mogli nękać nieumarli.

*

Być może kierowano się waszymi zdolnościami, ale zostaliście skierowani, by przeszukać domek letniskowy, który wynajął Owen Bagshot. Budynek był raczej standardowy: mikroskopijnej wielkości kuchnia z lodówką turystyczną, pojedynczym blatem i czajnikiem elektrycznym, malutka łazienka (toaleta, prysznic, zlew i lustro) oraz pokój, który był czymś pomiędzy sypialnią a salonem: z dużym łóżkiem (w momencie, w którym weszliście do środka, ze skołtunioną pościelą i leżącymi na niej notatkami, wypożyczonymi z miejscowej biblioteki w Carlisle książkami i sporej wielkości mapą  przedstawiającą nie tylko Ośrodek Windermere, ale także jego okolice), malutką kanapą, stolikiem (musiało służyć Bagshotowi za biurko), dwoma prostymi krzesłami i szafą. W miejscu tym panował raczej nieporządek. Najwyraźniej historyk nie należał do pedantów. Nic nie wskazywało jednak na to, by spodziewał się napaści lub próbował w pośpiechu się spakować.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Zasady sesji
Sesję rozpoczynacie wchodząc do domku letniskowego, który wynajmował Owen Bagshot. Dostaliście zadanie by go przeszukać i znaleźć cokolwiek, co mogłoby pomóc w odkryciu, gdzie historyk zaginął. Pomogą wam w tym 3 kości percepcyjnie oraz 1 kość specjalna dla Peregrinusa (oczywiście, rzucacie je bez spacji przed !).
To, że z kości korzysta konkretna osoba nie oznacza, że reszta postaci nie dostrzega tego, co ta kość niesie (uznajmy po prostu, że korzystająca postać widzi pierwsza, a reszta po niej). Komunikujcie się między sobą.

Lista kości:
! 1windermerezapiski
! 2windermerezapiski
! 3windermerezapiski
! 2windermerejasnowidz – Peregrinusie, proszę cię o aktywację tej kości w połowie sesji.

Na rozegranie sesji macie czas do 6.05.2024r. Gdyby któryś z graczy zniknął lub przestał wam odpisywać, możecie go pominąć.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#2
22.04.2024, 15:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.04.2024, 21:27 przez Isaac Bagshot.)  
Kiedy Isaac dowiedział się, że Owen Bagshot zaginął, od razu chciał pomóc w poszukiwaniach. Ich ostatnie spotkanie nie należało do udanych. Obaj byli pod wpływem pewnych emocji, które zdecydowanie nie sprzyjały zacieśnianiu rodzinnych więzi. Czy powodem było zmęczenie? Magia tego miejsca? Różnice charakterów? Nie miał pojęcia. Nie obchodziło go to jednak, ponieważ liczył, że spotkają się ponownie i wyjaśnią sobie wszystkie niedopowiedzenia. Owen mógł być dla niego jedynie “bratankiem stryja teściowej siostry ciotecznej jego prababki stryjecznej” , ale nosili to samo nazwisko i Bagshot czuł się w obowiązku wesprzeć poszukiwania.

Na spotkanie ze swoimi nowymi towarzyszami stawił się pół godziny przed umówionym czasem. Zdążył wypalić cztery papierosy, i wyciągnąć z kieszeni kieszonkowy zegarek minimum dziesięć razy. Bardzo się niecierpliwił, chciał odnaleźć Owena i upewnić się, że wszystko z nim w porządku. Mieli przeszukać domek w którym się zatrzymał i przy którym Isaac widział go ostatni raz. Pluł sobie trochę w brodę. Może kuzyn zachowywał się w tak nerwowy sposób, ponieważ wiedział, że coś mu grozi? Mógł powiedzieć o tym Isaac'owi, mógł się przyznać! Przecież by mu pomógł.
- Nie ma to teraz jednak żadnego znaczenia... - Mruknął sam do siebie, żeby uciszyć wyrzuty sumienia.

Kiedy dopalał ostatniego papierosa, zjawili się jego kompani - Sebastian Macmillan oraz Peregrinus Trelawney. Obu znał i obu lubił! Sebastian zapewne nadal czuł niesmak na widok Isaac'a, jednak ten miał nadzieję, że kiedyś będzie miał okazję żeby zrehabilitować się duchownemu. Z Peregrinusem znali się z Hogwartu. Byli na tym samym roku, jednak w innych domach. Isaac trafił do Gryffindoru i zawsze zazdrościł koledze, że ten był w Ravenclaw. Bagshot zawsze myślał, że trafi do Krukonów. Ktoś jednak przypisał mu cechę Odważny, więc tiara przydziału postanowiłam zrobić z niego Gryfona; Isaac pamiętał, że Peregrinus za czasów szkolnych może i nie był duszą towarzystwa, jednak on sam zazwyczaj mówił za dwóch i często go zagadywał, więc nie stanowiło to żadnego problemu. Mieli te same zainteresowania. Dlatego więc kiedy w południe spotkał go w opuszczonym ośrodku, od razu poprosił o pomoc w rozwikłaniu zagadki zaginięcia Owena. Zawsze cenił sobie bystry umysł kolegi.
- Dzień dobry, Sebastianie. Peregrin, dziękuję że przyszedłeś.- Uśmiechnął się i każdemu z nich podał rękę. Poczuł się trochę lepiej, jednak nadal wyglądał na zatroskanego, a jego mowa ciała zdradzała, że był w "pośpiechu".

Jeśli jego kompani będą gotowi do drogi, to on również.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#3
22.04.2024, 20:14  ✶  
Nie był to pierwszy dzień spędzony przez Sebastiana w Windermere, toteż widok ogołoconych z ciemności nocy budynków ośrodka nie był dla niego dużym zaskoczeniem. Dużo bardziej zaskoczyło go to, jak łatwo oddziały Ministerstwa Magii poradziły sobie z ewakuowaniem mugoli z tego miejsca, bo to jednak wymagało sporej wprawy, biorąc pod uwagę rozmiary ośrodka.

Z początku Macmillan chciał zaproponować to samo swemu koledze, który przejazdem zatrzymał się właśnie w jednym z domków turystycznych, jednak ten dosyć szybko został zagoniony przez amnejzatorów do innej roboty, gdyż czarodziej wyraził ku temu chęci. Takim oto sposobem, egzorcysta również został poniekąd wciągnięty w śledztwo prowadzone na terenie ośrodka i został przydzielony do grupy z Baghshotem.

Zdążył już trochę poznać się z Isaaciem i wydawało mu się, że całkiem nieźle pasował do tego zadania. Poza tym szukał krewniaka, który niespodziewanie zniknął, więc przyłączenia go do drużyny było dosyć naturalne. Z Peregrinus... Cóż, byli kuzynostwem, więc z racji na powiązania rodzinne od strony matki, Sebastian był gotów mu zaufać i w tej kwestii. Poza tym nie wiedział w gruncie rzeczy czego oczekiwać. Mogło się okazać, że przejrzeć domek i nic nie znajdą.

— Miło cię widzieć, Isaacu — rzucił, aby zaraz z lekkim wahaniem odwzajemnić uścisk dłoni. — Przykro mi z powodu zniknięcia Owena.

Ostatkiem sił powstrzymał się przed dosyć standardową wstawką ''będę się za niego modlić''. Bądź co bądź, sporo zależało od tego, co znajdą w środku, a raczej nie był to najodpowiedniejszy czas na modlitwy. Chociaż Macmillan mógłby zacząć modły o każdej porze dnia in nocy, tak wiedział, że niektórzy mogliby na niego patrzeć nieco dziwnie, gdyby zaczął modlić się na progu mugolskiej domku letniskowego.

— Powiedzieli ci coś, co może nas naprowadzić na jakiś ślad? — dopytał jeszcze, sięgając po schowaną jak do tej pory w kieszeni różdżkę.

Chociaż ośrodek został przejęty przez służby bezpieczeństwa, tak Sebastian ubrał się na mugolską modłę. Białe spodnie, mokasyny, koszula z długim rękawem i... kurtka przypominająca na myśl przeciwdeszczową pelerynę. Może oczekiwał niespodziewanych opadów w okolicy, a może był to sposób na to, aby nieco się ocieplić? Taki to z niego był ciepłolub.

— No to... Kto będzie tym odważnym i otworzy? — spytał, wskazując ruchem podbródka w stronę drzwi wejściowym, taksując zaciekawionym wzrokiem swych towarzyszy.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#4
22.04.2024, 22:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2024, 16:42 przez Peregrinus Trelawney.)  
Gdy wpadli na siebie w południe z Isaakiem, Peregrin był wciąż jeszcze mocno skołowany po spotkaniu z Morpheusem, które odbyło się ledwie kilka godzin wcześniej. W pierwszej chwili nie poznał historyka, od skończenia Hogwartu minęła dekada i obrazy wspomnień zatarły się nieco. Choć jednak twarz Bagshota straciła w pamięci Trelawneya ostrość, to nazwisko nigdy jej nie opuściło. W normalnych okolicznościach na pewno wdałby się w dłuższą dyskusję: czytał obie jego książki, był ciekaw kilku jego opinii. Kiedyś bez trudu znajdowali setki wspólnych tematów, czemu teraz by miało być inaczej? Wymiana zdań okazała się krótka, lecz owocna. Isaac zachęcił go do odwiedzenia domku swojego krewniaka, a Peregrin z chęcią na to przystał.
Potrzebował chwili na napisanie krótkiej notatki do Praw Czasu, więc umówili się z Bagshotem pod domkiem Owena za jakiś czas. Gdy tylko Trelawney dorwał więc jakąś sowę pocztową — miała powiadomić Dolohova, że asystent dziś już nie wróci, ale zobaczą się niechybnie jutro — skierował się od razu ku chatce.
Z każdym krokiem miał wrażenie, że jego głowa trzeszczy, przez co myśli były nieco ociężałe. Prawdopodobnie było to zmęczenie nieprzespanej nocy podbite wycieńczającymi doświadczeniami tego poranka, do których doprowadziła magia Windermere.
Przed domkiem już czekał na niego kompan. Czy raczej kompani, bo miło zaskoczył się obecnością Sebastiana — doprawdy pokrzepiające spotkanie towarzyszy dawnych lat. Peregrin po dziurki w nosie miał po wcześniejszej przygodzie nieznajomych i cieszyły go znane twarze.
Wymienił z oboma krótkie serdeczności i nadstawił uważnie uszu, gdy Sebastian zapytał Isaaca o potencjalne wskazówki.
— Owen jest bliską rodziną? Obiło ci się o uszy, nad czym tu pracował? — dodał od siebie z nadzieją, że być może dwóch Bagshotów dzieliło w ostatnim czasie jakiś projekcik, przy którym zaginiony mógł wspomnieć o swoich planach.
Trelawney nie potrzebował zachęty, żeby wejść do chatki zaginionego, więc gdy tylko Macmillan uczynił sugestię, wróżbita wystąpił do przodu.
— Ktoś już musiał zaglądać do środka. Gdyby czekało tam na nas coś szokującego, dawno byśmy usłyszeli.
Otworzył drzwi, które rzeczywiście na pierwszy rzut oka nie ukazały niczego specjalnego. Peregrinus wszedł nieco w głąb, aby umożliwić i pozostałym wciśnięcie się do niewielkiego mieszkanka.
— No, wygląda na to, że będziemy musieli poszukać głębiej — rzekł niezniechęcony początkowym brakiem oczywistych śladów. Jego wzrok na dłuższą chwilę zawisł na porzuconych notatkach i książkach, które zapowiadały się obiecująco. Miał nadzieję, że uda mu się je przejrzeć.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#5
23.04.2024, 17:11  ✶  
- Zapewne nic ponad to, co Wy wiecie. - Zaczął Isaac i spoważniał nieco. Spojrzał na drzwi prowadzące do domku, w którym mieszkał jego kuzyn.
-Mi też jest bardzo przykro. I nie jesteśmy bliską rodziną. Ostatni raz widzieliśmy się jak miałem kilka lat, a później parę dni temu. Odniosłem wrażenie, że Owen mnie nie lubi. Bardzo dziwnie się zachowywał, ale ja też się bardzo źle czułem. Miałem w głowie myśli, które nie powinny w niej być… coś było nie w porządku i ze mną, i z nim… - Pokręcił głową, odruchowo wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Ścisnął ją lekko w dłoni.- Powiedział mi co nieco o badaniach jakie tu prowadził i o swojej książce… zaraz Wam wszystko powiem. Myślę, że to ważne. Najpierw jednak wejdźmy do środka. - Obiecał i ruszył zaraz za Peregrinusem. Kiedy wszedł do środka, jemu również pierwsze w oczy rzuciły się książki oraz notatki. Nie tym razem, Isaac... najpierw przede wszystkim chciał się rozejrzeć oraz upewnić, czy jego krewny uciekał w pośpiechu, czy jednak nic na to nie wskazywało.
- Owen przygotowywał monografie czarodzieja Athelwolda. Biskup czarodziej żyjący na tych terenach w XII wieku… - Zaczął, wyciągając różdżkę i otwierając drzwi od łazienki.-... mimo że sam był czarodziejem, to polował na innych czarodziejów, żeby palić ich na stosie. Wspominał również o ostatniej wiedźmie z lasu Inglewood, którą biskup dorwał i oczywiście spalił… brzmi jak Czarny Pan XII wieku, prawda? - Spojrzał na swoich towarzyszy, zawieszając na chwilę głos. Nie mógł się powstrzymać. Zdawał sobie jednak sprawę, że mieli odnaleźć jego kuzyna, a nie roztrząsać się nad sytuacją w kraju.- Owen miał ze sobą mugolską książkę z której robił notatki. Zapamiętałem tytuł: „Historia Carlisle. Od legend arturiańskich do szesnastowiecznego przekleństwa.” - Wyrecytował. Isaac miał dobrą pamięć do dat, imion, twarzy oraz wszystkiego, co warte było zapamiętania. Tytuły książek zdecydowanie mieściły się w tej grupie.- Może będzie wśród jego notatek… i najważniejsze! - Zatrzasnął drzwi prowadzące do łazienki i jeszcze mocniej ścisnął papierosy które trzymał w dłoni. - Co roku, 10 sierpnia miejscowi palą na stosie kukłę, na cześć spalenia tej czarownicy z Inglewood, więc Owen na pewno chciałby zobaczyć to wydarzenie! Panowie... - Rozejrzał się po pokoju. - Przepraszam za ten chaotyczny wykład, ale jestem przejęty... mam nadzieję, że po prostu wyszedł i stracił poczucie czasu, jak ja czasami...

!1windermerezapiski
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#6
23.04.2024, 17:11  ✶  
Tę karteczkę łatwo było odnaleźć. Owen Bagshot pozostawił ją przypiętą do białej ściany nad biurkiem.
Athelwold. XII wieczny biskup Carlisle. Zwykły duchowy żerujący na wierze motłochu w czary, druid czy wykwalifikowany czarodziej?! Morderca ostatniej żyjącej w Inglewood wiedźmy?
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#7
23.04.2024, 20:55  ✶  
Nie każdy jest tak rozgadany, pomyślał z przekąsem Sebastian, wsłuchując się w słowa młodszego kolegi po fachu. Wprawdzie nie znał się osobiście z Owenem, jednak wolał nie zakładać z góry, że wszyscy historycy byli równie gotowi do niezobowiązujących pogawędek co Isaac. Spotkał w swoim życiu całkiem sporą liczbę ekspertów, którzy byli zupełnie inni: cisi, spokojni, opanowani, a można by nawet powiedzieć, że wycofani.

Co więcej, sam pewnie nie byłby zbyt skłonny na głębokie rozmowy z kimś, kogo widział po raz pierwszy po dziesięciu czy piętnastu latach. Może w przypadku zaginionego mężczyzny było podobnie i dlatego był niechętny do pogaduszek z krewniakiem? Cóż, wszystkiego się dowiedzą, gdy ktoś w końcu wytropi mężczyznę. Może wtedy będzie bardziej skłonny do tego, aby opowiedzieć, co nim właściwie kierowało.

— Jakoś nie widze, żeby siły bezpieczeństwa pchały się do przeszukania tej chaty — mruknął Sebastian, przepuszczając Trelawneya i Bagshota przodem, aby wejść do środka na końcu, wcześniej zatrzymując się na dłuższą chwilę na progu. — Może ich zdaniem trafimy na jakiś trop pośród jego zapisków przez wspólne zainteresowania.

Osobiście uważał, że było to nieco naiwne ze strony Brygady Uderzeniowej i Bura Aurorów skoro założyli, że tylko dlatego, że znają się na historii, to ich zainteresowania będą zbieżne z zakresem badań Owena. Owszem, intensywna nauka pozwalała na przyswojenie szerokiego zakresu informacji, jednak szanse na to, że którykolwiek z nich będzie w stanie znaleźć jakieś nieścisłości czy przydatne dla śledztwa ''ciekawostki'' były dosyć niskie.

Ale kim był Macmillan, aby się spierać z funkcjonariuszami prawa czarodziejów? Bądź co bądź, był tylko egzorcystą i kapłanem. Nie cieszył się aż tak dużym autorytetem w innych departamentach Ministerstwa Magii. Z drugiej strony, mogli liczyć na łut szczęścia lub na to, że połączenie ich trzech umysłów pozwoli na popchnięcie sprawy na przód.

— A czy Czarny Pan pali ludzi na stosie? — Uniósł pytająco brwi na komentarz Isaaca. — Perspektywa eksterminacji przedstawicieli świata czarodziejów jest w obu przypadkach w miarę... spójna, jednak metody wydają się stosować dosyć odrębne. — Zmarszczył czoło, rozglądając się po głównym pomieszczeniu chaty. — Poza tym, czarodziejom często zdarzało się unikać spalenia na stosie. Sztuczki magiczne neutralizujące działania ognia. Skoro... Athelwold? Skoro Athelwold ich palił, to musiał się jakoś zabezpieczyć przez takimi wpadkami.

Musiał przyznać, że młody Bagshot miał dobrą pamięć. A może po prostu fakt, że informacje te zdradził mu jego krewniak, sprawiły, że zagrzebały się głębiej w jego głowie. W każdym razie doceniał to, że chłopak zdołał im nieco rozjaśnić sytuację. To jednak ostatnia rewelacja wzbudziła zainteresowanie Macmillana.

— Wiesz, gdzie konkretnie to robią? — rzucił do Bagshota. — Może tam się udał. Skoro prowadził badania, to może chciał porozmawiać z miejscowymi. Bardziej bezpośredniego źródła informacji na temat tutejszych zwyczajów raczej by nie znalazł. Poza tym, zobaczenie czegoś takiego z pierwszej ręki... To go mogło przekonać do szybkiego ewakuowania się z ośrodka.

!2windermerezapiski
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#8
23.04.2024, 20:55  ✶  
Ta kartka została wsunięta między strony książki o historii katedry w Windermere.
Zanim Athelwold (druga forma imienia: Æthelwold) wstąpił w szeregi kościoła, zdążył odebrać staranną edukację magiczną. Z korzystania z magii, najprawdopodobniej, nigdy nie zrezygnował, ale za jej sprawą wzmagał wiarę mugoli w chrześcijańskiego Boga.
Niżej, drobnym, ale dość czytelnym charakterem pisma dopisano:
ALE PO CHOLERĘ?!
Oraz, jeszcze niżej:
W wyniku najazdów Normanów na pobliskie ziemie, Athelwood jako dziecko stracił obydwoje rodziców. To wydarzenie musiało mieć decydujący wpływ na jego życie, gdyż w niemal wszystkich zachowanych przekazach wspomina się, że w kazaniach wygłaszanych do wiernych, regularnie podkreślał wagę obrony tych ziem przed najeźdźcami.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#9
24.04.2024, 20:10  ✶  
Peregrinus nie spodziewał się, że Bagshot będzie wiedział aż tyle i pozytywnie zaskoczył go grad informacji, którymi ten ich zarzucił. Sam nie spamiętał może każdego szczegółu, ale ogólny zarys był jasny: upiorna historia o czarodziejskim wariacie sprzed wieków, który zamienił Windermere w olbrzymi stos całopalny.
— Dwunasty wiek — mruknął z uznaniem Trelawney. — Biskup był widać ojcem protoplastą polowań na czarownice.
Historia oferowała pełną różnorodność palonych — pogan, heretyków, Żydów i tych nieszczęsnych oskarżonych o czary. Athelwold może więc i nie wynalazł stosów, ale zdecydowanie wyprzedził Młot na czarownice czy Salem. Wróżbitę zainteresowały również motywy kapłana-czarodzieja. Podłoże agresji wobec obcych było oczywiste, ale swój wobec swego? Zawsze kryła się za tym jakaś dłuższa historia.
Wyglądało na to, że Trelawney był jedynym, który nie wyciągnął do tego momentu swojej różdżki — wciąż była ona wsunięta w specjalną rzemienną pętelkę przytroczoną do klapy jego torby od wewnętrznej strony. Pełne słońce, środek dnia, obecność innych czarodziejów, cisza i spokój — wszystko to usypiało dość skutecznie jego czujność. Niewykluczone, że równie naiwna była jego wiara w profesjonalizm pracowników Ministerstwa. Założył dość hojnie, że ktoś z oficjeli zwiedzał tę chatkę przed nimi i zwyczajnie doszedł do wniosku, że nie ma tu niczego przydatnego. Dopiero słowa Macmillana podważyły to przekonanie.
— Biorąc pod uwagę to, ilu czarodziejów dziś się tu kręci, okoliczni pierwszy raz od wieków będą mieli szansę wymienić kukłę na coś treściwszego — rzucił mimochodem gorzką uwagę, która zabrzmiała bardziej jak zła wróżba niż niesmaczny czarny humor.
Usłyszawszy teorię Sebastiana o tym, jak doszło do zniknięcia Owena, Peregrin odwrócił się od klamotów Bagshota, wokół których do tej pory się krzątał. Wersja trzymała się kupy, ale konfliktowała z tym, co wywnioskował wróżbita.
— Mogło? Myślisz, że spalenie miało miejsce minionej nocy? Dziesiąty jest dopiero dziś. Gdybym miał zgadywać, ta atrakcja dopiero przed nami.
Trop był rzeczywiście ciekawy. Historia związana z Athelwoldem dodawała naturalnie intrygującego i ważnego kontekstu, lecz szukanie w lesie śladów zmarłych (bądź nieumarłych) wydawało się o wiele trudniejsze niż zlokalizowanie rytualnego zbiegowiska mugoli. Nawet jeśli Isaac nie miał tej informacji, pozyskanie jej zapewne było w zasięgu ich możliwości.


!3windermerezapiski


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#10
24.04.2024, 20:10  ✶  
Ta kartka leżała pod łóżkiem. Najwyraźniej musiała spaść, gdy Bagshot rozkładał na nim swoje zapiski.
Jeśli porównać położenie wyspy, ruin w głębi lasu i katedry okazuje się, że tworzą one niemal idealny trójkąt równoboczny. Patrząc na to, jak wielką uwagę Athelwood przykładał do bezpieczeństwa, budowa kościoła akurat w tym miejscu nie mogła być przypadkowa. Zakładam, że próbował on otoczyć te tereny dodatkową ochroną.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Isaac Bagshot (2140), Norvel Twonk (503), Pan Losu (296), Peregrinus Trelawney (2575), Sebastian Macmillan (3108)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa