• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[19.10.1954, Robert & Julian] Co ja robię tu?

[19.10.1954, Robert & Julian] Co ja robię tu?
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#11
15.03.2025, 14:17  ✶  
Robert skrzywił się nieco. Niby auror miał rację, nie powinno się niepotrzebnie przepraszać, tłumaczyć się. Świat Ministerstwa był w końcu brutalny, można było szybko upaść na dno. Szczególnie w Wizengamocie, gdzie każdy czekał tylko na potknięcie drugiej osoby, by tylko wygryźć ją ze stanowiska. A jednak, to, co mówił Bletchley, go irytowało.

"Nie jestem ani twoim szefem, ani twoją matką". To po co te kazania? Mądre rady starszego stażem i wiekiem gościa, którego niby nic nie obchodziło? Szczególnie, jeśli jego fuchą nie było sądzenie, tylko nawalanie się z czarnoksiężnikami? Co ten człowiek w ogóle wiedział w pracy w Wizengamocie? Może znał to, jak Ministerstwo funkcjonowało, ale żeby pouczać tak nastoletniego stażystę? Typ w gruncie rzeczy nie różnił się tak bardzo od Bonesa. Może zgrywał wyluzowanego, ale tak naprawdę patrzył na Roberta tak samo z góry, jak inni.

Wszelki entuzjazm chłopaka uciekł. Może dlatego, że za cholerę nie lubił, jak ludzie mówili mu, co powinien, a czego nie. Szczególnie, jak nikt nie dał im do tego prawa. Nie było problemu, gdy przełożony w Wizengamocie coś mu doradził, ale wielce oświecone rady od członków innych oddziałów, właziły mu prosto pod skórę i raniły jego dumę.

— Oczywiście, panie Bletchley — uśmiechnął się, jak najbardziej profesjonalnie umiał. — Wezmę pańskie rady pod uwagę.

Auror miał rację, zdradzanie się z jakąkolwiek słabością nie wchodziło w rachubę. W ten sposób nigdy nie odniesie sukcesu. Nie mógł robić czegokolwiek, by można było coś mu zarzucić. Dlatego wrócił w oficjalny modus działania, jaki przyjmował, gdy spotykał się z osobami, które uważały się od niego lepsze. Pełna grzeczność, zero spoufalania.

twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#12
18.03.2025, 18:03  ✶  
Auror uniósł brwi, kiedy usłyszał znikąd profesjonalny ton i grzeczne słowa, które to równie dobrze mógłby uznać za subtelne spierdalaj. Czy mu się należało? Pewnie tak. I no Julek był stary, jasne, ale takich jak Robert Crouch widział na pęczki. Nie byli głupi, co to to nie, ale ambitni, uparci i dumni aż im ta ostatnia bokami wychodziła. Znał ten mechanizm za dobrze, bo sam kiedyś taki był. A prawdopodobnie jeszcze może miał rację co do chłopaka. Nie zdziwiłby się, gdyby już szykowano oficjalną skargę na pergaminie z pieczęcią Pizdogamotu na Bletchleya. Z drugiej strony i tak by nie cofnął swoich słów. Nie wszyscy mogli być aurorami, tak samo jak on sam nie nadawał się do polityki, ale jedno i drugie wymagało tego samego: żeby nie dało się kurwa być zjedzonym. Skoro chciał Crouch grać w tę grzeczną gierkę, to proszę bardzo. Życzył mu powodzenia w robieniu czegokolwiek, co tam sobie wymyślił, ale jakby kiedyś ugrzązł w politycznej gnojówce, to żeby pamiętał, że Bletchley go ostrzegał. Uśmiechnął się i leniwie do niego mrugnął:
— Złość jest zawsze lepsza niż strach, Robercie — odpowiedział. Widział, że ten początkowy stan chłopaka — cokolwiek to było — zdążył już minąć, mimo że oczywiście nie miał pojęcia, co właściwie nim kierowało. Najważniejsze, że Julian był z siebie zadowolony. Crouch był zły, a nie wystraszony jak wtedy kiedy tu wszedł. Bo przynajmniej ludzie wkurwieni jeszcze walczyli. — Chcesz zaświadczenie z mojej strony z dobrą opinią dla swojego przełożonego? — zapytał z uśmiechem. Pytanie było szczere.
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#13
23.03.2025, 13:35  ✶  
Złość zniewalała podobnie, jak strach. Obie te emocje zmuszały człowieka do robienia rzeczy niezgodnych z racjonalnymi zamierzeniami, do tego, czego się potem żałowało. Robert nie miał zamiaru zrobić czegoś takiego, choć gdy siedział na krześle przed Bletchleyem, jego noga pod stolikiem drgała niczym w jakimś niebywałym stresie. Ojciec zawsze zwracał mu na to uwagę: nie trzęś nogą, nie baw się mankietami, nie składaj papierowych samolocików, jak inni do ciebie mówią. Skoncentruj się, trzymaj się prosto. Nie daj innym zauważyć, że czujesz cokolwiek. Robert nie potrafił tak dobrze kryć swoich emocji, swoich słabości.

Złość niosła ze sobą strach jeszcze gorszy niż wcześniej. Był to strach przed samą złością.

— Z całym szacunkiem, panie Bletchley, ale nie wiem, czy pochwała na papierze da moim przełożonym powód do tego, by mnie szanować. Ministerstwo jest brutalne, nie bierze przecież pod uwagę deklaracji, że się staram i jestem miłym chłopcem — odparł sucho, choć w jego głosie dało się dosłyszeć maleńką dozę rozgoryczenia. Niemal dziecięcego wołania "zabierzcie mnie stąd". Nie był na to gotowy, wolałby siedzieć w Hogwarcie albo, jak mugol, na jakiejś uczelni, mieć jakiś etap pomiędzy pracą a szkołą. Był wrzucony na głęboką wodę i starał się utrzymać na powierzchni. — I tak już nadużyłem gościnności Biura Aurorów. Dziękuję za pączka i za przyjęcie dokumentów.

Stał tam jeszcze przez chwilę. Mimowolnie zaczął przekręcać palcami guzik od marynarki i odkręcać go z powrotem. Nie potrafił w tym momencie tego nie robić. Były rzeczy silniejsze od jego woli. A co go do tej dziwacznej czynności zmuszało? Nie miał pojęcia.
twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#14
24.03.2025, 22:02  ✶  
Tyle że strach nakazywał ludziom wierzyć w rzeczy, których nie mogli zobaczyć. Podobnie działała wiara. A złość? Przecież ta była namacalna. Auror zmarszczył brwi. Więc nawet właśni przełożeni nie traktowali go z szacunkiem? Na to wychodziło z jego słów, czyż nie? Sięgnął do szuflady biurka. Było tam wszystko: od raportów z misji po notatkę, w której ktoś bardzo uprzejmie-stanowczo przypominał mu o zaległych formalnościach. Po krótkim poszukiwaniu odnalazł odpowiedni pergamin. Zastanowił się przez chwilę. Machnął piórem kilka razy krótko i rzeczowo, a następnie wsunął dokument między palce chłopaka.
— Opinia. Trzymaj. Paru z twoich przełożonych wisi mi przysługę — odchylił się w fotelu i przeciągnął leniwie. — Dziwnie ten system jest skonstruowany, że auror stoi wyżej niż ten, kto decyduje o pozbawieniu wolności. Ale być może to ty będziesz tym, który to zmieni.
Nie zamierzał Crouchowi dawać gotowych rozwiązań, ale jeśli młodzik miał w sobie minumum instynktu przetrwania, to powinien był wiedzieć co z tym należałoby zrobić. Może dlatego, że papito dobrze pamiętał, jak to jest być na jego miejscu. — Jeśli zagrasz dobrze, to może kiedyś oni będą musieli się starać o ciebie. No, a teraz już naprawdę wynocha — dodał Bletchley uśmiechając się życzliwe i machając ręką w stronę drzwi. — Moje biuro to nie świetlica. Chyba że masz dla mnie jeszcze pączka. — na pergaminie widniała krótka, ale konkretna notka. ,,Robert Crouch wykazuje się ponadprzeciętną pracowitością, analitycznym umysłem i profesjonalnym podejściem do powierzonych mu zadań. Obiecujący kandydat na pełnoprawnego pracownika Ministerstwa. W pełni popieram jego dalszy rozwój i karierę zawodową”. Z podpisem J. Bletchley, Biuro Aurorów, Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#15
25.03.2025, 10:02  ✶  
Sądził, że zostanie wywalony przez Bletchleya na zbity pysk, ale tak się nie stało. Zamiast tego otrzymał oświadczenie o tym, że wykazywał się profesjonalizmem i analitycznym myśleniem. Teraz już w sumie nie liczyło się, czy auror zrobił to z litości. Robert przyjął kwitek i podziękował. Był już spokojniejszy, przez co zaczął żałować, że tak się wściekł na starszego mężczyznę. Okazał się przecież być całkiem w porządku jak na aurora.

Kiedy chłopak odchodził — z kwitkiem i pączkiem (którego zapewne miał gdzieś skitrać na później) — zaczął sobie przypominać jeszcze o innych zadaniach, które miał przed sobą. Szefostwo zapewne już szykowało dla niego całą masę takich spraw, a wydłużony wypad do biura aurorów pewnie miało potraktować jako przerwę, po której mógł znowu pracować przez dłuższy czas bez przerwy. Czasem Robert miał wrażenie, że tylko jego nazwisko go tutaj trzymało. Nie radził sobie przecież wybitnie, a dzisiejsza wizyta u aurorów była tego dowodem. Nawet jeśli dostał od Bletchleya zaświadczenie, że było inaczej.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Julián Bletchley (1992), Robert Albert Crouch (1990)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa