• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
Czerwiec 1962 | Zdane egzaminy należy świętować | wątek zbiorowy

Czerwiec 1962 | Zdane egzaminy należy świętować | wątek zbiorowy
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#11
12.03.2023, 00:20  ✶  

Nie wypadało się śmiać z kiepskiej transmutacji na egzaminie, skoro przez to ktoś wywołał pożar, ale skoro właśnie to miało pomóc Brennie w zdaniu OPCM, no to… cóż. pech. Rzecz jasna nie pech Brenny! Victoria jednak powstrzymała się i nie wybuchnęła śmiechem, za to kąciki jej ust drgnęły, kiedy dziewczyna powstrzymywała śmiech i było to po niej widać.

- Zawsze się zastanawiałam, czemu egzaminatorzy to tacy starcy, że ledwo chodzą, ledwo mówią i ledwo słyszą. Aż tak im się nudzi na emeryturze, czy po prostu młodzi aż tak bardzo są zawaleni pracą? – bo jakoś nie chciało jej się w to wierzyć. Victoria na przykład, gdyby jej zaproponowano by była egzaminatorem na SUMach albo Owutemach, zgodziła by się bardzo chętnie. Przede wszystkim lubiła sprawdzać innych (tak jak lubiła pomagać się im uczyć, to chyba ta krew Parkinsonów się w niej odzywała), ale chętnie wróciłaby do Hogwartu choćby po to.

- Taaak… Pamiętam to. Moja matka chyba przez miesiąc rozpamiętywała tego latającego mugola – mruknęła i wywróciła oczami. Rzecz jasna Isabella Lestrange gadała o nim dlatego, że latający mugol wysyłał jej jakieś negatywne fale i psuł jej… cokolwiek tam robiła.

- Mung będzie ci pasował. Jak chcesz to mogę zapytać ojca czy miałby dla ciebie jakieś wskazówki – powiedziała mimochodem do Cyjanka. W końcu jej ojciec tam pracował… Zresztą nie tylko on. Połowa jej rodziny miała coś wspólnego z Mungiem. – Ale masz pisać do mnie, dobra? Z tej Ameryki – sowy sobie nie poradzą, ale Victoria nie chciała, żeby przez jakiś rok czy nawet dwa nie wiedzieć co się dzieje u jej przyjaciółki.

- Twoje pomysły chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać – zwróciła się do Brenny i uśmiechnęła. - Hmmm… Przemyślę to. Jak mi się znudzi w Pogotowiu Ratunkowym, to zawsze się przecież mogę przekwalifikować. Może nawet będą na mnie patrzyć bardziej poważnie jak będę starsza – parsknęła ubawiona tymi komentarzami o togach i sędzinach. Cóż… Był to jakiś plan na później, bo wcale była pewna, czy zwiąże się z jednym zawodem na całe życie. Biorąc pod uwagę jaka niezdecydowana była obecnie… wszystko mogło być możliwe.

Wzniosła szklaneczkę z miodem.

- Za egzaminy i plany, tak – zawtórowała jej, gotowa upić kilka łyków alkoholu.

Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#12
13.03.2023, 18:46  ✶  
Jego siostra odzywała się tylko wtedy gdy uważała to za słuszne zaś Cas starał się odezwać w ogóle i nie wstydzić się przy tym jak stado nieśmiałków. Odnosił wrażenie, że to Victoria wpędza go w to zakłopotanie bowiem z całego towarzystwa akurat ją znał najmniej. Co prawda przyjaźnił się z innym Lestrange, z Williamem jednak nazwisko nie zobowiązywało do znajomości wszystkich przedstawicieli drzewa genealogicznego. Tak więc polał alkoholu każdemu kto tylko wyraził chęć i zajął grzecznie swoje miejsce, wodząc wzrokiem od nadającej jak katarynka Brenny do odpowiadającej jej Victorii. Uśmiechał się słysząc wymianę ich zdań i ochoczo podniósł kieliszek ku górze kiedy wznosili toast.
- Za wymarzone zawody. - dodał jeszcze bowiem każdy z tu zebranych doskonale wiedział kim chciał być w przyszłości... która nadchodziła teraz. Uśmiechnął się do Cynthii i niechcący też popatrzył przez chwilę na Victorię bowiem siedziała tuż obok. Zdając sobie sprawę, że zerknął na nią o dwie sekundy za długo oblał się czerwienią zakłopotania i od razu uciekł wzrokiem bo bezpiecznej kochanej Brenny.
- Czyli mamy przy stole przyszłą brygadzistkę, uzdrowicielkę... i drugą uzdrowicielkę i... Theseus, a ty? Bo ja to wiadomo, łamanie klątw i czarów zaawansowanych. - odzywał się dzięki temu pokrzepiającemu spojrzeniu siostry. Nie potrzebował od niej zbyt wielu słów aby zrozumieć przekaz. Mimo wszystko istniała między nimi ta bliźniacza więź o której rzadko się mówiło.
- A propos starych urzędników... zeszłego tygodnia jechałem Błędnym Rycerzem. Prowadził osiemdziesięcioletni dziadek z okularami o denkach grubszych od tych Jęczącej Marty. Ja się zastanawiam czy oni w ogóle chcą odchodzić na emeryturę czy wolą pracować tak jak profesor Binns. To cud, że pasażerowie przeżyli. - dodał swoją ciekawostkę tuż po tym gdy po jego języku rozlał się słodkawy i intensywny smak alkoholu. Teraz mogą robić co chcą, byli absolwentami Hogwartu. Gdyby tak wypili więcej trunków to mogliby iść i świat podbijać byleby zapamiętać ten ostatni weekend szkoły.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#13
16.03.2023, 00:38  ✶  
Uśmiechnęła się pod nosem rozbawiona opowieścią Brenny, wyobrażając sobie sytuację z przygłuchą czarownicą bez żadnych problemów, a do tego tylko Longbottomówna mogła przyciągać do siebie wydarzenia takie, jak pożar wywołany przez Salamandrę. To było życiowe szczęście. Kątem oka dostrzegła, że Lestrange robiła wszystko, aby nie parsknąć śmiechem na poważną sytuację podczas egzaminu. Zerkała też na swojego bliźniaka, który jak na siebie, bardzo starał się brylować w towarzystwie. Oczywiście miała pomysł na niego i Victorię, ale szybko spełzło to na fantazjach w okolicy szóstego roku, gdy Lestrange zainteresowała się jakimś chłopakiem, który w ogóle nie przypominał Casa — wizualnie i z charakteru. Perspektywa bycia z nią w rodzinie rozlała się, niczym mleko na stole, no, chyba że miała jakiegoś kuzyna, którego ewentualnie mogłaby ona poślubić. Nienawidziła tematu małżeństw i robienia z kobiet krów wystawnych do rodzenia dzieci, ale próbowała znaleźć jakieś pocieszenie przed nieuniknionym losem.
- Może to kwestia pokory i szacunku? Może szkoła utrzymuje podejście, że dla takich Profesorów będziemy bardziej się starać i mniej naciągać ewentualnie zasady. - rzuciła z delikatnym wzruszeniem ramion teorią, którą kiedyś zasłyszała na korytarzu. Pomimo bycia głuchymi i często meczącymi, starzy Czarodzieje mieli bystre oczy i duże doświadczenie. Część z nich pewnie pamiętała Grindewalda.
Poprawiła się na siedzisku, nie spuszczając wzroku z brunetki, gdy ta zaczęła kolejną opowieść. Była chyba najbardziej gadatliwym stworzeniem, które chodziło po korytarzach Hogwartu od setek lat.
- Nigdy nie wiem, jak to działa z duchami. Ministerstwo ma jakieś okultystyczne metody, które przywiązują dusze do innego miejsca, niż umarły? Bo w jakiś sposób je kontrolują. -- odpowiedziała z zaciekawieniem w głosie, nawiązując do słów o Nicholasie i jego ścięciu. Prawdę mówiąc, nigdy się tym nie interesowała. Wiedziała jednak, że egzaminy z OPCM były dla naczelnej gawędziarki tylko formalnością. Na słowa Victorii, obróciła głowę w jej stronę i ukradkiem złapała na kilka sekund chłodnymi palcami jej dłoń pod stołem, zaciskając delikatnie palce. Był to niezwykle wylewny, jak na Cynthię gest, ale jasnowłosa chciała, aby przyjaciółka wiedziała, że zawsze będzie miała jej plecy. - Bardzo chętnie, Twój Ojciec to wybitny Czarodziej w dziedzinie uzdrawiania. Oczywiście! Jak mogłabym nie?
Nad sposobem dostarczenia wiadomości pomyślą później. Uśmiechnęła się jeszcze do niej, cofając dłoń i przesuwając spojrzeniem po wszystkich przy stoliku, westchnęła cicho. Przytaknęła na to, że Tori wyglądałaby doskonale w todze i miała pamięć do rzeczy, których inni nie mogli zapamiętać. Dobrze było mieć ją łóżko obok te ostatnie lata.
Uniosła szklankę, wznosząc toast, który nie mógłby być lepszy i dokładniejszy. Oby wszystkie ich plany się spełniły. I żeby Castiel był odważniejszy i znalazł żonę, ale o tym tylko pomyślała, a nie mówiła głośno. Upiła alkoholu, czując przyjemne ciepło, które rozchodziło się po ciele. Była pewna, że kilka takich i policzki zaleje jej róż — podobnie jak bratu, który chyba dłużej przyglądał się czarnowłosej, a potem uciekł do Breeny.
- Castiel jest niesamowicie zdolny, jeśli chodzi o klątwy i czary. - zauważyła z dumą, przyglądając się mu łagodnie. Była pewna, że osiągnie sukces, o ile nic go wcześniej nie zabije, ale o tym nie mówiła już głośno. Zakołysała trunkiem w szklance, raz jeszcze rozglądając się po izbie — może za kimś, a może tak z przyzwyczajenia, bo zawsze lubiła wiedzieć, co się dzieje. Thesus zaangażowany był popijaniem, uciekając na chwilę myślami — być może rozmawiając na migi z siedzącym niedaleko kolegą, ale Cynie ciężko było stwierdzić. Na opowieść brata prychnęła cicho. - Powinni robić badania dla kierowców, przecież z Błędnego korzysta tysiące osób. Nasze Ministerstwo jest naprawdę nieodpowiedzialne. Myśleliście o uzyskaniu pozwoleń na prowadzenie magicznych pojazdów?
Zapytała z ciekawością, bo ten temat ostatnio siedział jej w głowie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
16.03.2023, 14:03  ✶  
- Jedno z dwojga. Płacą za udział w egzaminach bardzo mało albo bardzo dużo. I jak bardzo mało, to są sami starzy, bo oni nie mają dość krzepy, żeby uciec, jak robią w Ministerstwie łapankę… a jak bardzo dużo, to wtedy powtarzają, że na egzaminie powinien być ktoś doświadczony i to koniecznie oni, nawet jeśli potem stoję taka biedna ja, i krzyczę na całą salę, a ona dalej mnie nie słyszy. Bo w pokorę i szacunek to ja nie wierzę, jakoś nigdy tych słów nie słyszałam… – wyrecytowała Brenna, odpowiadając Tori oraz Cynthii. – Naprawdę? Moja mama zakazała o nim mówić w domu, bo trochę za bardzo mi się to spodobało i bała się, że spróbuję tego na sobie…
…bo takie latanie bez miotły! To dopiero byłoby coś. Niestety, Brennie nie udało się znaleźć odpowiednich zaklęć, wyglądało więc na to, że potrzeba było spontanicznej manifestacji do takich spektakularnych wyczynów.
Trochę tego żałowała.
- Mam najlepsze pomysły na świecie. I jak zostaniesz tą sędziną, powinni cię potem dawać na plakatach promujących nabory do Departamentu[/b] – dorzuciła jeszcze Brenna wesoło, upijając kilka łyków alkoholu. Niezbyt się bała, że szybko się upije, bo jej metabolizm z jakichś powodów działał iście szalenie i zawsze potrzebowała podwójnej porcji jedzenia, eliksiru… i tak, zapewne też trunków, choć rzadko z nimi przesadzała. [b]– Niekoniecznie uzdrowicielkę… w Magicznym Pogotowiu w sumie często naprawiają te różne zniszczenia w mugolskim świecie. Albo jak w Dolinie, ściągają napompowanego mugola i potem wyłapują wszystkich, którzy go widzieli – stwierdziła, posyłając Flintowi uśmiech. Potem dolała alkoholu sobie i każdemu, kto już uporał się ze swoją porcją. – Chyba mają egzorcystów? Może oni te duchy tak zamykają? Albo wiesz, mają powiedziane: siedzisz tu lub nasz egzorcysta złapie cię do ciasnego pudełka.
Brenna zadumała się na moment nad tą sprawą. Być może będzie musiała zainteresować się tym zagadnieniem głębiej. Kto wie, czy w Brygadzie nie musieli wiedzieć takich rzeczy? Longbottom obserwowała ojca dostatecznie długo, aby wiedzieć, że praca w Brygadzie to niestety rzadko pojedynki, za to trzeba wykuć dużo nudnych formułek oraz, rzecz jasna, wypełniać bardzo, bardzo dużo papierów.
Przez te papiery naprawdę mało brakowało, a zgodziłaby się na propozycję babci, żeby zacząć pracować dla Potterów i zajmować się transmutacją.
- A Błędny Rycerz… nie jest tak zaczarowany, żeby rzeczy przed nim uciekały? – zaciekawiła się Brenna na historię Castiela. Jechała Błędnym Rycerzem raz i bardzo się jej podobało, jak łóżko latało po całym pojeździe. Z jakichś powodów inni pasażerowie nie wydawali się równie szczęśliwi. Nie rozumiała czemu. – Oj, mama powiedziała, że po jej trupie. Chyba uważa, że zaraz bym kogoś rozjechała. Nie mam pojęcia dlaczego – stwierdziła, znowu upijając łyk swojego miodu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#15
19.03.2023, 19:16  ✶  

Nie miała zielonego pojęcia, że tak onieśmiela swoją osobą Castiela. Tym bardziej, że wcale nie próbowała roztoczyć wokół siebie ciężkiej aury, ani wpłynąć jakkolwiek na brata bliźniaka swojej przyjaciółki. Słabo go znała osobiście, ale… ach, całkiem nieźle z opowieści Cynthii i sama nie czuła się w tym otoczeniu niekomfortowo czy obco. Czuła, że jest mniej lub bardziej wśród swoich. Zaś kiedy zauważyła na sobie wzrok Flinta – po prostu się do niego uśmiechnęła, trzymając w górze swój napitek, żeby ten toast wypić. Nieco uniosła brwi widząc karmazyn na policzkach, ale zupełnie nic na to nie powiedziała, nie było żadnego zaśmiania się, nic z tych rzeczy.

- Hmmm może – powodów na tych starych egzaminatorów było tyle, że może lepiej było nie zawracać sobie tym przesadnie głowy… Może to była tradycja po prostu.

- Coś muszą mieć. Pamiętasz, co mówiła Jęcząca Marta? Że kiedyś nawiedziła tę swoją koleżankę i popsuła jakiś ślub, i Ministerstwo kazało jej zostać w szkole – mówiła do wszystkich, ale w sumie to spojrzała tutaj na Cynthię, bo to z nią szlajała się po hogwardzkich kiblach, żeby dowiedzieć się o Marcie tego i owego. No i się dowiedziały.

W odpowiedzi – ścisnęła krótko palce Cyny i choć jej twarz tego nie wyrażała, to ten jej gest też znaczył wiele, tak samo jak Flintówny. Prawdę mówiąc – nie spodziewała się go, ale przyjęła go z ochotą i jakąś… wdzięcznością. Ona zrobiłaby dla niej to samo.

- Porozmawiam z nim w wakacje – nie chodziło o to, żeby coś załatwić Cynthii ze względu na znajomości, po prostu jakieś wprowadzenie na start na pewno ułatwi jej życie i przyszłą karierę. A tak się składało, że chyba połowa jej rodziny pracowała w Mungu.

- Och, naprawdę? Klątwy i ich łamanie wydają mi się szalenie interesujące, przez moment też o tym myślałam – ale jak Brenna była nadaktywna i było jej wszędzie pełno i ciągle nawijała, tak… Victoria też była nadaktywna. Tyle, że jeśli chodziło o tematy, które ją ciekawią, którym poświęca czas… I dlatego miała taki problem, by wybrać dla siebie ścieżkę kariery. Bo widziała dla siebie tyle opcji! Tyle było fascynujących na świecie rzeczy! To może sposobem byłoby co jakiś czas po prostu zmieniać stanowisko? - Taak, raczej bardziej myślałam o naprawianiu szkód, przywracaniu miejsc do poprzedniego stanu, żeby mugole się nie zorientowali. No i są też amnezjatorzy – dopowiedziała do wyjaśnienia Brenny. Ale Victoria dużo lepiej i pewniej czuła się w zaklęciach powodujących, że coś tworzy się z niczego, a nie w manipulacji pamięci. Zresztą… To nawet trudno było ćwiczyć. Może nauczy się w pracy.

- O ile wiem, to jest tak zaczarowany, ale problem robi się wtedy, kiedy ma na drodze jakiegoś człowieka. Ten już przed nim nie ucieknie… Tak czytałam – sama Błędnym Rycerzem nie jechała, ale to nie przeszkadzało jej o nim poczytać i się dowiedzieć. - No nie wiem, nie wiem, Bren. Czemu twoja mama może tak uważać, pomyślmy hmm… - zastanowiła się udawanie. - Może ktoś jej powiedział o twoich wyczynach w sali od astronomii? Albo o wyścigach w kociołkach? – błysnęła ciemnym okiem i jak gdyby nigdy nic niewinnie upiła swój miód.

Theseus jakoś nie kwapił się do rozmowy ale też nikt go nie zaczepiał, dając mu pokontemplować w ciszy i posłuchać ich peplania.

Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#16
20.03.2023, 20:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2023, 22:43 przez Castiel Flint.)  
Posłał Theseusowi rozżalone spojrzenie za pozostawienie go w roli jedynego rozmawiającego tu chłopaka. Nie był w tym absolutnie "dobry". Oscylował przy "Nędznym" a swój repertuar krasomówczy prezentował tylko wtedy kiedy ktoś nie tylko pozwalał mu się wygadać ale i nie dopuszczał szansy na popadnięcie w porażające milczenie. Odzywał się i popijał alkohol chcąc sprawdzić czy faktycznie potrafi "rozwiązywać język". Posłał siostrze pełen wdzięczności uśmiech za to głośne pochwalenie na oczach swoich koleżanek. Zbierał takie pochwały aby w siebie uwierzyć. Dopiero kiedy Victoria pochwaliła łamanie klątw i czarów zaprezentował na swojej twarzy pełnię zakłopotania i zaczerwienienia. Nic nie mogło go teraz zmusić do podniesienia na nią wzroku, a przecież nie spojrzała na niego ani razu.
- To trzeba umieć obchodzić się z mugolami żeby dbać o to, żeby nie wykryli naszego świata. - zszedł z tematu klątw i czarów bowiem nie obraziłby się za odzyskanie naturalnego koloru twarzy. Kolejny łyk alkoholu i chętnie wysunięcie kieliszka w stronę Brenny po dokładkę. Nigdy nie był pijany a jednak nie czuł nawet zawrotów głowy.
- W ogóle praca związana z mugolami to musi wymagać, żeby czasami chodzić do ich świata. Ja bym nie umiał nawet z takim porozmawiać a co dopiero naprawiać rzeczy i sytuacje tak żeby nie zwracać na siebie ich uwagi. - wzdrygnął się na samą myśl o jakimkolwiek mugolu w zasięgu wzroku. Ten obcy świat go stresował i o ile z Laylą lubił rozmawiać (jednak miała sporo wspólnego z magią) tak z niemagicznymi nie chciał mieć do czynienia bo nie wiedziałby jak się zachować. Zdecydowanie lubił obecne grono i wszystkich tych, którzy według jego standardów byli "normalni".
- Wiesz Bren, mój i Cynthii tata mówi, że prowadzenie pojazdów nie jest wskazane dla młodych dam i może twoja mama też tak uważa? Ja to nie chcę kierować niczym co ma kółka, marzy mi się w przyszłości własny jacht... - rozmarzył się i uśmiechnął, dzięki czemu przestał być już tak czerwony i zakłopotany obecnością onieśmielającej go Victorii.
- Gdy w przyszłości będę miał swój jacht to zapraszam was wszystkich na pierwsze świętowanie. - odważył się i wszystko wypowiedział na wdechu. Wierzył, że Brenna sprawi, że wspomniane świętowanie będzie niezapomniane bo Flint nie należał do zbyt dobrych organizatorów jakichkolwiek imprez.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#17
24.03.2023, 01:20  ✶  
Mała gaduła nie zawodziła, ale w niczym to nie przeszkadzało, ożywiając wręcz atmosferę przy stoliku. Jej się naprawdę dobrze słuchało i przez chwilę skłoniło to Cynthię do zastanowienia się, czy aby nie powinna Brenna zostać mówcą lub handlarzem. Przecież każdemu by wszystko wcisnęła, domokrążca lub pracownik antykwariatu, jakiego każdy by chciał. Cynthia uśmięchnęła się rozbawiona pod nosem, lustrując Longbottomównę spojrzeniem niebieskich oczu. Nie zauważyła uśmiechu, który Tori posłała Castielowi, chociaż później jego policzki istotnie przypominały odcieniem różane płatki.
- Mama ma rację, nie powinnaś tego próbować.
Wzruszyła delikatnie ramionami, chcąc dodać swojej być może nazbyt troskliwej odpowiedzi odrobinę nie nachalności. Ona sama fanką latania zupełnie nie była, zwłaszcza mioteł. Nie miała najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie takich plakatów z jej twarzą, łypiących groźnie okiem na każdego potencjalnego kryminalistę, jednocześnie czarującą uśmiechem zachęcającą do dołączenia do któregoś z Departamentów. Wyraźnie rozbawiona tą wizją, dopiła swojego trunku i zaraz Brenna uzupełniła kieliszek. Nie miała dużo styczności z alkoholem, więc policzki jasnowłosej leniwie nabierały rumieńca, co jej zdaniem okropnie wyglądało.
- Mając w perspektywie wieczność w ciemnym pudełku, to też bym posłuchała. Egzorcysta brzmi całkiem sensownie. - przyznała po chwili namysłu, zwilżając usta, aby pozbyć się z nich resztek posmaku porzeczkowego rumu. - No tak, Marta faktycznie mówiła, że opuszczała zamek, ale to może dlatego, że została na świecie przez zemstę? Sama stwierdziła, że to przez tamtą Olivię umarła.
Flintówna też poczuła zalążek ciekawości odnośnie do duchów, który pojawił się w jej głowie i była pewna, że jeśli znajdzie chwilę czasu, to poczyta na ten temat. Może ojciec coś będzie wiedział. Cyna może nie była z tak sławnego i dobrego rodu, jak jej przyjaciółka, ale przez swoje drobne upośledzenia emocjonalne, problemy z nawiązaniem bliższych relacji, jeśli kogoś już wpuściła do swojego życia, to zrobiłaby dla tej osoby wszystko. Była lojalna. Odwzajemniony ze strony Lestrange gest sprawił, że przyjemne ciepło rozeszło się jej po ciele, serce zabiło trochę mocniej i odgoniło to myśl, która szeptała, że ją straci. Bo nie umiała już chyba bez niej funkcjonować w swoim życiu. - Dziękuje.
Weszli na temat, który mógł Castielowi trochę rozwiązać język, był przecież potwornie obeznany z tymi klątwami. Victoria też lubiła o tym gadać i blondynka aż pomyślała, że dziwne jest to, że nigdy nie wplątała w ich jedną rozmowę o tym! Nad błędnym rycerzem też się nigdy nie zastanawiała, bo zwykle używali kominków lub świstoklików, nie wspominając o statku. Nie miała sumienia znów przyznawać racji mamie Longbottom na głos, jednak kobiecie należał się order za cierpliwość oraz wychowanie córki. Czarnowłosa miała inne plany, a jej komentarz sprawił, że roześmiała się cicho pod nosem, kręcąc delikatnie głową.
- Naprawdę chciałam zdawać na latający motor. Może nie byłby tak okropny, jak miotła? - mruknęła pod nosem, gdy Castiel wspomniał o chęci posiadania jachtu. Ten chyba nie był problemem, ich ojciec znał wszystkie stocznie w kraju i poza nim, a dla ukochanego syna był gotów zrobić absolutnie wszystko. - To brzmi jak oficjalne umówienie się na spotkanie.. Za hmm 10 lat? To dobry termin, żeby usiąść i porozmawiać o tym, jak potoczyły się nasze życia. - zauważyła z delikatnym uśmiechem, popijając swojego rumu. Łatwo było tak gdybać, bo czy będą mieli czas w ogóle dla siebie, jeśli ich kariery lub rodziny rozwiną się szybko?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#18
24.03.2023, 01:38  ✶  
- Ej, a wam się to nie wydaje dziwne? Jęcząca Marta, znaczy się? I nie mówię nawet o tym, że wiecie, zamordowano dziewczynkę w łazience, i że w sumie to nikt chyba nie drążył tej sprawy, ale że jak jakiś duch zaczął rozrabiać tak, że dorośli czarodzieje nie mogli sobie z nim poradzić... posłano go do szkoły? Do szkoły? - powiedziała Brenna na słowa Victorii. "Do szkoły" celowo powtórzyła dwa razy, za drugim kładąc na te dwa wyrazy mocniejszy akcent, jakby wydawało się jej, że raz to za mało, aby wyrazić wszystko, co przychodziło jej do głowy. Gdy miała trzynaście lat, to o tym nie pomyślała, ale teraz...
Brenna spróbowała trącić Theseusa, zagadała nawet do niego, ale wyglądało na to, że albo się speszył, albo bardzo zajął butelką. Dała więc mu chwilowo spokój, też się napiła... a potem spojrzała znad swojego kufla na Castiela z bezbrzeżnym zdumieniem.
- Młodych dam - powtórzyła. - Cas, to teraz uwaga, użyj w jednym zdaniu słów takich jak "młoda dama" i "Brenna" w jednym zdaniu. Takim nie w stylu... "Młoda dama uciekła na widok Brenny" albo "Brenna powinna naśladować takie młode damy jak Cynthia, ale jej to nie wyjdzie nawet za milion lat".
Matka Brenny już dawno porzuciła nadzieję. To znaczy, zmuszała ją do pomocy przy inicjatywach charytatywnych i by wtedy zachowywała się Odpowiednio (a właściwie nawet nie zmuszała, Brenna miałaby jednak wyrzuty sumienia nie pomagając), ale na co dzień pozwalała córce być po prostu sobą. Już świadoma, że próby zmiany takiego stanu rzeczy mogą wywołać apokalipsę. W końcu skumulowana energia w końcu wybuchnie...
Z zamyślenia na ten temat Brennę wyrwały kolejne słowa Flintówny. Ciemne oczy Brenny aż zabłysły na ten pomysł.
- Cynthia, zawsze wiedziałam, że jesteś genialna, ale to już jest przejaw takiego absolutniego geniuszu. W takim wypadku... umawiamy się tutaj albo w herbaciarni w Hogsmeade za kolejne dziesięć lat - oświadczyła. – Obecność obowiązkowa. O b o w i ą z k o w a powtarzam wam. Chociaż mam nadzieję, że w ciągu tej dekady też się spotkamy. Pamiętajcie, obiecałyście wpaść na nasz bal.
A potem uniosła kufel i wznieśli kolejny toast.
I kolejny, i kolejny. Byli w końcu młodzi, świat stał przed nimi otworem i w tej chwili nie mieli innych zmartwień niż widmo rozpoczęcia nowej pracy i myśl o tym, jak poradzą sobie z wyzwaniami w nowym, dorosłym życiu. Wytoczyli się z Trzech Mioteł dopiero po zmierzchu, podchmieleni i rozbawieni, w wieczór swojego przedostatniego dnia w Hogwarcie.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2019), Castiel Flint (1430), Cynthia Flint (2083), Theseus Fletcher (327), Victoria Lestrange (1613)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa