Czerwiec był miesiącem, którego Wood oczekiwała z ogromnym entuzjazmem. W końcu rehabilitacja dobiegła końca, a ona mogła wrócić do pracy. Mało kto pewien by się cieszył z powrotu do pracy, jednak miesiąc siedzenia na dupie zdecydowanie nie był czymś, co sprawiło jej przyjemność. Nudziła się okropnie, fakt codziennie stawiała się w szpitalu, gdzie walczyła o szybki powrót do zdrowia, jednak pozostałe części dnia okropnie jej się dłużyły. Wszyscy inni po tym całymi syfie na Beltane bardzo szybko wpadli w wir pracy, bo mieli jej zdecydowanie dużo więcej niż na co dzień, a ona utknęła w domu, nie mogła się na nic przydać. Trochę ją to irytowało, jednak i tak miała farta, że została uziemiona tylko na miesiąc, mogła tam przecież kopnąć w kalendarz, albo ucierpieć tak, że już nigdy nie mogła by pracować. Starała się więc do tego podchodzić z pokorą, mimo, że nie było to dla niej łatwe, bo ze swoim butnym charakterem miała z tym delikatny problem.
Dzień był piękny, powoli zbliżał się już ku końcowi. Ruda skończyła zmianę. Powoli kierowała się w stronę domu, kiedy przy wejściu na Noktrun coś zwróciło jej uwagę. Nie lubiła tam chodzić, bo jednak trochę śmierdziało, ale postanowiła sprawdzić, co właściwie się tam działo. Podniesione głosy dwóch mężczyzn, którzy najwyraźniej się kłócili były wystarczającym argumentem, żeby się tam znalazła. Zerknęła jeszcze na swój zegarek, miała jakąś godzinę, trochę mniej, aby dotrzeć do domu, gdzie miał czekać na nią Cameron.
Nie była ubrana w mundur. Przebrała się jeszcze w biurze, zwyczajowo w spodnie, tym razem krótkie, bo słońce przyjemnie świeciło ostatnimi dniami i szkoda by było grzać się w czym zasłaniającym jej blade nogi. Do tego nieco za duża koszula, miała w zwyczaju ubierać się trochę jak chłopak, nie znosiła, gdy ubrania krępowały jej ruchy. Rude włosy miała rozpuszczone, jednak nie były już tak długie, jak kiedyś. Musiała je skrócić po Beltane, gdy zajęły się prawdziwym ogniem.
Dotarła na Nokturn jednak nie dostrzegła nigdzie kłócących się mężczyzn, może coś się jej przesłyszało? Może zdążyli już załatwić sprawę, kto to właściwie wiedział. Jej uwagę jednak przykuł ktoś inny. Znała go zbyt dobrze, nie zapominała tych, którzy zdążyli nadepnąć jej na odcisk. Na jej twarzy pojawił się grymas, na samo wspomnienie o tym, jak się w stosunku do niej zachował. Postanowiła więc ruszyć za nim. Ciekawe, co Lestrange robił na Nokturnie, na pewno coś szemranego, chciała go złapać na gorącym uczynku. Zaczęła więc iść za nim, tak, żeby go nie zgubić.