Heather chyba po prostu nie potrafiłaby mieć takiego kija w dupie. Musiałaby myśleć o tym, co robi, a myślenie w przypadku panny Wood wychodziło nie najlepiej. Wolała działać, chyba od zawsze. Szybkie decyzje, wcale nieprzemyślane to było coś w czym była najlepsza.
- Och tak mój najdroższy, co byśmy bez Ciebie zrobili.- Przechyliła głowę w stronę Camerona i się w niego wpatrywała. Dotarło do niej właśnie, jakie miała szczęście, że on i Charlie pojawili się w jej życiu. Idealnie się dopełniali, dbali o siebie, niczego więcej nie potrzebowała. - Nie sądzisz, że to całkiem zabawne, że normalnie raczej masz problem z koordynacją, a jak przychodzi, co do czego to masz najpewniejszą rękę z nas wszystkich? Nie spodziewałam się, że zostaniesz medykiem, nie miej mi tego za złe, że Ci o tym mówię, ale naprawdę nie mam pojęcia, jak do tego doszło.- Zastanawiała się w sumie, jak to jest możliwe, że w przypadku pracy Lupin był swoim zupełnym przeciwieństwem.
Nachyliła się do niego i szepnęła mu do ucha. - Nie wspominałeś o tym wcześniej, może trzeba coś z tym zrobić, żebyś zaczął się wysypiać.- Kiedy palce Camerona dotknęły jej ręki przeszedł ją ciepły dreszcz. Przymknęła na moment oczy. Rozmarzyła się, wiele by dała, żeby nie być teraz z nim wśród tych wszystkich ludzi, musiała jednak wrócić do miejsca w którym się znajdowali. - Lepiej tak więcej nie rób, bo nie będę mogła się powstrzymać.- Trudno jej było panować nad swoimi emocjami, a on ją prowokował, pobudzał jej zmysły, te których wolałaby jednak nie pokazywać przy wszystkich, pozostawała w niej wciąż resztka ogłady.
- Woda, fakt, znowu mnie poniosło.- Widać było, że Heather nieco się zamyśliła. Nadal była zła na siebie, że nie panuje nad klątwą. Nie chciała krzywdzić najbliższych, a czasem przypadkowo obrywali rykoszetem przez te jej przypadłość. - Fakt nie ma co nad tym myśleć za bardzo, grunt, że masz te dwa palce, na pewno się nam jeszcze przydadzą, jeśli zaś chodzi o lecznicze noce u mnie, możemy je częściej powtarzać.
- Bylibyście o mnie zazdrośni, gdybym poszła gdzieś z kim innym?- Spojrzenie Wood przeszywało Camerona, naprawdę była ciekawa, czy to prawda, co właśnie powiedział. - Wolę rybę z frytkami z Wami, niż wystawne kolacje z takimi pajacami, jak ten tam. Nie stresuj się, nigdy Was nie zostawię.- Wydawało jej się, że jej życie jest kompletne, kiedy miała ich dwóch obok siebie, nic więcej nie potrzebowała do szczęścia. Może czasem zastanawiała się, jak to będzie i czy tak można zawsze? Czy wypadałoby kiedyś jednak związać się z kim na stałe, w końcu Charlie miał swoją dziewuchę, a ona z Camim byli nadal obok.
Cieszyło ją to, że Lupin podłapał jej ton rozmowy z dziennikarką, zamierzała nadal w to brnąć, tym bardziej, że on nie miał nic przeciwko temu. - Co więcej mogę powiedzieć, wyglądał jak cukierek? Miałam kłamać, że mnie satysfakcjonuje, a ten drugi... nie dość, że był z białego złota, to miał brylant za mały.- Udała rozczarowanie. - Tak, za trzecim razem, na pewno trafisz w mój gust kochany. - Pozwoliła sobie pocałować Camerona w policzek, żeby dziennikarka widziała, jak bardzo jest zaangażowana w ten związek. Przyglądała się dziennikarce, w sumie postanowiła nadal ciągnąć ten temat. - Mogę powiedzieć, oczywiście, jeśli zostanie to między nami.- Szepnęła do kobiety. Już ona wiedziała, że na pewno to wykorzysta. - Jest w moim życiu jeszcze jeden mężczyzna, Charles, nazwiska jednak nie podam, może uda się pani połączyć fakty, nie można wszystkiego podawać jak na tacy. - Sama Heather była ciekawa, co o sobie przeczyta w gazecie po tej rozmowie. Nie wypuszczała dłoni Lupina ze swojej, jego bliskość sprawiała jej przyjemność.
Zupełnie zignorowała Florence, która do nich podeszła, bo akurat w tym momencie zaczęła śpiewać Faye, Heath niczym zaczarowana spoglądała na piosenkarkę na scenie.- Cami, słyszałeś coś tak pięknego?- Nie miała możliwości jednak wsłuchiwać się zbyt długo w ten zachwycający występ, gdyż zaczęło się jakieś zamieszanie. Heather momentalnie wstała, chciała zobaczyć co się dzieje, nie puściła jednak ręki Camerona tylko pociągnęła go ze sobą. - JA PIERDOLE, KURWA BOBER CAMI - Czego, jak czego, ale nie spodziewała się, że na balu u Longbottomów będzie dane jej zobaczyć bobra. Dziwny dreszcz przeszedł jej po plecach, ostatnio nie miała zbyt przyjemnych spotkań ze zwierzętami, na szczęście bóbr był po drugiej stronie sali, nie powinien więc się nimi zainteresować.