-To nic specjalnego... Domy, samochody i ludzie co obgadują za plecami.- machnął ręką.-Tam było tak samo jak tu, tylko w inym języku.-wzruszył ramionami.
Kobieta dopytywała, a on balansował pomiędzy chęcią spowiedzi a zachowaniem taktu.
-Zmienił mi dziennik w skrzyp... I zachowywał się jak dziecko....-nadąsał się, marszcząc brwi i patrząc w stronę misia niemisia. Dobrze było jednak słyszeć, że nie tylko on miał ciężko start z mężczyzną.
Zaśmiał się pod nosem na jej rozważania nad imieniem i drinkami. Czasami inna forma imienia jest używana tak często, że zapomina się pierwotnej.
-Oh! Pani... Znaczy... Ty też lubisz eliksiry. Powinniśmy się umówić i razem coś zrobić. Uwielbiam je robić, zawsze mi to jakoś wychodziło, nie to co inne działy magii...-burknął pod nosem w dezaprobacie dla własnych umiejętności.-Jak pierwszy raz tu przyjechałem, do Doliny znaczy się.... To prawie mnie syrena utopiła...-zaśmiał się pod nosem.-Ale Morpheus mi pomógł. Szczęściarz ze mnie.-westchnął opierając się łokciami o stół i wspierając brodę na dłoniach.-Jakie zioła lubisz?-zagadał nowe pytanie, w sumie faktycznie ciekaw odpowiedzi. Jak bardzo da radę wyczytać symbolikę z jej upodobań?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)