• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Zapiski historyka magii

[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Zapiski historyka magii
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#11
24.04.2024, 23:20  ✶  
-Czarny Pan może i nie pali ludzi na stosie, ale robi z nimi równie potworne rzeczy. - Odpowiedział Isaac tonem: “nie zapraszam do dyskusji”. Jeśli chodziło o lorda Voldemorta, to jego poglądy były bardzo radykalne. Odwidziało mu się pisanie książki oraz próba zrozumienia obu stron konfliktu. Przez prawie dwa miesiące bił się z myślami, czy jeśli opowie się po którejś ze stron i zacznie sabotować tą drugą, to czy nadal będzie mógł nazywać się historykiem. W jego mniemaniu, każdy historyk powinien w sposób obiektywny spisywać historię. Nie było tu miejsca na swoje subiektywne wycieczki. Skoro nie podołał w tym temacie, to zapewne znajdzie sobie inny o którym napiszę, a później dalej będzie się zastanawiał kim naprawdę jest.

Oczy Bagshota zatrzymały się na biurku kuzyna. Podszedł do mebla.- Z tego co mówił Owen to zrozumiałem, że Athelwold nie palił swoich w taki sposób, żeby się z tego wywineli i niczego nie poczuli. Jednakże… - Sięgnął po karteczkę, która wisiała nad biurkiem i spojrzał na jej treść.-...Owen dopiero zaczynał swoje badania i miał mało źródeł, więc prawda mogła okazać się zupełnie inna. Może ktoś specjalnie chciał oczernić biskupa, a on po prostu udawał, że krzywdzi innych czarodziejów? Może historyk który zajął się temat, opierał się na mugolskich źródłach? A może naprawdę postępował on w tak bestialski sposób? Właśnie dlatego historia jest tak interesującą, panowie...- Odwrócił się w stronę "panów" i zamachał ręką w której trzymał zmolestowaną paczkę papierosów. W drugiej dłoni miał karteczkę którą znalazł, ale najpierw musiał się oczywiście wygadać. Modły Sebastiana na nic się zdały. Isaac zawsze był gadułą, a jak już nakręcił się na jakiś temat, to ciężko było go zatrzymać. Były oczywiście momenty, kiedy miał świadomość że powinien wyciszyć swoje trajkotanie. Teraz jednak czuł, że był "wśród swoich", więc nie krępował się.
- Zakładamy jakąś tezę i zaczynamy badać temat. Kopiemy, znajdujemy źródła, sprawdzamy ich autentyczność, porównujemy ze sobą, a później okazuje się, że początkowo postawioną tezę możemy wyrzucić do kosza. Badanie historii jest ciekawsze, niż najlepszy triller. - Wskazał karteczką na Peregrinusa.- Ja tak miałem w Polsce. Założyłem, że w tak bardzo religijnym kraju na pewno lubowano się w paleniu czarownic na stosie. A tu niespodzianka! W Europie zachodniej rozpalano stosy, a na terenach szesnastowiecznej Polski podpisano dokument gwarantujący wolność wyznania. Czarodzieje mieli tam szczęśliwe życie, zjeżdżali się z całej Europy, żeby żyć w spokoju. I o tym jest między innymi moja pierwsza książka, ale nie o reklamę mi tutaj chodziło. - Zmarszczył lekko brwi i spojrzał na karteczkę.- Znalazłem notatkę, ale to już wiemy.- Powiedział i przeczytał słowo w słowo to, co zanotował jego kuzyn.
-Z tego co mówił Owen, to całe wydarzenie odbywa się właśnie 10 sierpnia, ale nie wiem dokładnie w jakim miejscu. Myślę, że jeśli dowiemy się gdzie to jest, to go znajdziemy. Może zostawił gdzieś więcej notatek...- Dodał jeszcze od siebie, wracając do przeszukiwania biurka.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#12
25.04.2024, 23:30  ✶  
Pewność siebie czająca się w głosie Bagshota nieco wybiła go z rytmu. Kiedy ostatnio się widzieli, chłopak wydawał się nadzwyczaj skupiony na tym, aby pokazać toczący się w kraju konflikt jak najbardziej obiektywnie. Te wszystkie plotki o tajnym podziemiu, które jakoby walczyło przeciw zastępom Śmierciożerców bez asysty Ministerstwa Magii... Czyżby wyzbył się nie tylko wiary w mitycznych bohaterów, ale i w to, że w atakach Czarnego Pana można było doszukiwać się jakiegokolwiek rozsądku i rzeczywistych idei, które mogłyby zmienić Wielką Brytanię na lepsze?

— Może to była jakaś vendetta? — zasugerował bez większego zaangażowania. — Historie piszą zwycięzcy, więc może koniec końców zatriumfowała strona, która działała przeciwko Athlewoldowi. Może palił czarnoksiężników, którzy w końcu wyszli z tego obronną ręką.

Pokręcił powoli głową na słowa kuzyna.

— Och, ale to już na pewno tak nie działa! — rzucił do Peregrinusa z szerokim uśmiechem. — Kukła ma być symbolem, poza tym, który mugol chciałby ryzykować wsadzenie do więzienia za zabójstwo tylko po to, żeby spalić czarodzieja na stosie. Poza tym oni ledwo już wierzą w magię. Mamy więc nad nimi znaczącą przewagę. Nie ma czym się martwić.

Sebastian skupił się na przeszukiwaniu chaty, jednym uchem słuchając wywodów Isaaca o Polsce. Nie był zbyt dobrze zapoznany z tym regionem Europy, toteż nie mógł za wiele powiedzieć na temat historii kraju, który przez dłuższy czas stanowił obsesję chłopaka. Macmillan przecierał z kurzu grzbiety kolejnych ksiąg i zerkał w zwoje pergaminu, nie do końca pewny, czego powinni szukać. Koniec końców otworzył jeden z woluminów historycznych i...

— Może czegoś chronił — skomentował niespodziewanie, gdy między kartami starej księgi znalazł notatkę dotyczącą katedry w Windermere. Przeczytał tekst dwa razy, po czym przekazał kartkę swoim towarzyszom. — Mógł być patriotą, ale skoro ma tak silne powiązania z tymi terenami i lokalnymi stosami, to może kryje się w tym coś więcej. Chociaż skoro był kapłanem, mogło mu równie dobrze chodzić o parafię. Zarówno tę fizyczną, jak i społeczność, jaką zgromadziła.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#13
26.04.2024, 13:25  ✶  
Myśl, że biskup mógłby być w tym wszystkim niesprawiedliwie osądzoną przez historię ofiarą, nie przyszłaby Peregrinusowi zbyt prędko do głowy. Wydał już na Athelwolda wyrok, przykleił mu łatkę nienawistnego szaleńca, i nie zamierzał tak łatwo odpuścić tego stanowiska. Była to jedna z jego głównych przywar jako badacza, który powinien przecież zachować otwarty umysł. Tymczasem raz obrawszy jakąś drogę, Trelawney porzucał ją niechętnie i szukał argumentów pod swoją tezę dopóty, dopóki nie pojawiały się argumenty kategorycznie ją obalające. A że na razie wszystko przemawiało przeciwko biskupowi, teoria Isaaca zaś była tylko fantazją bez poparcia w śladach, Peregrin nie rozważał jej jako wiarygodnej możliwości.
— Pewnie masz rację — skapitulował przed Sebastianem, mimo że wcale nie był tak do końca przekonany o tym, że nie ma się czego bać. — Po prostu spodziewam się wszystkiego po miejscu, z którego co chwilę wywlekają zwłoki.
Nie wspominając już, jak jemu samemu pomieszało się tu w głowie. Matka jedna wie, co taka siła potrafiła zrobić z grupą nieszkodliwych w teorii mugoli.
Znalezisko Peregrinusa potwierdziło jedynie teorię o tym, że Athelwold mógł czegoś w Windermere chronić. Trójkąt równoboczny — stabilność. Podobnie jak Macmillan, wróżbita puścił swoją notatkę w obieg, zaczynając od Isaaca.
W przeciwieństwie do kapłana natomiast nie miał wcale tak pochlebnego zdania o tym, jakie motywy mogły kierować biskupem. Wciąż mocno pod wpływem wcześniejszych wydarzeń, jego rozważania naturalnie popłynęły ku zazdrości: tej chorobliwej, zaciemniającej osąd i rozsądek, budzącej najgorsze odruchy. Tej samej, której on tu doświadczył.
— Może strzegł czegoś, bo chciał to mieć tylko dla siebie? Coś magicznego. Dla mugoli bezwartościowe, dla innych czarodziejów: gratka. Dlatego z taką agresją pozbywał się konkurencji. — Nie mógł powstrzymać się również przed kolejnym komentarzem skierowanym do kuzyna: — Wiesz, ochrona ochroną, ale seryjne palenie ludzi żywcem nie klei mi się z wizerunkiem dobrotliwego duchownego walczącego o bezpieczeństwo swojej trzódki.
Paczka papierosów, którą wymachiwał przed ich oczami Bagshot, w końcu złamała wolę Trelawneya, który sięgnął do torby po własną. Wcześniej jeszcze kołatało mu się po głowie, że nie powinno się dopuszczać do kontaminacji miejsca mogącego zawierać potencjalne dowody, ale cóż… i tak już tu weszli z buciorami, a Ministerstwo na pozór nie dbało o zabezpieczenie mieszkania. Szczypta popiołu nie pogorszy już sytuacji.
Odpalił fajkę, zaciągnął się głęboko dymem i odwrócił ku mapie Owena.
— Więc chronił czegoś. I rozpiął ten obszar na planie trójkąta równobocznego — podsumował w zamyśleniu. — Gdybym chciał coś zabezpieczyć wewnątrz takiej konstrukcji, raczej trzymałbym to z dala od wrażliwych kątów. To strzał w ciemno, ale ciekawi mnie, czy coś kryje się w lokalizacji środka ciężkości tego trójkąta.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#14
28.04.2024, 00:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2024, 00:16 przez Isaac Bagshot.)  
-Mogła być to zemsta. - Przytaknął Sebastianowi i wziął od niego kartkę. Obie położył na biurku, które miał zamiar dalej przeszukiwać. Może uda mu się coś jeszcze znaleźć wśród notatek które zostawił kuzyn.
-Mógł również chronić jakiś magiczny artefakt. Może coś, co potęgowało jego moc i chciał zostawić to tylko dla siebie. - Zgodził się z kolegą. Papieros był wspaniałym pomysłem. Isaac spojrzał na swoją zmolestowaną paczkę i zmarszczył lekko brwi. Przypomniał sobie, że Sebastian nie palił. Spojrzał na duchownego.
- Nie będzie Ci przeszkadzało? - Zapytał, wyciągając zgniecionego peta.- Jestem bardzo ciekawy, co odkrył Owen i do jakich wniosków doszedł. Zapytamy go, jak już go znajdziemy. Perek, myślisz, że ta mapa może nas gdzieś zaprowadzić? Może w samym środku jest kościół?- Zwrócił się do Peregrinusa ściągając kapelusz żeby poprawić grzywkę. Podobało mu się to gdybanie, uwielbiał żywe rozmowy i wspólne wyciąganie wniosków.
-To co, panowie? Mały zakład? Niech każdy powie swoją teorię, a potem zobaczymy, kto był najbliżej. Ja zakładam, że Athelwold chronił jakiegoś magicznego przedmiotu, który mógłby wyrządzić sporo krzywdy, gdyby dostał się w niepowołane ręce. Inni czarodzieje chcieli mu go odebrać, więc zwalczał ich paleniem na stosie. Dbał o mugoli, przejmując rolę biskupa i trzymając artefakt w kościele. Wierzę w jego dobre intencje. Opisany został jednak w pejoratywny sposób, ponieważ społeczności czarodziejów nie podobały się jego działania. W środku trójkąta prawdopodobnie jest budowla, a pod nią znajduje się jakaś żyła z której można czerpać energię. - Oparł się o biurko stojąc przodem do swoich towarzyszy. Paczkę schował z powrotem do kieszeni marynarki, zostawiając w dłoni zgniecionego papierosa. Wachlował się kapeluszem.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#15
28.04.2024, 23:52  ✶  
Wzruszył leniwie ramionami, gdy Isaac poprosił go o pozwolenie na zapalenie papierosa, po czym westchnął przeciągle, jakby bił się z myślami, czy powinien mu pozwolić na chwilę odpoczynku od śledztwa. Sebastian niezbyt entuzjastycznie podchodził do teorii, jakoby tytoń uspokajał ludzki umysł, jednak nie miał zamiaru też ograniczać dwóch towarzyszących mu mężczyzn. Skoro chcieli psuć sobie zdrowie i zatruwać otoczenie dymem, to był już tylko i wyłącznie ich wybór i to oni będą cierpieli konsekwencje z tego powodu.

— Ja nie — powiedział w końcu, po czym odsunął się na drugi koniec pokoju, co by nie stać w chmurze papierosowych wyziewów. — Ale ci na górze? — Spojrzał wymownie w zadaszenie chaty. — Matka i inni bogowie mogą nie być już tacy wspaniałomyślni. Ale... To przecież wasze życie, czyż nie?

Uśmiechnął się przewrotnie pod nosem, wsłuchując się w wywody Bagshota i Trelawneya.

— Moja teoria? Patriota-łowca czarnoksiężników, który chciał utrzymać teren i jego tajemnice w ryzach. Dopuszczam ewentualność, że chciał coś chronić przed zewnętrznymi wpływami — mruknął, nie podejmując żadnych prób zdyskredytowania swych znajomych po fachu. Przez Zimnych zdążył przyzwyczaić się do tego, że pierwsza wersja wydarzeń nie zawsze może się okazać tę trafną. Czemu teraz miałoby być inaczej? — Te trzy miejsca, o których wspomina w notatkach... Może to swego rodzaju posterunki?

Zmarszczył czoło, po czym sięgnął po różdżkę. Machnął nią kilka razy, a w powietrzu zawisł lśniący na zielono symbol triskelionu. Przy każdym z ''wierzchołków'' znalazł się małe rysunki reprezentujące wyspę, ruiny i katedrę.

— Przypomina nieco trójkąt, nie sądzicie? Wiąże ze sobą dużo koncepcji od cyklu życia - narodzin, śmierci i odrodzenia - przez scalenie domeny ziemi, wody i powietrza aż po triadę wymiarów ludzkiego życia, czyli połączenie pierwiastków fizycznych, psychicznych i duchowych — zaczął opowiadać z coraz większym zaangażowaniem. Machnął różdżką, a symbol przekształcił się w trójkąt równoboczny. — Trzy wierzchołki, trzy równe boki, minimum do osiągnięcia równowagi. Może te trzy miejsca, o których wspomina Owen, to jakieś punkty stabilizacyjne Athelwolda? Element jakiegoś rytuału?
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#16
29.04.2024, 17:00  ✶  
Peregrinus przemilczał wygodnie temat papierosów i tego, czy palenie podoba się siłom rządzącym światem, czy też nie. Nie dorabiał temu na siłę żadnej teorii o uspakajaniu się i magicznych właściwościach tytoniu. Był zwyczajnie uzależniony. Przerabiał już nałóg od każdej strony i za każdym razem dochodził do wniosku, że może i szkodzi, ale na razie to on nie ma głowy do skończenia z tym. Dolohov również palił jak smok, co czyniło Trelawneya tak czy inaczej regularnym biernym palaczem, a i jako młody mężczyzna nie myślał zbyt wiele o swojej śmierci i czasie, który kradła mu każda fajeczka.
Wpatrywał się chwilę intensywnie w mapę, nakładając na nią w wyobraźni trójkąt, ale tam, gdzie wypadało centrum figury, nie dostrzegł niczego szczególnego.
— Nawet jeśli coś tam jest, to niestety nie ma tego na mapie — skomentował z nutą rozczarowania w głosie teorię Bagshota. — Nie będę stawiał na artefakt, przedmiot za łatwo przenieść. Może jakieś źródło energii? Naturalny obiekt będący częścią krajobrazu. Może nawet samo jezioro? Ale skoro obaj obstawiacie, że to ci, których Athelwold palił, byli tymi złymi, uczyń moim zakładem, że to jemu bliżej było do czarnoksiężnika, nie na odwrót.
Obserwując kreślony przez Sebastiana triskelion, Peregrin pokiwał z uznaniem głową. Podobała mu się ta interpretacja, mimo że nieco konfliktowała z jego teorią, jakoby wierzchołki trójkąta były najwrażliwszymi punktami.
— Tak, to ma sens. Rytuał w połączeniu ze stosami i historią o nieumarłych w lesie nie brzmi najoptymistyczniej. Chyba że nie są powiązane. — W zamyśleniu strzepnął byle gdzie popiół z papierosa i oparł się wolną ręką o plecy jednego z krzeseł. Przypomniały mu się artykuły prasowe, które przeglądał przed przybyciem do Windermere. — Zastanawiam się również, czy jest jakiś powód, dla którego to miejsce uaktywniło się stosunkowo niedawno. Pierwszą ofiarę znaleziono dopiero trzy lata temu. Od tamtej pory zginęło, nie licząc Owena, trzech czarodziejów i trzech mugoli.
Trójki wirowały irytująco w jego głowie: trzy posterunki, trzy lata, trzech czarodziejów, trzech mugoli. Nie doszukiwał się w tym nie wiadomo czego: był właściwie przekonany, że to jedynie przypadek, lecz wypowiedziawszy to na głos, nie mógł nie poświęcić owej zbieżności chwili namysłu.

!2windermerejasnowidz


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#17
29.04.2024, 17:00  ✶  
Wizja nadchodzi niespodziewanie. Oczy uciekają ci do góry a kolana odmawiają posłuszeństwa. Padasz na nie. W nos uderza cię zapach ziemi. Widzisz męską sylwetkę. Ciemnowłosy mężczyzna w stroju aurora klęczy w ruinach. Rękami rozgrzebuje ziemię. Daj mi jeszcze chwilę, Brenno, jeszcze chwilę – szepcze, ale żadnej Brenny nie ma w pobliżu. Pod naporem jego palców z ziemi wyłania się kryształowa czaszka. W jej wnętrzu poruszają się niespokojnie mgliste cienie.
Za nim dochodzisz do siebie, nawiedza cię dziwaczna myśl, że to już kiedyś było. To twoja myśl, czy powtórzyłeś na głos jego słowa?
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#18
30.04.2024, 00:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.04.2024, 23:39 przez Isaac Bagshot.)  
Isaac zmarszczył lekko brwi, słysząc odpowiedź duchownego. Spojrzał na pogniecionego peta którego trzymał w dłoni, a potem na Sebastiana.
-Dlaczego Matka i bogowie mieliby mieć coś przeciwko? Ponieważ nie dbam o własne zdrowie? Papierosy to grzech? A alkohol? - Ha, no tego to jeszcze nie słyszał! Postanowił jednak poczekać na odpowiedź, zanim zdecyduje się zapalić. Bynajmniej, nie naśmiewał się z wiary lub z rządzących nią prawami. Był ciekawy! Polacy byli bardzo wierzącym narodem, nie tylko mugole, ale i czarodzieje. Zawsze chętnie słuchał co mieli na ten temat do powiedzenia. Równie chętnie wysłucha Sebastiana.

Bagshotowi bardzo podobały się teorie kolegów. Każda była różna i każda równie prawdopodobna. Mieli mały zakład, a jak już znajdą Owena, to zobaczą których z nich był najbliżej. Obserwując znak wyczarowany przez Sebastiana, słuchał wymiany zdań.
-Owen żyje. Więc liczmy trzy ofiary. Faktycznie, same trójki. Magiczne trio wspierające rytuały... - Wtrącił się Isaac. Nie przyjmował do wiadomości, że jego kuzyn mógł marnie skończyć. Zaaferowany myślami o Owenie, zupełnie zapomniał o nieumarłych. Przytknął dłoń do czoła.
- Ah, cholera, zapomniałem o tym, co pisali. Moja teoria w takim raz... - Zamilkną, ponieważ Peregrinus nagle upadł na kolana i wsparł się rękami o podłogę.
-Perciu?! - Isaac wypuścił kapelusz z dłoni i podbiegł do kolegi żeby przy nim kucnąć.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#19
30.04.2024, 23:31  ✶  
— Na pewno jest jakieś bóstwo, które nie znosi, gdy czarodzieje palą papierosy. To złe dla człowieka, dla towarzystwa i dla samej natury. Chociaż podejrzewam, że Matka ma większe problemy niż to, że ktoś zatruwa powietrze tytoniem — wytłumaczył bez większego zaangażowania.

Zwrócił się w stronę Trelawneya.

— Jeśli pod Windermere jest jakieś stare skupisko magicznej energii, to niewykluczone, że działania Athelwolda mogły je wzmocnić, jeśli faktycznie zabijał czarodziejów. Takie miejsca... lubią wchłaniać energię. Teoretycznie można by było pokusić się o stwierdzenie, że nawet te palenie kukły jakoś to podtrzymuje. Ale to mugole — uprzedził z kwaśną miną. — Ich obrządki nie powinny mieć aż tak dużego wpływu. Byłyby raczej niczym kropla w morzu.

Pokręcił głową.

— Osobiście uznałbym Owena za obcy element — wtrącił po słowach Isaaca. — Chyba że przyjmujemy, że cokolwiek się tutaj dzieje odbywa się cyklicznie. Pierwsze trzy ofiary zostają złożone, a potem ciąg zaczyna się na nowo. Jednak wydaje mi się, że twój krewniak z domku oddalił się z własnej woli. Domyślnym celem raczej nie był. Chociaż czy którakolwiek z ofiar mogła zostać wcześniej wytypowana?

Wzruszył ramionami. Nie można było wykluczyć udziału osób trzecich, jednak równie prawdopodobne było to, że sama sieć energii magicznej na tym terenie obróciła się przeciwko Owenowi. A może tak chcieli bogowie? Dalej nie do końca mu się to wszystko sklejało w całość. Owen prowadził badania i najwyraźniej coś odkrył, a to z kolei mogło wskazywać, że sam odszedł z ośrodka. Pytanie tylko, co stało się później, pomyślał zmartwiony. Może zobaczył coś, czego nie powinien? Spotkał na swojej drodze kogoś, kto postanowił lub chciał zrobić mu krzywdę? A może utknął w jakiejś przeklętej magicznej pułapce zostawioną w tutejszych lasach przez Athelwolda?

— Podobno kobieta utopiła się w jeziorze przed zaledwie kilkoma dniami — rzucił Sebastian, przypominając sobie swoją ostatnią rozmowę z Anthonym Shafiqiem na molo w ośrodku. — Na upartego można by było podciągnąć ją pod ofiarę ''wyspy'' na jeziorze. Wiecie coś na temat pozostałej dwójki? — Zerknął na dwójkę czarodziejów. — Byłby to spory zbieg okoliczności, gdyby i oni zniknęli w miejscach powiązanymi z punktami nakreślonymi przez Owena, bo w końcu...

Zamrugał, gdy Peregrinus niespodziewanie padł na kolana, a kolorowe tęczówki ustąpiły miejsca białkom oczu. Sebastian mimowolnie cofnął się o pół kroku. Trzecie oko? Jakaś tutejsza klątwa? A może choroba? Przez zboczenie zawodowe automatycznie pomyślał o opętaniu, jednak zaraz odrzucił tę myśl. Peregrinus zachowywał się zbyt normalnie, żeby okazało się, że walczył o powłokę z jakimś innym bytem.

— Peregrinus? Wszystko... Wszystko w porządku? — spytał, skracając ostrożnie dzielącą go z czarodziejem odległość, aby dotknąć lekko jego ramienia.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#20
01.05.2024, 17:36  ✶  
Teorie zaczynały przybierać coraz bardziej materialne kształty w głowie Trelawneya. Wciąż jednak pozostawały teoriami, do których wsparcia miał jedynie własną fantazję. Równie dobrze mogli zapędzić się w kompletnie błędną ścieżkę, budować na niewłaściwym fundamencie, a wszystko zawali się z kretesem, gdy dotrą do nowych faktów. Na tyle tylko pozwalała im jednak skromna pula wskazówek, które odkryli.
— To mogłoby wyjaśnić, dlaczego palił właśnie czarodziejów. Ofiara z magicznych stanowiła dla źródła bardziej łakomy kąsek niż mugole, kropla w morzu potencjału magicznego. — Gdy wątek żywych trupów przebił się do rozmowy, początkowo Peregrin nie potrafił umieścić ich w żadnym miejscu tej układanki. Nie był pewien, czy powinien w ogóle poważnie podchodzić do tego tematu, ale… — Jeśli Owen naprawdę widział nieumarłych, nasuwają mi się tylko dwie wersje. Albo byli celem rytuału, albo jego skutkiem ubocznym. Athelwold mógł wykorzystywać energię, aby trzymać kogoś sztucznie przy życiu. Albo to nieumarli są źródłem energii. To, co powiedziałeś o ogniu: że czarodzieje mieli sposoby, aby wyrwać się śmierci w płomieniach. Może ogień był jedynie częścią rytuału, oddawał ich energię miejscu, zostawiając ich pustych, związanych na zawsze z Windermere.
Pomysły pochłonęły go do szczętu i wyrzucał je z siebie bez filtra. Ot, swobodne idee, które wolał wypowiedzieć, aby nie uleciały na dobre. Myśli zbyt łatwo wypadały mu z głowy, więc na ogół rozważania teoretycznie prowadził ze swoim dziennikiem, lecz w tej sytuacji niekoniecznie przystawała taka forma.
— To musiało być prawdziwie traumatyczne, jeśli wolał zniknąć niż wrócić do domu — wymamrotał niewyraźnie z papierosem między zębami. Obie jego ręce zajęte były przerzucaniem szpargałów w torbie w poszukiwaniu gazety, w której czytał rano o ofiarach z nadjeziornego ośrodka. — Mugoli widzieli ostatni raz przy lesie… — zdążył jeszcze dodać, nim ni stąd, ni zowąd padł na kolana.
Niedopalony papieros wypadł z ust, głowa zwiesiła się w dół, twarz zakryły czarne loki. Zapachy, dźwięki i obrazy w jednej chwili porwały jego świadomość w przyszłość niczym fala pchana sztormem. Gdy jej wody cofnęły się, oddając go chwili obecnej, Peregrinus gwałtownie wciągnął powietrze w płuca, wciąż mając w nosie wspomnienie wilgotnej ziemi.
Pierwsze, co poczuł, to obecność. Zbyt blisko. Spiął się, czując rękę Sebastiana na ramieniu, i cofnął niezgrabnie, siadając na piętach. Odwrócił głowę, jakby przyłapali go na czymś żenującym, po czym ostrożnie wstał, wspierając się na krześle.
— Wybaczcie — mruknął cicho, gasząc pod stopą fajkę, która mu wypadła.
Nienawidził, gdy takie rzeczy spotykały go przy ludziach. Poczuł się przez wizję rozbrojony, odsłonięty na cios. Przeklęte miejsce, drugi raz tego dnia wyrwało go z bezpiecznej strefy komfortu.
Chciał jak najszybciej przejść nad tą sytuacją do porządku dziennego, zamieść ją pod dywan i wrócić do wcześniejszej rozmowy. I zapewne zachowałby to, czego doświadczył, dla siebie, gdyby nie fakt, że komuś, Brennie, mogło grozić niebezpieczeństwo. Czegoś takiego nie mógł zataić tylko z powodu własnej wygody.
— Widziałem mężczyznę — zaczął powoli, nieco zgaszony, bez wcześniejszego zaangażowania. — Aurora. Szukał czegoś w ziemi, w ruinach. Wyciągnął z niej kryształową czaszkę i… mówił coś o Brennie, jakby coś jej groziło, kończył się czas. — Zatrzymał się na chwilę, aby dać im i sobie czas na przetrawienie tego. — Jedyna Brenna, jaką kojarzę, to Brenna Longbottom.
Nie wspomniał o dziwnym odczuciu wieńczącym wizję. Było zbyt ulotne, nie do końca pojął jeszcze jego znaczenie. Potrzebował chwili, aby samemu nad tym pomyśleć.


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Isaac Bagshot (2140), Norvel Twonk (503), Pan Losu (296), Peregrinus Trelawney (2575), Sebastian Macmillan (3108)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa