- Tak...? Dziwi mnie, że akurat ty tego nie wyłapałaś. - Chociaż okrutnik był z niego wielki i zwykł bardzo krytycznie oceniać działania innych w obrębie swoich drętwych myśli, o niej ciężko było mu myśleć w negatywnych barwach. W rozsądnym podejściu do Mills nie pomagało nawet wspomnienie rozchichotanej barwy jej aury. Niezależnie od tego co się działo, ona zawsze była jego kochaną, mądrą młodszą siostrą, która taki żart powinna wyłapać w mig. To, że tego nie zrobiła, nie stanowiło jednak żadnego problemu. To, że była totalnie kimś zdolnym do rozbicia komuś na głowie ceramicznego posążka, również nie stanowiło żadnego problemu. Problem pojawiał się wtedy, gdyby ktoś spróbował jej oddać.
No... być może problemem było również to, że najwyraźniej zbyt mocno nią zakręcił? Wyglądała jakby już wypiła za dużo, a przyjęcie dopiero się rozpoczęło.
- Zrzuć go kiedyś z miotły i sprawdź - zasugerował z przebrzydłym uśmiechem. Ten jednak zmienił się szybko w minę niewyrażającą nic - bo on i Millie się rozeszli, a jemu nie pozostało nic innego jak usiąść z boku i zapalić papierosa. A później drugiego i trzeciego, bo wcale nie kwapił się do zagadania kogokolwiek - obserwował ją z daleka, przez toczące się wokół rozmowy. Trochę jak nie on - bo miał jednak ekstrawertyczną naturę - jednocześnie bardzo jak on, bo skupiony na jej szczęściu i otoczeniu, po prostu...
Czuwał.
Niedawno prawie ją stracił. Dzisiaj szczęśliwa bawiła się tu ze znajomymi. Alastora to uspokajało, jednocześnie wciąż żył w nim głęboki lęk, że cokolwiek może jej się stać. Tutaj, dzisiaj? To byłoby okropne. Nie pił już więcej. Nie miał zamiaru częstować się żadnym z zaklętych ciastek.
(w przypadku posiadania w historii doświadczenia w drużynie Quidditcha, dwa rzuty i wybór lepszego).
Orientacyjne bazgroly![[Obrazek: tbdHvA2.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=tbdHvA2.jpeg)