• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[11.06.72] Szczur na pokładzie

[11.06.72] Szczur na pokładzie
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#11
02.03.2024, 14:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.03.2024, 14:11 przez Rodolphus Lestrange.)  
Lestrange zerknął na powracającego Nicholasa. W milczeniu wysłuchał, co ten ma do powiedzenia, a potem przeniósł wzrok na Louvaina. Kiwnął głową, bo ten plan był dobry. Miał luki, ale każdy plan miał luki. Najważniejsze to działać, na bieżąco modyfikować wszystko, dostosowywać się do sytuacji. Rodolphus westchnął i wstał. Podszedł do komody, z której wziął różdżkę.
- Usiądźcie. Nie będzie bolało, ale będzie nieprzyjemnie - ostrzegł, bo z tego co rozmawiał z ludźmi, którzy poddawali się podobnym modyfikacjom, to uczucie było... Bardzo dziwne. Niekomfortowe, ale nie na tyle bolesne, żeby trzeba było sięgać po eliksiry czy maści znieczulające. Na pierwszy ogień poszedł Travers.

Rodolphus nachylił się nad Niewymownym, lewą ręką wyjątkowo delikatnie ujmując jego podbródek. Wlepił w niego swoje nienaturalnie jasne oczy, a następnie bez cienia zażenowania czy jakiegokolwiek wstydu zaczął obracać jego głowę w lewo i w prawo. Szukał charakterystycznych cech, które mogłyby zdradzić postronnym, że to on. Brwi, nos... Kości policzkowe. Lestrange przejechał kciukiem po jego ustach, a następnie uniósł kącik swoich ust nieznacznie.
- Zamknij oczy - w jego głosie nie było ani grama ciepła. Do modyfikacji twarzy podchodził metodycznie, w skupieniu, jak do pracy. Ostrożnie przesunął różdżką nad brwiami Traversa, sprawiając, że te na jego oczach zaczęły zmieniać kształt. Zrobiły się bardziej krzaczaste, wyraziste. Zmieniły nieco swoje położenie, tak żeby znajdowały się niżej. Kolejny był nos. Z niejakim żalem przesunął różdżką wzdłuż niego, a Travers mógł poczuć, jak chrząstka powoli się uwypukla, a koniuszek nosa wydłuża. Usta zrobił dużo węższe, uniósł także kąciki, żeby "Nowy Nicholas" wyglądał tak, jakby nieustannie się uśmiechał. Ot, taka jego prywatna złośliwość. Kości policzkowe nieco schował, żeby nadać twarzy Nicholasa bardziej okrągłego wyglądu. Niestety nic nie mógł zrobić z włosami, mogliby je przyciemnić, ale tego nie dałoby się odwrócić magią, a poza tym nie mieli czasu. Lestrange wyprostował się i uniósł brew, patrząc na swoje dzieło. Będzie musiał to odwrócić zaraz po tym, jak opuszczą mieszkanie Carrow, bo Nicholas w ogóle przestał przypominać siebie. Najpewniej przez ten uśmiech. Dostanie mu się za to, coś czuł.

- Teraz ty, kuzynie - miał jedną z niepowtarzalnych okazji, by ludzie w końcu przestali ich mylić chociaż na chwilę. Bywało to pomocne, ale i bywało niezmiernie upierdliwe w niektórych przypadkach. Z Louvainem jednak nie miał zamiaru bawić się tak, jak z Nicholasem. Przejechał dłonią po jego twarzy, większą uwagę zwracając na brodę i nos. W przypadku starszego Lestrange'a sprawa nie była taka prosta, bo miał wrażenie, jakby modyfikował swoją własną twarz. Westchnął, przejeżdżając różdżką nad jego brodą. Wydłużył ją nieco, zrobił nieco bardziej kwadratową szczękę. Mogło zaboleć. Nos skurczył, by był wyraźnie mniejszy i zadarty. Dodał piegi, bo czemu nie. Zmienił nieznacznie powieki i rozstaw oczu. Całość trwała może z kwadrans, ale wolał się do tego przyłożyć. Poprzestawiać niektóre elementy, tworzące obraz ich wyglądu - tak, by nikt przy zdrowych zmysłach nie pomylił ich z nimi samymi, nigdy. To było po części piękne, niczym sztuka: jak kilka drobnych szczegółów potrafiło całkowicie zmienić postrzeganie drugiego człowieka.

Gdy skończył, schował różdżkę do wewnętrznej kieszeni marynarki. Zniknął na chwilę w sypialni, by wyciągnąć maskę. Nie mogła być bardziej oczywista, ale z drugiej strony Louvain miał zapewnić im bezpieczeństwo. Swojego wyglądu nie mógł zmienić, musiałby poprosić kogoś o pomoc, a na to nie było ani czasu, ani ochoty. Wiedział, że Rabastan również odziedziczył tę zdolność po matce, ale... Lepiej było trzymać język za zębami. Maska wystarczy. Wrócił do salonu, przywdział ją, a potem zgrabnie wsunął rękę na ramię kuzyna i zacisnął mocno palce.

Gdy aportowali się pod drzwiami, zaklejonymi taśmą, rozejrzał się. Poruszały się wyłącznie gałki oczne, nie cała głowa.

rzut
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#12
02.03.2024, 16:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.03.2024, 16:43 przez Nicholas Travers.)  

Plan nie ulegał całkowitej zmianie. Może drobiazgowo, że nie musieli nikogo ”usuwać” ani nic więcej kombinować. Choć udać tam na miejsce zniszczonego mieszkania, udać musieli. Zbadać teren swoimi sposobami, umiejętnościami jakie posiadali. Znaleźć coś, czego nie znaleźli pracownicy Ministerstwa.

Nicholas zajmował swój fotel, ale nie był co prawda zadowolony z pomysłu modyfikacji swojej twarzy. To jednak musiał na to się zgodzić. Czasami trzeba było się poświęcić dla dobra sprawy. Tylko dlaczego, Rodolpshus musiał zacząć od niego?

Nicholas siedział spokojnie. Pozwolił mu pooglądać swoją twarz z każdej strony. Zezwolił na dotyk. A kiedy w pewnym momencie ich spojrzenia się na jakąś dłuższą metę zerknęły, Nicholas jakby probował w nich znaleźć dla siebie coś interesującego. Uwielbiał osoby o nietypowych kolorach oczu. Ale niestety nie mógł się napatrzeć. Lestrange, kazał mu zamknąć powieki. Z cichym westchnięciem, Travers spełnił jego prośbę. Zamknął oczy, musząc mu w tym momencie zaufać. Czuł jak zmianie ulegają jego brwi. Jak się przesuwają, zmieniają kształt. Nie było to przyjemne uczucie. Ale znośne. Więcej modyfikacji czuł na swoim nosie. Jak się przekształcał. Do przeżycia. Następnie poszły w ruch jego usta. Tutaj to miał ochotę go kurwa zabić. Czy on wyczuł, że uniósł mu kąciki ust? Irytacja zaczynała wchodzić mu na twarz. Ale siedział cicho. Nic nie robił. Nic nie mówił. Lepiej dla Lestrange’a, żeby po tym wszystkich przywrócił mu elementy twarzy na swoje miejsca.

Słysząc, że przeszła kolej na Louvaina, Nicholas otworzył oczy. Ale nie miał odwagi nawet spojrzeć w lustro i zobaczyć siebie kompletnie innego. Zmienionego.

W oczekiwaniu na zakończenie pracy magiczno-plastycznej z różdżki Rodolphusa, Nicholas ubrał swoją szatę, jakąś zabrał ze sobą i narzucił kaptur na głowę. Wiedział, że jego jasne włosy mogą zwracać uwagę. Pod kapturem, nie powinny rzucać się w oczu.
Kiedy przywódca grupy był także gotów do drogi, oraz ten drugi zabrał ze sobą maskę, Travers dotknął ramienia Martesa, dzięki czemu mogli nagle zjawić się przed mieszkaniem Alanny Carrow. Nicholas był tutaj chwilę temu. Tym razem mógł cokolwiek dotknąć, widzieć oczami swojego ciała, nie tylko jak wcześniej samej duszy. Lecz czy na korytarzu by coś dostrzegli, zanim wejdą do środka? Również rozejrzał się po otoczeniu.


Rzut na Percepcję
Rzut N 1d100 - 73
Sukces!
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#13
06.03.2024, 17:03  ✶  

Kochał swoją przystojną buźkę jak na narcyza przystało, więc delikatnie było mu w niesmak się jej pozbywać. Jednak nie okazywał tego w żaden sposób poza drobnym, ironicznym uśmieszkiem w kącikach ust, kiedy kuzyn pochylił się nad jego twarzą. W jakimś stopniu było to dla niego nawet zabawne, ale z uwagi na powagę sytuacji względem misji darował sobie te wszystkie sarkastyczne żarciki, które cisnęły mu się na usta. Po prostu zamknął oczy i czekał na sygnał, że już po zabiegu upiększającym. Syknął jednak przez zaciśnięte usta kiedy pan plastyk postanowił mu nieco boleśnie wydłużyć szczękę. Strzelił kręgami w karku, nieco niezadowolony z braku wrażliwości Rudolfa, ale nie zamierzał tego w żaden sposób komentować, jeszcze wyszedłby na mięczaka. Gdyby posiadał zdolność komunikowania się za pomocą fali, pewnie rzuciłby żarcikiem w stylu; teraz przynajmniej faktycznie jesteś odrobinę przystojniejszy ode mnie kuzynie. Z czystej ciekawości przejrzał się w lustrze i tak jak się domyślał, młodszy Lestrange się nie postarał. To znaczy wszystko było jak należy, ale to chyba czysta złośliwość z jego strony robić z niego jakiegoś kuzyna Weasleyów z tymi piegami na twarzy. Marszcząc brwi, pokręcił głową niby niezadowolony w kierunku Rudolfa z lekkim ironicznym uśmieszkiem.

Kiedy pojawili się już pod zamierzonym adresem, od razy wyciągnął różdżkę z zamiarem rzucenia zaklęcia. Spostrzegawczy był tyle co prawie nic, ale za to całkiem nieźle radził sobie z magią rozpraszającą. Dlatego zanim jeszcze on i jego towarzysze przeszli przez taśmy zabezpieczające i wkroczyli do mieszkania, rzucił zaklęcie mające na celu rozproszyć ewentualne magiczne zabezpieczenia, czy alarmy nałożone na miejsce zdarzenia, przez służby które były tu jeszcze przed nimi.



Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#14
01.05.2024, 00:28  ✶  
Informacja o pożarze w danym lokalu rozeszła się po dzielnicy dosyć szybko jak na okoliczności, które badaliście swoimi spojrzeniami. Brygadziści, podobnie jak i wy, doszli do wniosku, że płomienie pojawiły się i rozeszły po tym miejscu z nagłym impetem, nie udało się im ani wam odnaleźć widocznych śladów inicjacji pożaru. Nie były to kominek, kuchenka... brak innych przedmiotów mogących stanowić źródło zapłonu - mugolskich urządzeń, lampy naftowej, nic nie wskazywało też na to, aby winowajcą była świeca stojąca na maleńkiej etażerce (a raczej jej resztki obklejające osmolony świecznik).

Ciężko było wam ocenić, czy budynek został jakoś zewnętrznie spenetrowany... ale być może coś umknęło waszym mało spostrzegawczym oczom?

Wnętrze mieszkania zostało spalone niemal doszczętnie - ofiarami padły rzeczy osobiste, meble, ubrania, fotografie, dokumenty... dobytek Alanny przypominał teraz czarne sterty spalenizny. Uchowało się to, czego nie mogły strawić płomienie. Metalowe elementy odzieży, takie jak guziki. Klamki. Lusterko, resztki szczotki. Metalowe elementy spajające włosie pędzelków z najpewniej drewnianym uchwytem. Popękane szkło. Garnki. Generalnie dużo przedmiotów codziennego użytku, których nikt stąd nie zabrał.

Cóż się tu stało?

Tego musieliście się domyślić, ale była jedna rzecz, bardzo istotna - niczego po pożarze stąd chyba nie zabrano. Niczego dużego. Gdybyście zechcieli odsunąć jakiś ledwo ocalały mebel, Louvain zauważył, że w miejscu, gdzie stał, podłoga była czystsza. Gdyby ktoś wyniósł stąd martwe ciało, efekt pozostałby pewnie podobny... a i możliwe było, że miejsce zostałoby lepiej zabezpieczone.

Lepiej, a nie w ogóle. Bo zabezpieczone zostało. Rzuciłeś nieudane zaklęcie i jedynym czego mogłeś być pewien, było to, że nie uleciało w niebyt - otarło się o jakieś zabezpieczenie, potencjalnie alarm Brygady Uderzeniowej - w chwili przekroczenia przez was progu mieszkania, jego autor prawdopodobnie ruszył w waszym kierunku. Mieliście bardzo mało czasu na oględziny.

Rodolphusie - nie mogę uznać ci rzutu wykonanego w offtopie. Nic na tym nie tracisz, bo i tak był nieudany, ale pamiętaj proszę o rzucaniu na statystyki w tematach fabularnych. Pwease Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, ale zainterweniuje, jeżeli wasze postacie nie opuszczą mieszkania w ciągu kilkunastu minut.

@Louvain Lestrange @Nicholas Travers @Rodolphus Lestrange
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#15
13.05.2024, 00:24  ✶  

Przeklną w myślach kiedy tylko zrozumiał, że jego zaklęcie nie powstrzymało alarmu. Choć czar nieudany, zdążył się zorientować, że albo jego ingerencja w magiczne zabezpieczenie, albo już sama obecność śmierciożerców mogła je uruchomić. Wiedział, że cokolwiek było połączone z alarmem po drugiej stronie połączenia, przekazało sygnał o wtargnięciu do mieszkania. Zamierzał od razu poinformować towarzyszy.

- Alarm został uruchomiony, za chwilę ktoś się tu zjawi... - syknął rozdrażniony półszeptem w kierunku pozostałej dwójki. Nie tracił już więcej czasu na podejmowanie kolejnej próby wyciszenia alarmu, właściwie i tak było już za późno. Rzucił spojrzeniem po wnętrzu i szybko doszedł do tego samego wniosku co zapewne pozostali. Płomienie które rozprzestrzeniły się po mieszkaniu na Horyzontalnej nie pochodziły z "naturalnego" źródła. Coś, albo prędzej ktoś musiał wywołać pożar odgórnie, ponieważ ślady spopielenia resztek przedmiotów oraz mebli rozchodziły się, mniej więcej, równomiernie. Kominek nie wyglądał jakby to z niego miały wydostać się płonienie, które strawiły wnętrze. Świece, oraz lampy również na to nie wskazywały. Z tego samego powodu, domyślał się, że nic większego nie zostało stąd zabrane, a przynajmniej żadne ciało, po którym musiałby zostać przynajmniej jakiś ślad.

- Zabierzcie stąd po jednej, niespalonej rzeczy i wycofujemy się. - rzucił krótko i oschle. Nie dostrzegał tutaj niczego, czegoś co byłoby warte by zostać tu dłużej i ryzykować konfrontację z nadciągającymi służbami. Kiedy zwrócił się tak do Rudolfa oraz Nicholasa, sam podszedł bliżej lusterka, które ocaliło się przed pożarem i zabrał je, wciskając w kieszeń spodni. Spodziewał się, że być może uda znaleźć się im tutaj coś więcej, coś co poprowadzi śledztwo dalej. Niestety będą musieli pocieszyć się tylko tym co zastali. Louvain  Odwrócił się jeszcze na moment w stronę towarzyszy i sugestywnie kiwnął głową na znak. Czas naglił, dlatego teleportował się stąd w bezpieczne miejsce.


Postać opuszcza sesję
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#16
22.05.2024, 20:16  ✶  
Gdy tylko do jego uszu dobiegł głos kuzyna, zacisnął szczęki w wyrazie złości. Alarm... Cóż. Nie skomentował tego w żaden sposób, tylko rzucił okiem na pogorzelisko - bo inaczej nie był w stanie tego nazwać. Niemal wszystko zostało doszczętnie spalone, a on nie miał zamiaru teraz zabierać się za przeszukiwanie mieszkania, jeżeli dostał informację, że zaraz ktoś się tu zjawi. Pochylił się, a w jego dłoni znalazł się jeden metalowy, lodowaty guzik. Mogła to być część spodni, ale równie dobrze jakiejś bluzki lub torebki. Czy damskie torebki miały takie guziki? Nie wiedział, ale też i nie miał czasu, żeby nad tym rozmyślać. Zacisnął palce na "zdobyczy", a potem kiwnął na Nicholasa, dając mu znak, by się stąd wynosił jak najszybciej. On sam zaraz po tym geście się teleportował z powrotem do swojego mieszkania.

Postać opuszcza sesję
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#17
24.05.2024, 23:43  ✶  

Próby zdjęcia zaklęć zabezpieczających, przez ich przywódcę grupy, zakończyły się niepowodzeniem. Travers westchnął i jedynie po przekroczeniu progu, spojrzała towarzyszy. Wysłuchał komunikatu, którym było zabranie coś w miarę całego, niestrawionego przez ogień i natychmiastowe ewakuowanie się do miejsca, z jakiego przybyli.

Nicholas szybko rzucił okiem na otoczenie pomieszczenia, w jakim spisę znaleźli. Nie było za wiele czasu, aby dokładniej się wszystkiemu przyjrzeć. Ogień strawił wszystko, co drewniane i materiałowe. Pozostały szkło, metale i być może przedmioty głęboko schowane. Louvain szybko co zgarnął i zniknął. Rodolphus także coś wygrzebał i przypomniał, aby się pospieszyć.

Nicholas ostatecznie wziął resztki popękanego szkła. W rękawicach, nie pokaleczy się. Mając nadzieję, że to resztki rozbitego lustra. Po zabraniu jednego z większych w miarę kawałków, w od razu także teleportował do mieszkania Rodolphusa. Tam najpewniej przegadali temat, przekazali zebrane przedmioty Louvainowi, a Lestrange przywrócił im właściwy wygląd. Akcja dość szybko się zakończyła, niż by planowali. Lecz przynajmniej byli, widzieli i coś zabrali do dalszego śledztwa. Nie pozostawało nic innego, jak wrócić do siebie i czekać na kolejne informacje.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (338), Louvain Lestrange (1912), Nicholas Travers (1773), Rodolphus Lestrange (1916)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa