Richard nie wnikał, od jak dawna jego brat wiedział o całym widowiskowym incydencie. Jak powiedział, że potrzebuje towarzysza na przedstawienie, zgodził się. Nie ważne jak bardzo byłoby kiczowate widowisko, co było widać obecnie, ale chciał być przy bracie. W tłumnych miejscach nie wiadomo czego się spodziewać. Pomimo faktu, że przebywała tutaj ochrona.
Skosztował swojego piwa, słuchając analizy Lorien. Także skierował w jej kierunku swoje spojrzenie, ale zaraz przeniósł na powrót uwagę na scenę. Robert i tak po chwili jej odpowiedział. Od jakiego czasu o tym cyrku wiedział.
Kolejne słowa bratowej, które mogły nawiązywać do prawdopodobniej znanej osoby na scenie poza Sophie, sprawiły, że Richard przytaknął im.
- Może miałem mylne wrażenie.Przyznał rację, ale coś jednak nie dawało mu spokoju. Nie zawsze po głosie szybko się kogoś rozpozna. Łatwiej szło po wyglądzie. Ale tutejsze maski jakie posiadali, bardzo uniemożliwiały identyfikację osób uczestniczących w wydarzeniu na scenie. Może później, jak się to wszystko skończy, dowiedzą kto brał w tym udział? Bo nawet zmiana imienia, też nie pomagała. Byli tutaj jednak ze względu na Sophie.
Nie oglądał się za Charlesem. Mając nadzieję, że dotrze do stolika i ich znajdzie w tym tłumie. Nie trudno powinno być zauważyć dwóch takich samych facetów przy stole obok siebie. Bo Lorien raczej nie rzucała się za bardzo w oczy.
- Nie widziałem. Mam się rozejrzeć? Popytać?Odpowiedział na pytanie brata, odstawiając kufel na stolik. Zapytał, jeżeli Robertowi zależało na tej informacji. Nie powinno być problemem podejść nawet do baru po informacje. Chyba, że ktoś z okolicznych stolików, posiadał jakąś ulotkę, rozpiskę tutejszego programu.