• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (II)

[10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (II)
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#31
30.06.2024, 21:44  ✶  

Zabawne, że i Astaroth i Geraldine tak bardzo nie chcieli zawieść ojca. Najwyraźniej opinia Gerarda była dla nich bardzo istotna bo i ona złapała się na tym, że pomyślała, że nie byłby z nich dumny, że w tej chwili ich działania wydawały się być zupełnie bez sensu. Zawiedli i siebie i jego i wszystkich innych. Nie znosiła tego uczucia.

Gerry wiedziała, że Ask sobie poradzi, nie miał problemów z oddychaniem pod wodą, bo cóż, w ogóle nie oddychał, kto by się spodziewał, że ta umiejętność kiedykolwiek mu się przyda, jak widać, nigdy nie zna się ani dnia, ani godziny.

Zamarła jednak, gdy Adria ich dostrzegła. Czuła się winna, może niepotrzebnie się odezwała, może to zwróciło na nich jej uwagę? Czasem nie mogła uwierzyć w to, jakie drobne błędy popełniała. Jak widać i ona często nie myślała racjonalnie, mimo wielu lat doświadczenia w łapaniu potworów. Cała sytuacja jednak nie była do końca typowa. Znajdowali się pod wodą, gdzie nie czuła się zbyt pewnie. To mocno utrudniało jej działania.

Wtedy trytonka pociągnęła Esmé do siebie. Uderzył, a raczej przebił się przez wapienną ścianę. Gerry otworzyła szeroko oczy, zaczęła panikować, bała się, że stanie mu się krzywda. Ta bestia chyba nie była do końca przewidywalna. Nie mogła jednak pozwolić sobie na kolejne błędy, nie mogła dać jej skrzywdzić Rowle'a. Za bardzo jej na nim zależało.

Widziała, że jej brat postanowił się teleportować. Geraldine postanowiła działać z daleka. Widziała, że Adria bez mniejszego problemu zniszczyła trójząb, który wyczarował sobie Esmé, ale bardziej zamartwiło to, że zrzuciła jego maskę. Zaraz zabraknie mu powietrza, nie miał szans, żeby wypłynąć na jebaną powierzchnię bo znajdowali się w podwodnym świecie.

Czuła, że jej zmysły zaczynają informować ją o niebezpieczeństwie, które znajdowało się blisko. Na pewno w korytarzach czaiły się kolejne trytony, które chciały ich zaatakować. Nie był to jednak moment, w którym miała się zamiar tym przejmować, w tej chwili liczyło się tylko to, żeby Esmé miał możliwość oddychania pod wodą. W dupie miała trytonkę, wierzyła w to, że Astaroth sobie z nią poradzi, skupiła się na tym, aby pomóc mężczyźnie z którym się znalazła w Windermere. W jej oczach można było dostrzec ogromną ilość determinacji. Skupiła się, chociaż była wkurwiona i wypełniały ją naprawdę przeróżne emocje, machnęła różdżką i wypowiedziała zaklęcie. Chciała stworzyć Esmé taką samą bańkę z powietrzem wokół głowy, jaką wyczarowała wcześniej sobie.


Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 84
Sukces!

kształtowanie
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#32
02.07.2024, 16:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2024, 16:47 przez Norvel Twonk.)  

Geraldine, Esme, Astaroth


Esme miał się najprędzej przekonać o tym, jak silna była Adria. Jej uścisk przypominał stalowe imadło, w które nieopatrznie wlazł. Próbował się wyrwać spod tego uścisku, ale osiągnął tylko tyle, że zaczął się szarpać i poczuł ból, gdy szpony trytonki wbiły się w jego skórę. Patrzyła na niego osobliwie. Jakby był robakiem, który przypadkiem zaplątał się przed jej wzrokiem.
Pewnie za chwilę zabrakłoby mu powietrza w płucach, gdyby nie to, że na pomoc ruszyła mu Geraldine. Bąbel, który ukształtowała pozwolił Esme znowu oddychać. Okazał się również dość skuteczny także przy innym problemie, który go nagle spotkał. Oto – może pod wpływem aportującego się za plecami Adrii i atakującego trytonkę Astarotha, ta cisnęła Rowlem, wpychając jego głowę wprost do bulgoczącego kotła.
Zawartość nie okazała się gorąca. Okazała się… gęsta, mazista, podobna do jakiegoś przecieru. Przed dostaniem się jej do ust, nosa i uszu ochronił go wyczarowany bąbel powietrza.
Adria puściła Esme, czując jak Astaroth wgryzł się zębami w jej obojczyk. Wbrew oczekiwaniom skórę miała ciepłą a wampir poczuł smak jej krwi. Ale nie dane było mu długo go smakować, bo niemal od razu został pochwycony w szpony trytonki. Oderwała go od siebie, nie zważając w ogóle na to, że przy okazji wyrywała sobie kawałek ciała i jak wcześniej Esme, również jego głowę wsadziła do kotła.
Mniej więcej w tym momencie przez otwór wpłynęły dwa kolejne trytony a za nimi jeszcze jeden i na końcu tunelu dało się dostrzec… Victorię Lestrange, Perseusa Black i Laurenta Prewetta? Na widok nadpływających Adria puściła Astarotha i cofnęła się w głąb pokoju, wydając z siebie jakieś dźwięki w stronę wpływających trytonów.
Jeden z nich rzucił się w stronę Geraldine. W ręku miał trójząb. Drugi przepłynął do góry i zaczaił się nad wejściem do pomieszczenia. Trzeci mówił coś do Adrii.

Astaroth


W przypadku Astarotha, wszystko potoczyło się inaczej niż przy Rowle’u. Breja dostała się do jego ust, a gdy to zrobiła, poczuł się… to było jak kompletny reset. Sekundę wcześniej jeszcze wiedział, że Adria jest wrogiem, teraz Adria stała się sprzymierzeńcem. Słyszał jej melodyjny śpiew w uszach, wiedział, że musiał ją ratować i chronić. Była czysta i niewinna. To nie trytony były złe, to ludzie byli podli i nikczemni. Jak w ogóle mógł ją zaatakować wcześniej? Powinien ją bronić. Uratować przed ludźmi. Powinien najpierw zabić własną siostrę, Victorię Lestrange, Perseusa Blacka i Laurenta Prewetta. Ich obecność bezcześciła to święte miejsce.

Victoria, Perseus, Laurent


Widzieli ogon Leartesa, gdy ten podążał za dwoma trytonami. Dogonili go niemal w chwili, w której ten wpłynął do kolejnego pomieszczenia. To okazało się jakąś pracownią. Nie mieli czasu na to, żeby się dokładniej rozejrzeć po wnętrzu – ale napływając widzieli trytonkę, widzieli kocioł i to, że jakiś mężczyzna miał zanurzoną w nim głowę (kilka sekund później, gdy już się wynurzył, dostrzegli że był to Astaroth Yaxley), dostrzegli Rowle’a z zielonym szlamem oblepiającym bąbel powietrza wokół jego głowy. Wreszcie zauważyli również trytona atakującego Geraldine Yaxley i Leartesa, który coś mówił do Adrii.

Czas na odpis do 5.07, godz. 21.00

@Geraldine Yaxley @Astaroth Yaxley @Esmé Rowle @Laurent Prewett @Perseus Black @Victoria Lestrange

/Astarothcie, żeby wyrwać się spod wpływu kotła, musisz wyrzucić w tej turze przynajmniej 90 na rozproszenie. Oczywiście, nie musisz się próbować wyzwalać, możesz zaatakować któregoś ze swoich towarzyszy.
Cała reszto, zostaliście połączeni i zbliżacie się do kulminacji sesji. Jakby mój opis nie był dość czytelny, dopytujcie.
Laurencie, Perseusie i Victorio - nie widzicie trytona, który czai się nad wejściem. On tam jest, czeka żeby zaatakować kogoś.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#33
02.07.2024, 17:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2024, 17:46 przez Laurent Prewett.)  

Obejrzał się za Perseusem, kiedy poczuł jego dotyk na futrze i pokiwał łbem zachęcająco. No płyńmy! Nie mógł tego zrozumieć, ale Laurentowi szkoda było teraz czasu na przemianę. Na szczęście nie musiał Perseusa do tego przekonywać. Nawet mimo tego, że ta cała niefortunna wycieczka kosztowała go sporo energii to pozostawał z nimi i robił, co mógł, żeby wykorzystać swoje umiejętności. Miał szczerą nadzieję, że nie czuł się tutaj zbędny - bo gdyby nie on nie wiedzieliby o działaniu sił wpływających na ich samopoczucie, nie uratowaliby Cirila...

Na ile Laurent był Laurentem było kwestią sporną. Na pewno była Victoria, Perseus i foka - pewne rzeczy dopisywały się same. I to ta foka robiła teraz wielkie ślepia, kiedy zobaczyła ten obraz kotłowaniny. Jakim cudem tego wszystkiego nie było słychać i w ogóle żaden tryton się tym nie zainteresował? Woda niosła dźwięki jak szalona! Może były tutaj jakieś zaklęcia... nie ważne, nieistotne!

Podejmowanie szybkich decyzji w takich sytuacjach zazwyczaj bywało kluczowe. Dwie sekundy zawahania potrafiły kosztować kogoś życie, chociaż Laurent nie chciał myśleć takimi kategoriami. Kategoriami, że ktoś mógłby tutaj zginąć. A jednak to właśnie strach grał na skrzypcach jego duszy pierwszą melodię. Wysunął się do przodu - popłynął za Leartesem jak najszybciej tylko mógł. Przez milisekundę pożałował, że nie znał trytońskiego, ale w zasadzie niekoniecznie miał z nimi wiele do czynienia.

- Adrio! - Spojrzał na Leartesa, na trytonkę, potem na Astarotha, na Esme, na Geraldine - każdy z nich właściwie potrzebował pomocy, jego serce teraz biło jakby się bało, że nie będzie nowego jutra. Miał naprawdę nadzieję, że Perseus i Victoria im pomogą. - To już koniec konfliktu. Król zatrzymał twoje trytony, a na ziemi zagości pokój. - Właściwie to chyba nie? Przekoloryzowanie faktów - król dopiero przypłynął z trytonami, a poza tym wiedzieli tyle, że ta oszałamiająca czerń puściła. Aaale za potrzebą... - Daj sobie pomóc! - Spojrzał w kierunku Leartesa, bo przecież nie był w stanie zrozumieć zbuntowanej trytonki. Pływał trochę za jego plecami - był odważny na 35%. A pozostawili mogli słyszeć focze popiskiwanie między trytońskimi dźwiękami. Doprawdy osobliwa orkiestra przy chaosie, w którym życia były zagrożone. Laurent z niepokojem znowu obrócił łeb w kierunku Esme, a potem Geraldine, którzy chwilowo byli w największych tarapatach.

[/i]


○ • ○
his voice could calm the oceans.
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#34
02.07.2024, 20:01  ✶  
Musiałem przyznać, że to mi się udało. Woda, przebywanie w wodzie było zdecydowanie inne niż przebywanie na powietrzu, więc się teleportowałem, ale nie miałem zielonego pojęcia jak to się skończy. Tak, liczyłem na fart, na to, że nie spotka mnie nic gorszego od bycia już raz martwym... I musiałem przyznać, że byłem naprawdę pełny podziwu, bo właśnie tak się stało. Tak, jakbym mógł kreślić ścieżki naszego losu. Kto by pomyślał? Czasami marzenia się spełniały, więęęc... sączyłem sobie słodką krew Adrii, nieco tracąc przy tym myśli o towarzyszącym nam mężczyźnie.
Nie trwało to długo. Wręcz boleśnie krótko. I czy ja pytałem coś siebie, czy szlam mógł zaszkodzić wampirowi...? Na te marzenia, na te pytania trzeba było mocno uważać, bo nim się obejrzałem, to moja głowa już pływała w zielonej mazi. Zalała moje usta w mgnieniu oka i, tak na dobrą sprawę, nie zdążyłem zweryfikować jej smaku, czy była może paskudna, czy jednak znośna, bo w mojej głowie zaczęły kwitnąć nowe myśli. Adria... Miałem w ustach skrawek biednej Adrii, jej smaczną krew... Zamiast ją ratować i chronić przed tymi podłymi i nikczemnymi ludźmi, to ja zadawałem jej ból. Byłem jej coś winien. Byłem jej bardzo winien za te krzywdy.
Otarłem niepewny twarz z mazi i w miarę dyskretnie wypluwając kawałek skóry Adrii. Nie wyrzucałem go, uważając go ewidentnie za relikwię. Wsunąłem do swojej kieszeni, jakbym miał zamiar oddać później mojej Pani. Zaraz też rozejrzałem się wokół, ustalając taktycznie hierarchię. Nieco nas przybyło, ale Geraldine wciąż tu była. To ona, cóż, najbardziej zagrażała Adrii, bowiem była wyszkoloną zabójczynią potworów...
Jeśli nic mnie nie tknęło, to właśnie ją zamierzałem zaatakować jako pierwszą. Bezmyślnie, fizycznie, korzystając z rąk oraz swoich ostrych zębów.

Rzucam na rozproszenie; próbuję się wyrwać spod działania omnomnom mazi
Rzut N 1d100 - 75
Sukces!

Rzut N 1d100 - 5
Akcja nieudana
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#35
02.07.2024, 20:14  ✶  

Udało jej się osiągnąć, to co chciała. Wyczarowała wokół głowy Esmé bąbel z powietrzem. Był bezpieczny, mógł oddychać. Ulżyło jej okropnie, naprawdę nie chciała go dzisiaj stracić pod wodą. Największy problem został zażegnany, a przynajmniej tak się jej w tej chwili wydawało. Było to bardzo złudne, bo ledwie kilka sekund później wszystko znowu zaczęło się sypać.

Jej brat aportował się przy Adrii, a ta cisnęła Rowlem w stronę kotła. Z ust Yaxley wyrwał się pisk, miała nadzieję, że nie ma tam wrzątku, że nic mu się nie stało. Zaczęła panikować, cholernie panikować, bała się, że stała mu się krzywda.  Nie zdążyła jednak zbliżyć się do trytonki, która ledwie w kilka sekund cisnęła do tego samego kotła również jej brata, któremu udało się ją drasnąć swoimi wampirzymi zębiskami.

Co z tego, co z tego, że ją zranił, jeśli i on znalazł się w tym wielkim garze. Czy miała stracić ich dwóch jednocześnie, podczas tej krótkiej chwili? Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. W jej oczach pojawił się błysk, który zwiastował ogromne wkurwienie.

Chciała podpłynąć do Adrii i oderwać jej głowę, już nawet ruszyła się z miejsca, teraz nie liczyło się nic innego, tylko zemsta, za to, że ich skrzywdziła. W końcu Geraldine nie miała pojęcia o tym, że woda, czy co tam innego znajduje się w kotle nie wrze.

Tyle, że coś jej przeszkodziło. W pomieszczeniu pojawiły się kolejne osoby, trytony i ludzie, których znała. To jednak nie było istotne, liczyło się tylko to, że w tej chwili miała zamiar zniszczyć każdego trytona, który nawinie się jej pod rękę, aby później móc dostać ich królową - Adrię, musiała się zemścić. Musiała odwdzięczyć się jej tym samym.

Nie zauważyła, że Astaroth i Esmé wcale nie wsadzili głów do wrzątku, bo tryton z trójzębem skupił na sobie całą jej uwagę. Panna Yaxley nie zastanawiała się ani chwili, machnęła różdżką, nie miała swojego sztyletu, który trafił w między czasie w ręce Esmé, więc skorzystała z magii. Rzuciła zaklęcie, które miało stworzyć siłę, która oderwie głowę trytona z trójzębem od reszty ciała.


Rzut Z 1d100 - 80
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 53
Sukces!

kształtowanie siły, która oderwie trytonowi łeb
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#36
02.07.2024, 20:38  ✶  

Miała już dość tego pływania, chociaż ciągła adrenalina krążąca po ciele nie pozwalała na poczucie zmęczenia. Wszystkie zmysły Victorii już od dłuższego czasu były napięte i stały na baczność, a płynięcie za Laertesem, który ewidentnie ruszył za dwoma innymi trytonami, jeszcze wszystko spotęgowało. Nie miała czasu na jakieś wielkie refleksje nad tym, kto jest dobry, a kto zły i tak dalej, liczyło się tylko to, by cała trójka ostatecznie bezpiecznie się z tej kabały wydostała. Laurent, zgodnie z przewidywaniami, szybko ją dogonił, a Perseus nadal dzielnie machał rękoma i nogami.

Gdy Laertes wpłynął do pomieszczenia, Victoria zdążyła jedynie bardzo pobieżnie rozeznać się w sytuacji: przed nimi rysowała się kotłowanina znajomych im ludzi i trytonów, ale nawet nie miała szans się doliczyć w ilości wszelakiej, bo działo się tam bardzo dużo rzeczy bardzo dalece odbiegających od spokojnych, albo nawet napiętych rozmów. Ktoś miał głowę w kotle, która zaraz wyciągnął, ktoś atakował Geraldine i Laertesa, który mówił do Adrii.

„To tyle, jeśli chodzi o pokojowe rozmowy” – pomyślała tylko, a Laurent jak na zawołanie wypłynął do przodu i zaczął coś tam w tym swoim foczym piszczeć. Nie rozumiała nic, ale mogła się domyśleć ogólnej intencji, skoro nie ściągnął foczego futra i nie próbował ciskać zaklęć, ale było to skrajnie nieodpowiedzialne.

– Laurent! – krzyknęła ostrzegawczo, bojąc się bardzo, że zaraz tamten cholerny tryton się odwróci i zamachnie na jej ukochanego Laurenta i wbije mu gdzieś ten trójząb, bo chciał bronić Adrii… Victoria nie zamierzała na to pozwolić, dlatego spróbowała rzucić zaklęcie, by utworzyć przezroczyste pole siłowe-ścianę, mającą odbić ewentualny atak na Laurenta.


Kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 65
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 47
Sukces!
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#37
02.07.2024, 21:25  ✶  
Nieumiejącemu pływać Perseusowi, który wkładał w swe chaotyczne ruchy w więcej siły niż było konieczne, zmęczenie zaczęło się udzielać znacznie wcześniej niż pozostałym, zatem kiedy dotarli do pomieszczenia, do którego zaprowadził ich Laertes (pracowni, jak ocenił, pobieżnie wodząc wzrokiem po pomieszczeniu) miał już wszystkiego dość. Tymczasem jego umysł znów skazany został na wysiłek, kiedy ujrzał przed sobą cały ten chaos, to kotłowisko znanych mu ludzi (co, na Merlina, robił tutaj Astaroth Yaxley) oraz nieznanych trytonów, wobec którego miał ambiwalentne uczucia - radość z tego, że wszyscy wciąż żyli oraz strach o to, co za chwilę może się wydarzyć.
Zanim zdążył zareagować, Laurent wysunął się naprzód i zaczął popiskiwać coś po foczemu. Nie rozumiem cię, cisnęło mu się na usta, ale przecież słowa Prewetta nie były skierowane do niego, lecz do trytonów i... och, on chyba nie myślał, że dobrym słowem rozwiąże to wszystko? Z ust Perseusa wyrwało się mimowolne westchnienie, spojrzał zbolały na Victorię, która najwyraźniej miała takie samo zdanie na temat wyczynów ich kompana. Niepewny tego, czy jej zaklęcie zadziałało, podpłynął do przodu, bliżej Laurenta, gotów przyjąć na siebie każdy cios skierowany przeciwko niemu, a potem wytężył swój umysł, by odczytać aurę Adrii.
Bo przecież go kochał i był gotów zrobić dla niego wszystko, nawet ponieść największą ofiarę. I nie miał pojęcia, że to efekt dziwnej magii wpływającej na zachowanie ludzi w Windermere. Czy to miało zresztą znaczenie?
— Wracaj na powierzchnię, wezwij pomoc — wyszeptał do niego, niemalże błagalnie.

Rzut na aurowidzenie, czy Adria jest tą złą?
Rzut PO 1d100 - 55
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#38
05.07.2024, 06:11  ✶  

Nadzwyczaj trudna była sympatia trytonów. Adria nie tylko nie chciała go wypuścić ze swoich objęć, ale również ściskała go tak mocno, aż poczuł jej szpony wbijające się w skórę. Cały jego wysiłek z próbą wyzwolenia się poszedł na marne, marnując tylko jakże teraz cenny tlen. Koniec zbliżał się wielkimi krokami. Jakże surrealny moment w życiu prostego kaletnika. Na płótnie potrafiłby go tylko przedstawić jako plamy - jedna na drugiej, niektóre większe, a niektóre mniejsze i każda w innej barwie. Nie było to żadną niezwykłą metaforą, a zwyczajnym dowodem, że nawet rzemieślnik pokroju Rowle mógł nie mieć zmysłu artystycznego. Albo mógł... nie potrafić opisywać uczuć.

Czy czuł strach? Już powoli nie. Powoli zaczynał znajdować się krok dalej, zdając sobie sprawę, że moment na strach przeminął. Śmierć była zbyt blisko, by mógł się wahać. Chciał nawet walczyć z Losem, ale w tej sytuacji... co mógł? Był obezwładniony i za moment zacznie zalewać swoje płuca wodą. Może jednak czas się pogodzić z tym wszystkim? Umrzeć w ramionach trytonki, która patrzyła na niego jak na... nikogo. Słusznie zresztą. Nie było mu daleko do robaka, chociaż i to było dosyć schlebiające porównanie. Osobiście uważał siebie za kogoś bliższego pasożyta - nie czerpiąc z tego ani wstydu, ani dumy.

Czy naprawdę w ostatnich chwilach swojego życia nikt, ale to zupełnie nikt nie przyszedł mu do głowy? O nikim nie pomyślał? O wszystkich zapomniał? Najwidoczniej, a może jeszcze nie nastąpił ten moment, w którym całe życie przelatuje mu przed oczyma, by mógł nagle zrozumieć to, co ważne. I kto jest dla niego ważny. Teraz przecież było to oczywiste - Gerraldine. Zatem... jak mógł o niej zapomnieć? Oczywiście, że był bezpieczny, bo był w jej towarzystwie. Niezależnie co by się działo, to ta walka była zwyciężona. Nawet jeżeli pozornie wydawało się inaczej.

Bąbel powietrza musiał być zasługą Gerry. Właśnie, zupełnie dosłownie, zawdzięczał jej życie. Jego dług gwałtownie wzrastał, bo zaraz za plecami Adrii zjawił się... brat Geraldine. Teleportacja, cóż za przydatna sztuczka, ale w czym to miało pomóc? Nie miał broni. A może właśnie był w nią uzbrojony cały czas. Może nawet był uzbrojony, hehe, po zęby?

Co za istoty nie potrzebowałyby oddychać pod wodą i wgryzają się w szyję swoimi kłami? Nie trzeba było być ekspertem, aby szybko wywnioskować kim był tajemniczy brat łowczyni. Rowle jeszcze miał moment, by przyjrzeć się temu nadzwyczaj niespodziewanemu widokowi. Na moment nawet przez jego głowę przemknęła myśl, że to nawet ironiczne - wampir wśród Yaxleyów.

A moment później został ciśnięty niczym szmaciana lalka, wpadając głową do kotła. Może jednak śmierć tylko sobie z nim igrała. Wolał już utopić się niż umrzeć od przedziwnej zawartości gara. Ale... nic się nie stało? Był nieźle poobijany, podrapany i ogólnie w nienajlepszym stanie, lecz żadnych poważnych ran. Cała ciecz zatrzymała się na bańce. Kolejny raz zawdzięczał jej, najpewniej, życie. To tylko utrwaliło go w przekonaniu, że są skazani na sukces - tak czy siak. Była zbyt wybitną łowczynią, ale też tak po prostu kobietą, by zawieść w sytuacjach, które były naprawdę decydujące.

Próbował otrzepać się z tego śluzu, nie wiedząc czy dotykanie go to najlepszy pomysł. Starał się zrobić to w miarę bez babrania się w szlamie, bo może... wchłaniał się przez skórę? Albo był żrący? Wywoływał choroby? Kto wie czym tak naprawdę była ta obrzydliwa zawartość. Przekonać się zaraz miał, lepiej od samego Esmé, brat-wampir. Rowle rzucił się zaraz do niego, chociaż wciąż ledwo go widział przez breję. Nim dotarł, to mężczyzna już nie tkwił głową w kotle i... nic mu nie było? Wyglądał jakby został co najwyżej ogłuszony. Wampiry widocznie musiały być naprawdę odporne lub po prostu ten szlam nie był tak groźny, jak wyglądał.

Sytuacja szybko nabierała tempa. Kolejne osoby pojawiły się w pomieszczeniu, które kątem oka dostrzegł Esmé rozpoznając Victorię, Perseusa i... i tyle. I tyle? Błyskawicznie na myśl wpadł mu Laurent, którego brakowało. Jego zdaniem. Nie był to moment na jakiekolwiek rozmyślania, by wpadł, że ta foka to on. Że to jego inna forma, której chyba nigdy nie widział. Chyba na pewno nie widział, bo wtedy by ją zapamiętał... prawda? Oprócz znajomych twarzy były też te nieznajome i obce - trytonie. Aktualnie tylko "ich" trytona traktował jako potencjalnego sojusznika, a każdy inny w oczach kaletnika był, po prostu, wrogiem. Celem do pokonania, bo teraz sprawy moralności odeszły na bok. Już nie przeszkadzało mu wcale, że Adria ma tak ludzką oraz piękną twarz. Mogłaby zostać rozerwana na strzępy i Esmé podejrzewał, że poczułby co najwyżej satysfakcję. Jak niewiele czasem trzeba było, aby zmienić ludzką duszę.

Foka coś piszczała, wampir wydawał się dopiero dochodzić do siebie, Victoria i Perseus... z pewnością robili coś ważnego, a Geraldine atakowała. Chaos, w którym Esmé nie wiedział jaką miał rolę. Zupełnie jak w swoim normalnym życiu. I do czego wtedy się sprowadzał? Do rzemieślnika. Nie chciał po prostu stać i czekać na rozwój wydarzeń. Jasne, Geraldine miała wygraną w garści, ale to nie oznaczało, że zamierzał po prostu przyglądać się, zrzucając na nią cały ciężar sytuacji. Sytuacji, którą i tak przeżył dzięki niej. I jej bratu-wampirowi, o którym już nie wiedział co myśleć.

Wyciągnął różdżkę i zatoczył nią pętlę, celując w Adrię - najgroźniejszą z trytonów. Czas przestać transmutować przedmioty w inne przedmioty, a skorzystać z bardziej zaawansowanych ale i pewniejszych zaklęć.

- Incarcerous. - odezwał się zaskakująco swobodnie, jak na znajdowanie się tak głęboko pod wodą. Posiadanie bańki na głowie, koniec końców, było wygodniejsze niż jego na szybko stworzona maska tlenowa. Tak czy inaczej - zaklęcie miało pochwycić Adrię w wytworzone pozornie z niczego liny, zaciskające się na jej ciele. Rowle był świadomy, że nie było to rozwiązanie - Adria była silna, posiadała ostre szpony i kły, ale to nie miało ją pokonać na miejscu, lecz dać czas Gerry na akcję. Ugranie jej kilka dodatkowych sekund, w których Adria była czymś rozproszona. Zaraz po tym zaklęciu - udanym mniej lub bardziej - Esmé ruszył zaraz za Geraldine, by w drodze wyciągnąć schowany za paskiem sztylet i wręczyć jej, jeżeli zupełnie go nie zignorowała i rzuciła się do walki z gołymi rękoma. I różdżką.

Rzut na shibari na trytonce, czyli wyczytane zaklęcie Incarcerous. Przeczytałem o nim na wiki, więc nie bijcie jak coś zje źle zrozumiałem.
Rzut Z 1d100 - 75
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#39
08.07.2024, 00:54  ✶  
Zło z zasady było ciężkie do zdefiniowania. Czy Adria pozostawała w całej historii od początku tą złą? Pewnie nie była nią do chwili, w której coś nie zmąciło jej osądu i nie zaczęło szeptać do uszu, żeby otruła pobratymców, żeby zabijała ludzi, pokonała Ultha… Ale i wtedy, gdy czerń zaczęła oplatać jej aurę, nawet wtedy, nie od początku mogła w całości zawładnąć jej umysłem. To działania trytonki, przekraczanie kolejnych granic wzmacniało wszystko. I teraz, patrząc na Adrię, Perseus nie dostrzegł niczego, poza czernią. Była nią przesiąknięta, pochłonięta w każdym calu. Cokolwiek się zdarzyło gdzieś indziej, co sprawiło, że Laurenta przestała owijać niebezpieczna barwa, ta nie opuściła Adrii.
Podobne szepty słyszał w tym momencie Astaroth. Zdawały się przypominać jego własne myśli. Nie mógł się w nich połapać, oddzielić tego co naprawdę czuł od tego, co wydawało mu się, że czuł. Wiedział, że Adria jest w niebezpieczeństwie, że musi ją chronić, ratować, zadbać o nią i pomścić wszystkie krzywdy, których doznała.
Geraldine była dobrym celem do ataku. Łowczyni Potworów wydawała się Astarothowi najgorszym z potworów. A nadchodziły kolejne – foka i dwójka czarodziei. Ruszył na siostrę, na dnie świadomości słyszał paniczny głosik, który popiskiwał, że nie jest sobą.
Zaklęcie Geraldine podziałało. Jeszcze przez kilka sekund widziała płynącego na siebie, zamierzającego ją zaatakować trytona i nagle, jego martwy kadłub osunął się na dno a woda dookoła zabarwiła ciemnym kolorem. Ale nie dane jej było świętować triumfu, bo dostrzegła zamierzającego zaatakować ją Astarotha. Brat miał oczy przepełnione czernią.
O tym jak bardzo silna i szybka była Adria przekonali się właściwie wszyscy: Victoria której wyczarowana tarcza pękła, gdy trytonka sięgnęła rękoma po Laurenta. Perseusa – bo zrobiła to za szybko, by zdążył w ogóle zareagować i wysunąć się przed fokę (szybszy od niego był zresztą także i kolejny tryton, który niespodziewanie zmaterializował się za jakiego plecami i też sunął na selkie). Samego Laurenta, gdy nie zdążył nawet zapiszczeć lub wyrwać się a już jego pyszczek został zanurzony w kotle. Tylko na chwilę, zbyt wiele osób atakowało Adrię na raz, żeby mogła zanurzyć go bardziej.
A jednak i to wystarczyło, by zrozumiał jak bardzo się mylił do tej pory. I jak bardzo źle dobrał sobie sojuszników. Adria była przecież światłością. Skrzywdzoną przez Ultha, skrzywdzoną przez inne trytony, skrzywdzoną przez ludzi i przez czarodziejów też. A najgorsi byli Victoria, Perseus, Esme i ten pasożyt Leartes. Nie chcieli z nią rozmawiać, chcieli ją zniszczyć. Laurent musiał działać. Musiał pomóc swojej królowej.
To, że Laurent nie zanurzył się mocniej w kotle było zasługą dwóch ataków. Najpierw zaklęcia, które wyczarował Esme, a które rzeczywiście na chwilę spowiło Adrię i sprawiło, że puściła Laurenta, potem ataku Leartesa, gdy ten za pomocą swoich szponów rozorał jej plecy. Magiczne więzy pękły i trytonka rzuciła się w stronę Perseusa.
Tymczasem tryton, który najpierw czaił się nad wejściem a potem próbował zaatakować Laurenta, ruszył na Victorię.

Czas na odpis do 10.07, godz. 21.00

@Geraldine Yaxley @Astaroth Yaxley @Esmé Rowle @Laurent Prewett @Perseus Black @Victoria Lestrange

/Astarothcie, Laurencie żeby wyrwać się spod wpływu kotła, musicie wyrzucić w tej turze przynajmniej 80 na rozproszenie. Oczywiście, nie musicie się próbować wyzwalać, możecie zaatakować któregoś ze swoich towarzyszy. Wskażcie mi tylko którego.
/Geraldine, jeśli Astaroth nie wyrwie się spod wpływu zaklęcia, na uniknięcie jego ataku będziesz musiała wyrzucić więcej niż 77 na aktywność fizyczną.


kości - potężna Adria i jej potężne rzuty
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#40
08.07.2024, 12:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2024, 14:11 przez Laurent Prewett.)  

Wrzucenie chudej foki do kotła dla kogoś o mięśniach Adrii nie było problemem. Dla kogoś o mięśniach Adrii i z pomocą drugiego trytona? Równie dobrze mogliby pograć Laurentem w podawanego albo zbijaka. Czego się jednak nie spodziewał to tego, że tak bezproblemowo Adria minie Laertesa i rzuci się na niego. A powinien się spodziewać. Po tylu wspaniałych przygodach - powinien się spodziewać.

Zdążył tylko pisnąć, kiedy bańka pękła i poczuł szarpnięcie, spróbował ugryźć rękę Adrii, ale chyba się to nie udało. Czy ona nie była ranna? Więc była ranna i tak się nadal ruszała? A może nie była, może ta krew w tej wodzie pochodziła już z innych trytonów, którzy tu polegli? W jego percepcji to działo się zdecydowanie za szybko. A i tak bardziej będzie boleć klaps od Victorii za to, że jak zwykle zawiódł go instynkt samozachowawczy.

Była to więc chwila zanurzenia się w dziwnej brei, zatkania nozdrzy, zamknięcia ślepi. Wyrwał się stamtąd jak opętany, próbując strzepnąć z siebie maź. Wystarczyło jednak otworzyć ślepia, żeby sobie uzmysłowić, że to nie miało sensu. Najmniejszego. Po co się bronić? Przed czym się bronić? Skoro Adria chciała dobrze...

Chyba nigdy tak intensywnie tego nie poczuł. Tej otulającej czerni, która była jak kokon. Klarowność myśli i tego, co powinien zrobić nie pozostawiała pola do popisu trywialnym wątpliwościom. Białe futro foki nastroszyło się, spojrzał czujnymi ślepiami na osobę najbliższą jego samego - Perseusa. Obnażył kły - ostrzegawczo. Ale ostrzeżenie trwało chwilę, zanim rzucił się na niego z kłami, do jego ręki dzierżącej różdżkę.



Rozpraszanie 2*
Rzut N 1d100 - 30
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 61
Sukces!


post edytowany za zgodą MG


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (2411), Esmé Rowle (9181), Geraldine Greengrass-Yaxley (5212), Laurent Prewett (1852), Norvel Twonk (5469), Perseus Black (1491), Victoria Lestrange (1711)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa