11.01.2023, 17:41 ✶
Jeszcze w tamtym pokoju spojrzał na Victorię. Jak ta różdżka świadczyła o niej? I tak spoglądał. Zastanawiał się. Albo raczej - zastanawiałby, gdyby mieli więcej czasu.
- Zapytaj mnie, jak się stąd wydostaniemy. - Cali i zdrowi. Kiedy będą pili słodkie kakao albo piwo kremowe w jakiejś knajpie. Wtedy będą mogli o tym porozmawiać. Bo to rzeczywiście było ciekawe.
Tymczasem na górze było już, jakby to powiedzieć, czym oddychać? Może i Sauriel oddychać nie potrzebował, ale jednak oddychał - i zapachy wyczuwał całkowicie normalnie. A może nawet nieco bardziej niż normalnie, bo należał do tych ludzi, którzy mieli bardziej czułe zmysły. Piwnica nie używana od lat, to było jasne jak słońce. Powinno być. Sauriel zatrzymał się przy tej klapie i rozglądał, ale głównie - nasłuchiwał. Nastała cisza. Tak absolutna, że piszczała w uszach. Wydawało mu się, że niczego nie słyszy.
Pochylił się w dół i wyciągnął do Victorii dłoń, żeby pomóc się jej wdrapać do środka, a właściwie to żeby ją po prostu do góry wciągnąć. Będą zjawiskowo umorusani po tym wszystkim. Na szczęście dla czarodziei to nie był wielki problem.
Nad ich głowami dało się słyszeć coś na wzór… skrzypienia? Materaca? Wersalki? Po chwili rozległ się dźwięk kroków, charknięcie, szurnięcie - książki, naczynia czy innego przedmiotu. Kroki przeszły albo do innego pokoju, albo do innego elementu pomieszczenia. A to był bardzo dobry znak. Spojrzał kontrolnie na Victorię, zanim powoli przesunął się do przodu. Ostrożnymi krokami ruszył w kierunku widocznych w dużej piwnicy schodów prowadzących do drzwi. Do domu, do którego mieli się dostać.
- Zapytaj mnie, jak się stąd wydostaniemy. - Cali i zdrowi. Kiedy będą pili słodkie kakao albo piwo kremowe w jakiejś knajpie. Wtedy będą mogli o tym porozmawiać. Bo to rzeczywiście było ciekawe.
Tymczasem na górze było już, jakby to powiedzieć, czym oddychać? Może i Sauriel oddychać nie potrzebował, ale jednak oddychał - i zapachy wyczuwał całkowicie normalnie. A może nawet nieco bardziej niż normalnie, bo należał do tych ludzi, którzy mieli bardziej czułe zmysły. Piwnica nie używana od lat, to było jasne jak słońce. Powinno być. Sauriel zatrzymał się przy tej klapie i rozglądał, ale głównie - nasłuchiwał. Nastała cisza. Tak absolutna, że piszczała w uszach. Wydawało mu się, że niczego nie słyszy.
Pochylił się w dół i wyciągnął do Victorii dłoń, żeby pomóc się jej wdrapać do środka, a właściwie to żeby ją po prostu do góry wciągnąć. Będą zjawiskowo umorusani po tym wszystkim. Na szczęście dla czarodziei to nie był wielki problem.
Nad ich głowami dało się słyszeć coś na wzór… skrzypienia? Materaca? Wersalki? Po chwili rozległ się dźwięk kroków, charknięcie, szurnięcie - książki, naczynia czy innego przedmiotu. Kroki przeszły albo do innego pokoju, albo do innego elementu pomieszczenia. A to był bardzo dobry znak. Spojrzał kontrolnie na Victorię, zanim powoli przesunął się do przodu. Ostrożnymi krokami ruszył w kierunku widocznych w dużej piwnicy schodów prowadzących do drzwi. Do domu, do którego mieli się dostać.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.