• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
05.07 Hrabstwo Kent – Pustynna Róża [Magiczne Towarzystwo Herbologiczne]

05.07 Hrabstwo Kent – Pustynna Róża [Magiczne Towarzystwo Herbologiczne]
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#31
25.10.2024, 20:36  ✶  

Najwyraźniej porównanie roślinki do sytuacji wampirów poskutkowało, bo dopiero po tych słowach zauważyła, że Mirabella wyraźnie się rozluźniła. To dobrze. Victoria nie była tu w końcu po to, by ferować wyroki, a… no cóż. Teraz to była już chyba po to, by zbadać, czym dokładnie była tajemnicza roślina i jakie miała właściwości.

Po chwili rozmowy, pomimo tego, że sama zaproponowała badanie ziemi, zasugerowała, że jej talenty mogą się bardziej przydać bezpośrednio przy roślinie. Cóż, nie wiedzieli, z czym się mierzyli, a choć przygotowanie panny Lestrange na dzisiaj było najgorsze ze wszystkich zebranych, to wiedziała, że jeśli zacznie się dziać coś dziwnego, to będzie potrafiła zadziałać szybko i – miejmy nadzieję – skutecznie.

Kiedy już znalazła się z resztą grupy W przy tubie, uzgodnili, że najlepiej będzie, jeśli to Victoria odetnie kawałek witki; miała doświadczenie w pracy w terenie w trudnych warunkach, które mogły się zmienić w każdej sekundzie, nie była badaczem spokojnie siedzącym nad próbkami, ani urzędnikiem wypełniającym rzędy kolumn w dokumentach. Ustalili też znak ręką, by w razie czego wiedzieć, że to moment na czas aby przekazać sobie wiadomość. Musieli być uważni, praca z mandragorą bez nauszników to było… no cóż. Proszenie się o śmierć bardzo dosłownie, Victoria zaproponowała więc, by w ostateczności pisali sobie wiadomości na kartce, jeśli już będą w nausznikach i nie będzie możliwości ich bezpiecznie ściągnąć – nie wymyśliła nic lepszego, skoro nie mogli się porozumiewać falami.

Ubrała rękawice ochronne, upewniła się, że włosy nie będą jej przeszkadzać i że różdżka dobrze leży w dłoni, po czym nasunęła na uszy nauszniki. I tak uzbrojona w jednej dłoni w różdżkę, a w drugiej w obcęgi, by móc złapać i przytrzymać witkę do precyzyjnego cięcia, a także by nie upadła na ziemię, zbliżyła się do tuby.

Kiwnęła głową do swojej grupy, w odpowiedzi na pytanie Mirabelli, że jest gotowa.

Gdy witka zostanie wywabiona przez Roselyn, zamierzała złapać ją jedną ręką w obcęgi i przytrzymać, a drugą, dzierżącą różdżkę, spróbować wykonać zaklęciem siłę tnącą, według Victorii znacznie ostrzejszą niż skalpelem, by uciąć wić.


Kształtowanie IV na magiczne cięcie
Rzut PO 1d100 - 62
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#32
26.10.2024, 00:22  ✶  
— Ehh, nie wiem, czy cokolwiek uda nam się wydedukować na podstawie tej wody — zaczął smętnie Cameron, obracając jedną z przekazanych im pipet między palcami. — Od ostatniego podlewania pewne wartości fizyczne mogły już ulec zmianie. Ni ch... nie wierzę, że mają tu magicznie regulowane konewki. Nie po tym, ile zajęło przekonanie tej kobiety, że jednak wypadało trochę zadbać o zabezpieczenia.

Bo co właściwie mieli wydedukować na podstawie tych informacji? Czy woda z najbliższego źródła nie wywołała nagłego rozrostu mandragory? Mieli wybadać, czy ciecz zawierała w sobie jakieś dodatkowe składniki odżywcze? W pierwszej chwili wydało się to Lupinowi nieco bezsensowne: jeśli to woda była problemem, to odstępstwa od normy zostałyby zauważone także u innych okazów, które były regularnie nawadniane na terenie kwatery głównej Magicznego Towarzystwa Herbologicznego.

Chociaż mógł śmiało nazywać laboratoria Szpitala św. Munga swoim drugim domem, tak miał pewne wątpliwości co do tego, że temperatura, przeźroczystość czy nawet gęstość wody mogłyby jakkolwiek naprowadzić ich na odpowiednią odpowiedź. Jak na razie najciekawszym czynnikiem w całym tym dochodzeniu była wrażliwość na zaklęcia z dziedziny nekromancji, jednak z oczywistych względów nie mieli warunków do tego, aby eksperymentować z tego typu czarami.

— Chociaż... Może tutejsza woda jest jakoś zmodyfikowana? Albo przynajmniej ta wykorzystywana do pojenia mandragory? — podjął temat, zerkając na swoich dzisiejszych współpracowników. — Może jakoś udało się zwiększyć przewodność magiczną? Może to jakoś eee udrożniło drogę dla... No nie wiem, zaklęcia? Jakichś naturalnych zdolności rośliny, żeby samoczynnie zwiększyć swój wzrost?

W duchu rozprawiał jeszcze nad tym, że tego typu udrożnienie mogłoby zostać wykorzystane, chociażby do tego, aby zaklęcia ogrodnicze stały się bardziej efektywne. Czary wzrostu pokroju Herbivicus lub pochodnych inkantacji pozwalały na krótki czas wspomóc rozkwit danej rośliny, jednak skutki zazwyczaj były krótkotrwałe. W tym przypadku ''drożność'' wody mogła otworzyć furtkę do dalszej manipulacji tempem rozwoju mandragory. Czy to była jednak prawidłowa ścieżka?

— Cóż, najprościej chyba będzie zacząć od podstawowych testów. Analiza wody, analiza gleby, podstawowa analiza reakcji. A jeśli nic nam to nie da, no to pozostaje kombinowanie i szukanie jakichś punktów wspólnych.

Wzruszył sztywno ramionami i sięgnął po okulary ochronne, które zaraz wsunął na nos. Jednym ruchem różdżki zdołał transformować swoje codzienne ciuchy w szatę laboratoryjną, przywdział również standardowe rękawiczki. Może była to lekka przesada, ale kto wie, do czego mogli się tutaj dokopać? Wolał nagle nie odkryć, że woda w kontakcie z glebą i po zastosowaniu magii Kształtowania nagle nabiera właściwości kwasowych, które wyżrą mu skórę.

Zerknął w stronę drugiej grupy, która, póki co kręciła się przy tubie. Cieszył się, że nie musiał tym razem nakładać nauszników. Chociaż preferował samotną pracę zielarską, tak w tym wypadku brak możliwości skomunikowania się z resztą zespołu wydawał mu się nieco... lekkomyślny. Ugh, jak dobrze, że dołączył do Nory i Ambrożego. Cameron przesunął spojrzenie na przygotowane próbki wody i wziął się za jej sprawdzanie. Kto wie, może jednak teoria o przewodności magicznej jednak okaże się prawdą? Bez względu na wynik wstępnej analizy chłopak zamierzał także sprawdzić, jak próbki gleby zareagują na kontakt z cieczą.

(Wiedza przyrodnicza) Analiza próbki wody pod względem ''przewodności magicznej'' x1
Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!

(Percepcja) Reakcja próbki gleby na wodę wykorzystaną do podlewania x1
Rzut N 1d100 - 54
Sukces!
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#33
26.10.2024, 20:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.10.2024, 20:46 przez Nora Figg.)  

Norka przywitała uśmiechem Aoife, a później przeszła do wyznaczonego stanowiska.

Przyodziała fartuch laboratoryjny, rękawice, żeby przypadkiem nie wylać na siebie odczynników, niektóre potrafiły być naprawdę paskudne.

Znajdowało się tu całkiem sporo odpowiedniego sprzętu, który mogli wykorzystać do swoich badań. Sięgnęła po okulary, szkło powiększające, pipetę, odczynniki. Właściwie to wzięła wszystkiego po trochę.

Wzięła trzy szalki, bo chciała pobrać próbkę z każdego elementu, który został przeznaczony do badań.

Po kolei nasypała do szalek ziemi, którą pobrano z tuby, ziemi, którą wsypano do tuby, a na końcu sprawdziła jeszcze wodę.

Panna Figg przede wszystkim chciała porównać próby ziem, tę którą użyto, oraz tę wyciągniętą z rośliny. To mogłoby pokazać zmiany, jakie zaszły w badanym materiale. Porównać próbę zero, do tej późniejszej.

Woda też mogła być dosyć istotna, ale zauważyła, że [u]Cameron się na niej skupił, więc podeszła do tego trochę po macoszemu.

- Skąd właściwie bierzecie glebę do tych roślin? - Zapytała jeszcze Aoife.


Rzut PO 1d100 - 96
Sukces!
- WoP rzucam na wiedzę o przyrodzie, przede wszystkim na porównanie dwóch próbek gleby, sprawdzam zawartość minerałów, pod szkłem powiększającym sobie porównuję kształty drobinek i próbuję wychwycić z jakich minerałów się składa

Rzut O 1d100 - 33
Akcja nieudana
- percepcja, jak świetnie mi to wychodzi
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#34
26.10.2024, 23:04  ✶  
Podzielenie się na mniejsze zespoły miało sens. Bez wątpienia było lepsze od tłoczenia się wszyscy w jednym miejscu. Szczególnie, że w wyniku rozmowy wyraźnie uformowały się dwa obozy. W zależności od wyznawanego podejścia: albo ci, których Ambroise uznawał za przezornych i inteligentnie zaczynających od koniecznych podstaw, albo tych... ...innych rozpoczynających od efektownej, bez wątpienia fascynującej dupy strony.
Co prawda nieco zdziwiło go to, że do tej drugiej grupy dołączyła Victoria, która poniekąd była pierwszą osobą sugerującą zajęcie się badaniami nad mandragorą od właściwej strony, jednakże uznał, że najwidoczniej chciała przezornie mieć wszystko pod kontrolą. Jonathanowi jako przedstawicielowi Ministerstwa się nie dziwił. Roselyn to była Roselyn.
Ze wszystkich możliwych konfiguracji, jakie mogły się wywiązać nie mieli najgorszej. Zazwyczaj ufał osądowi Nory z tym jednym drobnym wyjątkiem w postaci dobierania sobie mężczyzn; no, ale Mandragora nie mogła jej zapłodnić i porzucić, uciekając od odpowiedzialności - nawet taka potencjalnie czarnomagiczna. Camerona również uważał za całkiem rozsądnie stąpającego po ziemi, więc mieli niezłe podstawy do współpracy.
Kiedy już przygotowano im ich bezpieczną bańkę, Greengrass postanowił raczej szybko przejść do rzeczy. Mogli tu spędzić cholera wie, ile godzin. Każda z pewnością była warta przeznaczenia na badania, ale wolał nie stracić całego dnia na bezmyślne miotanie się przy próbkach wody i ziemi. Zdecydowanie chciał móc dołączyć do reszty zajmującej się samą rośliną.
Oczywiście, gdy tylko zapewnią sobie odpowiednie podstawy. W takich przypadkach lubił postępować zgodnie z należytą starannością i kolejnością. Szczególnie, że skoro jego nos był chwilowo wyłączony z gry to Ambroise nie mógł wyrokować na temat tej rzekomej nekromancji, wobec której z praktycznego doświadczenia miał całkiem sporo (jak na niego) respektu.
Wyposażył się w obowiązkowe rękawice ochronne, które założył. Własne, szyte na miarę, bo cudzych by nie zniósł. Ponadto zadecydował o tym, żeby nasunąć nauszniki na głowę i zsunąć je z uszu w taki sposób, żeby móc je błyskawicznie założyć, jeśli ich tarcza ochronna zniknie. Z wiadomych względów wyznawał zasadę ograniczonego zaufania, szczególnie po popisie niekompetencji ze strony góry Towarzystwa. W przeciwieństwie do Camerona nie wyposażył się w kitel laboratoryjny tylko w grubszy fartuch z kieszenią na drobiazgi.Założył również odpowiednie okulary a po chwili zastanowienia rozejrzał się za ochronną chustą albo maseczką do osłonięcia ust i nosa, z której skorzystał. Pracowali z ziemią tej rzekomej pustynnej mandragory, która z wiadomych względów była raczej pyląca. Jeżeli coś w niej było to raczej wolał tego nie wdychać.
Po tym skierował uwagę ku zebranym próbkom ziemi, szybko przenosząc spojrzenie na towarzystwo. Szczególnie, kiedy Cameron podjął temat.
- Ni chuja, panie Lupin - odruchowo poprawił młodzieńca, nieświadomie zwracając się do niego po nazwisku tak jak to zwykł robić do stażystów w Mungu. - Skoro już pan zaczął to proszę dosadnie kończyć myśli. Nikt pana tu za to nie zgani - byli dorosłymi ludźmi, czyż nie?
Ponadto tonem głosu i uniesieniem brwi Greengrass w pełni wyrażał to, że zgadza się z Cameronem. Tak właściwie to uważał próbki tej wody za bezsensowne odwracanie ich uwagi, bo jeżeli ktoś uciekałby się do pojenia mandragory czymś to raczej robiłby to w sekrecie i nie zostawiałby śladów tej substancji w ogólnodostępnych konewkach bądź zbiornikach.
Z uwagi na to postanowił zostawić Lupinowi badanie wody, ale kiedy młodzieniec podjął temat, Ambroise odruchowo kątem oka spojrzał w kierunku Uruquata i nieznacznie pokręcił głową.
- Nie sądzę, żeby to była kwestia całej wody - stwierdził cicho do towarzyszy. - Za to ta do pojenia mandragory? Bardzo możliwe, ale wątpię czy nam to wyjdzie w naszych... ...drobnych próbach - niby nie sugerował nic wprost, wyjątkowo dyskretnie jak na siebie, ale konkluzja raczej była jasna.
Postanowił zwrócić większą część uwagi na glebę, mniej więcej robiąc to samo, co Nora: wsypując trochę ziemi z obu źródeł (każdej do osobnej a na końcu mieszając obie w trzeciej) do szalek i przyglądając się jej z różnych stron, marszcząc przy tym czoło.
- Ile czasu mandragora spedziła w nowej mieszance ziemi, to znaczy, kiedy została przesadzona? Czy ta sama mieszanka jest wykorzystywana do jeszcze jakichś innych roślin? - Dodał zaraz po Figg, bo Towarzystwo z pewnością miało całkiem sporo pustynnych roślin.


Rzucam na Percepcję •• - porównanie próbek ziemi wizualnie własnymi oczami a potem obok Norki pod osprzętem.

Rzut N 1d100 - 31
Akcja nieudana


WoP •••• do powyższego

Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!


Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
The night will start anew
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#35
26.10.2024, 23:08  ✶  
Stojąc już przy mandragora w nausznikach, te (które sobie wyczarował były oczywiście szalenie stylowe i aż żałował, że nikt mu nie robi zdjęcia, szykując się do cięcia), Jonathana naszła taka refleksja, że w sumie to nie miał pojęcia, co tu właśnie robił, ani czemu brał udział w badaniach, zamiast po prostu dekorować to pomieszczenie swoim uśmiechem, gdy stałby z boku. Z drugiej strony aktywne uczestniczenie w takim przedsięwzięciu stanowiło idealną okazję do zabłyśnięcia, jak i ciekawych historii do opowiadania reszcie, więc nie narzekał. Poza tym jego uśmiech dekorował to pomieszczenie nie ważne gdzie przy tym stał i co robił.
Selwyn jednak miał jeszcze na tyle rozumu w sobie, że nie wyskakiwał tutaj na role dowódcy i nie mówił wszystkim co mają robić, a jedynie pomagał tak jak umiał i próbował nie zdradzić się z tymi, że jego wiedza o przyrodzie ograniczała się do znajomości niektórych drzew liściastych.
Dlatego więc, gdy już ubrał rękawice by wyglądać bardziej profesjonalnie i by chronić się przed potencjalnymi dotykiem macek tego paskudztwa, sam wyciągnął różdżkę, aby ułatwić jego towarzyszkom pracę i spróbować unieruchomić zaklęciem witkę, tak przynajmniej na chwilę, gdyby ta nie dała się tak łatwo przytrzymać Victorii, lub chociaż by to wszystko było nieco stabilniejsze. Eh... To naprawdę byłyby dobre zdjęcia, gdyby ktoś je teraz raczył zrobić. Czemu nie było to żadnego fotografa? Przecież zdjęcia z tych badań świetnie prezentowałyby się w gazecie!

Rzut na chwilowe unieruchomienie/zamrożenie witki, gdy już będzie wyciągnięta. Translokacja (I)

Rzut O 1d100 - 23
Akcja nieudana

Rzut O 1d100 - 55
Slaby sukces...
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#36
29.10.2024, 17:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 11:55 przez Dearg Dur.)  

Grupa H



Nim jeszcze bariera dźwiękoszczelna opadła, kręcąca się opodal Aoifie odpowiedziała Norze z uśmiechem:
– Ło pani, toć to wszystek w zależności. Mamy tu te swoje kompostownicki na dole, a dla takich jako tu panienecek, to sprowadzane, zagramaniczne, z naturalnych habitatów. Mnie się wydaje, jakem tak myślę, że do niej to z Tunezji było wykorzystane? Wsystek zeszło, taka wielgachna przyjechała, a rzadko jednak co z czarnej ziemi trzeba nam sadzić. – Silny irlandzki akcent przebijał w głosie kobiety, której Ururquat zdecydowanie nie chciał słuchać, ale przytaknął. – To są ostatnie trzy worki. Czekamy na eksport, ale utknęły na granicy z tydzień temu i celnicy przesypują kawałek po kawałku, nie mogąc uwierzyć, że ktoś chce po prostu dobrej jakości mieszankę, na której ledwie co rośnie. – uściślił mężczyzna, który nie zamierzał brać udziału w ich badaniach, zamiast tego przez zmrużone ślepia czujnie obserwując działania drugiej grupy.
 
Cameron wnikliwie sprawdził właściwości wody i z całkowitą pewnością zaobserwować, że jest to odstana, lekko zakwaszająca glebę woda z dodatkiem nawozu dedykowanego roślinom pustynnym. Coś, co sam by użył, gdyby miał pod opieką egzotyczny kwiat.

Tymczasem Ambroise i Nora nie tyle co uzupełniali się, a działali bardzo podobnie - dysponowali ogromną wiedzą na temat ziemi, która była podstawą wzrostu roślin i to na tej wiedzy oparli swoje obserwacje, czasem dedukując, czasem dopowiadając sobie, na co być może widzą. Mieszanka charakteryzowała się silnym kwaśnym odczynem, niewielką zawartością krzemionki oraz występowaniem związków glinu, manganu i żelaza. Była zmieszana z kwarcowym drobnym piaskiem w stosunku 80 do 20 procent. Wiadomym było, że w oryginalnych warunkach determinujących przyspieszony obieg substancji mineralnych, dostarczana do powierzchni czerwonej gleby materia organiczna ulega szybkiemu rozkładowi. Bilans energetyczny jednak powinien się zgadzać, a szklarnie Towarzystwa zgodnie ze słowami Camerona odpowiednio nawoziły donicę...

...tylko że próbka ziemi z donicy w porównaniu z przyniesioną z magazynu (poza wyczuwalną wonią nekromantyczną, przejętą zapewne od samej rośliny) był maksymalnie wyjałowiona. Zupełnie, jakby coś wyssało z niej wszelkie i tak już ubogie wartości odżywcze. Badacze mogli być pewni, że raczej nic na tym już nie urośnie.

Grupa W


Trącenia wacikiem Roselyn pozornie nie przyniosły żadnego efektu, ale po chwili wić drgnęła, wycofała się, by wysunąć się niespiesznie przez okienko. Badawczo, jakby na skórze nie znajdowały się haczyki jadowe, a oczy. Jonathan momentalnie chwycił ją magią, Victoria dokonała precyzyjne cięcie i...

...na ziemię zamiast odciętego badyla posypał się piasek. Tak jak w magazynie kilka tygodni temu. To mogło tłumaczyć brak witek w mandragorze jak dostarczono ją do towarzystwa.

Wszyscy


Nie zdążyli jednak podzielić się swoimi obserwacjami i wnioskami, gdy drzwi do pomieszczenia rozwarły się szeroko, a do środka wkroczył zziajany stażysta z Munga, który był członkiem Towarzystwa najniższego rzędu.

– P..p..przepraszam, pani Abbott, pan Lupin pilnie... pilnie musi pojawić się w klinice. Przepraszam, za zamieszanie, ale to bardzo pilne.

Chwila zamieszania sprawiła, że bariera opadła, Cameron pożegnawszy się ze wszystkimi opuścił szeregi grupy wraz z pechowym posłańcem, a piach, który pozostawiła roślina został pieczołowicie zebrany do dalszych badań. Jeśli taka była ochota badaczy, mogli wymienić się uwagami i ustalić plan dalszego działania.

Tura trwa do 2.11, godz. 23:59

Podsumowując:
  • woda jest normalna
  • ziemia z donicy jest "wyssana" z życia i wartości odżywczych choć nie powinna
  • witka po odcięciu zamieniła się w jasny piach
Czarodziej
Każde drzewo, to okruch wieczności.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Magibotanik
Szczupła, wysoka dziewczyna (175 cm) o długich ciemnych włosach i dużych, niebieskich oczach. Na pierwszy rzut oka miła i dobrze wychowana, z nienagannymi manierami i pięknym, przyjemnym uśmiechem.

Roselyn Greengrass
#37
29.10.2024, 17:47  ✶  
Roselyn uśmiechnęła się, gdy witka zaczęła się ruszać, aż w końcu wylazła przez otwór. Odsunęła się, robiąc Victorii i Selwynowi miejsce tak, by mogli działać. A potem...
- COOO PROSZEEEE?! - wyrwało jej się głośno, na tyle głośno że miała nadzieję, że wszyscy w jej drużynie ją usłyszą. Co to był za paskudny scam! Roselyn zmarszczyła gniewnie oczy i zacisnęła mocno szczęki - widać było że ten efekt nie tyle co ją zaskoczył, a po prostu rozsierdził. Gniewnie sięgnęła po zeszyt i długopis a potem zapisała wszystko co zaobserwowała. Chaotycznym, ale wciąż ładnym i w miarę równym pismem. Tylko przelotnie zerknęła na kogoś, kto wezwał Camerona. Odetchnęła z ulgą, że wezwali Lupina a nie jej brata bo musiała mu koniecznie opowiedzieć, co tu się odpierdoliło.

Też to widzieliście? Panie Selwyn, czy widzieli państwo coś takiego gdy was zaatakowała roślina? - wolała nie ściągać nauszników więc naprędce nakreśliła słowa i pokazała je Victorii a potem Jonathanowi. Zaraz jednak przewróciła kartkę, pozwalając by inni zebrali piasek do badań. Skoro nie da się w taki sposób pobrać próbek, trzeba by spróbować wbić się w roślinę i wyciągnąć z niej sok. Jacyś chętni?
Również pokazała im zapisane słowa. Przy okazji upewniła się, że nauszniki wciąż tkwiły na swoim miejscu.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#38
31.10.2024, 15:01  ✶  
Jonathan, którego zaklęcie zdecydowanie ułatwiło całą sprawę i wszystkim pomogło, skrzywił się nieco widząc jak witka zmieniła się w piasek, dopiero teraz przypominając sobie, że rzeczywiście coś takiego miało miejsce podczas walki, a on być może zapomniał o tym wspomnieć i być może sprawił, że przeprowadzili tę całą operację po nic. Hm... Na swoje usprawiedliwienie po pierwsze był zbyt skupiony na powstrzymywaniu pani Abbott przed błędami życiowymi, a tak poza tym to zakładał, że przyrodnicy z jego otoczenia spodziewali się takiej możliwości. No dobrze... Nie zakładał. Po prostu zupełnie o tym zapomniał.
– Podczas walki działo się dużo rzeczy jednocześnie, a ja, po obcięciu witek, zdecydowanie bardziej skupiłem się na tym, że jedna z moich współpracownic została rzucona gdzieś w kąt, a potem sparaliżowana. Taka reakcja jest normalna? – odpisał na szybko, starając się, by jednocześnie wszystko dało się odczytać. – Mogę pomóc z wyciąganiem soków.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#39
01.11.2024, 12:56  ✶  

Przyglądała się z uwagą, jak witka wyciąga się przez otworek, jak porusza się, tyknięta przez Roselyn, jak wysuwa do nich… Jak precyzyjne zaklęcie ucina kawałek, jak opada na ziemię…

Tyle, że to nie była witka. To był piasek, który po prostu opadł na podłogę. Victoria po prostu stała ogłupiała, a cichy krzyk, który przedostał się do jej uszu przez szczelne, puchate nauszniki tylko utwierdził ją w przekonaniu, że nie to było spodziewane. Spodziewała się, że roślinie może się to nie spodobać, że spróbuje zrobić im coś w zamian za to ucięcie witki, ale na pewno nie to, że ta się po prostu… Po prostu rozsypie. Nawet trochę otwarła jej się buzia, ale gdy tylko się zorientowała, to ją po prostu zamknęła i zerknęła na piszącą coś na kartce w złości Roselyn.

Osoba, która nagle wpadła do pomieszczenia miała chyba dużo szczęścia, że nie dział się tutaj żaden bałagan i że nie próbowali opanować walecznej mandragory, bo mogłoby się to skończyć różnie. Kątem oka widziała tylko, że Cameron wychodzi i zaraz zapomniała o zajściu, bo Roselyn podsunęła im swoją na szybko napisaną wiadomość. Kiwnęła tylko głową, a kiedy Jonathan pisał swoją – sięgnęła po jeden ze słoików i machnęła różdżką, by ten rozsypany piasek pozbierać i wzbić w powietrze, a potem nakierować do słoika. Cóż… Zawsze to jakaś próbka… Zaraz zresztą słoik zakręciła i odstawiła na stół, na szybko pisząc na nim, że to witka mandragory i przeczytała wiadomość od Selwyna. Pokazała palcem na jego pytanie i pokręciła głową, dając do zrozumienia, że to normalne absolutnie nie jest, a potem pokazała palcem na wyciąganie soków na kartce jego i Roselyn i kiwnęła do nich głową, bo a jakże, była chętna. Zaraz zresztą odszukała na stole jedną ze strzykawek i rurkę, nie będąc pewna, jak miękka będzie roślina i co się lepiej nada, igła, czy rurka.

Tak czy siak… Trzeba było znowu wywabić witkę i tym razem się w nią wbić.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#40
02.11.2024, 21:49  ✶  

- Wygląda na to, że ona posilia się wszystkim, co jest w tym piasku, i zostawia go bez żadnych składników odżywczych. - Rzuciła jedynie do Ambroisa, właściwie to doszli do podobnych wniosków, więc nie było już za bardzo nad czym dywagować. Zżerała wszystko, co dostawała podane. Jeśli braknie im ziemi, to pewnie zdechnie, szkoda by było tego kwiatka, bo był całkiem ciekawym okazem.

Norka pożegnała Camerona machnięciem dłoni, szkoda, że musiał się już zbierać, bo lubiła tego chłopaka, wydawał się jej być całkiem bystry, szkoda, że nie mógł tutaj dłużej z nimi zostać, bo na pewno był nadzieją dla kolejnego pokolenia młodych naukowców.

Wróciła jednak do Ambroisa, nie miała pojęcia, czy mają właściwie po co jeszcze grzebać w tej ziemi, bo chyba już wszystko wiedzieli. - Nie wiem, masz jeszcze jakieś pomysły? W sumie to niczego ciekawego się nie dowiedzieliśmy poza tym, że wysysa wszystko, co może jej dać jakieś składniki odżywcze. - Nie czuła woni nekromantycznej, to znaczy zapewne czuła jakiś zapach, ale nie znała nekromancji, więc nie miała pojęcia, że to ona. Panna Figg była niewinna niczym nieobesrana łąka, więc nie bardzo potrafiła to ze sobą połączyć.

- Nie powinno się tak z nią dziać, może coś w niej mieszka, co żre to wszystko? - Szukała jakichś opcji, ale średnio miała pomysł dlaczego tak się działo, może Ambroise okaże się być bardziej natchniony i coś wymyśli.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (9043), Cameron Lupin (2124), Dearg Dur (6992), Jonathan Selwyn (2864), Nora Figg (3740), Roselyn Greengrass (3534), Victoria Lestrange (5274)


Strony (8): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 8 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa