15.10.2024, 16:48 ✶
Tak. Dragonborny istniały. Mo zauważyła, że nie odpowiedział na jej pytanie, więc uparcie i ona milczała na jego. Nie będzie znosiła tego okrutnego i bezlitosnego znęcanie się nad nią. Ale jaszczuro-ludzie? Naprawdę nie mogli pojąć jak bardzo fascynujące było to o czym mówiła? Oczywiście, że nie było magicznych dowodów na ich istnienie, ale samo założenie, że mogły… to był powód, dla którego chciała je badać.
Zrobiła sobie mentalną notatkę, żeby nie zapomnieć oddać potem jej części kwoty. Nikt nie lubił być dłużny.
— Oczywiście — uśmiechnęła się szeroko i sięgnęła po pierwsze naczynie z prawej strony. Jej druga ręka powędrowała po cukierniczkę, a następnie po wieczko i łyżeczkę. Nie zastanawiając się dłużej, rudowłosa nawet nie upiła łyk, kiedy wrzuciła cztery kostki cukru do środka. Zamieszała herbatę z odrobiną większego zapału niż było to konieczne, aż łyżeczka brzęknęła o brzeg filiżanki. Dopiero potem z uśmiechem triumfu, spróbowała napoju. Ale…
Mało słodki.
Jej ręka ponownie powędrowała po różową cukierniczkę. I kolejny łyk swojej przesłodzonej herbaty. W końcu liczyło się nie tylko to jak smakowała, ale co mogła przynieść, a ruletka herbat zaczynała się dopiero teraz. A jeśli ze strony chłopaków padły jakieś zdegustowane spojrzenia na jej herbacianą zbrodnię, to jest po prostu zignorowała.
Czekała, ale nic się nie wydarzyło.
— Bogowie mają ulubieńców — uśmiechnęła się.
Zrobiła sobie mentalną notatkę, żeby nie zapomnieć oddać potem jej części kwoty. Nikt nie lubił być dłużny.
— Oczywiście — uśmiechnęła się szeroko i sięgnęła po pierwsze naczynie z prawej strony. Jej druga ręka powędrowała po cukierniczkę, a następnie po wieczko i łyżeczkę. Nie zastanawiając się dłużej, rudowłosa nawet nie upiła łyk, kiedy wrzuciła cztery kostki cukru do środka. Zamieszała herbatę z odrobiną większego zapału niż było to konieczne, aż łyżeczka brzęknęła o brzeg filiżanki. Dopiero potem z uśmiechem triumfu, spróbowała napoju. Ale…
Mało słodki.
Jej ręka ponownie powędrowała po różową cukierniczkę. I kolejny łyk swojej przesłodzonej herbaty. W końcu liczyło się nie tylko to jak smakowała, ale co mogła przynieść, a ruletka herbat zaczynała się dopiero teraz. A jeśli ze strony chłopaków padły jakieś zdegustowane spojrzenia na jej herbacianą zbrodnię, to jest po prostu zignorowała.
Czekała, ale nic się nie wydarzyło.
— Bogowie mają ulubieńców — uśmiechnęła się.