Chciałabym prosić o zmianę daty urodzenia z 05-09-1949 na 16-09-1947, z góry bardzo dziękuje 

adnotacja moderatora
Zmienione
@Edith Rookwood
@Edith Rookwood

@Edith Rookwood
@Prudence Bletchley Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
200 PD wróciło na konto w miejsce startowo wydanych. Brakujące informacje zaktualizowane
@Mackenzie Greengrass
@Prudence Bletchley Confusion in her eyes that says it all
She's lost control

@Prudence Bletchley Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
[Przewaga="◀▶ [PRZEWAGA] Renowacje [2]"][/Przewaga]
Chociaż Elias nie przepada za odrestaurowywaniem przynoszonych mu przedmiotów ani elementów wystroju lokali swoich klientów, lata spędzone w sklepie Cattermolów sprawiły, że stał się poniekąd specjalistą w tej dziedzinie. Teraz, dzięki zdobytej wiedzy i umiejętnościom, potrafi przywrócić swoim ''pacjentom'' dawny blask i świetność, jakby dopiero co opuściły manufakturę. Chociaż renowacja nie jest jego ulubionym zajęciem, zawsze cieszy się z dodatkowego zastrzyku gotówki, który towarzyszy tym zleceniom. Ostatecznie, kto by nie chciał trochę więcej monet w kieszeni, prawda?
@Elias Bletchley [b]Włosy jak płomienie (0):[/b] Jeśli świat spłonie, to przynajmniej Daphne nic się nie stanie.
[b]Pieczętowanie (III):[/b] Pewnego razu całkiem przypadkowo natknęła się na koncept pieczętowania w jednej z ksiąg, które czytała. Kiedy okazało się, że to nie są bujdy tylko potwierdzone fakty, Daphne zapałała ekscytacją na myśl, że pieczętowanie jest trochę jak niezapłacony podatek - nieprzyjemnie odwinie się we właściwym czasie. Jako sztuka cechująca się uporządkowaniem i precyzją stała się naturalnie bliska Daphne, która ukończyła kilka kursów z tego zakresu.
[b]Magia bezróżdżkowa (II):[/b] Podczas kursów rozwijających umiejętności z zakresu czarowania praktycznego, dowiedziała się, że mogłaby spróbować swoich sił w magii bezróżdżkowej. Choć początkowo Daphne zakładała, że instruktorzy chcą z niej tylko zedrzeć dodatkowe galeony, okazało się, że Lestrange rzeczywiście przejawia predyspozycje w tym zakresie i w pocie czoła trenowała zupełnie nowy sposób rzucania zaklęć, który z czasem wszedł jej w krew.
[b]Numerologia (I):[/b] Wszystko co ma związek z cyframi jest w naturalnym kręgu zainteresowań Daphne. Nawet jeśli niekoniecznie przemawia do niej koncept wróżenia z daty urodzenia, to rozszyfrowywanie tajemnic kryjących się za liczbami sprawia jej niemałą przyjemność. Po pierwszym kontakcie w Hogwarcie, obiecała sobie że, po ukończeniu szkoły zrobi kursy w tym zakresie i tak też się stało.[b]Lęk wysokości (II):[/b] Szkolne lekcje latania na miotle już były istną katorgą dla młodziutkiej Daphne, wspominała je z bólem. Kiedy w wakacje chciała polatać rekreacyjnie po miotle, straciła panowanie i połamała się spędzając resztę wolnego przyklejona do eliksiru regenerującego uszkodzone kości. Od tamtego czasu trzyma się z dala od wszelkich latających kijków.
[b]Bezsenność (II):[/b] Permanentny stres towarzyszący panience Lestrange od zawsze, skumulował się tak bardzo, że zaczęła cierpieć na bezsenność. Nawet jeśli uda jej się zamknąć oczy to zaraz widzi tysiące oczekiwań jakie są jej przedkładane. Żeby nie była zakałą rodziny, żeby kogoś znalazła, że trzeba było znaleźć jej pracę bo przecież nic nie umie, dlaczego nie jest taka jak Victoria i tak dalej...
[b]Świniowstręt (I):[/b] Prosiaki powinny być w oborze i tarzać się w chlewie. Nie ma w nich absolutnie nic dostojnego ani rozsądnego, są jedynie cuchnące i odrażające. Nic dziwnego, że na ich widok ciało Daphne nie wie czy uciekać czy wymiotować czy robić obie te rzeczy jednocześnie.
[b]Mizantrop (I):[/b] Miejsce mugolskiej krwi jest wśród mugoli, a nie wśród czarodziejskiej społeczności. Tajemnicą Departamentu Skarbu jest to, że wobec dokumentacji składanej przez mugolaków, Daphne jest wyjątkowo szczegółowa i wnikliwa.Presja ze strony matki skutkowała tym, że Daphne starała się być najlepsza i iść w ślady Victorii. Oczywiście, że nie mogła wiedzieć wszystkiego i zdecydowanie nie szło jej w magii translokacyjnej. Jako tako przeżyła też zajęcia z latania na miotle, ale wiedziała że nie będzie z niej żadnego zawodnika, a jakiś czas później połamała się i jej relacja z miotłą się zakończyła. Ambitnie chciała udowodnić sobie, że nie jest taką lewa łamagą, ale źle się to skończyło. Ogólnie jako uczennica Hogwartu nie wykazywała szczególnych talentów w czarowaniu choć spędzała grube godziny na opracowywaniu materiału z zajęć z miernym skutkiem.
O dziwo, panna Lestrange nie miała ręki do eliksirów. Przy próbach nauczenia jej sztuk magimedycznych, wszystkie kończyły się fiaskiem. Dlatego też nie wylądowała w Świętym Mungu pomimo nacisków babci, by któraś z sióstr dołączyła do kadry. Szczytem rodzinnych wysiłków było to, że miała całkiem bogatą wiedzę dotyczącą fauny i flory, ale była to jedynie wiedza książkowa, hodowanie Daphne również nie wychodziło.
Ogólnie panienka Lestrange uwielbiała kwestie teoretyczne bardziej niż praktykę. Można śmiało powiedzieć, że wdała się w matkę i potrafiła szybko przyswajać książki, których nigdy nie miała dosyć. Opanowała także koncept matematyki oraz liczenia, co było kluczem by pracować w Departamencie Skarbu. Zainteresowała się także numerologią, bo wszystko co było związane z cyframi ją fascynowało. Miała do nich dobre oko w porównaniu do większości społeczności czarodziejskiej.
Wszystkie "uporządkowane" sztuki były czymś do czego miała dryg, dlatego kiedy dowiedziała się o pieczętowaniu, pochłonęło ją to bez pamięci. To był jej sposób na dawanie upustu kreatywności, gdy szukała kolejnych sposobów jak właściwie wpisać w siebie runy, by zajęły jak najmniejszą powierzchnię. Kiedy ogłoszono szkolenia w Ministerstwie na naukę Fal, od razu się zapisała. Udało jej się opanować umiejętność, z której chętnie korzysta w ramach pilnych zapytań do rozliczeń.
2 lata po ukończeniu Hogwartu, kiedy z Daphne wreszcie zszedł stres związany z nauką magii dla ocen i egzaminów, przemogła się w sobie i udała na kursy rozwijające dla dorosłych czarodziejów. Miała dość bycia zakałą rodziny, ale tym razem uczyła się dla siebie. Uznała, że zacznie od najpopularniejszych czyli magii kształtowania i rozpraszania. Brak widma egzaminacyjno-czasowego bata, instruktor który ma czas na indywidualne podejście, a może dojrzałość i lepsze ułożenie książkowej wiedzy w głowie, wszystko to zaprocentowało na tyle, że Daphne czuje się całkiem pewnie w tych rodzajach magii. Pomaga jej to także tworzyć lepsze zabezpieczenia w ramach zakładania pieczęci. Po ukończeniu kursów, zapisała się także na szkolenie z magii bezróżdżkowej, które choć było niezwykle czasochłonne to opłaciło się i może się poszczycić taką umiejętnością.
Jej magia transmutacyjna jest w dalszym ciągu godna pożałowania, a translokacyjna... Lepiej żeby się nie aportowała jeśli nie musi.
@Prudence Bletchley Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
[b]Głodomór II:[/b] Od zawsze jadła dwa, trzy razy więcej ugali niż jej rówieśnicy. Je ogromne ilości i w ogóle tego po niej nie widać. Najgorsze, że przez swoją przemianę materii musi przyjmować podwójną dawkę eliksirów, co przy zasobności jej portfela (a raczej chronicznego braku tej zasobności) potrafi być bardzo uciążliwe. Nie jest pewna, czy tak samo jest w jej przypadku z truciznami. Nigdy nie miała okazji tego sprawdzić.
@Keyleth Nico Yako [O zdolnościach] Dzięki swojej pracy jako aktor i tancerz, Hannibal cieszy się dobrą kondycją, silnym ciałem i umiejętnością kontrolowania oddechu. Kocha światła reflektorów i błysk fleszy - i to z wzajemnością. Nie wie, co to trema i umie przyciągnąć uwagę.
Od czasów szkolnych skupiał się głównie na umiejętnościach, dla których widział zastosowanie w swoim życiu zawodowym. Kształtowanie pozwala mu w mgnieniu oka zastąpić zawieruszony rekwizyt, umiejętność szycia przydaje się do prostych napraw i przeróbek kostiumów i znalezisk z mugolskich lumpeksów.
Pomimo młodego wieku, dysponuje dużą, jak na czarodzieja, wiedzą na temat mugolskiego świata. Gdy ma się znajomości w niemagicznym świecie, trzeba umieć nie wyjść na dziwoląga. Hannibal chłonie kulturę mugoli tak samo jak czarodziejską i czerpie z niej inspiracje pełnymi garściami.
Jest umiarkowanie spostrzegawczy. Dużo czasu spędza skupiony na targających nim samym emocjach, przez co bywa mniej uważny na otoczenie, niż mógłby.
W większości dziedzin magii Hannibal jest całkiem niezły, choć nie wybitny. Magia zauroczeń przydaje się, kiedy trzeba wpłynąć na widownię czymś więcej, niż tylko własnym urokiem osobistym. Nekromancja, choć owiana złą sławą, jemu służy głównie do przygód i eksperymentów z eksterioryzacją i nie czuje potrzeby pogłębiania swojej wiedzy w tej dziedzinie. Translokacja przydaje się na scenie, ale również wtedy, gdy trzeba wyteleportować się z opałów.
Nie miał nigdy szczególnego talentu ani zapału do Transmutacji, a dodatkowo nie znosił nauczyciela tego przedmiotu, co poskutkowało opanowaniem jedynie podstaw tej sztuki.
Czy chodzi o magię, teatr, czy rzemiosło, Han jest tak nastawiony na tworzenie, że wielką trudnością jest dla niego skupienie się na działaniu przeciwnym. Kiedy próbuje rzucić jakiś czar Rozproszenia, nie wychodzi mu to na tyle często, że zaskoczeniem jest, kiedy się uda.
Jako mieszczuch z krwi i kości, najbliższy kontakt z przyrodą ma, gdy odbiera kwiaty na scenie. Po prawdzie, nie potrafi nawet nazwać większości z nich.[Przewaga="Prowadzenie pojazdów (I)"][/Przewaga] Niespodziewaną korzyścią z przyjaźni zawartych w niemagicznym świecie okazało się nabycie umiejętności prowadzenia samochodów i motocykli. Hannibal jest zachwycony możliwością szybkiego przemieszczania się z miejsca na miejsce bez użycia magii, lub - Merlinie uchowaj - miotły.[[Przewaga="Lęk wysokości (II)][/Przewaga] Gdyby Matka chciała, żeby Han latał, dałaby mu skrzydła… albo przynajmniej talent do latania na miotle. Od upadku z miotły na podczas nauki w Hogwarcie, który zakończył się dwutygodniowym turnusem w skrzydle szpitalnym, Han pokornie przyjmuje jej wolę i wybiera inne sposoby przemieszczania się.[Edukacja] Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie | Hufflepuff
Tiara przydziału postanowiła zamienić jego życie w komediowy standup umieszczając Hannibala w tym domu. Cóż, przynajmniej zbudowało to jego charakter, a przynajmniej dystans do siebie. Han z Hufflepuffu - boki zrywać.
Był przeciętnym uczniem. Robił tyle, ile było konieczne dla zaliczenia przedmiotów, ale prawdę mówiąc bardziej, niż zgłębianie zawiłości magii i czarodziejstwa, interesowały go imprezy, romanse i szkolne dowcipy. No i oczywiście przygotowanie zawodowe odbierane w rodzinnym teatrze w przerwach od nauki.
Taniec i gra aktorska okazały się dla niego dużo łatwiejsze, niż siedzenie w sali lekcyjnej, a przy tym bardziej satysfakcjonujące. Śpiewać nauczył się całkiem przyzwoicie, za to umiejętności gry na dowolnym instrumencie przelatywały mu nad głową. Ma to pewnie coś wspólnego z koniecznością jednoczesnego czytania nut i grania.
Po ukończeniu Hogwartu rodzice wysłali Hana - nie chcącego słyszeć o innej karierze, niż sceniczna - na trzyletnie studia na Królewskiej Akademii Sztuk Dramatycznych.
[Doświadczenie] Już w wieku szkolnym udzielał się w teatrze Selwynów - najpierw jako pomocnik w kulisach, potem - jako aktor i tancerz. Wybór szkoły dramatycznej znajdującej się w Londynie pozwolił mu kontynuować obecność na scenie i budować swoją popularność.
[Aktualne miejsce pracy] The Globe
[Cechy szczególne] brak
[Rozpoznawalność:] Poziom V - Szeroko rozpoznawalny - Hannibal nie boi się ról kontrowersyjnych, a nawet skandalizujących, które mogą być uważane za zbyt ryzykowne przez kolegów po fachu. To sprawia, że mimo jego młodego wieku, już po pierwszych latach występów w teatrze The Globe, o młodym Selwynie stało się głośno. Poza tym Han regularnie bulwersuje czarodziejski świat swoimi ciepłymi wypowiedziami na temat nie-czarodziejów, dwuznacznymi zdjęciami lub pikantnymi plotkami, jakie krążą na jego temat.[Mistrz Gry]Chciałabym zbudować dla Hannibala jakieś relacje i jakoś zaczepić go w świecie. Chętnie zagram także coś związanego z teatrem.
Hanni ma poziom świadomości obywatelskiej normika, sam z siebie nie popędzi ratować świata, ale da się wciągnąć w przygody i raczej będzie się starał stanąć po stronie dobra.