Trzeba przyznać, że ta cała przemiana w elfa, skutecznie odwróciła jej uwagę od ponurych myśli. Przestała zastanawiać się, ile z otaczających ją osób nosi niekiedy inne maski niż te, które mieli na twarzach teraz – albo przynajmniej ukrywa tych, którzy to robią i w tychże maskach mordują ludzi na prawo i lewo. Była skupiona teraz na tej przemianie, i na dopilnowania, aby przypadkiem ktoś nie zmiażdżył Bulstrode’a. A chociaż doskonale rozumiała wkurw Atreusa, kręciła może trochę wewnętrznie głową na taki eliksir na balu, ale też wiedząc już, że nie potrwa to szczególnie długo, nie mogła oprzeć się odrobinie rozbawienia. Stanęła nieco z boku, w pobliżu wejścia do sali balowej, pod ścianą – ot kobieta w masce… trzymająca na dłoni elfa.
Nie żeby to było najdziwniejsze, co działo się w okolicach czarownic rozdających eliksiry, skoro wcześniej Brennie mignął ktoś z anielskimi skrzydłami, w pobliżu jakiś czarodziej całował powietrze i najwyraźniej Lestrangowie dość wcześnie rozpoczęli program artystyczny.
Nie powiem ci, bo polecisz jej brzęczeć nad uchem, oświadczyła bezlitośnie, a nie chciała ani żeby faktycznie poleciał brzęczeć Victorii nad głową, ani żeby któryś z gości czy to w odruchu, czy z czystej złośliwości uderzył ręką przelatującego obok elfa. Może i ta przemiana była zabawna… ale mogła też być niebezpieczna.
Cóż za pewność siebie, zakpiła, ani trochę nie urażona, i to nie tylko dlatego, że „laleczka” w ich duecie miała w tej chwili jakieś piętnaście centymetrów wzrostu. Wiesz, coś mi się tłucze po głowie, że elfy bardzo dbają o swój wygląd. Może ta przemiana jest jakaś głębsza…
Żartowała sobie, oczywiście. Wierzyła, że Atreus mógł być szalenie przejęty tym, czy nadal dobrze wygląda, i bez elfich skłonności do dbania o to, jak się prezentują.
Kupię ci najpiękniejsze akwarium. Chyba że wolisz ogród? Wprawdzie ten w Warowni po części spłonął, ale obiecuję, że coś wymyślę. Transmutujemy nawet twoją odznakę aurora, żeby była mniejsza, wiem, jaki jesteś do niej przywiązany.