• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange

[7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#31
04.12.2025, 20:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2025, 20:17 przez Brenna Longbottom.)  
Stoję trochę z boku, pilnując elfa

Trzeba przyznać, że ta cała przemiana w elfa, skutecznie odwróciła jej uwagę od ponurych myśli. Przestała zastanawiać się, ile z otaczających ją osób nosi niekiedy inne maski niż te, które mieli na twarzach teraz – albo przynajmniej ukrywa tych, którzy to robią i w tychże maskach mordują ludzi na prawo i lewo. Była skupiona teraz na tej przemianie, i na dopilnowania, aby przypadkiem ktoś nie zmiażdżył Bulstrode’a. A chociaż doskonale rozumiała wkurw Atreusa, kręciła może trochę wewnętrznie głową na taki eliksir na balu, ale też wiedząc już, że nie potrwa to szczególnie długo, nie mogła oprzeć się odrobinie rozbawienia. Stanęła nieco z boku, w pobliżu wejścia do sali balowej, pod ścianą – ot kobieta w masce… trzymająca na dłoni elfa.
Nie żeby to było najdziwniejsze, co działo się w okolicach czarownic rozdających eliksiry, skoro wcześniej Brennie mignął ktoś z anielskimi skrzydłami, w pobliżu jakiś czarodziej całował powietrze i najwyraźniej Lestrangowie dość wcześnie rozpoczęli program artystyczny.

Nie powiem ci, bo polecisz jej brzęczeć nad uchem, oświadczyła bezlitośnie, a nie chciała ani żeby faktycznie poleciał brzęczeć Victorii nad głową, ani żeby któryś z gości czy to w odruchu, czy z czystej złośliwości uderzył ręką przelatującego obok elfa. Może i ta przemiana była zabawna… ale mogła też być niebezpieczna.
Cóż za pewność siebie, zakpiła, ani trochę nie urażona, i to nie tylko dlatego, że „laleczka” w ich duecie miała w tej chwili jakieś piętnaście centymetrów wzrostu. Wiesz, coś mi się tłucze po głowie, że elfy bardzo dbają o swój wygląd. Może ta przemiana jest jakaś głębsza…
Żartowała sobie, oczywiście. Wierzyła, że Atreus mógł być szalenie przejęty tym, czy nadal dobrze wygląda, i bez elfich skłonności do dbania o to, jak się prezentują.

Kupię ci najpiękniejsze akwarium. Chyba że wolisz ogród? Wprawdzie ten w Warowni po części spłonął, ale obiecuję, że coś wymyślę. Transmutujemy nawet twoją odznakę aurora, żeby była mniejsza, wiem, jaki jesteś do niej przywiązany.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#32
04.12.2025, 20:47  ✶  
Potwierdzam tożsamość, wraz z Chrisem biorę eliksir, wypijam i wchodzę do sali

Wiedziała, że bal ma się odbyć, ale kiedy dzień już nadszedł, to i tak była zaskoczona, że to już. Była jednak przygotowana, nigdy nie pozostawiała takich spraw przypadkom.

Na dzisiaj wybrała suknię, którą uszył dla niej Christopher – dostała ją co prawda dwa dni temu, ale gdy ją zobaczyła, to już wiedziała dokładnie, co z nią zrobić. Czarny, zwiewny materiał otulał jej ciało, podkreślając każdą krągłość, a strategiczne rozcięcie aż do uda, pozwalało wyciągnąć zgrabną nóżkę; dekolt miała całkowicie odkryty, bez ramiączek, które pewnie trzymały się przedramion, pozwalając by długi materiał spływał z nich aż do ziemi, gdzie łączył się z resztą sukienki miękką falą. Krawędzie wyszyte były złotym haftem układającym się w lilie królewskie. Victoria na tę okazję zostawiła swoje niemalże czarne włosy w większości rozpuszczone, zaplecione miała za to dwa warkocze, które zaczynały się tuż przy skroniach i związane były z tyłu głowy tak, jakby imitowały koronę, a by dopełnić efektu, miała weń powtykane złote gałązki. Rozpuszczone włosy nie były przypadkowe: miały zakrywać bliznę na jej plecach, odsłoniętą przez sukienkę. Za to te, które mogły być widoczne na rękach, przykryte były rękawiczkami do łokci, choć po prawdzie ubrała je głównie dlatego, by Chris nie musiał czuć jej lodowatego zimna.

Maskę miała złotą, komponującą się z akcentami na sukni i we włosach. Była delikatnie zdobiona w kwietny wzór (a w środki kwiatów powtykane były czarne kryształy), którego dopełniały węże po jej bokach. Zakrywała połowę jej twarzy, pozwalając by pociągnięte bordową szminką usta były widoczne – Victoria nie czuła potrzeby, by zakrywać całą twarz, poza tym wyobrażała sobie, że to cholernie niepraktyczne.

– To głównie twoja zasługa – odparła, nie zamierzając pomijać faktu, że gdyby nie zdolności Rosiera i jego wizja artystyczna, ale też estetyczna – mogło to być zupełnie inaczej. – Dziękuję – dodała zaraz, uśmiechając się przy tym lekko, bo nie uszło jej uwadze, że jego strój kolorystycznie również mocno pasował do tego, co sama miała na sobie, choć podkreślał jej w liście, że zrozumie, jeśli to nie tę suknię założy na dzisiejszy wieczór.

Ściągnęła maskę na moment, pozwalając ochroniarzom rozpoznać się w pełni, i za chwilę już przekraczali wejście do wiekowej rezydencji, w której ostatnimi czasy była dość częstym gościem.

– Nie jestem pewna, kto to wymyślił prawdę mówiąc – czy pomysłodawcą był ojciec Louvaina? Bardzo w to wątpiła, możliwe że pomysł był rzuconym przelotnie komentarzem na wesele u Blacków, że zrobiliby to lepiej i ktoś to podłapał i… oto byli, dwa miesiące później. – Nie sądzę, żeby próbował – nie była pewna, na ile Christopher rozumiał zawiłe relacje rodzinne Lestrange, w tym rodzeństwa Louvaina. – Ale myślę, że może przyjść. Może tym razem już z synem.

Chris mógł wyczuć lekko mocniej zaciśnięte palce Victorii na jego ramieniu, gdy spojrzała na wyciągane w ich kierunku fiolki z jakąś kolorową zawartością. Nie przepadała za takimi rzeczami, a na weselu Blacków nawet nie tknęła tego doprawionego czymś dziwnym szampana, ale z drugiej strony… była przecież w domu, wśród swoich. Co złego mogło się stać? Wahała się przez moment, nim z westchnieniem wzięła do ręki fiolkę, nie będąc wcale w pełni przekonana, czy to aby na pewno dobry pomysł i po chwili zawahania wypiła jej zawartość, prowadząc Chrisa do środka sali, wprost w mleczną mgłę sunącą gdzieś po podłodze.


!eliksiry
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#33
04.12.2025, 20:47  ✶  
Skrzydło Pegaza
Po wypiciu eliksiru z twoich pleców na 1 kolejkę wyrastają pierzaste, duże skrzydła. Jesteś w stanie unieść się nad ziemię na kilkadziesiąt centymetrów. Jednocześnie czujesz się wolny od wszelkich zmartwień, a wszelkie troski idą w zapomnienie na krótką chwilę. Czujesz się prawdziwie szczęśliwy.
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#34
04.12.2025, 22:01  ✶  
Śpiewam BARDZO PIĘKNIE przy wejściu do sali balowej.

– Zastanawiałem się nad tym, bo jeżeli faktycznie bal zorganizowano, by pokazać… zgrany front… to zakładałbym, że będą naciski, aby pojawili się wszyscy członkowie rodziny. Niezależnie od tego, jak podchodzą… do pewnych spraw w naszej obecnej polityce.
Christopher orientował się mniej więcej w polityce czystokrwistych rodów, ale też nie był aż tak mocno wprowadzony w jej sekrety, aby wiedział, co dokładnie działo się u Lestrangów. O istnieniu Williama na przykład nie pamiętał, póki ten nie pojawił się na łamach gazet – i gdyby wpadł na Alexandra Mulcibera, mógłby być święcie przekonany, że ma do czynienia z Lestrangem. Anneleigh praktycznie nie dostrzegał, a jej imię znał głównie z paru opowieści i jednej z okładek Czarownicy. Za to o najstarszym synie słyszał, a jego stanowisko wskazywało na daleko idące ambicje. Wiedział czy podejrzewał i inne rzeczy: jak choćby to, że odznaka Victorii czy Beltane dla niektórych z rodu mogły być problematyczne i gdyby jego własne mieszkanie nie ucierpiało, zastanawiałby się pewnie, czy pożar domu nie miał być dla niej karą.
– To wspaniała suknia – przyznał, spoglądając na Victorię, mierząc krótkim spojrzeniem jej sylwetkę i własne dzieło. Nie miał oporów wobec przyjmowania komplementów. A już na pewno nie przed przyznawaniem, że był wspaniałym projektantem. – Ale nawet najpiękniejsza suknia nie wystarczy, jeśli nosząca ją kobieta nie ma klasy.
Oddał pustą fiolkę i chciał powiedzieć coś jeszcze, gdy Lestrange wypiła swoją i weszli do sali, tonącej w blasku świateł i w mlecznej mgle zarazem. Zamierzał wspomnieć coś o wystroju, ale wtedy z pleców Victorii wyrosły skrzydła.
Uniósł brwi, co skutecznie zamaskowała maska, a potem na jego ustach zamajaczył uśmiech, gdy dotarło do niego, że zapewne jest to skutek eliksiru.
– Victorio… – zaczął, ujmując jej dłoń, przymierzając się do komplementu, nawiązującego oczywiście do tych skrzydeł, które tak pięknie uzupełniły jego kreację (nie ma to jak skomplementować damę i siebie przy okazji), wspomnieć coś o aniołach, ale po tym, jak wypowiedział jej imię, z jego ust zamiast słów…
…popłynęła piosenka.
- When the moonlight finds your face,
All the shadows drift away.
And tonight I swear I see it clear
You're an angel standing here.

Ale och, jak pięknie śpiewał Christopher Rosier! Nie miał skłonności do skromnej oceny własnych umiejętności, ale tu chyba każdy mógłby się zgodzić, że brzmiał jak światowej sławy piosenkarz. Jeśli Saoirse Spencer Moon tutaj była, to być może właśnie zaczynała drżeć na myśl o tym, że Lestrangowie znaleźli nieodkryty dotąd talent i nowego rywala na scenie muzycznej. Jego oczy rozszerzyły się trochę ze zdumienia, bo to nie tak, że naprawdę zamierzał śpiewać...


Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#35
04.12.2025, 22:24  ✶  
Potwierdzam tożsamość i wchodzę na bal


Gdyby Jonathan odmówił wzięcia udziału w balu maskowym, na który został zaproszony oznaczałoby to zapewne, że umarł, był bardzo ciężko ranny, lub zupełnie stracił rozum. Selwyn w końcu uwielbiał takie zabawy. Te stroje! Te maski! Ta atmosfera! Nawet przez chwilę nie myślał, że mógłby odmówić wzięcia w tym udziału i od razu zaczął myśleć o swoim stroju. Zajęło mu to sporo czasu i oczywiście wymagało to odrzucenia wielu pomysłów, ale Selwyn ostatecznie postanowił postawić na kostium, nie tyle co inspirowanym weneckim karnawałem, co wprost sprowadzonym przez jego rodziców prosto z miasta na wodzie. Strój oczywiście miał w sobie bardzo mało z jakiejkolwiek skromności. Białą maskę ze złotymi zdobieniami otaczał materiał w również złoty wzór, z tym że tam, gdzie materiał układał się u góry maski w swoistą koronę, tło tkaniny było zielone, a gdzie otaczał całą szyję czarne. Uroku masce dodawały jeszcze różne koraliki i odzóbki a całą, niemalże dwumetrową sylwetkę czarodzieja okrywała czarna szata, na którą Selwyn narzucił również czarny wenecki płaszcz tabarro, haftowany, a jakżeby inaczej, złotą nitką. Prawdę mówiąc najskromniejszym elementem ubioru Jonathana były białe rękawiczki.

Na wejściu potwierdził swoją tożsamość, ale nie przyjął eliksiru nie mając szczególnie ochoty na nieprzewidywalne efekty, nawet jeśli nie zakładał że Lestrange'owie mogliby dodać do nich coś nieprzyjemnego. Następnie wszedł do sali, rozejrzał się po otoczeniu i wzrokiem zaczął szukać znajomych sylwetek, zwłaszcza tego jednego czarodzieja, z którym nie mógł tu dzisiaj oficjalnie przyjść razem.
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#36
04.12.2025, 23:11  ✶  
Dolohov czuł się dziś wyjątkowo rozdarty.

Tak, lubił duże przyjęcia i dobrze odnajdywał się w towarzystwie innych ludzi, niezależnie od tego jacy to byli ludzie, ale bal maskowy u rodziny Lestrange był ostatnim miejscem, w którym chciał się znaleźć. Pokazówka czystokrwistych pajaców uważających się za lepszych od innych! W dodatku miesiąc po zamachu. Kiedy inni bawili się na wystrojonej sali, drudzy wciąż walczyli ze skutkami pożarów, głodowali, tracili wiarę na lepsze jutro... Owszem, wielu wzięłoby go teraz za wygodnickiego hipokrytę i mieliby rację, ale nawet egocentryczny książę jakim był Vasilij przeżył Spaloną Noc pełen obaw o każdego, kogo kochał. I życie wracało do swojego rytmu. Wszyscy pamiętali przeszłość, ale próbowali istnieć jak wcześniej. Sztuki, spotkania, wesela, teraz bal - niby musieli jakoś wrócić do normalności, ale numerolog potwierdzając obecność swoją i żony czuł w ustach posmak goryczy. Ktoś mógłby mu krzyknąć: przestań żyć przeszłością. Tylko, że on nigdy nie żył przeszłością. Bystre oczy wyglądające zza błękitnej maski księżyca (jakże anonimowo...) zawsze spoglądały w przyszłość, ale teraz widziało w tej przyszłości ból, śmierć i pogorzelisko. Nigdy nie trzymał w swoich garściach tak wiele jak teraz, a skoro to wszystko miał, to mógł to stracić.

Zdusił w sobie ten gniew, bo wiedział co jest teraz jego najważniejszym celem. Akademia górująca nad głowami tych wszystkich morderców, miernot i szaleńców. Bezpieczna przestrzeń, nad którą on będzie sprawował pieczę. Paranoiczne wybuchy nie skrzywdzą już wyłącznie jego. Na dno razem z Dolohovem pójdzie wielu ludzi, którzy powierzyli mu swoje życie.

Jeden, na którym mu zależało ostałby się, ale... Jak długo nazwisko Longbottom będzie miało w tym mieście taki wydźwięk jak teraz? Budujący narrację Śmierciożercy obdzierali ich z piór. Vasilij nie pozostawał na to ślepym.

Westchnął.

Weszli z Annaleigh do środka, dziękując przy okazji komuś, kto skomplementował ich dopasowane kostiumy.

Dolohov był wodą. Wielu mogło pomyśleć, że był niebem, ale to nieprawda - był odbiciem gwiazd i księżyca w sadzawce w ukrytej części lasu, z gwiazdami i odwróconymi do góry sosnami wyszytymi na materiale srebrną, błyszczącą nicią. Wszystko nabierało sensu w momencie, kiedy pani Dolohov towarzysząca mu jeszcze, stawała tuż obok i łapała go pod ramię. Jej mąż nie do końca rozumiał dlaczego chciała przebrać się za łabędzia (coś mu smęciła o nawiązaniu do wesela Blacków i że rodzina będzie wniebowzięta), ale ostatecznie co go to obchodziło? Wszyscy tutaj byli tak odklejeni, że nie zdziwiłby się, gdyby niektórzy czarodzieje przyszli tutaj przebrani za kwietnik lub żyrandol.

Widząc fiolkę eliksiru, wzdrygnął się.

- Muszę dopytać, czy to jest bezpieczne dla wege...

- Daj spokój skarbie, nikt nie dodał tam nic głupiego. Zrobiłeś się za stary na takie przyjęcia...?

Nie.

Prawdę mówiąc stał się na nie zbyt homoseksualny. Mógłby teraz planować podbój świata naukowego i pić herbatę z kimś, kto nie był Annaleigh Dolohov.

Ostatecznie wywrócił oczyma, wypił to dziadostwo do dna (bo co niby miało mu się stać - to pewnie Aneczka nagotowała tej brokatowej zupy razem ze swoją trzepniętą kuzynką) i rozejrzał się po sali, strategicznie unikając patrzenia na śpiewającego jegomościa. Jeżeli to samo przytrafi się jemu, to pobiegnie do łazienki się popłakać. Nabierał w tym doświadczenia.

!eliksiry


with all due respect, which is none
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#37
04.12.2025, 23:11  ✶  
Pocałunek Dementora
Eliksir, który sprawia, że nagle czujesz nieodpartą potrzebę, by podejść do pierwszej osoby, która znajduje się w zasięgu twojego wzroku, i złożyć na jej ustach pocałunek. Rzuć na rozproszenie, by spróbować oprzeć się działaniu eliksiru. W przypadku porażki musisz pocałować osobę, na którą spojrzałeś.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#38
04.12.2025, 23:41  ✶  
Morpheus wchodzi do głównego pomieszczenia po weryfikacji

Morpheus mógł być kimkolwiek tego wieczoru. Omotany w białą jedwabną chustę dookoła głowy i ciemnogranatową szatę z tafty, szeleszczącą przy każdym kroku, udrapowaną w fantazyjny sposób, tak aby się o nią nie potknął, przypominał postać ze swoich kart. Kapłana zapomnianej religii. Strój był bardzo prosty, ale wrażenie robiła maska. Maska bowiem nie była zwykłą, materialną maską. Założona na twarz, chociaż składała się tylko z górnej części, aby pozwolić na jedzenie i picie, zaklęta iluzją, obejmowała całe wnętrze kaptura, tak że wyglądało to, jakby w szacie chodziła nicość. Noc, migocząca delikatnie gwiezdnym pyłem, z odległymi galaktykami, jeżeli ktoś chciał przyjrzeć się bliżej. Nie trzeba było pytać, kim był tej nocy Morpheus. Był nocnym niebem.

Longbottom wiedział mniej więcej, kto będzie na balu, nawet bez potwierdzeń, wglądu na listę czy jasnowidzenia. Wbrew opinii sporej części osób nie był idiotą kompletnie zaopatrzonym w swoje kartoniki. Znał za dobrze socjetę, żeby nie wiedzieć, że będą balować na spopielonych kościach i lamentować nad przypalonymi ogródkami, a ich maski przysłaniają im szersze spojrzenie. To kolejny raz, kiedy nie chciał przychodzić. Ale przyszedł. Przyszedł tutaj z celem. Chciał spotkać kobietę z pewną konkretną różdżką. Porozmawiać z nią. Oczywiście, porozmawiać.

Wymienił kilka słów na temat swojej maski z przechodzącą obok niego parą, która była zachwycona jego pomysłem. Ich maski składały się z lustra, przez co Morpheus bardzo dobrze widział samego siebie. Nie wyglądał jak on, drapowania skutecznie zniekształcały jego sylwetkę, a ze swoim wzrostem, mógł być kobietą. Zdradzał go dopiero głos, który ubrał w radośnie kłamliwe dźwięki. Nawet pachnidła różniły się od zwykłych, wytwór Elise, dające wrażenie wąchania wieczoru po burzy. Bardziej skojarzenie, niż zapach.

Tego wieczoru ubrał się w iluzję. Iluzję tego, że nic się nie zmieniło, że Spalona Noc się nie wydarzyła, że Florence nadal żyje, że Warownia nadal stoi. Równie dobrze mógłby mieć na swojej szacie modlitwy tych, którzy pożarów nie przeżyli.

Wziął do ręki eliksir, ale ostatecznie z niego zrezygnował i oddał. Zczynał przyznawać przed samym sobą, że ma paranoję, a przyjęcia Brenny oraz Czarne Wesele nauczyły go nieufności do zabawowych specyfików. Nie chciał musieć mówić prawdy ani zmieniać się w przerośniętego szczura.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#39
05.12.2025, 00:12  ✶  
Wchodzi, potwierdza tożsamość, obrywa skrzydłem, pije eliksir

Hannibal miał wszelki zamiar przybyć na bal w miarę wcześnie, ale rzeczywistość zweryfikowała te plany. Na szczęście udało mu się również nie spóźnić. Gdy zbliżył się do bram posiadłości Lestrange’ów, wielu gości kręciło się już przy wejściu i wokół stolików z eliksirami.

Jego stroje podczas wieczoru premierowego Ekstazy Merlina były utrzymane w jasnej tonacji, więc dziś postawił dla odmiany na czerń. Maska - dzieło kostiumografa The Globe - była wykonana z czarnej koronki i zwieńczona dwiema parami fantazyjnie zakręconych rogów, jednymi gładkimi i smukłymi, drugimi pokrytymi chropowatymi wyrostkami, niczym u smoka. To tekstury poszczególnych elementów miały przyciągać oko, nie szalone kolory albo biżuteria, z której całkowicie świadomie zrezygnował.
Maska, stanowiącą zarazem nakrycie głowy, opinała ciasno skrócone na tę okazję i gładko uczesane włosy, ale odsłaniała dolną połowę twarzy.
Być może naruszało jego anonimowość, ale za to pozwalało bez przeszkód raczyć się drinkami, rozmawiać i wreszcie - śpiewać. Strój Hannibala był przedłużeniem zapoczątkowanej przez nią koncepcji - czarny i warstwowy, z czymś koronkowym, ewidentnie nieprzeznaczonym do pokazywania światu założonym pod półprzezroczystą szyfonową koszulę i gładką, matową szatę wierzchnią, pozbawioną zapięcia i o podkreślającym sylwetkę kroju. Odsłaniał znacznie więcej, niż większość męskich ubiorów, ale zarazem mniej, niż suknie dam.

Hannibal uniósł czarną koronkę, by pokazać obsłudze swoją twarz do kompletu z zaproszeniem. Następnie sięgnął po eliksir i rozejrzał się, poszukując znajomych… sylwetek, bo przecież twarze były pozasłaniane. Był dziś sam, mógł więc swobodnie spacerować między gośćmi i obserwować efekty rozdawanych przy wejściu eliksirów-niespodzianek. Póki co na przyjęciu panował chaos i Selwyn nie mógł powstrzymać uśmiechu. Ktoś zaczął śpiewać (nawet całkiem pięknie), ktoś znikł przy akompaniamencie zaskoczonych okrzyków otoczenia... Wtem Hannibal został niemal uderzony w twarz czymś pierzastym i białym, i musiał się cofnąć wraz z pozostałymi gośćmi, by zrobić miejsce dla zamaskowanej pary w której kobieta właśnie wypuściła skrzydła, a mężczyzna chyba próbował ją powstrzymać przed odlotem w niebiosa. Scena tyleż romantyczna, co komediowa.

Ciekaw, co stanie się po wypiciu jego własnego eliksiru (och, jeżeli skrzydła, błagam, niech będą czarne!), odkorkował buteleczkę i podniósł ją do ust.

!eliksiry
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#40
05.12.2025, 00:12  ✶  
Pióro Świergotnika
Po wypiciu eliksiru przez 2 kolejki śpiewasz, zamiast normalnie mówić. Jednocześnie twój głos jest piękny, czysty, zapierający dech w piersiach: tak jakbyś był największej klasy światowym piosenkarzem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (820), Anthony Shafiq (1550), Astoria Avery (2600), Atreus Bulstrode (3714), Baba Jaga (1429), Basilius Prewett (215), Brenna Longbottom (4076), Cedric Avery (211), Ceolsige Burke (1532), Charlotte Mulciber (1529), Christopher Rosier (4157), Dearg Dur (927), Deirdre Malfoy (997), Elliott Malfoy (1589), Gabriel Montbel (1661), Hannibal Selwyn (1963), Jonathan Selwyn (453), Lana Dolohov (670), Laurence Lestrange (3774), Laurent Prewett (1629), Leviathan Rowle (2123), Lucy Rosewood (1380), Lyssa Dolohov (1545), Mirabella Plunkett (3432), Morpheus Longbottom (2810), Oleander Crouch (1688), Pan Losu (1777), Robert Albert Crouch (794), Rodolphus Lestrange (2205), Urd Nordgesim (1079), Vakel Dolohov (4968), Victoria Lestrange (5081), Zachary Burke (1417)


Strony (22): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 22 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa