• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange

[7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#141
26.12.2025, 18:08  ✶  
Z Brenną, na sali balowej gdzieś z boku

- Po pierwsze, to nie biłem się wtedy z własnej woli, więc się nie liczy. Po drugie, właśnie dlatego co powiedziałaś. Chodzi o cały dodatkowy blichtr, światła i oszałamiające kreacje - rozłożył ręce z miną, jakby nic ważniejszego w tej scenerii już nie było. Na wzmiankę o biciu na ostatnim balu, skrzywił się tylko nieznacznie bo akurat to że się bił jeszcze nie było takie złe. Norma, jakby to powiedzieć. Ale o zgrozo, bił się wtedy o Millie. O osobę, o którą nigdy przenigdy nie zamierzał się bić. Aż mu żołądek telepało na samo wspomnienie tego, jakie wtedy szarpały nim myśli i emocje. Ona mu się wtedy wydawała najpiękniejszą kobietą pod słońcem. Aż mu się niedobrze zrobiło (a swoją drogą, kiedy opił się amortencji na Beltane, to po fakcie miał podobne przemyślenia do Brenny, a teraz proszę - byli razem na balu).

- Oj moja droga, nie, ja nigdy nie przegrywam. Tylko czasem słabo wygrywam - niemniej jednak to zawsze musiała być wygrana, bo jeśli nie to by go poskręcało w środku.

- Może topielce, może syreny, trytony czy inne magiczne karpie... Magikarpie - zastanowił się z całkiem zadowolonym wyrazem twarzy. Wszystkie te opcje wydawały się w jakimś stopniu okej. Na swój sposób.

Potem natomiast głos ze sceny rozwiał wszelkie wątpliwości co do tego, co miało się na niej dziać. Licytacja. Niby nic nowego ani ekscentrycznego, ale tego typu rozrywki zawsze niosły ze sobą pewien przyjemny dreszczyk niewiadomej.
- Czy interesuje? Jeszcze nie wiem. Czy chcę wziąć udział? Zobaczymy. Czy chcę popatrzeć póki co? Oczywiście - upił parę łyków swojego aktualnego drinka, czując jak rozpływa się w tafli spokojnego jeziora i staje z nim niemal jednością. - Wiesz co mnie natomiast na pewno interesuje? Założę się, że gdzieś tutaj kręcą się jacyś ważni goście. Myślisz, że Jenkins się tu pojawi? - oderwał od niej spojrzeniem, pośpiesznie przebiegając po sylwetkach, które dało się zauważyć w zasięgu wzroku. Parę z nich zwróciło jego uwagę, ale zatrzymał się na dłuższą chwilę na damę z rubinem, chcąc podejrzeć jej aurę.

// percepcja ◉◉◉◉○ na aurowidzenie damy z rubinem
Rzut PO 1d100 - 65
Sukces!


Sexy Bailiff Superstar
just get a grip and scratch this mercy off like lice
real love's unforgiving
wiek
48
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Komornik
Dojrzały mężczyzna słusznego wzrostu 165 cm, zazwyczaj poruszający się w butach dodających mu dobre dwa cale. Jego posiwiałe włosy wciąż błyszczą dawnym brązem, podkrążone oczy — czernią. Pachnie palonym tytoniem, skórą i drzewem sandałowym.

Albert Rookwood
#142
28.12.2025, 03:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2025, 04:14 przez Albert Rookwood.)  
Potwierdza swoją tożsamość, wchodzi na salę wraz z Elliottem Malfoyem i czeka na aukcję.

Z trudem balansowała mentolowego papierosa na cygarniczce, karmazynowym paznokciem niezgrabnie odchylając ciężką, złotą maskę, której usta okazały się zbyt wąskie, aby była w stanie przez nie palić. W wolnej dłoni wciąż ściskała podarowaną jej fiolkę eliksiru - wiedziała, że łykanie obcych płynów w obecnej sytuacji to zdecydowanie nie jest dobry pomysł, ale nie mogła tak po prostu się z nią rozstać. Ledwo udało jej się oderwać wzrok od stołu z drinkami, gdy Malfoy zdecydowanie poprowadził ją w kierunku sceny.

Z bladym uśmiechem pociągnęła wzrokiem po sali. Każda z tych martwych masek mogła skrywać za sobą dobrze znaną jej twarz; wszakże byli tutaj tylko czystokrwiści, sama śmietanka tego kazirodczego grajdołka. Coraz wyraźniej czuła, jak ściska ją w klatce. Jak pali. Zgaga? Już teraz? Zdusiła suchy kaszel, skupiając się na przemawiającym Lestrange, którego frazesy okazały się znacznie mniej wprawne, niżby się spodziewała. "Organizowanie balu może dla niektórych z was wydawać się lekko niestosowne" - zachichotała trochę zbyt głośno, niż lza, i posłała znaczące spojrzenie Elliottowi.
- Dobrze... - Urwała nagle; tembr jej własnego szeptu ledwo zdążył wybrzmieć. Zapomniała, naprawdę zapomniała, że tak brzmi. Nie spodziewała się też, że wysoki, delikatny głos aż tak będzie ginąć w hałasie. Odruchowo dotknęła złotej muszli swojego naszyjnika, jakby musiała upewnić się, że wciąż tam jest. - Że przypominają, co powinniśmy o tym balu myśleć.

Malfoy uprzejmie zapytał o jej gusta dotyczące licytowanych przedmiotów. Uśmiechnęła się z przekąsem pod maską, zastanawiając się, czy kanclerz tylko zapomniał, że ostatnio przejebała wszystkie swoje pieniądze na sloty, czy faktycznie była to zawoalowana uszczypliwość. Raz jeszcze pociągnęła mentolowy dym.
- Oh, tak. Oczywiście, licytacja brzmi niesamowicie ekscytująco. Szampańsko wręcz - przytaknęła entuzjastycznie. - Na pewno będę wypatrywać Cohiba Lanceros. W tym jebanym pożarze spaliło mi wszystkie cygara, zostały tylko takie obskrobane puszki z tytoniem. Kilkanaście tysięcy funtów poszło z dymem a mnie nawet tam nie było, żeby go kurwa wdychać.

Westchnęła, starając się uspokoić gniew. Nie mogła teraz myśleć o stratach, przecież była w towarzystwie. Powinna być pewna siebie i optymistyczna. Poprawiła swoje długie, ciemne włosy i raz jeszcze upewniła się, że gorset wieczorowej sukni dobrze leży na jej biodrach. Ciągle miała wrażenie, że w okolicy biustu coś jest nie tak, że coś wypełza jej bokiem.
- Malfoy, moje złotko, sreberko - zagadnęła cicho. - Powiedz mi - dobrze wyglądam?
No dalej, dalej, wymuskana buźko, z czołem jak po botoksie i z wyregulowanymi brwiami, nadszedł twój moment.

King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#143
28.12.2025, 05:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2025, 06:08 przez Elliott Malfoy.)  
Rozmawiamy z Albertem i czekamy na dalszy rozwój akcji z licytacją, Elliott chce wziąć w niej udział.

Zazwyczaj powierzone neutralnej grzeczności usta, dziś grały główną rolę. Odsłaniająca je maska skrzętnie ukrywała resztę twarzy; rozciągnął wargi w filuternym grymasie, zezwalając sobie choć na krztynę wolności. Czym byłyby przesiąknięte posoką bogactwa bale bez odrobiny dobrej zabawy? Bankietami, oficjalnymi spotkaniami związanymi z pracą; zdawał sobie sprawę, że większość kolegów i koleżanek podobnego szczebla z Ministerstwa jest na sali, ale dopóki zostawali pod maskami, ich zwyczajowy immunitet zdawał rozszerzać się o kolejne, nieprzyzwoite czyny.

- Wyobrażasz sobie pomyśleć, że organizowanie balu jest niestosowne i tak go organizować? Interesujący koncept - wypuścił sarkastyczne meritum sprawy spomiędzy warg prawie tak naturalnie, jak oddychał - Licytacje można przeprowadzać bez strojów i masek, kraj również można palić bez nich. Kolejny ciekawy koncept - dodał o wiele ciszej, nachylając się nad uchem osoby towarzyszącej, coby nikt inny nie usłyszał mocno bezpośredniego komunikatu.

Chwilowa pauza w wypowiedzi nie umknęła jego uwadze, był na imprezach towarzyskich jeszcze bardziej przezorny niż w życiu codziennym, choć ukrywał to pod płaszczem idealnie wyćwiczonych gestów i słów.

Gdy Albert zaproponował pójście na bal jako jego partnerka, Elliott nie wiedział co ma o tym myśleć. Ostatecznie stwierdził, iż każdy miewa swoje dziwactwa, zabawy, a nawet fetysze i nie zastanawiał się nad tym dłużej. Jeżeli chciał odgrywać taką rolę, to nie Elliotta zadaniem było, aby go od tego odciągać. Charakterystyka balu sugerowała w końcu anonimowość, a zmiana płci zapewniała ją bezproblemowo. Gorzej było z wyuczonymi zachowaniami, ale tym postanowił zająć się sam. Może nie był kobietą dobijającą pięćdziesiątki, ale widywał takowe na salonach. Miał też same siostry, więc zachowania i gesty płci przeciwnej nie były mu obce. Potrafił się z płcią przeciwna obchodzić, ale czy chciał to robić, to już całkowicie osobna kwestia.

Mentolowa woń dymu papierosowego czyniła tytoń znośnym. Szczypiące w oczy opary miały przyjemny podton przynoszący na myśl miętę i były miłą odmianą od duszącego smrodu wyrobów papierosowych.

- Pomyślałaś, że może to znak? Z wiekiem głos się zdziera, a palenie chyba nie pomaga zachować jego barwy. Jeżeli odpowiada ci to, jak mówisz teraz, może pora pomyśleć nad przerzuceniem się na mentol, a potem całkowitym rzuceniem?  Myślałem, że kobiety lubią ładnie pachnieć oraz dostawać błyskotki. Te drugie mają też sporą wartość - jeżeli Rookwood miał wątpliwości, co do wcześniejszych uszczypliwości, tak teraz Elliott postanowił zagrać w otwarte karty naigrywając się z aktualnej sytuacji.

- Nie chciałbym cały wieczór szczypać cię równie niemiło, co dym papierosowy bądź ten z oparów, toteż powiem to teraz. Kurwy i pierdolenie zostały za drzwiami wejściowymi, rozumiemy się? - zasłonięte maską oczy zamigotały ekscytacją małego chłopca, nauczonego, że wyznaczanie hierarchii w rozmowie i każdej sytuacji jest najistotniejszą kwestią dialogu - Nie zrozum mnie źle, chyba każdy lubi te dwie rzeczy, ale na wszystko jest miejsce i czas, moja droga - protekcjonalny uśmiech rozciągnięty latami ojcowskich słów spuszczających matczyną głowę w pokorze rozjaśnił jego twarz. Poza kultywowaniem zwyczajowego szowinizmu, przypomniał osobie towarzyszącej, że rozmowa może mieć wpływ na reputację obydwojga, przede wszystkim tę Elliotta.

Burgund kreacji doskonale komponował się z czernią dodatków oraz złotem ciężkiej maski. Malfoy był dumny ze złożenia tej prostej acz szykownej kreacji. Parę poprawek i sukienkę dopasowano do wzrostu i wymiarów. Strojowi partnerki nie brakowało również dodatków, czarne części materiału migotały w rytm gwiazdozbiorów na ubraniu Elliotta. Był to mały detal, choć nie mógł uciec sprawnemu oku. Całość przywodziła na myśl wenecką tradycję masek, ich tajemniczość, a zarazem rozpustę, która szła w parze z przetańczonymi godzinami wykwintnych balów. Zaklęty w muszlę na złotym łańcuszku kobiecy głos był ukoronowaniem dzieła, jego historia pozostawała jednak niema, tak samo jak właścicielka barwy słów wypowiadanych przez noszącego naszyjnik.

Nim zaszczycił rozmówczynię kolejną odpowiedzią, poświęcił odpowiednio dużo czasu, aby docenić kreację i sprawnym okiem dopilnować, że wszystko jest w idealnym porządku. Poza tym, odrobina napięcia spowodowana pauzą w rozmowie jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Bez skrępowania przesunął dłonią ponad granicą gorsetu, tak aby zachować profesjonalną przyzwoitość sprawdzenia stanu kreacji. Pewnym ruchem złapał towarzyszkę w talii, gdy poruszali się w stronę sceny, by potwierdzić udział w licytacji.

- Wszystko jest w porządku. Jeżeli czujesz się niekomfortowo, to niestety część zabawy. Trzeba cierpieć, aby być pięknym - upewnił się, aby jego słowa były słyszalne jedynie przez rozmówczynię, bo zmienił ton wypowiedzi z rozbawionego na poniekąd współczujący. Prawda była taka, że doskonale rozumiał dyskomfort idealnie wyglądających kreacji.

Gdy znaleźli się w odpowiednim miejscu, by zgłosić swój udział w licytacji, przystanęli, a Elliott poza skupaniem się na partnerce, nasłuchiwał rozmów dookoła.

***
przewaga: bogacz, zawada: wysoka stawka

!balmaskowy


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#144
28.12.2025, 05:38  ✶  
Przechodząc obok grupki osób do twoich uszu dobiegły interesujące wieści.

- Słyszałeś? Ponoć Victoria Lestrange i Sauriel Rookwood zerwali zaręczyny.
- Zaręczyny? Przecież oni byli już po słowie?
- Nie nie, nie doszło do ślubu. Ale wiesz co? Cholera wie, bo niby się rozstali, a przyszli razem na wesele Perseusa Blacka i Vespery Rookwood. Znaczy się: już-Black.
- To chyba kolejny facet, którego Lestrange spławia, nie?
- Tak. Cholernie wybredna jest. Pewnie skończy mając 20 kotów w mieszkaniu.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#145
28.12.2025, 11:21  ✶  

Rozmawiam z Agathą

Gdy Laurence zniknął, miał czyste pole do manewru. Mógł nabrać powietrza w płuca, odetchnąć, nieco zmrużyć oczy i... Ruszyć w kierunku kobiety. Nie miał pojęcia, kiedy zjawią się ochroniarze, ale wiedział, że musi kobietę zatrzymać na tyle długo, by dać im szansę na pozbycie się tej wywłoki i wyprowadzenie jej z posiadłości.
- Dobry wieczór - postanowił zgrywać głupa, który nie wie, kim jest kobieta, którą ma przed sobą. Skłonił się lekko swojej szalonej ex, a w środku wszystko w nim się skręcało. Czemu wcześniej jej nie zabił? - Nie mogłem nie zauważyć, że stoi tu pani sama. Ma pani ochotę na drinka?
Najlepiej takiego z trucizną, ale jego rodzina takich nie serwowała. A szkoda. Wyciągnął dłoń w kierunku Agathy, tak jakby chciał po prostu ucałować grzbiet jej dłoni i porozmawiać z samotnie stojącą, obcą kobietą. Nie był pewny czy ona to łyknie, ale w sumie czemu by nie miała? I tak uważała go za durnia.

Używam przewag: kłamstwo, kokieteria

@Baba Jaga
Sexy Bailiff Superstar
just get a grip and scratch this mercy off like lice
real love's unforgiving
wiek
48
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Komornik
Dojrzały mężczyzna słusznego wzrostu 165 cm, zazwyczaj poruszający się w butach dodających mu dobre dwa cale. Jego posiwiałe włosy wciąż błyszczą dawnym brązem, podkrążone oczy — czernią. Pachnie palonym tytoniem, skórą i drzewem sandałowym.

Albert Rookwood
#146
30.12.2025, 04:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2025, 05:00 przez Albert Rookwood.)  
Rozmawia z Elliottem Malfoyem, zamierza brać udział w licytacji.

Kraj również można palić bez masek? Ale że politycznie? Na pewno politycznie, przecież nie dosłownie; za dosłowne nie-incognito palenie kraju psy wiozły do Azkabanu. Zachichotała kurtuazyjnie, chociaż tak naprawdę nie dostrzegła błyskotliwości tego komentarza. Może chodziło o to, że licytanci ukrywali swoje twarze, jakby właśnie popełniali ciężkie przestępstwo? Cóż, absolutnie nie wątpiła, że clou całej tej szopki było pranie pieniędzy. Res ipsa loquitur, byli na czystokrwistym evencie.

Następnych słów Elliotta słuchała w ciszy, która zaskoczyła ją samą. Pierdolenie blondaska kompletnie zbiło ją z pantałyku; z początku zwyczajnie nie mogła uwierzyć w jego tupet. Dała mu przecież tak proste zadanie - miał ocenić, czy cycek przypadkiem nie wylewa jej się z gorsetu. "Jeżeli odpowiada ci to, jak mówisz teraz..." - ??? Używała tego głosu od może godziny, jej prawdziwy głos był niski, ciężki i mocny. Męski. Zachrypły, jak na dojrzałego mężczyznę przystało. Fajki mu nie zaszkodzą, co najwyżej pomogą. Animalistyczne, basowe pomruki działały na kobiety jak na kocice w rui.

Cierpliwie wytrzymywała nadmiernie skrupulatną analizę jej sylwetki, łypiąc tylko na Malfoya spode łba. Gdy dotknął jej gorsetu, syknęła i skrzywiła się, jakby co najmniej na nią narzygał. O kontakt bezpośredni też nie prosiła, miał po prostu wyrazić opinię. Przed chwilą wyrażał ich tak wiele, w tak krótkim czasie, co teraz się stało? Nagle zapomniał języka w gębie?
- Nie, nie. Trzeba cierpieć, aby z tobą żyć - mruknęła, zaciągając się dymem z papierosa, którego nie zamierzała gasić. - Jeśli tak swoją żonę szkoliłeś, to się nie dziwię, że zrezygnowała.
Gdzieś pod koniec wypowiadania tego zdania przypomniało jej się, że musiało być żartem. Więc się zaśmiała. O, tak, tak, właśnie - powinna być radosna. Czy czuła się niekomfortowo? Absolutnie nie, to Elliott czuł się niekomfortowo. Właśnie dlatego teraz zachowywał się tak... dziwnie. Jeszcze nie zdążyła skonstruować pełnej hipotezy "po co" i "dlaczego", ale wierzyła, że już niedługo zdąży.

W trakcie podróży do sceny, zsunęła dłoń Malfoya ze swojej talii.
- Jeśli jeszcze raz mnie dotkniesz, to ja dotknę ciebie - szepnęła, odsuwając się na bezpieczną odległość. Odruchowo chciała postraszyć go jeszcze kolejkami w Mungu, ale przypomniało jej się, że blondynka stać na cały sztab prywatnych lekarzy. I na pięć kancelarii prywatnych prawników. Przygryzła wargę, kiedy obce, wyjątkowo nieprzyjemne uczucie zimnym dreszczem przebiegło jej po plecach - uświadomiła sobie, że gdyby Elliott chciał jej coś zrobić, to właściwie nie byłaby w stanie w żaden sposób go zatrzymać.

Poczuła się tak bardzo... obco.
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#147
30.12.2025, 14:33  ✶  

Atreus i jedna trojaczkowa dama z Rubinem



Aura damy zalśniła na moment w oczach aurora. Przyjemna czerwień, zaskakująco dobrze korespondująca z odcieniem sukni, przetkana była pragmatyzmem brązu. Iskrzyło tam również zdenerwowanie, może szczypta obecnej ekscytacji. Obraz był znajomy, skojarzenie z widzianą już wcześniej aurą Ministry Magii nasuwało się samo, jednak mężczyzna przy swoim zaawansowaniu w sztuce aurowidzenia nie dał się zwieźć - pobrzmiewała w tym obrazie nuta fałszu, pozwalająca mu odróżnić podróbkę od oryginału.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#148
30.12.2025, 19:49  ✶  
– Rozumiem więc, że w tym wypadku albo wygrasz przysługę albo szansę na założenie oszałamiającej kreacji? – spytała, i nawet jeżeli bawiła ją trochę ta logika, to nie zamierzała przecież się z nią wykłócać. Zwłaszcza że naprawdę nie trzeba było być niezwykle przenikliwym obserwatorem, aby szybko wyłapać, że Atreus nie lubił przegrywać, i może żeby nie psuć atmosfery, postanowiła nie przypominać mu o tym, jak Heather zniszczyła go w pewnym miotlarskim wyścigu. Zastanowiła się za to, ile razy zdarzyło mu się rozpętać bójkę, gdy zorientował się, że oto nadciąga przegrana w rozdaniu pokera.
– Magikarpie. Jak miałby wyglądać magikarp?
Czy w ogóle istniały takie istoty? Na przyrodzie Brenna znała się raczej słabo, raczej na poziomie, który pozwalał jej swobodnie poruszać się po lesie i że zwierzęta nie reagowały na nią źle, niż pozwalającym wyliczać listę magicznych stworzeń. Zawiesiła się teraz na chwilę na idei istnienia magikarpi, tego czym te różniłyby się od karpi, czy też miałyby tyle ości, i czy posiadały jakieś nadzwyczajne umiejętności. Ale potem, kiedy Atreus spojrzał o ważnych ludziach, omiotła salę spojrzeniem.
– Cóż, albo są tutaj… ważni, i nie zależy im, aby to kryć, albo chcą uchodzić za ważnych – skwitowała, przez moment śledząc spojrzeniem nie trojaczki w weneckich sukniach, a raczej podążających za nimi mężczyzn. Kiedy zajmowałeś się ochroniarską robotą, zwykle zachowywałeś się dość charakterystycznie, ale Brenna chyba w tej chwili poczuła trochę… niesmaku. Dziś, przed balem, pracowała, i potem szykowała się pośpiesznie do wyjścia – jeszcze czego, by potem ktoś mówił, że nie stawiła się na dyżur, bo była tutaj – i ludzie wciąż byli zabiegani. Czy naprawdę sześciu pracowników ministerstwa ściągnięto tu w godzinach pracy? A może jednak byli to prywatni ochroniarze? – Nie mam pojęcia. Nie jest to oficjalne wydarzenie, więc… chyba trochę zależy, czy chce budować kontakty – mruknęła, zniżając głos. Ekstaza Merlina to było trochę coś innego: tam od początku była mowa o zbiórce i mogła łatwo wykorzystać wydarzenie propagandowo. – W takim razie możemy popatrzeć… ale mogę iść przypudrować nos, jeśli dama z rubinem wydała ci się znajoma?
Wątpiła, by sama miała się skusić na licytację, wolała jednak dokonać wpłaty bezpośredniej, ale nie miała nic przeciwko, jeśli on chciał poobserwować. Nie widziała, co ujrzał spoglądając na jedną z „trojaczków”, ale i tu bez walki ustąpiłaby pola, gdyby rozpoznał ministrę i miał ochotę porozmawiać z nią jeden do jednego.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#149
30.12.2025, 23:20  ✶  

Rodolphus



Agata stała i patrzyła, leniwe wachlując się trzymanym w dłoni wachlarzem. Pojawienie się obok niej Rodolphusa, przywitała natomiast delikatnym, grzecznym uśmiechem.
- Dobry wieczór - wyciągnęła ku niemu rękę, oczekując najwidoczniej należytej etykiety, ale coś w jej gestach sugerowało że nie do końca łapała się na te grzeczności. - Muszę z przykrością podziękować. Nie jestem przesadną fanką alkoholi. Niemniej jednak, ja natomiast nie mogłam nie zauważyć pana zmagań przed chwilą. To była jakaś pana fanka? Czyżbym miała doczynienia z kimś sławnym? A może to ktoś, komu skradł pan serce i nie może poradzić sobie ze stratą? - zapytała, wciąż operując wachlarzem i wprawiając powietrze w ruch, jednak w jej słowach dało się wyczuć odrobinę goryczy.


@Rodolphus Lestrange
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#150
30.12.2025, 23:42  ✶  
Zaśmiała się wdzięcznie i serdecznie, zaśmiała jak anioł, który realnie opuścił niebiańskie sklepienie, aby dziś zaszczycić swoim urokiem śmiertelnika w czarnej masce. Jej dłoń lekko strzepnęła kilka nadprogramowych piórek, uśmiech rozpromieniał twarz w połowie zakrytą wciąż koronkowym motylem. Nie zniosłaby wenecjańskiej maski, jakiż jest sens, pozbawiać rozmówcę snów o jej pełnych ustach?

– Ci Lestrangowie, zawsze tacy tajemniczy? – zapytała dźwięcznie, płynnie dopasowując się w ramę wpierającego ją męskiego ramienia. Taniec! Wybornie. Doskonale wręcz...

...nim jednak na dobre pozwoliła utonąć sobie w muzyce, tak grajkowie przestali zabawiać zbierającą się wciąż śmietankę. Jakieś licytacje, jakieś sracje... Oczywiście nie dała po sobie poznać, że nie jest zadowolona z nowej rozrywki. W końcu skrzywiona jak cytryna dama do towarzystwa, to żadna dama. Wciąż jednak konfrontowała się z faktem, że po ostatniej eskapadzie po stanach była totalnie spłukana, a duch hazardzisty będzie ją nękał i podkuszał do nierozsądnych kroków na nowym zupełnie terenie.

Dlatego też resztkami woli, z raczej zacnym przedstawicielem płci odmiennej (na pewno dobrze tańczącym, to w tych kilku taktach zdążyła sprawdzić!) oraz alkoholem złapanym na osłodę tych straszliwie nieprzyjemnych dlań okoliczności postanowiła czmychnąć do ogrodu.

Sławnego ogrodu.

– Ponoć...– podjęła teatralnym szeptem, upijając łyk serwowanego przez gospodarzy drinka – To bardzo tajemnicze i niebezpieczne miejsce. Wisiały ogłoszenia przestrzegające przed nim, jak słyszałam od mojej siostry. Mówiła mi, że przestrzegano na nich aby pod żadnym pozorem nie dotykać kwiatów. Że ogród czuje i obserwuje. – mimowolnie zaciągnęła się mocniej, ciekawa zapachu w jaki był ubrany gentelman, który podobnie do niej najwidoczniej nie lubił samotności. Zupełnym przypadkiem nosem trąciła jego ucho, żałując, że światło coraz słabsze i trudniej byłoby ocenić jego ku niej nastawienie z reakcji samego ciała. Na szczęście istniały nici...

Podejmuję próbę podejrzenia nici biegnącej od Roberta do mojej postaci
Rzut PO 1d100 - 69
Sukces!

– Pan widział to ogłoszenie? Pan również jest ciekawy tajemnic tego miejsca? To dość odważne wpuszczać tu cała pijaną hałastrę, jak pan sądzi? – dopytywała szeptem, głodna tak nowego wyzwania, jak i rozmowy z kimś, kto rzeczywiście może coś słyszał. Kto wie? Może bogaci Lestrangowie potrzebują po prostu dobrego egzorcysty?

[+]sukienka poglądowo
[Obrazek: d339b9145232391de07864fc3dcac520.jpg]

!plonacedrinki
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (820), Anthony Shafiq (1550), Astoria Avery (2600), Atreus Bulstrode (3714), Baba Jaga (1429), Basilius Prewett (215), Brenna Longbottom (4076), Cedric Avery (211), Ceolsige Burke (1532), Charlotte Mulciber (1529), Christopher Rosier (4157), Dearg Dur (927), Deirdre Malfoy (997), Elliott Malfoy (1589), Gabriel Montbel (1661), Hannibal Selwyn (1963), Jonathan Selwyn (453), Lana Dolohov (670), Laurence Lestrange (3774), Laurent Prewett (1629), Leviathan Rowle (2123), Lucy Rosewood (1380), Lyssa Dolohov (1545), Mirabella Plunkett (3432), Morpheus Longbottom (2810), Oleander Crouch (1688), Pan Losu (1777), Robert Albert Crouch (794), Rodolphus Lestrange (2205), Urd Nordgesim (1079), Vakel Dolohov (4968), Victoria Lestrange (5081), Zachary Burke (1417)


Strony (22): « Wstecz 1 … 13 14 15 16 17 … 22 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa