25.02.2026, 15:32 ✶
W pierwszej chwili spojrzał zaskoczony na czarownicę w czarnej masce, ale gdy się przedstawiła, oczy Prewetta rozbłysły w zrozumieniu. No tak. Lana Dolohov. Doskonale pamiętała, gdy ona i jej... Towarzyszka ucierpiały podczas Spalonej Nocy. To znaczy... Lana ucierpiała znacznie mocniej. Straciła przecież matkę, była całą rozstrzęsiona, a na dodatek jej płuca dręczył ten paskudny kaszel. Lyssa natomiast... Zdecydowanie głośniej dawała znać o swoich problemach.
– Pani Dolohov, dobrze panią widzieć. Tak oczywiście. I tak miałem sam się przejść – powiedział zgodnie z prawdą, bo chociaż nie należał do osób, które bardzo szybko męczyły się w towarzystwie, miał jednak już trochę dosyć tego tłumu. Poza tym chciał zobaczyć te słynne dziwne róże.
Ruszyli więc razem do ogrodu przy posiadłości Lestrange'ów, a Basilius rozejrzał się po otoczeniu. Teraz gdy smoliste kwiaty dominowały w krajobrazie, to miejsce rzeczywiście nabrało... Dziwnie mrocznego klimatu.
– Dobrze widzieć panią na balu – powiedzial, skupiając spojrzenie na swojej towarzyszce. Nie chciał wspominać o tym, że w jego pamięci Lana ostatni raz gdy ją widział, wyglądała, z oczywistych powodów, zdecydowanie gorzej. Cieszył się więc że kobieta przyszła dzisiaj na zabawę. – Mam nadzieję, że kaszel już pani nie męczy. Jak się pani dzisiaj w ogóle bawi?
!Maida Vale
Maska![[Obrazek: imgproxy.php?id=KoRzKUH.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=KoRzKUH.jpeg)