Ruda peruka? I to dokładnie taka, która do złudzenia przypominała tę smarkulę z Harpii? Na całe szczęście już nie grała zawodowo w quidditcha. Jego teoria się potwierdziła. Wszystkie fanty oferowane przez tego goblina to było jedno, wielkie oszustwo. Tu nie można było nic dobrego trafić.
- No to Ci się trafiło. Nie powiem. Zazdroszczę - powiedział całkowicie poważnie - Chcesz to możemy się zamienić - zaoferował. Byłoby mu to naprawdę na rękę. Wszystko tylko nie rzeczy związane z tamtą przeklętą drużyną - Mamy chyba trochę pecha... Chociaż wydajesz się zadowolona ze swojej nagrody - podsumował spoglądając na ich zdobycze. Czy powinni w takim razie pójść po nakaz aresztowania?
- Dzisiaj jego szczęśliwy dzień. Następnym razem się nim zajmiemy - stwierdził kiedy odchodzili od stoiska. Czym mogli się zająć w tym momencie? Jakieś ciastka z wróżbą czy inne wyławianie jabłek z wody zębami? Stanley rozglądał się za czymkolwiek, byleby zapomnieć o swojej tragicznej nagrodzie.
Czy jego oczy mogły się mylić? Czy to nie był ten legendarny szukający Zjednoczonych? To przecież nie mogło być możliwe. Skąd on miałby się właśnie tutaj znaleźć?
- Cynthia. Widzisz tego mężczyznę? - zapytał swojej towarzyszki - To Nott. Z Puddlemere - wyjaśnił jej - Muszę podejść... Chociaż uścisnąć dłoń - oznajmił i ruszył w jego kierunku. Ruchem ręki również starał się zachęcić kobietę, aby też podeszła.
- Dzień dobry, przepraszam, że przeszkadzam. Pan Philip Nott? Ze Zjednoczonych? - zapytał. Wolał się upewnić czy przypadkiem już mu nie padło na wzrok - Można zająć chwilę? Że też Stanley nie miał przy sobie klubowego szalika. Taka okazja mogła się już nigdy nie przydarzyć.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972