• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Postacie niezależne Istotni fabularnie Percival i Isobell Macmillan (Arcykapłani)

Percival i Isobell Macmillan (Arcykapłani)
Czarodziejska legenda
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Strażnik Tajemnic
#1
23.07.2023, 18:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2025, 18:15 przez Eutierria.)  
Percival Macmillan
Arcykapłan
Mężczyzna rządzący wraz ze swoją małżonką kowenem Whitecroft. Podobnie jak reszta rodziny Macmillan nie wierzy w rozgraniczenie między dobrem a złem. Według Percivala czarna magia to manifest emocji, pokaz pierwotnych instynktów i sił czarodziejów, którzy w obecnych czasach zostali siłą wepchnięci w sztuczne ramy dobra i zła. To niezwykle uzdolniony zielarz i wytwórca świec, który doskonale wie, w jaki sposób wykorzystać naturę i rytuały, by przybliżyć się do bogów. Wspiera Isobell przy organizowaniu największych londyńskich sabatów, jego misją jest jednak kierowanie zbłąkanych dusz z powrotem na jedyną, słuszną drogę.
autorstwo: Mirabella Plunkett

Isobell Macmillan
Arcykapłanka
Kobieta rządząca kowenem Whitecroft, niezwykle oddana swojej wierze. Nie uznaje rozdziału na dobro i zło, twierdząc, że takie spojrzenie ogranicza czarodziejów i ich pierwotne instynkty. To niezwykle doświadczona twórczyni świec i kadzideł do różnych zastosowań i najzdolniejsza czarownica pochodząca z rodziny Macmillan, główna organizatorka wszystkich londyńskich sabatów. W Lithę 1972 roku próbowała odprawić czarnomagiczny rytuał na terenie Stonehenge, za co została aresztowana przez siły Ministerstwa Magii.
autorstwo: Eutierria
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#2
04.06.2024, 14:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 22:01 przez Dearg Dur.)  
Wiara zajmuje bardzo ważne miejsce w życiu Lorraine, od najmłodszej lat dziecinnych silnie związanej z kowenem i kultem Matki, której pozostaje gorliwą wyznawczynią. Zarówno Arcykapłankę, jak i Arcykapłana darzy wielkim szacunkiem, nie uznaje ich jednak za autorytety moralne: nie są bogami, myśli Lorraine, przedkładająca wagę osobistych doświadczeń duchowych ponad doświadczenia kongregacyjne, a jedynie narzędziami w rękach bogów.

Chociaż w lato 1972 roku dotknął ją kryzys wiary, Lorraine, powszechnie kojarzona w szeregach wyznawców Matki – zarówno wśród wiernych świeckich jak i duchowieństwa – wciąż aktywnie uczestniczyła w życiu kowenu Whitecroft. Od kilku lat, na prośbę Arcykapłana, opiekuje się chórem, a choć sama śpiewa rzadko, woląc przygrywać innym na chwałę Matki, pomaga w przygotowaniu oprawy liturgicznej mszy i sabatów. Chętnie poświęca swój czas na pomaganie innym w rozwijaniu talentu śpiewaczego, prowadząc w tym celu dedykowane warsztaty, gdzie na chwałę Matki wprowadza w zagadnienia z teorii muzyki oraz uczy emisji głosu laików i samouków. Ma w tym doświadczenie, z czasem wyrobiła w sobie zresztą dryg pedagogiczny, w młodości uczyła bowiem dzieci z bogatych domów śpiewu i gry na fortepianie. Zwykle to Lorraine prowadzi więc próby chóru, wspierając innych swoją wiedzą i umiejętnościami.

Lorraine nieco zdystansowała się emocjonalnie od kowenowej wspólnoty z powodu wydarzeń, jakie miały miejsce na święcie Lithy, nie porzuciła jednak choćby na chwilę organizacji warsztatów muzycznych dedykowanych chórzystom, a po Lammas powróciła do aktywnego uczestnictwa w życiu kowenu. Wydarzenia Spalonej Nocy również zbliżyły ją bardzo do kongregacji wiernych. Obecna jest na każdym ważniejszym nabożeństwie czy spotkaniu, zajmując miejsce w ostatniej ławce u boku swojego brata stryjecznego, Baldwina.

Relacja przyjęta 20.03.26 (Dearg Dur)


Yes, I am a master
Little love caster
ova duša nema ton
zabierz mnie tam,
gdzie głos obowiązku
a kompletny brak serca
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Unosi się za nią zapach palonej mięty, jaśminowca i mchu. Do jej wzrostu (165) kilka centymetrów dodaje kaskada długich, puchatych, brązowych loków, odstających kompletnie nieokiełznanie. Błękitne oczy albo nie patrzą na Ciebie wcale, albo wgapiają się z nadzwyczajną intensywnością. Rysy twarzy jakby wyrwane z portretu średniowiecznej piękności, dzisiaj jednak ten duży nos i cofnięta szczęka nie wywołują nadmiernych zachwytów. Nosi spódnice we wzory niespotykane nigdzie indziej.

Jagoda Brodzki
#3
04.06.2024, 21:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 22:00 przez Dearg Dur.)  
Jagoda jest spokrewniona z Macmillanami po kądzieli i ma bliską relację z rodzicami jej zmarłej matki. Rodzina Brodzki również należy do rodzin szanujących tradycje wiary magicznej, jednak naleciałości są bardziej pogańskie. Mimo to czczenie natury pozostaje w jej wierze niezmienne.

Isobell Macmillan - Poznała ją, kiedy była jeszcze młodym podlotkiem podczas odwiedzin w Wielkiej Brytanii. Jagoda bardzo ją szanuje i uznaje jej aresztowanie za niezrozumiałe, jako osoba, która dorastała w środowisku, w którym czarnomagiczne rytuały są powszechne.

Percival Macmillan - Kolejna persona, którą Jagoda darzy ogromnym szacunkiem i zna od małego. Ma bardzo podobne poglądy dotyczące używania czarnej magii.

Zarówno Isobell, jak i Percival imponują jej i w czasach nastoletnich mogli być w pewnym sensie jej idolami.

Relacja przyjęta 20.03.26 (Dearg Dur)


Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#4
10.12.2024, 08:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 22:00 przez Dearg Dur.)  
Baldwin od najmłodszych lat jest związany z religią i kultem Matki. Nic więc dziwnego, że niedługo po ucieczce od rodziców do Londynu skierował się wprost do kowenu Whitecroft.

Zarówno Arcykapłana jak i Arcykapłankę darzy stosownym szacunkiem (w dodatku uważa, że uwięzienie Isobell jest kolejnym spiskiem Ministerstwa Magii, które próbuje wtykać nos w nie swoje sprawy), podejmuje się dla nich restauracji starych obrazów i fresków zdobiących ściany świątyni.
Obecny na każdym ważniejszym nabożeństwie czy spotkaniu, kojarzony jest jako ten milczący dzieciak zajmujący ostatnią ławkę - zawsze w towarzystwie swojej siostry stryjecznej.

Relacja przyjęta 20.03.26 (Dearg Dur)
Inkwizytor
"Bijące serce Zakonu" – cytat by Woody Tarpaulin (czyli twój stary najebany gada z kolegą o tym, jak był zomowcem i pałował księży na ulicach)
wiek
51
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Auror na pełen etat, majster na pół
Myślisz sobie, "ale skurwysyn", i masz w sumie rację. Szczupły, zawsze schludnie ubrany mężczyzna w średnim wieku o jasnobrązowych włosach. Niby chudy, ale jednak byk. Jak na kogoś raczej średniego wzrostu (mierzy dokładnie 1,78 m), podejrzanie mocno lubi patrzeć z góry na przestępców, których przetrzymuje w swojej sali przesłuchań. Wygląda na młodszego, aniżeli jest w rzeczywistości, chociaż na jego twarzy zaczynają już rysować się zmarszczki. Pod zmęczonymi, ciemnozielonymi oczyma, widać cienie od niewyspania. Nie jest kimś, kto przesadnie dba o swój wygląd, a jednak, przepisowy mundur aurora zawsze ma idealnie wyprasowany, kołnierzyk koszuli stoi sztywno, a buty — wydają się być świeżo pastowane. Wyważenie Aarona wynika z wtłoczonego przez lata służby aurorskiego rygoru, zaś wojskowa elegancja — z przekonania o potrzebie zachowywania wewnętrznej dyscypliny bez względu na okoliczności. Przynajmniej w godzinach pracy jest elegancki, bo po cywilnemu ubiera zwykle stare łachy robocze, w których jest mu najwygodniej. Widać po nim, że pracuje manualnie, ręce ma bowiem szorstkie, z widocznymi odciskami. Jego ruchy cechuje precyzja i pewność siebie. Na co dzień pachnie wodą po goleniu (od lat tą samą), roztaczając wokół siebie mdłą woń najtańszej kawy z ministerialnego automatu, zmieszaną z dymem papierosowym. Na prawej ręce ma dwa tatuaże, które zwykle chowa jednak pod zaklęciami maskującymi.

Aaron Andrew Moody
#5
14.07.2025, 13:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.08.2026, 20:17 przez Dearg Dur.)  
Tego dnia, w którym zaaresztowano Arcykapłankę, Moody wszedł do biura jakimś takim lżejszym niż zwykle krokiem, z tak rzadkim dla siebie uśmiechem przyczajonym w kąciku ust. Stanąwszy przy automacie z kawą, zaczął nawet nucić pod nosem jakiś stary szlagier z lat młodości… Ale potem jego dobry humor wziął i szlag trafił, bo zamiast zamknąć Arcykapłankę w Azkabanie, jego koledzy postanowili wsadzić ją do Lecznicy Dusz. Od kiedy Lecznica Dusz jest niby miejscem dla terrorystów zagrażających porządkowi publicznemu?, pytał wściekle. Nikt nie potrafił mu odpowiedzieć na to pytanie. Nikt nie pozwolił mu też przesłuchać Isobell Macmillan, podobno przez wzgląd na jej słabą kondycję psychiczną. Ale niektóre rzeczy po prostu się wie. A Moody wie, że Arcykapłanka jest winna.

Aaron Moody pozostaje święcie przekonany, że Isobell Macmilan to oszustka, symulantka i krętaczka, a jej mąż Percival, to równie śliski typ, którego powinno umieścić się pod stałą obserwacją służb. (Zawada mizantrop, skoncentrowana wokół ogół duchowieństwa i osób z wiarą związanych).

Relacja przyjęta 20.03.26 (Dearg Dur)

Niechęć Aarona pozostaje, rzecz jasna, odwzajemnioną. Przed kilkoma laty przypadło mu w udziale przesłuchiwanie pary Arcykapłanów w sprawie śledztwa, jakie wówczas prowadził. Już od samego początku zrobił na Arcykapłanach złe wrażenie swoją powierzchownością, odmówił bowiem tytułowania ich "jaśnie wielebnymi", czy jakkolwiek życzyli sobie, żeby zwracali się do nich szaleni kultyści. Dla niego byli po prostu panią Isobell Macmillan i panem Percivalem Macmillanem, którzy wydawali się wiedzieć więcej, niż mówili… A skoro wiedzieli więcej, niż mówili, należało dociskać ich tak długo, aż powiedzą prawdę albo zdradzą się kłamstwem. Przesłuchanie nie poszło dobrze. Aaronowi bardzo szybko puściły mu nerwy. Chociaż nie wpłynęła na niego żadna oficjalna skarga, Harper otrzymała potem list od Arcykapłana, w którym nieoficjalnie poskarżył się jej na sposób, w jaki Aaron potraktował jego i jego żonę. Być może rzeczywiście Aaron zagroził, że wsadzi ich do Azkabanu, jeżeli spróbują utrudniać śledztwo… Isobell czuje obrzydzenie wobec aurora, którego nazywa "wewnętrznie nieokrzesanym", "duchowo martwym", "niezdolnym do rozróżnienia autorytetu od uzurpacji", a obecnie, na sam jego widok gotowa byłaby wpaść w histerię: chłodne politowanie, jakim darzy Moody'ego, podszyte jest bowiem strachem. Percival jest bardziej zachowawczy w swojej niechęci, ponieważ musi dbać o wizerunek kowenu, nie zmienia to jednak faktu, że uważa Aarona za fanatyka ministeralnej procedury. Za człowieka zwyczajnie niebezpiecznego.

@Dearg Dur jak coś to w wolnej chwili do popatrzenia bo edytowałam na prośbę Viki o stosunek kapłanów do Aarona

Relacja przyjęta 05.08.26 (Dearg Dur)

@Aaron Andrew Moody


I am the righteous hand of Justice
and I am ready to strike in her name
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#6
16.03.2026, 00:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 22:00 przez Dearg Dur.)  
Percival
Atreus w kontaktach z Percivalem czuje właściwą dla siebie irytację, wywołaną momentami kiedy nie widzi cudzej aury. Nie może jednak Arcykapłanowi odmówić jakiejś dobrej woli, bo dzięki niemu otrzymał list który pomógł jego żonie odpowiedzieć na parę pytań odnośnie zimnych. Od tamtego czasu składa regularne datki na kowen i chyba trochę wybaczył im spijanie ludzi amortencją na sabatach.

Isobell
Pewnie nie powinien mówić tego na głos (dlatego tego nie robi), ale niespecjalnie wzburza go to, czego Isobell dokonała podczas Lithy. Jasne, było to trochę... popierdolone niewłaściwe, ale każdy popełnia błędy. W końcu to Arcykapłanka wyciągnęła go za nogi z limbo i nie pozwoliła tak zwyczajnie umrzeć. Zawdzięcza jej życie. No i dziwne przepowiednie z gwiazd o robieniu wybrańca.

Relacja przyjęta 20.03.26 (Dearg Dur)
doktor Moreau
I am a demanding creature. I am selfish and cruel and extremely unreasonable.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
magimedyk
Wysoka na metr osiemdziesiąt, bardzo jasna blondynka o niebieskich oczach, zwykle ubrana w szaty magimedyka ze św. Munga. Często jest brana za starszą, przez to że kilka lat temu wylała na siebie eksperymentalny eliksir swojego ojca. Wydaje się bardzo opanowana, gdy rozmawia z rodziną i znajomymi, ale w bardziej nerwowych sytuacjach zdarza jej się zacinać i być wyraźnie spłoszoną.

Deirdre Malfoy
#7
10.05.2026, 08:04  ✶  
Percival i Isobell Macmillan — Pozytywna

Najwyżsi kapłani kowenu kojarzą Deirdre Malfoy jako okazjonalny, milczący cień Lorraine Malfoy oraz przez pracę matki Deirdre na rzecz kowenu w postaci sprzątania budynków przed Sabatami, w których Deirdre uczestniczyła, o ile nie była wtedy w szkole lub w pracy. Deirdre jest religijną osobą, dlatego kapłani często ją widywali na obrzędach. Wydarzenia z Lithy nie wpłynęły na postrzeganie kowenu przez Malfoyównę i sama uważa, że jeżeli plotki są prawdziwe i ofiara miała być dobrowolna, to nikomu nie powinno być nic do tego, jak kto chce zakończyć swoje życie.


I can feel the light shine on my face
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#8
25.05.2026, 09:20  ✶  
Helloise jest od kilkunastu lat osobą mocno zaangażowaną w życie Kowenu, uczestniczącą nie tylko w sabatach, ale i powszednich obrzędach (nabożeństwach? jakie jest nazewnictwo?). Pomaga jako wytwórczyni przeróżnych przedmiotów, kiedy tylko jest taka potrzeba. Wiele drobniejszych drewnianych ozdób świątynnych zostało wykonanych przez nią; zdarzało jej się również przygotowywać dla kowenu eliksiry bądź służyć jako dodatkowa para rąk przy wytwarzaniu świec i kadzideł.
Jest przez arcykapłanów w murach świątyni mile widziana i cieszy się dość sporym zaufaniem z ich strony. Podziela nie tylko ich wiarę oraz sporą część przekonań, lecz łączą ją z nimi także rzeczy bardziej przyziemne — liczne wspólne zainteresowania. Podobnie jak Percival jest wytwórczynią świec i kadzideł oraz zielarką. To Isobell zaś wprowadziła Helloise w zakazane tajniki nekromancji.
Był czas, gdy Helloise rozważała wstąpienie w szeregi Kowenu i zostanie kapłanką. Otrzymała na to pozwolenie i prowadziła z obojgiem arcykapłanów zaawansowane rozmowy, lecz ostatecznie wycofała się w atmosferze obustronnego zrozumienia. Nie nadszarpnęło to jej relacji Macmillanami, a w pewnych obszarach wręcz je poprawiło, jako że podczas wstępnych przygotowań czarownica głębiej studiowała wiarę.


dotknij trawy
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#9
31.05.2026, 05:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.06.2026, 23:00 przez Leviathan Rowle.)  
Isobell Macmillan - jest to relacja raczej jednostronna, opierająca się przede wszystkim na doświadczeniach Leviathana z Lithy. Podczas niej Arcykapłanka postanowiła złożyć w ofierze człowiek, jak jej to wyszło wszyscy wiedzą, ale jej akcje wrzuciły Rowle'a w konwersację z Matką. Tak, boginią. Od tamtej pory Matkę potępia, a do Arcykapłanki ma zwyczajny żal, uważając że kompletnie jej odbiło że postanowiła czegoś takiego się dopuścić. Niechęć jest obopólna, bo Isobell nie spodobało się najwyraźniej zerwanie zaręczyn z Sarah Macmillan.


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Bitch boży
The Lightbringer in the streets,
Delightbringer in the sheets
(bo macha radośnie nóżkami, czytając na głos ulubione ustępy z Biblii)
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Połykacz ognia, akrobata cyrkowy
Pożoga gorejąca w niebieskich oczach (he's always in heat!!) i figlarne iskierki ognia: te igrające w jego spojrzeniu – zawsze zbyt intensywnym, jak u męczennika przeżywającego ekstazę – i te pośród zmierzwionych wiatrem blond włosów, w których blask pochodni wydobywa rudawe refleksy świetlne. Pod opuszkami wiecznie poparzonych palców czai się obietnica płomieni. Sam jest niczym żyjący płomień, z ruchami, w których tkwi niewymuszona pewność siebie – ale i swego rodzaju nieprzewidywalność. Ogień otula tego postawnego (1,80 m) mężczyznę równie szczelnie, co płaszcz bożej łaski, i tylko woń kościelnych kadzideł potrafi zamaskować towarzyszący mu zawsze swąd dymu i zapach benzyny. Podstawowe wyposażenie Jima obejmuje: uśmiech cherubina z renesansowych obrazów, bardzo charakterystyczny, wyjątkowo głęboki głos, w którym przebrzmiewają nuty irlandzkiego akcentu, starą podręczną biblię, elegancki komplet składający się z białej koszuli, dopasowanych spodni, kamizelki i niewielkiego noża od Flynna (all removable) oraz drewnianego krzyżyka (NOT REMOVABLE), a także chęć zbawienia całego świata (w butonierce).

Jim
#10
07.06.2026, 15:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2026, 15:46 przez Jim.)  
Jim napisał(a):Ja ci dam tolerancję, ty husyto zatracony. Ja ci dam dialog międzyreligijny. Pierdolę cały ten magiczny ekumenizm.

Pierwsze zetknięcie Jima z duchowością magiczną pozostawiło go nieufnym. Ach ta zapalczywa młodość, pełna snów o krucjatach w imię wiary, młodość nie znająca w niczym umiaru! Trzeba powiedzieć, że Jim świata doświadcza z perspektywy na wskroś katolickiej, nierzadko zakrawającej o dogmatyzm, w praktykach czarodziejskich widział więc początkowo grzech wołający o pomstę do nieba. Z czasem zdołał jednak oswoić się z dziwnym magicznym obrządkiem. Szanował ludową religijność, polegającą na oddawaniu pokłonu naturze i cyklom przyrody, potrzebę uwielbienia boskiego dzieła. Był pełen nadziei, gdy odkrył echa kultu maryjnego w kulcie Matki, szczęśliwy, że misjonarskie posłannictwo uczniów Chrystusa do magów dotarło, nawet jeżeli w kształcie mocno wypaczonym. Z obecnością pogańskich naleciałości dało się polubić. Może dlatego, że Jim naprawdę chciał wierzyć w dobre intencje Arcykapłanów Matki. W życiu natrafił na wielu ludzi niewierzących, którzy niejednokrotnie okazywali się być lepszymi chrześcijanami od jego braci w wierze. Uchybienia ze strony kowenu długo składał więc na karb ignoracji, chcąc wierzyć w dobrą wolę kapłanów Matki.

Niestety, wydarzenia ostatnich miesięcy zmusiły go do zmiany nastawienia. Ofiary z ludzi, najpierw na Beltane, potem na Lithcie. Działania kultu Śmierciożerców, których kowen nigdy otwarcie nie potępił… Wszystko to wydawało się być na jakiś tajemniczy sposób ze sobą powiązane. Wszystko to było okrucieństwem, a okrucieństwo stanowi zaprzeczenie miłości uosabianej przez Boga Jima.

Jest ostrożny w obsmarowywaniu Arcykapłanów, ale to on obrzucił kowen śmierdzącymi jajami. On zostawił Apokalipsę świętego Jana pod progiem domu Arcykapłana, zakreśliwszy wszystkie cytaty o potępieniu. On wypalił na jego drzwiach znak krzyża... Percival nie wie, kim jest tajemniczy wandal, a Jim nie zamierza się przed nim zdradzać. Wie jednak, że musi zintensyfikować swoje działania w szerzeniu wiary, zwłaszcza w obliczu nadchodzących sabatów, zanim czarodzieje ulegną szatańskim fanaberiom sekciarzy.

Relacja: negatywna. POTĘPIENIE DLA HERETYKÓW.


gniew mój wybuchnie
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości



Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa