• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE

[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#101
20.03.2023, 01:20  ✶  
Było przyjemnie, dopóki nie ograniczały ich zobowiązania - tego był bardziej niż pewien. Nie chciał się wiązać na stałe, nie teraz, gdy dopiero co odzyskał wolność. Lecz czy naprawdę była to wolność? Może tylko ładnie opakowana samotność? Nie, w ostatnich tygodniach Perseus nie czuł się w ogóle samotnie; może tylko wtedy, gdy leżał w tamtej piwnicy i myślał, że nie zobaczy już nigdy wschodu słońca. A później pragnął wręcz samotności, gdy bliscy tłumnie zjawiali się nad jego szpitalnym łóżkiem.
— Nie wiem — odpowiedział, wpierając swoje czoło na czole Vespery — Rodzice dają mi dyskretne znaki, że oczekują, że znajdę sobie jak najszybciej nową żonę, gdy sytuacja ucichnie, ale... Nie chcę teraz o tym myśleć.
Czy rozważał kandydaturę czarownicy w jego objęciach? Tak, ale doszedł do wniosku, że to zły pomysł. Za mało się znali, poza tym obawiał się, że połączyła ich tylko pasja. Nie śmiał więc kontynuować tego tematu.
— Moja krew w dużych dawkach też potrafi być trująca. Chcesz spróbować? — odparł, a następnie chwycił znajdujący się na stole nożyk, służący najprawdopodobniej do podcinania łodyg kwiatów, albo przecinania rzemyków. Naciął opuszek kciuka, na którym pojawiła się czarna kropla, a następnie wsunął palec pomiędzy jej wargi. — Nie bój się. Zaufaj mi.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#102
20.03.2023, 01:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2023, 01:25 przez Atreus Bulstrode.)  
Przez krótką chwilą wyraźnie się zastanawiał, aż wreszcie wzruszył ramionami i spojrzał w kierunku stołów.
- Jeśli już mamy działać przeciwko tradycji, to na całego. Jakieś preferencje co do kwiatów? - posłał jej szelmowski uśmieszek i ruszył w kierunku miejsca gdzie rozstawiono wiadra z kwiatami. Jeśli Brenna jasno nie zadeklarowała preferencji, to przez moment rozglądał się za jakimiś, które najbardziej zwróciłyby jego uwagę, a potem przysiadł do plecenia wianków.
Nawet nie przejmował się potencjalnymi krzywymi spojrzeniani starszych kobiet i Abbotówny, które odpowiedzialne były za stoły i pomagały niektórym. Najpewniej jeżyły się tylko dlatego, że dzisiejszego wieczoru nie spotka ich nic ciekawszego niż mężczyzna zaplatający wianki i to nawet nie dla własnej przyjemności, tylko w imię większego dobra. A dokładniej śledztwa.
Jeśli Longbottom wcześniej sama nie powiedziała mu dokładnie, jakie kwiaty sobie życzy w swoim wianku, sięgnął po tulipany, emulując jej własne dzieło, ale też frezje, żeby nieco przełamać monotonię. Nie interesowało go ich znaczenie, a sam wynik końcowy; ogólna prezencja i zwyczajny fakt, czy jego twór nie rozleci się przy najlżejszym dotyku. Co prawda dość spory problem stanowił fakt, jak bardzo beznadziejny był we wszystkim związanym z rzemiosłem, ale miał nadzieję że skoro pokonał go pal, to chociaż kwiaty ulegną.

Rzut T 1d100 - 68
Sukces!

Rzut T 1d100 - 90
Sukces!

Rzut T 1d100 - 25
Akcja nieudana


Sam był zdziwiony tym, jak dobrze mu szło. Kwiaty zaplatały się niemal same i zanim się obejrzał, mial przed sobą pełnoprawny wianek. Pokiwał głową z uznaniem sam sobie, przez moment zastanawiając się, czy przypadkiem nie minął się z powołaniem i nie powinien zostać florystą. Wstał zaraz i wrócił do Brenny, wręczając jej gotowy wianek i życząc szczęścia.

Czekam na gracza
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#103
20.03.2023, 01:24  ✶  
Było mu smutno, że Cameron i Julien się zgubili. W grupie zawsze było jakoś raźniej, ciekawiej i weselej. Nie załamywał się jednak, gdyż święto nadal trwało i był przekonany, że jeśli nie ich, to innych wystrzałowych ludzi napotka po drodze. Uśmiechnął się głupkowato sam do siebie.
Zerknął w stronę pali. Według Theodore była to jedna z ciekawszych części święta. Chciał się powspinać, rywalizować, jeśli nie dla miłości, to chociaż dla sportu. Walka o bycie najszybszym w trakcie wspinaczki przypominała mu o czasach, gdy w barwach puchonów konkurował z rywalami na miotle. Choć minęło od tego czasu kilka lat, to nie łatwo było zapomnieć uczucia adrenaliny uderzającej do głowy. Już zacierałby ręce, szykując się na rywalizację, gdyby nie to, że każdy wspinacz potrzebował najpierw ofiary damy, która da mu wianek.
Rozejrzał się, po czym niby to zamyślony ruszył przed siebie, by się porozglądać, podpatrzeć i posłuchać. Może ktoś interesujący trafi się po drodze?
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#104
20.03.2023, 01:26  ✶  
Wbrew temu, co można było o Moodym myśleć, lubił Beltane. Lubił zabawę i alkohol, lubił też kobiety i niejednokrotnie ścigał się tutaj, żeby zaimponować którejś z licznych wybranek. Najwyraźniej żaden rytuał nie pomógł mu w utrzymaniu którejkolwiek z nich na dłużej. Nawet magia płynąca od samych bogów nie potrafiła pomóc facetowi, przy którym można było poczuć się jedną z wielu, a przy tym i tak zostać zepchniętą na drugi plan, kiedy tylko Auror wciągnie się w wir pracy.  Nucił sobie w rytm tych bębnów, słuchając tłumaczenia się straganiarza przyłapanego na sprzedawaniu niesprawdzonego szmelcu. Typ na szczęście zwijał już manatki, ale Moody i tak pociągnął go za kołnierz i spisał wszystkie jego dane. Jutro nie omieszka złożyć raportu ze wszystkimi uwagami prosto na biurko Bones'a. Dzisiaj z rękoma splecionymi na wysokości klatki piersiowej, stał nad nim i obserwował, jak ten pakuje wszystko do płóciennych toreb. Zaraz będzie miał przerwę. Nie napije się niczego poza wodą. Nie weźmie udziału w loteriach. Mógł zaimponować jakiejś pannie, która nie miała żadnego partnera, ale...

- Hm? - Odwrócił się w stronę Lyssy, w geście zdziwienia unosząc do góry brwi. Momentalnie ukuło go uczucie chłodu. Dziesięć lat temu, chwyciłby te kwiaty, wrzuciłby je na szczyt, zanim ta zdążyłaby oprzytomnieć, a później porwał ją do szalonego tańca. W teraźniejszości oceniał samego siebie za samą myśl, która nierozważnie przeszła mu z tyłu głowy. - Ale... - Widać po nim było, że coś jest nie tak. - Przyjmuję podziękowanie i mogę wspiąć się tam dla ciebie, jeżeli o to ci chodziło, ale nie mogę dopełnić z tobą tego czaru. - Była zbyt młoda, aby mógł dostrzec w niej kobietę. Nie pomagał tu też fakt, że przez filigranową urodę, Moody brał ją za jeszcze młodszą niż była w rzeczywistości.


fear is the mind-killer.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#105
20.03.2023, 01:27  ✶  
- Tradycje są po to, żeby je porzucać – odparła Brenna. Może nie w każdej sprawie, ale… cóż, dla niej tradycja miała sens tylko w tym przypadku, gdy chciało się ją kultywować. A zasady? Taaak, musiały istnieć. Choć jednak mało kto spodziewał się tego po Brennie... bywała wobec nich elastyczna. Zwłaszcza od początku wojny.
Krzywe spojrzenia? Też o nie zupełnie nie dbała. Wiedziała, co stanie się tu – zapewne nocą, gdy ogień stanie się najpotężniejszy. Jeżeli jutro ktoś będzie pamiętał o tym, że Brenna próbowała wspiąć się na pale w Beltaine, to będzie dziwnym gatunkiem człowieka i…
…to znaczy, że zupełnie jej nie znał. Longbottomówna w całej Dolinie Godryka słynęła z tego, że uwielbiała włazić na okoliczne drzewa. Co nie oznaczało, że spodziewała się, że tutaj pójdzie równie dobrze. Pal miał to do siebie, że był pozbawiony gałęzi.
Nie miała preferencji, co do kwiatów, a tulipany jej odpowiadały: po pierwsze zawsze lubiła te rośliny, kolorowe i mniej… rzucające się w oczy niż róże, po drugie – akurat ich symbolikę znała i nadzieja bardzo jej odpowiadała.
Przyjęła wianek z rąk Atreusa. Z jednym w ręku, z drugim na głowie, ruszyła dokładnie do tego samego pala, na którego próbował wcześniej wejść auror…

!wspinamsieZ


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#106
20.03.2023, 01:27  ✶  

Brenna Longbottom


Wspięcie się na majowy pal nie było czymś prostym, ale tobie udało się obrać dobrą taktykę. Nie byłeś najszybszy z grupy mężczyzn, która wspinała się z tobą, ale zabrakło ci do tego dosłownie sekundy. Zeskoczyłeś na dół dość zgrabnie, mogąc być zadowolonym ze swojego wyniku. Czułeś nagły przypływ euforii. Udało się! Kobiety zatańczyły wokół słupa, ogień buchnął potężniej i wtedy zobaczyłeś oczy tej, która przekazała ci wianek. Oboje poczuliście się błogo. To było szczęście - czysta miłość tryskająca z obu ciał. Chcieliście być ze sobą blisko, tak blisko, jak tylko się da. Nogi mogły ponieść was do wspólnego tańca przy paleniskach, do skosztowania wspólnie któregoś z win i wyłożenia się na trawie lub... o ile oboje byliście na tyle otwarci, do wybrania się gdzieś pomiędzy drzewa, gdzie nikt nie zobaczy, jak oddajecie się temu uniesieniu.
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#107
20.03.2023, 01:33  ✶  

Ona również nie miała zamiaru brnąć w temat małżeństwa. Nie był on dla niej wcale przyjemny, a to, że nadal nie miała żadnego stałego partnera mówiło samo za siebie. Samotność doskwierała jej od zawsze, nie licząc swojej rodziny nie miała nikogo z kim mogłaby ją dzielić, aby nie czuć tej pustki. Próbowała ją zastąpić przelotnymi romansami, które burzliwie się zaczynały i tak samo się kończyły. Miała nadzieję, że znajomość z Perseusem nie będzie bolesna, ona wolała ból zadawać, a nie go czuć.

Jego bliskość była ciepła, przyjemna i taka dziwnie katująca jej umysł. Serce waliło jej szybko jak nigdy, jakby właśnie z kimś walczyła, a nie lawirowała w podnieceniu. Vespera nie myślała o ślubie z nim, nawet nie przyszło jej to do głowy. Tak dawno temat ślubu stał się dla niej odległy, że nawet nie pomyślała o tym, aby Perseus mógł zostać jej kolejnym mężem, ale jak to mówią do trzech razy sztuka i może… Nie! To nie ten czas, nie ten klimat. Tu nie chodzi o małżeństwo, które psuło pożądanie. Była to na pewno wina obrączek, a nie źle dobranych partnerów, prawda?

Gdy zadał jej pytanie o krew uniosła brwi patrząc jak chwyta nożyk i nim zdążyła zareagować patrzyła na czarną krew na jego palcu. Gdy zbliżył palce do jej ust spojrzała na niego z obawą, ale nie cofnęła się. Rozchyliła wargi, a jego kciuk wylądował w środku. Zamknęła na nim usta delikatnie się na nim zasysając. Kąciki jej ust uniosły się w figlarnym uśmiechu, a do jej głowy uderzyło dziwne uczucie, które chciało zawładnąć jej ciałem. Złapała jego nadgarstek i powoli wysunęła jego kciuka z usta patrząc na niego pytająco. Nie za bardzo rozumiała, co się działo.

— Nie ufam byle komu, doceń to. – szepnęła.

prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#108
20.03.2023, 01:36  ✶  
Gdyby nie William, nie przyszłaby tutaj nawet jeśli rzekomo sam Merlin, we własnej osobie, miałby powrócić z zaświatów na tej oto polanie i w samym tylko wianku odtańczyć kongę.
Nie była pewna, czemu aż tak zmiękła w stosunku co do męża, ale wmawiała sobie, że po prostu nie chce dolewać jeszcze więcej waleriany do herbaty ojca drugim rozwodem w rodzinie. Ostatnim razem obchodziła Beltane podczas ostatniego roku Hogwartu, kiedy któraś z przyjaciółek zaciągnęła ją praktycznie siłą, licząc, że ustrzeli amanta. Mogła się założyć, że była to Sacharissa. Od tamtego czasu unikała tego święta jak ognia, bo takie stężenie zakochanych gołąbków na metr kwadratowy powinno było zostać wpisane w konwencję genewską (choć nie była pewna, czy czarodzieje jej przestrzegają) jako zbrodnia przeciwko ludzkości.
Spojrzała kątem oka na męża, kiedy rozpoczął tłumaczenie się w związku z prezentem. Uśmiechnęła się szelmowsko, widząc zakłopotanie na jego twarzy. Na szczęście stłumiła wewnętrzną potrzebę naigrywania się.
- To miłe, nie mylisz się - odparła, kiwając głową z aprobatą. Miał rację, pierścionek nie zachwycał kunsztem i owszem, liczył się gest. A więc nie opierała się, kiedy wręczył jej podarunek i założyła go na palec serdeczny, tuż nad obrączką ślubną. - Dziękuję - dodała, przypominając sobie w porę o uprzejmości. Zbliżyła się, żeby pocałować męża w policzek, ale w ostatnim momencie się zawahała. Może speszyły ją tłumy?
- Możemy zapleść wianek, ale tylko pod warunkiem, że ty go założysz - oświadczyła bezpardonowo, podszywając wypowiedź chichotem. Przekręciłaby się na lewą stronę, gdyby miała takowy założyć. Natomiast jeśli chodziło o Willa, uważała, że wyglądałby w wianku całkiem uroczo.


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#109
20.03.2023, 01:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2023, 23:25 przez Mackenzie Greengrass.)  
Mackenzie nie była specjalnie zdziwiona, że jej… kompozycje… wyglądały raczej jak siano niż prawdziwe wianki. Zdecydowanie lepiej wychodziło jej hodowanie kwiatów niż zaplatanie ich w piękne kompozycje. Z pewnym zamyśleniem na chwilę oderwała wzrok od roślin na stole, by przenieść go na pale i osoby, podejmujące próby.
Stąd wyglądało to bardzo łatwo, ale kilka osób poległo z kretesem.
I z drugiej strony, zaplatanie wianków też wyglądało łatwo (i dla wielu sąsiednich osób takim chyba było, bo Greengrass mogła obserwować, jak powstają kolejne piękne kompozycje, w tym ta Najpiękniejsza Na Całym Sabacie, autorstwa Nory Figg), a jej nie wychodziło.
W końcu Mackenzie zgarnęła garść kwiatów, z przeczuciem, że to zajmie jej znacznie więcej czasu niż początkowo sądziła. Przysiadła na obrzeżach polany na trawie i zabrała się do kolejnych prób zmuszenia pelargonii do współpracy – czyli stworzenia czegoś, co ktoś przy odrobinie dobrej woli uzna za wianek…
Po jego zapleceniu, wsunęła sobie kwiaty na głowę - a potem ruszyła ku Kniei.
Rzut T 1d100 - 54
Slaby sukces...

Rzut T 1d100 - 93
Sukces!

Rzut T 1d100 - 100
Krytyczny sukces!


(postać nie będzie wręczać wianka npcom - jak coś plecie po prostu dla siebie, więc nie realizuję zadania)

Postać opuszcza sesję
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#110
20.03.2023, 01:49  ✶  
Atreus nie znał Brenny na tyle dobrze, żeby móc dobrze obstawiać, czy uda jej się wejść na pal. Widział jednak, jak niektorzy zauważywszy, że kobieta podeszła do słupów, klepali się nawzajem, by zwrócić uwagę innych na ten niecodzienny widok.
Bulstrode miał natomiast nadzieję, że ta polegnie haniebnie, podobnie jak on. Wtedy poczułby się lepiej.
Ale widocznie pewne geny krążyły wartko w jej rodzinie, bo panna Longbotton wykazała się taką samą sprawnościa jak Erik. Początkowo Atreus patrzył an to wszystko z powątpiewaniem, oczekując że kobieta zsunie sie zaraz na sam dół. Kiedy jednak przekroczyła pewien punkt, uniósł brwi, a potem i rozdziawił nieco usta. Czy jego dzień mógł być jeszcze gorszy? Prawdopodobnie. Kiedy jednak Brenna dotarła na samą górę, poczuł jak wypełnia go przyjemne, słodkie uczucie.
Zagwizdał przez palce z uznaniem, kiedy wreszcie znalazła sie na dole i ruszyła w jego stronę. Pewnie gdyby nie magia święta, teraz w całości pożerałaby go zazdrość. Zamiast tego, poczuł delikatne ukłucie... szacunku.
- Nie powiem, nie sądziłem że ci się uda. Że uda się za pierwszym razem - uśmiechnął się do niej, może nieco głupkowato. - Dobra robota - pochwalił ją jeszcze szczerze, przez moment jeszcze przyglądając jej się w ciszy. Tulipany były całkiem dobrym pomysłem, pomyślał spoglądając na wianek, ktory miała na głowie. Było jej w nim całkiem do twarzy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (177), Alastor Moody (1265), Atreus Bulstrode (3050), Avelina Paxton (789), Brenna Longbottom (2953), Cameron Lupin (2210), Cathal Shafiq (474), Cynthia Flint (1361), Daisy Lockhart (646), Danielle Longbottom (3191), Darcy Lockhart (701), Eden Lestrange (907), Elliott Malfoy (2433), Erik Longbottom (1432), Eunice Malfoy (1135), Eutierria (491), Florence Bulstrode (1904), Geraldine Greengrass-Yaxley (620), Giovanni Urquart (616), Heather Wood (1500), Jackie Carrow (1364), Jamil Anwar (537), Julien Fitzpatrick (787), Leta Crouch (727), Loretta Lestrange (782), Louvain Lestrange (537), Lyssa Dolohov (2318), Mackenzie Greengrass (387), Martin Crouch (512), Mavelle Bones (1579), Nora Figg (1347), Pan Losu (3143), Patrick Steward (1382), Perseus Black (2049), Philip Nott (1156), Rowena Ravenclaw (2745), Samuel Carrow (1829), Sarah Macmillan (1341), Sauriel Rookwood (1996), Stanley Andrew Borgin (1427), Stella Avery (643), Theodore Lovegood (1013), Theon Travers (664), Trevor Yaxley (691), Ula Brzęczyszczykiewicz (1648), Ulysses Rookwood (557), Vespera Rookwood (2440), Victoria Lestrange (3297), William Lestrange (1109)


Strony (29): « Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 29 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa