Mało kto w sumie zdawał sobie sprawę z jej przypadłości. Nie lubiła o niej wspominać. Trudno było nie wyłapać tego, że coś z nią nie tak, jeśli pozwalała komuś znaleźć się dość blisko siebie, dopuścić bardziej niż całą resztę. Nie ukrywała tego jakoś specjalnie, jednak jako, że nie była szczególnie towarzyska to cóż - łatwo było jej udawać całkiem normalną. Benjy jednak od samego początku mógł wyłapać te drobne szczegóły, doskonałą pamięć, której wcale nie ukrywała, już na samym początku ich znajomości pokazywała na co ją stać, nie bez powodu nauka przychodziła jej z taką łatwością. Nie mówiła mu, co było tego powodem, uważała to raczej za mankament, bo niosło ze sobą przecież również te momenty, kiedy tak po prostu zawieszała się na jednym punkcie, myślała zbyt wiele i długo, gdy jej mózg nieco się zawieszał na wszystkich informacjach, które kiedyś do niego dopuściła. Wyjaśniła mu później na jakiej zasadzie to działało, wspomniała o swojej przypadłości, a on nie traktował jej jako dziwaka, co było ogromnym sukcesem, w sumie nic chyba nie było w stanie odstraszyć od niej Benjy'ego, zaakceptował ją z tym całym pakietem nie do końca normalnych zainteresowań i tą okropnie uroczą osobowością.
- Tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego pierwszego roku. - Uśmiechnęła się poprawiając go, był to idealny moment na to, by pokazać jaką miała doskonałą pamięć.
- Uczciwość to bardzo ważna cecha. - Skomentowała jeszcze. Na pewno zdarzy jej się skorzystać z tej drobnej przewagi, aby coś ugrać. W końcu nigdy nie mieli żadnego problemu z tym, aby pokazywać się sobie ze swojej najlepszej strony, zwłaszcza, że teraz było to bardziej rozrywką niż faktycznym udowadnianiem swojej dominacji.
- Być może masz rację, nie obserwowałam ich działań zbyt długo. - Dosyć szybko oddelegowała bowiem swojego męża do walki z pajęczakami, licząc na to, że będzie dla nich większym zagrożeniem. Zresztą okazało się to jak widać dobrym pomysłem, bo był to bardzo czasochłonny plan, który wymagał bardzo dokładnej obserwacji działań wroga. Nie sądziła, że okaże się, aż tak cierpliwy, jak widać nadal jednak umiał ją zaskoczyć. - Na pewno nie jest to dla Ciebie łatwe, o Twojej cierpliwości można by napisać całkiem grubą książkę. - Być może bardziej o jej braku i o tym, co to za sobą niosło, jednak tego już nie powiedziała. Najważniejsze jednak, że potraktował tę wojnę bardzo poważnie i miał przygotowany plan na długi czas. W końcu będzie musiał osiągnąć zwycięstwo - z jego determinacją nie było w ogóle innej możliwości.
- Wiesz jak to jest z tą szlachetnością, nie zawsze warto po nią sięgać. - Zupełnie nie warto było się nią kierować podczas starcia z pająkami, zdecydowanie dużo bardziej podobała jej się ta wersja, w której wszystkie ginęły bardzo szybko, a najlepiej jakby jeszcze nie pozostał żaden ślad po ich istnieniu. - Samodyscyplina to kolejna z moich wspaniałych zalet. - Okazywało się, że jednak miała ich sporo, po prostu wcześniej ignorowała ich istnienie. Benjy zawsze potrafił budzić w niej to co najlepsze… Przez te wszystkie lata, kiedy wokół siebie krążyli przekraczała swoje kolejne granice, po to aby udowodnić coś sobie lub jemu. Gdyby nie on zapewne nigdy nie byłaby taka zdeterminowana, nie ważne jednak były ówczesne pobudki, a to jakim człowiekiem się dzięki temu stała. Zresztą gdyby byli nieco mniej uparci na pewno wcześniej dostrzegliby do czego to wszystko prowadzi.
To, że stopa ich relacji zupełnie się zmieniła nie spowodowało jednak, że zaczęli gryźć się w język, to nigdy nie było w ich stylu, lubili się ze sobą przekomarzać, sprawdzać na jak wiele mogą sobie pozwolić, przeciągać strunę, robili to jednak bardziej delikatnie niż kiedyś, nie krzywdzili się przy tym, co było sporą odmianą. Dobrze było razem walczyć z całym światem, zamiast ze sobą, szczególnie, że byli w tym całkiem nieźli, mało kto mógłby się z nimi równać, w duecie byli naprawdę silni, mogli wziąć od świata wszystko to, co miał im do zaoferowania.
Zupa całkiem skutecznie odwróciła ich uwagę od rozmowy. W końcu to było w tej chwili najbardziej istotne - mieli sprawdzić, czy faktycznie to, co zostało zaserwowane przyniesie im jakieś wyjątkowe doznania, warte zapamiętania, jeśli tak - to oby jako coś przyjemnego, jak widać bowiem z fasolkami mieli dosyć burzliwe doświadczenia. Wolałaby, aby te dania wzbudzały nieco mniej kontrowersji.
Pokręciła głową słysząc komentarz swojego męża. Wolała teraz nie myśleć o tym, co jadał w przeszłości, bo mogłoby to spowodować u niej brak apetytu, a tego by nie chciała. Zupa, która znalazła się przed nią była całkiem aromatyczna, widać z warzyw, które zostały do niej dodane wyciągnięto to co najlepsze. Smakowała całkiem dobrze, można się było tego spodziewać zważając na renomę właściciela restauracji, w której się znaleźli. - Pozwolisz, że kiedy indziej porozmawiamy o tym, która z rzeczy zjedzonych przez Ciebie wyglądała najbardziej groźnie. - Naprawdę nieco obawiała się tej listy, wiedziała, że w tym przypadku Benjy może ją zaskoczyć i to bardzo mocno. W końcu spędził wiele lat w drodze, bywał w naprawdę dziwnych miejscach.
- Też mam takie wrażenie, a liczyłam na to, że pojawią się jakieś nieprzewidziane czynniki w naszym doświadczeniu. - Liczyła na odrobinę zaskoczenia, póki co było tak - jak się spodziewała, jedzenie było wyjątkowo smaczne, co wiązało się jednak z tym, że nie dojdą do jakichś spektakularnych wniosków, co dla niej jako naukowczyni wiązało się z nudą, ale trudno, przynajmniej ich żołądki będą zadowolone.
Widziała, że posmakowała mu zupa, którą właśnie próbował, o czym świadczył ten dźwięk, który wydostał się z jego ust. Najwyraźniej i jedna i druga potrawa okazały się być niezłe. Gdy przysunął w jej stronę talerz wsadziła do niego łyżkę, już bez żadnych obaw, bo wiedziała, że to, co się w nim znajduje musi być niezłe, nie miało ich zaskoczyć w żaden sposób. Spróbowała więc i tej drugiej zupy, która okazała się być przepyszna, chociaż gdyby zjadła taki pełen talerz, to nie byłaby w stanie skosztować już żadnej, innej potrawy z racji na to, jaka treściwa była. Przesunęła też swój własny talerz w stronę męża, aby on mógł spróbować jej posiłku, w końcu mieli przetestować wszystkie smaki. - Póki co jest nieźle, naprawdę nieźle. - Powiedziała jeszcze, jakby faktycznie była prawdziwym krytykiem kulinarnym.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)