• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance?

[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance?
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#251
10.03.2024, 19:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2024, 19:39 przez Samuel McGonagall.)  
Samuel podziwia Ulę i Sammiego, dziękuje Effie za taniec, chwile się kręci po imprezie (bardzo osowiały), rozmawia na boku z Septimą i Morpheusem, a potem wychodzi bocznym wyjściem i już nie wraca.

Robił, co mógł, aby nie wypaść z rytmu. Wino mocno już robiło swoje, podobnie jak nerwy i brak pamięci mięśniowej, która pozwolilaby mu tańczyć dobrze. Nie było wstydu, nie podeptał drobnych stópek nimfy, ale też – umówmy się – nie było wybitnie. Kątem oka widział jak Ulcia z jakimś innym blondynem, którego kojarzył z ulic Doliny wywija jakieś szalone... mm... figury (?), ale sam nie był takich w stanie odtworzyć, pewnie nawet po roku ciężkiego treningu.

W końcu był niedźwiedziem, w przypadku misiów sam fakt stania na tylnich łapach i kołysania się do rytmu musiał wystarczyć.

– Dziękuję Effie, dobrze było spłacić swój dług. – zachował resztki rozsądku by ukłonić się nimfie, gdy zeszli na powrót do części bufetowo-żywieniowej.

Totalnie nie wiedział, gdzie się podziać. Podskórnie drażniło go to, że ostatnie przyjęcie otoczone prawdziwymi drzewami skończyło się prawdziwą tragedią, ale wciąż... to nie była prawdziwa Knieja.

Nie znalazł już Neila, nie trafił na niego, musieli się minąć. Nie chciał niepokoić Brenny, która zdecydowanie była rozrywana przez gości (metaforycznie oczywiście), a on... cóż, skromny rzemieślnik, który wydłubał kilka talerzy i kubków, nie poczuwał się, by odrywać ją od przyjaciół. Od tych prawdziwych, na poziomie, których nie trzeba się wstydzić. Bo mimo przebrania, mimo przywdziania Morpheusowych piórek, Sam wciąż w środku pozostawał Samem i czuł się coraz bardziej niepewnie.

Z rozmyślań wyrwała go krótka rozmowa z – największym wilkiem spośród Longbottomów – Morpheusem właśniei jego towarzyszką. Wcześniejsze wspomnienie ewentualnych biznesów pozostawiło ziarno, które bardzo szybko wykiełkowało, choć chłopak nie był pewien ile z tego zostanie w głowie całej trójki po opuszczeniu remizy.

Ostatecznie, po angielsku, nie mówiąc nic nikomu, wysmyknął się bocznym wyjściem czekać zgodnie z obietnicą na Norę...

Noc wcale się nie kończyła.

Postać opuszcza sesję
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#252
10.03.2024, 20:01  ✶  
Elliott stoi z Percym i też z nim pewnie z potańcówki wyjdzie. Pożegnał się z Erikiem i Norą zanim ci poszli tanczyć, coby bez slowa nie wychodzić.


Rzucam na  Patryka i jego aurowidzenie, oklumencja:

Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana


Rzucam na Persa i jego aurowidzenie, oklumencja:

Rzut PO 1d100 - 46
Sukces!


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#253
10.03.2024, 22:18  ✶  
Perseus wciąż stoi obok Elliotta i wychodzi razem z nim z imprezy. Przy okazji się żegna ze wszystkimi w zasięgu wzroku.

Ciche westchnienie wyrwało się z piersi, gdy napotkał się ze sprzeciwem ze strony Elliotta. Ostrzegał go, że niebawem nie będzie tak często oglądać koloru jego aury, a mimo to czuł się zaskoczony tym faktem. Zawiedziony. I zawstydzony, że został przyłapany przez przyjaciela na gorącym uczynku.
Spodziewał się uwagi, ale gdy ta nie nie nastąpiła, tylko uśmiechnął się smutno. Niektóre sprawy miały najwidoczniej pozostać poza zasięgiem jego rozumowania.
— W Lecznicy zostawiłem świstoklik do mojego ogródka, jeśli tylko masz ochotę na mały spacer — zaproponował. Pożegnał się skinieniem głowy lub uniesieniem dłoni z każdym, kogo napotkał wzrokiem, a następnie opuścił stodołę razem z Elliottem.
Po drodze opowiadał mu o gwiazdach zawieszonych nad ich głowami.

Postacie opuszczają sesję


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#254
11.03.2024, 09:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2024, 13:40 przez Brenna Longbottom.)  
To ostatnia runda.
Zamykamy temat 15.03
Każdy może uznać, że zaczepiam, nie rozpisuję wszystkim, bo nie wiem, czy niektórzy nie zdecydują, że jednak wyszli wcześniej.

*

Minęła północ, potem pierwsza, i grono osób bawiących się w stodole zaczęło się pomniejszać - mieszkańcy Doliny Godryka wracali do domów, kilka osób wsiadło do Błędnego Rycerza, który przed drugą podjechał, aby zgarnąć tych gości, którzy nie mogli lub nie chcieli zostać na noc. Pozostali też zaczynali się powoli zbierać.
Brenna krążyła po sali, upewniając się, że nikt podpity nie zasnął za jakimś krzakiem i że nikt nie utknął w kuchni czy łazience. Przy okazji przypominała, że w Warowni czekają pokoje, a jeśli ktoś potrzebuje transportu do Londynu - sama nie piła, mogła na upartego teleportować się z kimś łączoną i "podrzucić" na miejsce. Stolica była stosunkowo blisko, nie powinno więc dojść do żadnego rozszczepienia.
- Widział ktoś Norę? - mruknęła, rozglądając się za Figg, ale istniała możliwość, że ta już wyszła z kimś innym do Warowni albo postanowiła jednak nocować u babci. - Vincent! Nawet nie próbuj się teleportować po tych drinkach, bo przysięgam, że coś ci połamię, śpisz u nas albo jeżeli chcesz wracać do New Forest, możesz użyć u nas kominka... Alek! Ty i Effie nocujecie u Bertiego? - upewniła się, zaczepiając gdzieś po drodze Moody'ego, bo nie była pewna, czy w sierpniu wciąż korzystali z gościny Botta - jeżeli nie, to dla nich też przecież miejsce by się znalazło. Wprawdzie Alastor nie pierwszy raz wracałby do jednej ze swoich dziupli w środku nocy, ale jednak niezbyt chciała, żeby włóczył się o tej porze po Londynie, mając za sobą kilka drinków, z młodą Trelawney u boku.
Ledwo uzyskała odpowiedź na pytanie, ruszyła dalej przez salę – bezceremonialnie dość zaczepiając ludzi i przypominając, że nikt nie musi się po tych drinkach teleportować, bo oni zapraszają. I rozglądając się za swoim bratem, dopiero natarłby jej uszu, gdyby przypadkiem o nim zapomniała…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#255
11.03.2024, 14:10  ✶  
Morpheus i Septima piją drinki przy barze, gadają z Samuelem Księciem Kniei i zbierają się samodzielnie z imprezy. Informuję Brennę, że Septima będzie spać w Warowni

Na bezdechu zeszli z parkietu. Żadne z nich nie mogło się poszczycić nie wiadomo jak dobrą kondycją w tańcu, postanowili złapać więc w dłonie kolejne kieliszki, na odwagę, na szczęście, na miłość, chociaż Morpheus będzie się zarzekał, że tych dwóch pierwszych mu nie brakuje, a ostatniej nie potrzebuje. Kłamczuszek. Gdy zaczął się konkurs, Septima i Morpheus uznali, że nie mają żadnych szans z takimi parami i uznali, że wodopój oraz jedzenie to idealne miejsca, aby tam spędzić znaczącą część czasu potańcówki, zwłaszcza że pojawiły się żarty, że dziewczyna musi nadrobić stracone kolejki i jeszcze wypić karniaki.

Razem porozmawiali jeszcze z Księciem Kniei, a chociaż Longbottom szukał wzrokiem Neila, to nie mógł go zauważyć. Założył, że chłopak znalazł sobie towarzystwo na ten wieczór. Oby dobrze się bawił.

Jeszcze pod koniec Morpheus wyciągnął Septimę na parkiet jeszcze raz, ale było to już bardziej improwizowane wirowanie do melodii, wypełnione śmiechem i fałszowaniem lekko wstawionego czarodzieja, niż skoordynowana zabawa, a kiedy uznał, że już dość, odprowadził zaproszoną przez siebie dziewczynę do Warowni, informując o tym przelotem Brennę, aby wykluczyła z obliczeń jeden pokój. W absolutnie wesołych nastrojach pożegnał się ze znajomymi i wrócił, udawać, że się wyśpi przed ślubem Perseusa.


Drink na rozmowę z Samem dla mnie i dla Septimy, jak występ to wiadomo, przerzucamy xD
!magicznydrink

Postacie opuszczają sesję


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#256
11.03.2024, 14:10  ✶  
Zaczynasz... świecić, ilekroć padnie na ciebie światło - błyszczysz, jakby obsypano cię bardzo, bardzo dużą ilością brokatu!
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#257
11.03.2024, 14:11  ✶  
Napełnia cię energia i masz ochotę tańczyć aż do utraty tchu
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#258
11.03.2024, 22:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2024, 22:43 przez Nora Figg.)  
Nora wyszła sobie z imprezki

Norka odpoczęła chwilę, po czym wróciła na parkiet. Porozmawiała z kilkoma znajomymi osobami, wlała w siebie kilka drinków, bawiła się wyśmienicie.

Zauważyła, że zrobiło się późno, że wypadałoby już wyjść, tym bardziej, że czekała ją jeszcze konfrontacja z przeszłością. Nie do końca wiedziała, jak powinna wytłumaczyć Brennie to, że wróci do Warowni nieco później, postanowiła więc skorzystać z najlepszej możliwej opcji, czyli poinformowaniu o tym Erika. On nie powinien jej wiercić dziury w brzuchu i dopytywać jakoś specjalnie, w przeciwieństwie do Brenn, która miała pierdolca na punkcie bezpieczeństwa i zapewne przetrzepałaby ją równo pytaniami o tym z kim wróci i czy na pewno nie potrzebuje kogoś do obstawy. Za dobrze ją znała.

Wypatrzyła więc w tłumie Erika, do którego podeszła. - Przyjdę do was, nie pytaj mnie o nic, nie chcę się tłumaczyć, będę bezpieczna, powiedz Brenn, że poszłam z kimś znajomym, wymyśl z kim, żeby nie było niepotrzebnego gadania. Jesteś moją nadzieją. - Rzuciła jednym tchem, nie dając mu nawet dojść do słowa. Nie mogła się zatrzymywać, bo wiedziała, że mogłoby się to źle skończyć. Nie zamierzała mu się teraz z niczego tłumaczyć, a wiedziała, że jako jedyny był w stanie usprawiedliwić ją przed swoją siostrą. Podniosła się jeszcze na palcach, żeby cmoknąć go w policzek na pożegnanie, a później ruszyła w stronę wyjścia, aby nie daj Merlinie nie zadawał jej żadnych pytań, bo nie umiałaby się mu wytłumaczyć. Panna Figg nie potrafiła kłamać, więc musiała to załatwić w inny sposób, szybka ewakuacja wydawała się jej być najlepszym rozwiązaniem.

Nie myślała zbytnio o tym, co miało ją za chwilę czekać, wolała nie myśleć, bo im dłużej się nad tym zastanawiała cały ten pomysł wydawał się jej być coraz bardziej głupi, ale słowo się rzekło, musiała więc teraz stawić czoła sytuacji, która miała nadejść. Powroty do przeszłości zdecydowanie nie należały do przyjemnych, szczególnie, kiedy rozdrapywały stare rany.


Postać opuszcza sesję
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#259
11.03.2024, 23:22  ✶  
Wrócił z podwórka na salę. Konkurs dobiegł końca, dzięki bogom, choć osobiście nie miał nic do tego, żeby ludzie tańczyli. Rozejrzał się po otoczeniu i zdał sobie sprawę z tego, że najwidoczniej odrobinę się zagapił i niektórzy nawet uznali, że czas opuścić miejsce zabawy.
Chwycił jeszcze jeden kieliszek wina, który wlał w siebie w tempie ekspresowym. Drobne znieczulenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda? Dzięki temu lepiej zniesie sen w samochodzie, bo do warowni nie miał zamiaru się zapuszczać, ani szukać jakiegoś motelu i wydawać na niego pieniądze. W aucie miał poduszkę, koc, a był środek lata, więc zimno mu nie będzie.
Wrócił jeszcze na chwilę do swojego stolika, z którego zgarnął pozytywkę, jaka cały wieczór dzielnie na niego czekała. Kobieta stojąca w ogniu. Ciemne włosy, czerwień płomieni, uśmiech na twarzy. Zupełnie jak ona dał się pożreć ogniu cielesności i nadziei, czerpiąc z tego tyle szczęście ile może, próbując ignorować wiążący się z tym ból. Niedługo zostanie z niego sam popiół i nie będzie nikogo kto ochroni go przez rozwianiem go przez wiatr. Ot był człowiek i przestał być.
Westchnął ciężko, chowając pozytywkę i jak na chińskiego francuza przystało, opuścił imprezę po angielsku, jedynie uśmiechem i skinięciem głowy żegnając się z tymi, których przypadkowo minął.

Postać opuszcza sesję
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#260
12.03.2024, 00:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2024, 00:07 przez Erik Longbottom.)  
Erik dalej pali papierosy na zewnątrz.
Erik wraca do środka i spotyka Norę, która zaraz ucieka.
Erik rozmawia z Brenną aby wytłumaczyć zniknięcie Nory.


Podczas gdy reszta stodoły piła i tańczyła w najlepsze, Erik zaszył się przed wejściem do stodoły i wypalał kolejne papierosy, żegnając skinieniem głowy lub krótkimi pozdrowieniami tych, którzy stwierdzili, że najlepiej opuścić imprezę, zanim główna organizatorka stwierdzi, że pora udać się do łóżek. W gruncie rzeczy nie miał zbyt wiele do roboty. Nora zniknęła mu gdzieś z pola widzenia, podobnie jak Brenna, a pośród tańczących nie mógł również wypatrzeć Samuela czy Morfeusza, toteż był skazany na najlepsze towarzystwo pod słońcem, czyli samego siebie. Nic tylko się cieszyć.

W pewnym momencie jednak nawet to towarzystwo mu się nieco znudziło i postanowił wrócić do środka. Przez to, że część gości już się ulotniła, atmosfera wydawała się nieco luźniejsza, ale też bardziej kameralna. Ludzie zbili się w grupki, w których zapewne bawili się przez kilka ostatnich godzin, a Longbottom nie miał zbytnio nastroju na to, żeby się narzucać czy wbijać do towarzystwa, z którym tego wieczora ledwo zamienił kilka słów. Zaraz pewnie pojawiłyby się pytania o to, jak się bawi, co u niego słychać, jak się czuję i inne takie bzdety, których dzisiaj starał się za wszelką cenę uniknąć.

I wtedy pojawiła się Nora. Twarz Erika momentalnie się rozświetliła w nadziei, że ta postanowi mu dotrzymać towarzystwa do końca przyjęcia, jednak ta nawet nie dała sobie zaproponować zwykłego drinka. Zamrugał zdziwieniu, gdy ta nie udzieliła mu żadnych wyjaśnień, a zamiast tego rozkazała mu ją kryć przed Brenną. Zgarbił się momentalnie i wybałuszył na nią oczy, nie wiedząc, o co chodzi. Rozejrzał się po sali, jakby któraś z mniej lub bardziej znajomych twarzy mogła mu udzielić odpowiedzi na to pytanie.

— Ty sobie ze mnie chyba żarty stroisz! — syknął przyciszonym głosem, jednak zanim zdołał wygłosić dalszą część swej litanii, Nora rozpłynęła się w powietrzu.

Od razu poczuł, że zaczyna mu się robić gorąco i zaczął się czerwienić. To było do przewidzenia, przecież zawsze coś musiało się odwalić. Tyle czasu spędził, będąc przekonanym, że to on będzie powodem kolejnej dramy, ale nie... To panna Figg postanowiła robić zamieszanie wokół siebie! A on miał jej teraz bronić przed naczelnym rottweilerem Longbottomów, czyli własną siostrą. Z Najdroższego Czarodzieja Wielkiej Brytanii zredukowany do roli kłamcy. Najbardziej spektakularny upadek sezonu.

— Nora wyszła — oznajmił Brennie, gdy jakiś czas później ta dotarła także i do niego. — Musiała coś jeszcze załatwić u babci Lizzy. Coś z biżuterią albo sukienką, nie jestem pewny, bo mocno narzekała przy tym. — Uśmiechnął się minimalnie, wzdychając przy tym lekko. — Powiedziała, że doprowadzi się do porządku i przyjdzie do Warowni, więc w razie czego ją też możemy wliczać do nocujących. No i mnie. Bo ja się oczywiście nigdzie nie wybieram.

Zamrugał parę razy, wgapiając się w Brennę z dosyć głupią miną. Na pewno nie wiedziała, że jej brat, który mieszkał z nią od lat w tej samej posiadłości, zamierzał wrócić do niej na noc... Albo poranek? Ciężko było stwierdzić, ile czasu zajmie im oficjalne domknięcie imprezy, żeby przypadkiem nie zamknąć nikogo w tej starej stodole.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2419), Atreus Bulstrode (5737), Avelina Paxton (1782), Bard Beedle (3596), Brenna Longbottom (6134), Dora Crawford (2097), Effimery Trelawney (1285), Elliott Malfoy (1227), Erik Longbottom (6964), Florence Bulstrode (1519), Julien Fitzpatrick (704), Morpheus Longbottom (3148), Neil Enfer (5806), Nora Figg (6410), Pan Losu (1128), Patrick Steward (3187), Perseus Black (3207), Samuel Carrow (4402), Samuel McGonagall (6257), Sebastian Macmillan (3662), Septima Ollivander (1076), Ula Brzęczyszczykiewicz (4993), Victoria Lestrange (7112), Vincent Prewett (1783)


Strony (27): « Wstecz 1 … 23 24 25 26 27 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa