• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[Wiosna 1972, 30.04-1.05] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / przygotowania

[Wiosna 1972, 30.04-1.05] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / przygotowania
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#31
01.02.2023, 13:14  ✶  

Czerwone rumieńce nie zeszły jeszcze z policzków panny Figg. Szczególnie, że Brenna wspomniała o mandacie dla jej butów, wcale nie ułatwiało to sprawy. - Ja, przepraszam...- Powiedziała nieco zmieszana. - Nie sądziłam, że te buty mogą stworzyć takie zamieszanie... - Norka czuła, że powinna odejść stąd jak najszybciej, aby się dalej niepotrzebnie nie kompromitować.

Kiwnęła głową na przywitanie Peregrinowi, zaczęło się tu robić coraz większe zbiegowisko, a ona chyba nie nadawała się szczególnie do pomocy, szczególnie w takiej formie. Nie pomoże im tu w niczym, a tylko robi niepotrzebny sztuczny tłum.

- Pewnie jakiś uzdrowiciel jest gdzieś na tym polu. - Odpowiedziała jeszcze Theonowi. Zauważyła jego spojrzenie skierowane w swoją stronę, nie zamierzała jednak nikogo tutaj dzisiaj niańczyć, co oczywiście było spowodowane tym, że miała do dokończenia swoje stoisko. - Dobrze, ja już nie zamierzam Wam tu przeszkadzać, mam nadzieję, że sytuacja jest opanowana.- Odparła jeszcze nim odwróciła się na pięcie, a jej sukienka zafalowała przy tym gdy wiatr lekko zawiał.

Kiedy zmierzała w kierunku swojego stoiska, zobaczyła Vior która przy nim stała. Nie wiedziała, czego tam szukała, może chciała podejrzeć, jak powinno wyglądać takie profesjonalnie urządzone. - Och, jakie szczęście, że byłaś obok, nasz znajomy na pewno się ucieszy, że znalazłaś ten portfel. - Spojrzała jeszcze na Theona, żeby sprawdzić, czy miała rację.

Spędzili z Theonem jeszcze dłuższą chwilę na tym, żeby dopracować wszystko na straganie. Zawiesili te nieszczęsne koszyki, poukładali kwiaty, żeby wszystko miało ręce i nogi, a następnie wrócili do Londynu.


Postacie opuszczają sesję
(Norka i Theon)
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#32
02.02.2023, 20:39  ✶  
Sytuacja powoli już się uspokajała. Słysząc tembr głosu dochodzący znad głowy podniósł brodę i zobaczył, że wpadł na dwumetrowego faceta. Słodka Morgano, kolejny wielkolud!
- Jesteś krewnym Reginy Rowle?- wypalił zanim pomyślał i uniósł wysoko brwi. Czuł się tu niczym mikrus a wydawało mu się, że nie należy do aż tak niskich osób. Głosy zebranych mieszały się w jednolity gwar. Ktoś mówił o uzdrowicielu, kapłankach, wizycie w szpitalu. O nie, za nic w świecie nie pójdzie do Munga. Spotkanie z Bulstrode tuż po tym jak wysłał do niej sponiewieranego pacjenta mogło skończyć się… niekoniecznie przyjemnym acz trafnym komentarzem.
- Nie no, nie jest z nami tak źle, co nie Julien?- zawołał do swojego towarzysza niedoli. Odsunął się kawałek od Theona, dwukrotnie klepiąc w podziękowaniu jego ramię.
- Dzięki. Przepraszam za zamieszanie. - stanął prosto i bez podtrzymywania się. Nora gdzieś odeszła ale taktownie się za nią nie obejrzał. Nigdy więcej. Będzie musiał ostrożnie opisać Fergusowi sytuację aby nie pomyślał, że interesują go nogi jego znajomej. Zbiegowisko się przerzedziło więc odetchnął z ulgą.
- Dzięki, Brenna! Kolejny raz. - zawołał za odchodzącą dziewczyną i żegnając się krótkim słowem i gestem z Theonem ostrożnym krokiem dotarł do Juliena. Zamazywał się lekko w oczach ale poza tym wydawał się nieźle trzymać jak na taki upadek.
- Kapłanki mogą mieć eliksir wiggenowy. Chodźmy, bohaterze zanim znów na nas coś spadnie. - położył rękę na jego ramieniu i nie był pewien czy po to aby go przytrzymać czy mieć w nim oparcie. Może i jedno i drugie. Dotarcie do wspomnianych osób zajęło dwukrotnie więcej czasu niż w normalnych okolicznościach. Dwukrotnie straciłby równowagę gdyby nie miał obok siebie równie poobijanego Juliena. W pewnym momencie się zatrzymali kiedy dostrzegł stoisko z ziołami i eliksirami. Nachylił się do Charlesa, nie opuszczając przy tym wzroku z dwóch krzątających się kobiet.
- Mój plan rozłożenia stołów był do bani. Teraz twoja kolej, Julien.- mówił i nabrał tchu. Nie mieli absolutnie najmniejszych problemów z zakupem trzech eliksirów wiggenowych za które Flint zapłacił, byleby mieć je już w ręku. Usiadł na jakimś pniu, zaciskając zęby po to aby nie stęknąć z bólu głowy. Ćmiło i pulsowało w żyłach. Zrobił dla Juliena miejsce obok siebie i podał mu flakonik mlecznobiałego eliksiru. Sam wypił dwie naraz, duszkiem i zamknął przy tym oczy czując słodycz rozlewającą się po ustach. Roześmiał się sam do siebie, ot tak, bez powodu.
- Jakkolwiek to zabrzmi, Julien, ale ten nasz wypadek dobrze mi zrobił. Dawno się tak nie śmiałem. - zagadywał go w trakcie działania eliksiru. Powoli guz na jego głowie wchłaniał się, rozcięcie na potylicy ładnie się zagoiło. Pomacał swoją głowę i z ulgą nie wyczuł na niej żadnych głębokich ran. Otworzył oczy i w końcu wyciągnął różdżkę. Dwoma machnięciami i inkantacjami wyciągnął ze skóry rąk i twarzy drzazgi. Ulga była natychmiastowa.
- Nie ruszaj się to z ciebie też je wyjmę. Jako brat uzdrowicielki muszę znać podstawy lecznicze. - wyjaśnił, nie dodając, że Cynthia zajmuje się z reguły trupami. Tego nie musiał wiedzieć. Ogrzał zaklęciem jego twarz, zdejmując z niego wszystkie drzazgi, jeśli w ogóle chciał takiej pomocy. Dojście do siebie musiało zająć im około dwudziestu minut. Po tym czasie już nie kręciło mu się w głowie a i czuł się naprawdę nieźle. Co prawda kapłanka zaleciła zaniechanie teleportacji (to wszak jego główny sposób przemieszczania się) i wizytę w szpitalu (zaniepokoiły ją jego źrenice) ale to odłożył już na dalszy plan. Podniósł się i przeciągnął jakby dopiero co się obudził ze snu.
- Podejście do stołów numer dwa. Naprawić, rozstawić, zrobić przejścia. Gotowy?- posłał mu hojny w szczerości uśmiech, absolutnie nie ubolewając nad tym, że przez jakiś czas znajdowali się w centrum zainteresowania. To całkiem ciekawe doświadczenie - stresujące ale poniekąd miłe.
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#33
04.02.2023, 01:00  ✶  
Miał mroczki przed oczyma, więc trzymanie się na nogach wydawało się nie najłatwiejszym zadaniem.
Sytuacja z portfelem, upadająca w pewnej odległości Sarah, naprawiająca blaty Brenna - to wszystko działo się w tle, ale Charles musiał skupić się na tym, aby nie wylądować znowu na trawie, więc otoczenie zlało się w jedno; wszystkie głosy w szum, a obraz wyglądał jakby artysta pociągnął po płótnie pędzlem i planował stworzyć dzieło inspirowane Monetem.
- A tak, dziękujemy! - dopowiedział też, bo usłyszał swoje imię a później zauważył, ze Brenna odchodzi. Nie chciał wyjść na niegrzecznego, w końcu spowodowali sobą niemałe zamieszanie, a teraz, gdy adrenalina nie pulsowała w żyłach nie było mu aż tak do śmiechu, głównie dlatego że kończyny bolały go okropnie, czuł jakby zrobione były z gumy. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz tak oberwał, więc zamiast poddać się senności i nieprzyjemnemu bólowi głowy zamrugał agresywnie, acz zanim zdażył doprowadzić się całkowicie do porządku poczuł na ramieniu dłoń. Odwrócił głowę, trochę ociężale i spojrzał odrobinę w dół, dostrzegając znajomą blond czuprynę, której kosmyki jeszcze nie tak dawno łaskotały go w nos.
- Ojej, no tak, kapłanki ... - wymamrotał, a przed jego oczyma stanął obraz którego narrator wolał nie opisywać, choć można prosto rzec iż miał wiele wspólnego z wcześniejszym powodem upuszczenia sobie stołu na łeb - Może one nie będą miały tak rozpraszających butów - bąknął, trochę pod nosem, zanim dotarli do stoiska i parsknął pod nosem, zaraz wybuchając śmiechem. Cóż innego miałby zrobić w tej sytuacji? Nawet nie do końca świadomy wciąż myślał o ładnych nogach.
- Teraz to wiesz, nauczyłem się na twoich błędach, a poza tym Brenna trochę nam podpowiedziała co zrobić - wzruszył ramionami, zaraz też podziękował za eliksir, który został mu zakupiony. Usiadł obok, wciskając swoje cztery litery na pień i stykając się obolałym ramieniem z drugim mężczyzną. Wypił eliksir, przez chwilę siedząc w ciszy, pozwalając przyjemnemu ciepłu i słodkości ukoić podniebienie, a potem wypełnić żołądek, aby po chwili ciało, powoli zaczęło wracać do zdrowszego stanu.
- Mój dobry przyjaciel to uzdrowiciel i nie powiem, abym wiele się nauczył tylko patrząc na to, co robi, ale powiedzmy, ze ci ufał - odparł, chociaż głównie śmiejąc się pod nosem, bo nie sądził, aby wyciągnięcie drzazg było ponad możliwości Castiela. Zwłaszcza, gdy. tle nie było Nory Mil... Figg. Nory Figg, aby ich rozpraszała.
Siedział spokojnie przez cały proces, aby nie utrudniać Flintowi pracy. Przyjrzał mu się w tym wszystkim dokładniej, zauważając rozszerzone źrenice, acz nie komentując tego w żaden sposób. Ruchy były metodyczne, skupienie wypisane na twarzy też sugerowało Charliemu, że lepiej, aby się aktualnie nie odzywał. Doskonale znał proces, w którym był pacjentem, a osoba mu towarzysząca starała się usadzić go w miejscu, zbyt dużo razy przerabiał to z Cameronem, aby nie wiedzieć, że skorzysta na sytuacji lepiej jeżeli nie podda się chęci gadania i machania rękoma na wszystkie strony.
- Teraz przynajmniej nie są już na sobie ustawione, tu trzeba nam przyznać, że uprościliśmy sobie robotę - zaśmiał się - I ten, po prostu przenieśmy po jednym stole na raz, we dwójkę. Nie ma co iść na skróty i próbować robić to szybciej albo w pojedynkę - wyjaśnił i zapewne uzyskując zgodę swojego kompana użył zaklęcia lewitującego, aby podnieść mebel, jaki przysporzył im tyle szkód jeszcze z pół godziny temu.
Udało im się doprowadzić polanę do stanu, w którym przejście były możliwe pomiędzy ustawionymi stołami, a też tak, że nie zajmowały one całej przestrzeni. Nie zajęło im to specjalnie dużo czasu, acz na pewno wycieńczyło, bo meble były ciężkie, jak już zdążyli wcześniej na sobie odczuć. Po skończonej pracy mogli sobie pogratulować:
1. Dobrego show i urozmaicenia innym pracy wywołaną katastrofą
2. Skończenia czynności i nie zabicia się przy tym.

Postacie opuszczają sesję
(Charlie i Castiel)


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#34
04.02.2023, 23:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2023, 23:32 przez Viorica Zamfir.)  
Jakimś cudem nikt nie przejął się jej nieudaną próbą zdobycia odrobiny gotówki, toteż robiąc dobrą minę do złej gry, udała, że nic się nie stało i grzecznie odłożyła portfel na miejsce, choć z bolącym sercem. Wróciła do swojego stoiska, które musiała dopieścić, a roboty było jeszcze sporo.
Zaczęła od rzucenia zaklęcia na stworzony wcześniej daszek tak, by na jego powierzchni pojawiły się małe, błyszczące punkciki, które odpowiadały gwiazdom, które miały pojawić się następnej nocy na niebie. Następnie przytwierdziła szyld, tym razem pilnując, by następna katastrofa nie spowodowała jego odpadnięcia, choć wolałaby już żadnej nie przeżyć. Ot, mogłoby się jeszcze okazać, że tym razem ona przypłaciłaby to jakimś siniakiem czy innym guzem, a nie chciała zaczynać jutrzejszego dnia od nakładania sporej warstwy podkładu na swoją twarz. Bo musiała prezentować się w końcu doskonale.
Tak samo, jak jej stoisko, któremu zdecydowanie czegoś brakowało. Uległa w końcu modzie, która zapanowała wśród jej sąsiadek, wyczarowując kwiaty, tworzące girlandę oplatającą szyld i sznurki utrzymujące na miejscu kijki podpierające daszek.
Dostawiła też dziwą kulę, na razie pustą, stojącą na podstawie z mechanizmem, który dla wielu mógł się okazać zagadką.
Całość prezentowała się naprawdę ładnie, zadowolona więc mogła wrócić do domu wyspać się przed następnym ciężkim dniem.

***

01.05.72

Rankiem pojawiła się znów na polanie, tym razem w rękach trzymając stosik zamykanych skrzyneczek zawierających biżuterię, oraz jedną, która miała przeznaczyć na gromadzenie pieniędzy. Zaczęła rozkładać swoje towary, pilnując, by prezentowały się jak najlepiej, zachęcając swoim błyskiem do kupna ozdóbek. Na oddzielnych stojaczkach powiesiła drewnianą biżuterię, którą wykonał dla niej Fergus, na jeszcze innym łańcuszki dla zakochanych, które miała nadzieję, będą się dziś sprzedawać jak świeże bułeczki Nory. Do specjalnych, opisanych przegródek poodkładała bransoletki dla znaków zodiaku. Następnie powrzucała do przezroczystej kuli stojącej przy stoliku mniejsze, kolorowe piłeczki, a także zawiesiła kartkę, głosząca, że do uzyskania jednej z nich, wraz z zawartością niespodzianka, należało do automatu wrzucić jeden sykiel.
Porozkładała resztę karteczek z cenami, poprawiła wygodne, wyścielane atłasem, zdecydowanie podejrzanie drogie krzesło, na którym miała spocząć przy mniejszym ruchu, a także przygotowała skrzyneczkę na pieniądze.
Zadowolona spojrzała jeszcze raz na swoje stanowisko dzisiejszej pracy, podpierając się pod boki, gotowa na natłok klientów, który mógł ją dziś czekać.

Postać opuszcza sesję
(Viorica)

Odkryj wiadomość pozafabularną
Ciemna płachta zaczarowana tak, że roztacza się na niej obraz nocnego nieba, rozstawiona została nad stołem, przy którym stała młoda kobieta. Nad nim zawisł duży szyld ze srebrno-fioletowym napisem głoszącym “FIOŁKOWA BIŻUTERIA”. Otaczał go wieniec z hiacyntów, irysów, stokrotek i właśnie fiołków, które tworzyły także zaplecioną girlandę, spływającą aż do samej ziemi, wijąca się po sznurkach biegnących od podtrzymujących płócienny daszek kijków.
Jeśli chcesz wrócić do domu z jakąś piękną ozdóbką, stoisko to jest właśnie dla ciebie. Zawiera bogatą ofertę ręcznie wykonanej przez właścicielkę biżuterii. Na granatowym obrusie rozstawiono specjalne stojaki oraz poduszeczki, na których spoczywają pierścionki, bransoletki i naszyjniki. Te zaś wykonano z największą starannością. Może nie uświadczysz tu biżuterii złotej czy srebrnej, raczej mosiężną i stalową, zamiast diamentów i szafirów, w oczkach pysznią się kamienie półszlachetne i szkło, nie ujmuje to jednak uroku przedstawionym wyrobom. Znalazły się zresztą także ozdoby z drewna, wykonane przez Fergusa Ollivandera.
Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wzory biżuterii w końcu nawiązują do różnej tematyki, koło siebie widnieją więc kolczyki w kształcie kwiatów, jak i te odlane w kształt wyścigowych mioteł.
Niewątpliwą popularnością cieszą się wisiorki dla par, stanowiące dwie połówki serca, które stapia się w jedno po ich złączeniu, a także działające na podobnej zasadzie te dla przyjaciół ze wzorem stokrotki, złotego znicza lub gwiazdy.
Tak samo rozchwytywane są bransoletki dopasowane do każdego ze znaków zodiaku, gdzie zawieszce z symbolem astronomicznym towarzyszą koraliki z kamieniem odpowiednim dla danego znaku:
dla byka z różowym kwarcem
dla barana z czerwonym jaspisem
dla bliźniąt z ametystem
dla raka z koralem
dla lwa z tygrysim okiem
dla panny z cytrynem
dla wagi z oliwinem
dla skorpiona z hematytem
dla strzelca z onyksem
dla koziorożca z kamieniem księżycowym
dla wodnika z awenturynem
dla ryb z akwamarynem.
Dla klientów przygotowana została także niespodzianka. Obok stołu ustawiono dziwną maszynę, pochodzenia mogolskiego, choć odpowiednio dostosowaną do warunków czarodziejskich. Wielka szklana kula, wypełniona mniejszymi, nieprzezroczystymi, o różnych kolorach, ustawiona na wąskiej podstawce z dziwnym mechanizmem. Po wrzuceniu do niej jednego sykla i przekręcenia odpowiedniego pokrętła, automat wyrzucał z siebie losowo małą kulkę z zamkniętym w niej jednym z sześciu pierścionków o różnych efektach.

Gracze mogą wylosować pierścionek ze specjalnym efektem dotyczącym wyglądu, który towarzyszy
jego noszeniu. Losować można tylko raz, wykonać zaś można to za pomocą komendy:
! losowanie pierścionka (bez spacji pomiędzy wykrzyknikiem a nazwą funkcji)
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1077), Castiel Flint (2948), Eutierria (374), Julien Fitzpatrick (3414), Nora Figg (1615), Peregrin McGonagall (507), Sarah Macmillan (246), Theon Travers (1476), Ula Brzęczyszczykiewicz (1068), Viorica Zamfir (1835)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa