Promyczku,
jedno słowo: tak.
[kilka nieczytelnych gryzmołów, ostatnie zostały ewidentnie nacechowane irytacją, patrząc po grubości kresek]
Jesteś pewna, że chronologicznie to się spina?
M.
Bren,
kilka dni temu umówiliśmy się z Saurielem do klątwołamacza na konsultacje, w związku z tym nieszczęsnym rytuałem z Beltane. Jest szansa, że będzie można to złamać, chociaż to nie jest do końca klątwa. Nasz lekarz też dopiero bada sprawę, więc jesteśmy… jakby to rzec, królikami doświadczalnymi. Dzisiaj mamy mieć sesję łamania klątwy. Dam Ci znać czy pomogło.
zamierzam podjąć bardzo niewyważoną walkę z Ministerstwem Magii w sprawie dość oczywistej. Nekromancji. Mam szczerą nadzieję, że kiedy przyjdzie do tej bitwy będę mógł na Ciebie liczyć.
Mam do Ciebie prośbę, która jest bardzo delikatna i osobista. Czy byłabyś chętna na odprawienie seansu spirytystycznego? Nie chciałbym rozdrapywać Twoich ran i zdaję sobie sprawę, że samo to pytanie jest bardzo niedyskretne i może Cię poruszyć. Przepraszam, że to w ogóle sugeruję, ale być może Twój wuj może nam powiedzieć coś więcej na temat tego, co wydarzyło się tamtego dnia na polanie. I przyznam, że zastanawiam się, czy w ogóle duch Pana Longbottoma znajduje się w Limbo.
Jest mi wstyd, że w ogóle Cię o to pytam. Mam szczerą nadzieję, że nie będziesz mi miała tego za złe.