Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Sklep rodziny Mulciber
Był już wieczór. Większość osób na całym świecie odsypiało Nowy Rok. Część wróciła do pracy, lecz zabawa z dni poprzednich, poprzedzona świętami, rozleniwiła ich na tyle, by być nieostrożnym. Lekkomyślnym. Ich mózgi były spowite mgłą, która opadnie dopiero jutro lub nawet za kilka dni. To zabawne jak bardzo powszechny był alkohol i inne używki, a jak bardzo przytępiał on zmysły. Rodolphus nie pił, gdy nie musiał. Pił tyle, ile trzeba by nie wyjść na odludka i nie zostać odtrąconym przez społeczeństwo, pławiącym się w drogiej whisky i czerwonych winach. Nigdy jednak nie pił więcej niż pół, maksymalnie jedno. Wychodził z założenia, że umysł musi pozostać ostry jak brzytwa, a alkohol temu nie sprzyjał. Widział skutki oddziaływania alkoholu na mózgi najznamienitszych jednostek - wnioski były na tyle powalające, że coraz częściej skłaniał się ku temu, by całkowicie z tej trucizny zrezygnować. Lapiej by wszyscy wyszli na tym, gdyby spożywali małe dawki popularnych trucizn, by się na nie uodpornić, niż alkohol.
Gdy wszedł do sklepu Mulciberów, w jego nozdrza uderzył znajomy zapach. Uśmiechnął się lekko, nie spodziewając się tak znajomych zapachów w tak obcym miejscu. Jego spojrzenie potoczyło się po wnętrzu, jakby był klientem, który przyszedł po kadzidła dla swojej ukochanej. Chociaż może i tak też po części faktycznie było?