• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 01.07.1972 ] – Show me the way

[ 01.07.1972 ] – Show me the way
Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#11
11.11.2023, 13:43  ✶  
W szoku byłem, bo mój urok osobisty ewidentnie poszedł spać, kiedy miałem przed sobą drobną boginię... o której to będę marzył i śnił, a potem śnił i marzył, o której będę myślał do szklanki mleka podczas śniadania, a potem w pracy. O tak! Sto czterdzieści sześć centymetrów samej słodyczy. I agresji.
Skrzywiłem się i zaraz dotknąłem swojego nosa. To nie tak, że jakoś mocno zabolało, ale zabolało, a ja nie chciałem mieć go przestawionego, bo taki był idealny. Trochę spory, ale mój, a gdyby był krzywy, to już nie byłby sobą, no nie? Niestety, nos przestał mieć znaczenie, bo teraz to zabolało potężnie w innym miejscu, tak zaskakująco, że aż zaparło mi dech w piersi. Jakieś skomlenie, jęk, cokolwiek umknęło spomiędzy moich warg, kiedy nieco się zgiąłem w pół. Nawet może nieco bardziej niż nieco.
Pomachałem tylko ręką napastnikowi, co miało oznaczać Nie chodzę do Kościanego, ale dzięki za troskę o moje życie, ale chyba bardziej wyglądało Dobra, dobra albo Ić stond. Zależy od indywidualnej interpretacji w sumie. Przysolili mi chyba prosto w nery, ale nie było gorzej, tylko powoli dochodziłem do siebie, więc źle to też nie było, a nawet całkiem litościwie. Pomacałem bok, ale to był z kolei zły pomysł. Najpewniej będę miał ślicznego, fioletowego sińca. Może Dellian będzie dla mnie bardziej litościwy, jeśli zobaczy, jaki ja jestem biedny kocurrr.
A właśnie, bo się okazało, że tym moim napastnikiem to Paniopan Mewa aka Maeve była. To dopiero zadziora.
- Mewa, przyjaciół to się nie kopie w kichy, szczególnie jak leżą bezbronni, nieuzbrojeni - pouczyłem ją, zbierając się z tej ziemi. Tak na razie siadłem na niej i nonszalancko oparłem rękę na kolanie, żeby nie widziała, że się krzywię albo co. Wszystko było ze mną w jak najlepszym porządku. Mogłem w tej chwili się wspinać czy biegać i tak dalej... Ta, jasne. Ale, cóż, pokażę jej, że ja tu się takich furiatek za trzy knuty nie bałem.
- To nie może być twoja siostrzenica, bo jest na to za ładna, a ty masz za duży skrzyw mordki - stwierdziłem jakże naukowym tonem, jednak powoli wstając, bo jak mi postanowi znowu z buta poprawić, to już wolałem dostać po kostkach niż bebechach. Kochałem swoje bebeszki, a ona miała ku nim jakieś dziwne pokusy. - Poza tym to tak się traktuje medyków w waszej drużynie? - zapytałem, bo jednak może warto było się wymiksować z tego układu. Myślałem, że medycy to rzecz święta, a nie rzecz do poniewierania. Znowu wskazywałem na nią paluchem. Ona najwyraźniej taka już była. ZŁOŚNICA. Może po prostu zazdrościła, że nie była w centrum mojego serduszka. Uśmiechnąłem się na tę myśl cwaniacko.
Poison Girl
– You're a poison and –
I know that is the truth
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Maya wygląda bardzo młodo i krucho. Jest niska, bo mierzy tylko 146 centymetrów i warzy niecałe 38 kilogramów. Dziewczyna ma niedowagę, bardzo mało je i jest to widać na pierwszy rzut oka. Jest drobnej budowy i dosłownie ginie w tłumie. Czasami można jej nie zauważyć. Kiedyś ubierała się w długie suknie i szaty czarodziejskie. Starała się zawsze biec za modą czarodziejską, ale wplatała w swoje stroje odrobinę chińskiej kultury, aby z pozoru dawać złudzenie osoby zagranicznej. W lipcu jak poznała Leo zaczęła nosić szerokie spodnie i duże swetry, pod które nakłada ładne, białe koszule lub po prostu koszulki lub koszule z krótkim rękawem jeśli jest cieplejszy dzień. Wokół niej unosi się woń jaśminu, paczuli, cytrusów, granatu – jest to olejek, który sama nauczyła się robić.

Maya Chang
#12
11.11.2023, 14:32  ✶  

Jej serce waliło tak szybko jak jeszcze nigdy w życiu. Naprawdę się go wystraszyła. Może jakby potrafiła czytać w myślach byłoby tego strachu mniej, ale póki co 2 zamiary tego dziwaka były dla niej niezrozumiałe. Jego zachowanie było nieprzewidywalne, ale Maya naprawdę nie lubiła takich sytuacji. Gdy usłyszała zbliżające się kroki zerknęła w tamtym kierunku, ale cały czas zachowywała czujność. Chciała się podnieść, gdy chłopak złapał za nos, ale jej ciotka była szybsza i bez trudu podniosła ją do pionu. Nim się schowała podniosła swoją różdżkę, a potem stanęła za starszą Changówną. Wycelowała w niego różdżkę jakby chciał jeszcze zrobić jakieś głupoty. Opuściła gardę, gdy tylko usłyszała, że ten zna Maeve. Spojrzała na nią marszcząc brwi zaskoczona. Chciała zaprzeczyć, że nie jest dzieckiem, ale wolała się nie odzywać, bo było to bez znaczenia w tym momencie. Nadal czuła stres pomieszany ze złością, że nie dała rady sobie z tym mężczyzną. Emocje te wychodziły na końcówki jej włosów i zmieniały też kolor prawego oka na odcień szarego błękitu.

Na słowa jej ciotki powstrzymała rozbawienie ściągając wargi w dziubek, aby nie parsknąć. Starała się zawsze zapamiętywać te ich słowa, teksty i przekleństwa, aby być lepszą w swoich pogróżkach. Być potężniejszą.

– Znacie się? – zapytała w końcu cicho, gdy kolor jej włosów wrócił do normalności. Zaczynała się uspokajać. Nerwy zaczynały odpuszczać. W końcu była z Maeve i razem na pewno sobie poradzą z tym psychopatą. Zignorowała komplement, który jednocześnie też obrażał jej ciotkę. Nie patrzyła na mężczyznę, raczej skupiła się na swojej cioci, bo Leo wywoływał u niej mieszane uczucia, a nie chciała go znowu kopać jeśli sytuacja była na razie opanowana. Jeśli jednak znowu zrobić coś głupiego to się nie powstrzyma i naprawdę dostanie po zębach.

W jej głowie pojawiła się myśl, że powinna ubierać się jak Maeve, a nie tak jak teraz. Obecny styl był wsparty kreatywnością Peppy – w szkole było to epickie, wygodne i odpowiednie, ale w świecie dorosłych zaczynała zauważać, że było cholernie niepraktyczne. Sytuacja, w którą wrzucił ją Leo pokazała, że takie sukienki były wręcz odrażające. Wygładziła jej materiał i ciężko westchnęła.

femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#13
13.11.2023, 23:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2023, 23:47 przez Maeve Chang.)  
Nie do końca wiedziała, co z gościem począć, bo nadal jeszcze nie wyczaiła, czy on debilem był od urodzenia, przez jakąś traumę z dzieciństwa, czy może po prostu świetnie takiego udawał. Wszystkie opcje możliwe, ale też nie miała odwagi dopytywać, bo jakby się zaczął przed nią otwierać emocjonalnie, to by pewnikiem zabiła najpierw jego, a potem siebie. Miała pewne przeczucia, ale nie chciała oceniać książki po okładce - ze wszystkich osób Mewa najlepiej wiedziała, jakie to potrafi być mylne.
Jeśli jednak nie udawał, to może zagalopowała się z przemocą, bo to jak kopanie szczeniaka. Nie chciała przyrównywać facetów do psów, bo futrzaści w przeciwieństwie do tych pierwszych przynajmniej potrafili być wierni, ale w oczach Leo zauważała ten sam poziom zrozumienia i refleksji nad sobą. Mianowicie znikomy, konsekwencje własnych czynów zdawały się być mu obce.
- Nie czuj się wyjątkowy, Sauriela też bym skopała, gdyby mi się do rodziny dobierał - oświadczyła, wymachując wyciągniętą różdżką jakby w ręce miała rózgę, a nie magiczne narzędzie. Nie czuła się winna, to jemu się ubzdurała jakaś przyjaźń między nimi, kiedy tak naprawdę byli co najwyżej kolegami z pracy. Przecież nie wciągnęła go do ekipy dlatego, że była jego fanką, a z polecenia Sauriela. Rookwood przyciągał samych dziwaków (tak, Stanley też się do tej kategorii wliczał; słyszeliście o główkach Borginów?).
- Nie obchodzi mnie czy jesteś medykiem, czy królową angielską. Jeszcze raz cię zobaczę w pobliżu Mai, to nigdy nie znajdą twojego ciała - zagroziła, choć zdecydowanie nie zabrzmiała tak strasznie, jakby chciała. Zerknęła przez ramię na siostrzenicę, która ewidentnie się stresowała całym zajściem co niemiara, bo jej włosy zmieniały kolory jak w kalejdoskopie. Poczuła potrzebę się zreflektować, poprawić swoją groźbę. - Wiesz co, nie - zaczęła znowu, odwracając głowę ponownie w kierunku O'Dwyera. - Będą znajdować kawałki twojego ciała rozsiane po całym Nokturnie przez co najmniej trzy miesiące. I przez dwa z nich wciąż będziesz żył! - Wykrzyczała w nerwach, tak dyrygując tą różdżką, że prawie sobie sama oko wybiła, ale w ostatniej chwili odsunęła głowę. Mewa tak groziła, ale dosłownie usłyszała z tyłu swojej czaszki cichy głos rozsądku mówiący nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz, gdyż obydwoje wiedzieli, że ona by z Leo za żadne skarby świata tyle nie wytrzymała. Groźba więc była bez pokrycia, bo na pewno tych dwóch miesięcy przy życiu by go nie utrzymała.
- Niestety - odpowiedziała siostrzenicy na jej nieśmiałe pytanie. No niestety się znali, ale Maeve wolałaby cofnąć czas. Leo był zwyczajnie zbyt wesoły, zbyt happy-go-lucky jak na jej gust. I zdecydowanie za dużo mówił, za często przekraczał przestrzeń osobistą. Może miał słabość do Azjatek? Coś musiało być na rzeczy. - Nic ci nie zrobił? - zapytała z troską w głosie, patrząc na młodą.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#14
14.11.2023, 23:14  ✶  
Ta Maeve to nienormalna świruska była, ale ją lubiłem. Swój do swego ciągnął, szczególnie kiedy uwielbiała na mnie wpadać. Nie miałem jej tego za złe, bo gdybym mógł to sam bym na siebie wpadał na każdym kroku. O matuchno kochana, i bym wyżłopywał w swoim towarzystwie podwójne porcje mleka, przybijałbym sobie wesołe piątki w powietrzu, a jak by mi się znudziło wszystko i potrzebowałbym drzemeczki, to bym się w kociej postaci przytulił do mojej drugiej kociej postaci, a ja już potrafię sobie wyobrazić, jakby mi wtedy cieplutko było, milutko. Po prostu hotel byłby pięciogwiazdkowy. Spróbowałbym takiego klimatu, ale chyba nie mogłem się rozłożyć na dwa Leosie czy może jednak istniały takie opcje? Ciekawe, co Maeve by powiedziała, gdyby stanęły przed nią dwie idealne kopie mnie. Pewnie zeszłaby na zawał, hihi. Albo by się zakichała na śmierć. Cóż, zawsze mogłem ją... REANIMOWAĆ.
- Powinnaś zmienić słownik gróźb, bo to się nie skleja - odparłem do niej, tak żeby jej przyjacielsko dokuczyć. Zacząłem się trochę otrzepywać z paprochów, bo się do mnie przyczepiły, kiedy postanowiłem robić te wywrotki na ziemię. Cóż, na plecach i tak tego nie zgarnę, więc ostatecznie machnąłem na to ręką. I tak byłem niemożliwie przystojny i urokliwy, czy to z czystym, czy nieco przykurzonym odzieniem.
- I skąd ta agresja... Nic jej nie zrobiłem! Ja nic złego nie robię, tylko się droczę, a jak się nie droczę, to sobie tak o rozmawiam, a jak nie rozmawiam, to na powrót się droczę. Ja krzywdy bym nie zrobił, chyba że by trzeba było, ale to już w ostateczności i naprawdę ogromnemu oprychowi, A W TY TO MOJE PRZYJACIÓŁKI JESTEŚCIE! Nie masz się co mnie bać, Maya, bo ja przyjaciel!!! - stwierdziłem tak pod koniec niemożliwie podniecony, bo z jednej Chang zrobiły mi się te dwie Chang i teraz znałem dwie Chang. Aż sobie tak tanecznie podrygałem w miejscu, choć celowały we mnie dwie piękności.
Tak, to ja to naprawdę byłem teraz nokturnowy gość. Znajomości jak ta lala, a ja mogłem im nawet polecić moją ulubioną, najlepsza pod słońcem mleczarnię.
- Przecież mnie znasz, Maeve... Ten raz z kichaniem był w niewiedzy, a poza tym... Gdybym chciał, to bym ci wskoczył na ramię i potycał ci nosek ogonem, ale tego nie robię. Powinnaś to docenić, a nie mówić mi o krojeniu mojego cudownego ciała. Wolałbym umrzeć niż oglądać jak tniesz mój tyłeczek - stwierdziłem naprawdę przerażony to wizją. Nawet bardziej się nad nią pochyliłem, zastanawiając się, czy Maeve naprawdę mogła być do tego zdolna. Wiecie, te nazwisko... Ono zobowiązywało, no nie? Może była niedoruchana, bo zjadła męża albo co. Może to jego tak rozrzuciła po całym Nokturnie? Może ta kostka, co sie ostatnio nią bawiłem jako kotem, to był jego paliczek???
Poison Girl
– You're a poison and –
I know that is the truth
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Maya wygląda bardzo młodo i krucho. Jest niska, bo mierzy tylko 146 centymetrów i warzy niecałe 38 kilogramów. Dziewczyna ma niedowagę, bardzo mało je i jest to widać na pierwszy rzut oka. Jest drobnej budowy i dosłownie ginie w tłumie. Czasami można jej nie zauważyć. Kiedyś ubierała się w długie suknie i szaty czarodziejskie. Starała się zawsze biec za modą czarodziejską, ale wplatała w swoje stroje odrobinę chińskiej kultury, aby z pozoru dawać złudzenie osoby zagranicznej. W lipcu jak poznała Leo zaczęła nosić szerokie spodnie i duże swetry, pod które nakłada ładne, białe koszule lub po prostu koszulki lub koszule z krótkim rękawem jeśli jest cieplejszy dzień. Wokół niej unosi się woń jaśminu, paczuli, cytrusów, granatu – jest to olejek, który sama nauczyła się robić.

Maya Chang
#15
19.11.2023, 20:11  ✶  

Maya uważnie przyglądała się dwójce ludzi. Jej ciocia świetnie sobie radziła z tym dziwakiem. Zdecydowanie lepiej niż ona sama i zazdrościła jej tej pewności siebie i tego, że wiedziała zawsze, co powiedzieć. Patrzyła na Leo z dosyć miesznymi uczuciami. Z jednej strony czuła lekką obawę, bo był zdrowo pieprznięty, ale z drugiej fascynację. Nigdy nie sądziła, że tacy ludzie jak on istnieli naprawdę. Była ciekawa, kto sprawił, że był debilem. Jak można się w taki sposób zachowywać i nie widzieć w tym nic dziwnego. Pocałował ją wbrew jej woli, zmacał, wciągnął na siebie, a ona była w tak ogromnym szoku, że nie wiedziała, co miała zrobić. Nawet po Desmondzie szybciej by wiedziała czego się spodziewać niż po Leo. On wydawał się być nieprzewidywalny i totalnie idiotyczny. Taka osoba jak on nie powinna myśleć. Słysząc jak ciotka mu grozi zasłoniła usta dłonią, aby nie wydać z siebie chichotu. Dłonia złapała jej koszulkę w końcu, aby już się tak mocno nie denerwowała i pokiwała do niej głową, że wszystko jest na swoim miejscu, bo w końcu ona tu była. Jej wzrok znowu wrócił do jej niedoszłego oprawcy. Gdy wspomniał o swoim tyłku Maya wytrzeszczyła szeroko oczy.

– Powinni cię zamknąć w kaftanie bezpieczeństwa – stwierdziła krótko i znowu spojrzała na swoją ciocię. – Chodźmy lepiej stąd – wzdrygnęła się nieznacznie przypominając sobie to jak chwile temu była zmuszona siedzieć na nim w niekomfortowej sytuacji. – Następnym razem nie będę miła i złamię ci ten nos doszczętnie – dodała jeszcze i objęła się ramionami. Jakoś nagle zimno się jej zrobiło. To chyba z powodu tych nerwów.

Uważała, że naprawdę była dla niego za miła. Delikatnie go obraziła i tylko raz uderzyła z głowy w nos. To było naprawdę miłe, nie? Chciała też pogadać z Maeve o nowych ubraniach, bo te jej nie nadawały się do życia na Nokturnie i Londyńskich ulicach.

femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#16
28.11.2023, 01:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.11.2023, 11:44 przez Maeve Chang.)  
Oby Leo nigdy nie obwieścił swoich marzeń o duplikacie na głos, oby. Jak Mewa usłyszy te bezeceństwa, to mu kręgosłup przemebluje zaraz po tym, jak się zrzyga na samą myśl. Ewentualnie na odwrót, najpierw zwymiotuje, a potem przejdzie do przemocy fizycznej.
Miała go za wybitnego dziwaka, wystarczyło. Nie musiał dołączać jeszcze zboczeń do swojego curriculum vitae.
- Jedyne, co się nie skleja, to twoja gęba - odpsykowała, choć już nieco spokojniej, bo na negatywne emocje wywołane całym zajściem zaczął opadać kurz. Wypuściła powietrze z ciężkością, przeczesała palcami włosy. Traciła już zwyczajnie siły przerobowe przez tego pajaca. Przecież nawet święty by z nim zgłupiał, a co dopiero taka Mewa.
Wysłuchała jego wywodu o nieagresji, co kilka słów posyłając spojrzenie siostrzenicy, jakby chciała się upewnić, że to nie halucynacje z nerwów i że Maya też słyszy to pierdolenie. Znowu westchnęła, podpierając się pod boki. Spojrzała na Leo wyczekująco; naprawdę marzyła, żeby skończył.
- Nie jesteśmy twoimi przyjaciółkami, a jeśli się pojawimy na twoim pogrzebie, to jedynie dlatego, że same będziemy zakopywać ciało. Więc się nie rozpędzaj z amorami, bo tylko umrzesz spocony - odparła, widząc to podniecenie, co się malowało nie tylko na twarzy O'Dwyera, ale również targało całym jego ciałem. Była przekonana, że jak tak dalej pójdzie, to mu żyłka w nosie z ekscytacji pęknie i nie tylko Mewę, ale i jego krew zaleje.
- Gościu, spotkaliśmy się raz. Raz! I to w interesach! Znam cię prawie tak dobrze, jak mojego ojca - wywróciła oczyma mówiąc to, nie mijając się wcale z prawdą. Bądź co bądź, o Leo teraz wiedziała już więcej niż o tym drugim, ale zasób wiedzy nadal był znikomy. Zwłaszcza jego na temat jej.
- Skoro wolałbyś umrzeć, to zrób to. Nie pozwól, aby twoje marzenia pozostały marzeniami. Maya, zwijamy się - obwieściła tuż po tym, gdy wygłosiła w kierunku Leo karykaturalną mowę motywującą. Zrobiła to jednak tak martwym i wyzutym z entuzjazmu tonem, że tylko głupi mógłby to wziąć za doping.
Złapała siostrzenicę za rękę i bez pożegnania się z absztyfikantem zaczęła ją ciągnąć w stronę domu. Robiła duże i szybkie kroki, bo chciała jak najszybciej się ewakuować z jego pola widzenia, przez co Maya mogła trochę nie nadążać, ale było to poświęcenie, na jakie była gotowa. Liczyła, że uciekną mu, zanim wpadnie na śledzenie ich.

Koniec sesji


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leo O'Dwyer (2494), Maeve Chang (1432), Maya Chang (1839)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa