Cześć większej fabuły wykopalisk.
To, co kryje się w zablokowanej części podziemi, do których wpadli wiosną, Alethea Crouch w niematerialnej formie odkryła już w nocy dziewiętnastego maja. Nie mogli jednak od razu ruszyć badać tajemnic tuneli. Po pierwsze – przecież oficjalnie nigdy jej tam nie było, a to co knuli z Cathalem i Nell przyciszonymi głosami w jednym z namiotów, nie miało trafić do żadnego z dokumentów. Po drugie – drogę należało odblokować. To zaś trzeba było zrobić ostrożnie, aby upewnić się, że nic nie zostanie zawalone ani uszkodzone.
Ostatecznie bezpieczne przejście udało się wytyczyć na początku czerwca.
Zeszli w dół, z budynku, należącego niegdyś zapewne do Augustusa Blackwooda, do jego podziemnej pracowni. Jeden z obrazów, które ją zdobiły, był jak zwykle pusty – chociaż Leta wiedziała, że nie było tak zawsze i że jeden z Blackwoodów wciąż składał tutaj niekiedy wizyty.
– Drzwi już udało się otworzyć, chroniła ich również zagadka numerologiczna, pułapkę na początku korytarza rozbrojono, w teorii więc nie powinniśmy natknąć się na żadne kolejne niespodzianki, ale musimy pozbyć się diabelskich sideł, które zagradzają ostatnie przejście, zanim pójdziemy dalej…
– Zostaw to mnie. Żadne diabelskie sidła nie mają ze mną szans. Już są martwe, mogą od razu same siebie udusić, zanim ja się do nich zbliżę – zapowiedziała Nell niemalże radośnie, grzebiąc po kieszeniach i upewniając się, że ma ze sobą wszystko, czego potrzebowała. Cathal zabierał ze sobą i ją, i Ginny, bo wiedział, że w środku są trupy – a obie panie ze swoim wykształceniem mogły najwięcej orzec.
– Od razu za nimi powinna być główna część podziemi. Na razie chcemy się tylko rozejrzeć – podjął Cathal, jakby w ogóle nie usłyszał tego, co mówiła Bagshot. Archeolog miał ze sobą plecak, z najpotrzebniejszym sprzętem, i ubrał się typowo do takiej wyprawy: w ciężkie buty, chroniące kostki, długie, materiałowe spodnie, kryjącą ciało koszulę. Jasne włosy były zmierzwione, trochę już za długie, i wymagające podcięcia, a twarz pokrywał mu zarost, świadczący o tym, że w ostatnich dniach nie znalazł czasu na golenie się. – Jeżeli ktokolwiek zauważy coś podejrzanego, wycofujemy się, nie ma pośpiechu. Patrząc po mapach miejsce, do którego idziemy, będzie dokładnie centralnym punktem wokół którego okrąg tworzą filary leżące w okolicach wioski. W środku prawdopodobnie będzie więc centrum całego układu. Jakieś pytania, zanim skierujemy się dalej?