• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Stonehenge [Litha 1972] Krąg ognisk

[Litha 1972] Krąg ognisk
Mistrz Dagur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dagur to mężczyzna obdarzony bardzo wysokim wzrostem (3 metry) i masywną budową ciała, przez co wyróżnia się na tle innych ludzi. Islandczyk ma rude, zwykle utrzymanie w nieładzie włosy, gęstą rudą brodę i zielone oczy. Ubiera się w wygodne, często mugolskie ubrania. Bardzo często można go zastać w narzuconym na codzienne ubrania skórzanym fartuchu i rękawicach ze smoczej skóry, wykorzystywanych podczas pracy w kuźni. Przez swój wzrost i budowę ciała może wywoływać mieszane uczucia u spotykanych na swojej drodze osób i może odstawać swoim zachowaniem od mieszkańców Anglii, jednak jest tak naprawdę serdecznym człowiekiem.

Dagur Nordgersim
#351
30.12.2023, 04:44  ✶  

Dagur doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że o interes należało dbać bez ustanku. Wykonane na czas zlecenia to stały dochód, zadowoleni klienci, którzy z pewnością do nich powrócą po kolejne wytwory ich rąk i w ten sposób budowało się na obczyźnie reputację doskonałych rzemieślników. Gwarantowało to stabilną, bezpieczną przyszłość oraz to, że fach ich przodków przetrwa. Nie zamierzał pozwolić na to, aby jego rodzina popadła w nędzę i aby dziedzictwo ich rodu przepadło w pomrokach dziejów. Jednocześnie uważał, że bogom należało należycie podziękować za wszystkie dary.

— Obyśmy tylko do tego czasu nie utracili przychylności naszych bogów. Może sami powinniśmy złożyć im odpowiednią ofiarę? W takim razie pod koniec wakacji. — Nie od dzisiaj wiadomo, że Dagur jest poganinem z dziada pradziada, wierzącym w cały panteon bogów swoich przodków. Dla uzyskania przychylności bóstw był gotów składać ofiary ze zwierząt, plonów albo wytworów swoich rąk. Opuszczenie ojczyzny i zamieszkanie na obczyźnie nie sprawi, że porzuci swoją wiarę. Koniec wakacji wydawał się być doskonałym momentem na powrót w rodzinne strony.

Czesanie się od święta nikomu nie przeszkadzało. Wymagało od niego pewnego nakładu pracy i posługiwania się przyzwoitym grzebieniem, którego zęby nie połamią się podczas bycia używanym przez niego. Znacznie gorzej byłoby gdyby mył się od święta zamiast codziennie - gdyby tak robił to już dawno żona by go wyrzuciła z domu, przedtem przestając go wpuszczać do małżeńskiego łoża. Dlatego po pracy w kuźni szedł porządnie się umyć.

— Może na kolejnych sabatach będą rozdawać hełmy. A jeśli nie to chociaż czapki... te odpowiednie byłyby na Yule. — Zawtórował śmiechem swojemu synowi. Noszony przez niego wianek z paproci pogłębiał jego dobre samopoczucie. Rozdawanie hełmów podczas sabatu nie miałoby wiele sensu, aczkolwiek może dla nich stanowiło szansę na zaopatrzenie świętujących w tego rodzaju nakrycie głowy. Porządna czapka też nie byłaby zła. W okresie zimowym nosił taką z futra norek.

— Może jeszcze znajdziecie okazję do tego aby spędzić ze sobą chwilę. Jeśli nie to spotkacie się po sabacie. — Zapewnił swojego syna, poklepując go po ramieniu. — Po powrocie z sabatu sam będę chciał z tobą porozmawiać. — Zapowiedział swojemu synowi od razu, na wypadek gdyby jego pierworodny zdecydował się wrócić do domu znacznie później od niego. Jako ojciec poczuwał się w obowiązku aby subtelnie zachęcić Hjalmara do śmielszych działań względem Pandory, oczywiście zgodnie z obowiązującą w ich rodzinie tradycją. Z ojcem swojej przyszłej synowej będzie w stanie sobie poradzić, jeśli zaistnieje potrzeba jego interwencji.

— Niech poleje się piwo! — Dagura nie trzeba było długo namawiać. Podążył wraz z synem wskazaną przez niego drogą. Rozglądał się w poszukiwaniu stoiska sprzedającego alkohole. Gdy już go znaleźli to poprosił o dwa piwa dla siebie i syna. Przed uiszczeniem zapłaty wyciągnął ku właścicielowi stoiska odpięty od pasa róg, czym wprawił go w szczere zdumienie.

— Teraz możemy spojrzeć w płomienie. — Odebrawszy swój róg, teraz wypełniony po same brzegi pieniącym się, chłodnym piwem, którego zdążył już posmakować, wskazał palcem w stronę ognisk. Zaczął się kierować w ich stronę, licząc na to że w płomieniach dojrzy dobrą wróżbę.


!płomienie
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#352
30.12.2023, 04:44  ✶  

Dagur Nordgersim


Kiedy tylko spojrzałeś w ogień, płomienie buchnęły w górę. Z początkowego chaosu wyłonił się rydwan ciągnięty przez dwa konie. Przez twoją głowę przemknęła myśl o podróży; dokąd chcesz się udać? Jakie wspaniałości zobaczyć? Co ze sobą przywieźć? Kogo zabrać?
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#353
30.12.2023, 19:56  ✶  

Udało się im zdobyć średniego pluszaka. Zadowolenie na twarzy rudowłosej dziewczyny nie było powalające, ale nie można też mówić o tym, że nie była szczęśliwa. Miała maskotkę, miała obok Felixa i zobaczyła sporo różnych rzeczy w tym miejscu. A! I nie zamieniła się w niekontrolowany sposób w jakąś dziką bestię, która rozszarpałaby zebranych. Misia trzymała w lewej ręce, a prawą ściskała Felixa idąc w jakieś bardziej zaciszne miejsce.

– Dzięki za misia. Chyba możemy wracać, co? Zrobię nam coś do jedzenia i będziesz mógł poczytać mi jakąś książkę. Jak masz ochotę możemy sobie zrobić u mnie nocowanko! – wyszczerzyła się szeroko uważając, że to będzie idealny pomysł na spędzenie reszty tego wieczoru. W końcu z Felixem najlepiej spędzało się dni. – Albo może będzie jakaś imprezka? – zapytała zamyślona kierując się w stronę punktu z siecią fiuu, aby móc dostać się do ich domu.


wraz z Felixem Bellem
Postacie opuszczają sesję
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#354
31.12.2023, 16:21  ✶  

Nie drążyła tematu przyjaciół Ulka, którzy ulotnili się wraz z jej pojawieniem się. W odpowiedzi posłała mu jedynie delikatny, nieco powątpiewały uśmiech, jakby nieszczególnie wierzyła w jego słowa. A później? Później je uwaga całkowicie skupiła się na czymś innym, jakby kompletnie zapominając o tym, że przed chwilą miała wyrzuty sama do siebie, że pozbawiła Rookwooda towarzystwa, z którym przybył na Lithę. Zdolność skupienia uwagi godna Goldena, nic z na to nie można poradzić.

Stając na palcach, podmieniła wianki. Ostrożnie, co by nie popsuć skrupulatnie ułożonych włosów mężczyzny; znała go już na tyle by wiedzieć, że takie rzeczy potrafią zepsuć mu nastój oraz sprawić, że nie będzie w stanie skupić się na czymkolwiek innym. Dziwactwo? Niekoniecznie. Ot, jedna z cech, na którą trzeba zwracać uwagę. Tak jak jej lubienie malin, te dwie rzeczy stały na tym samym poziomie. Zupełnie odruchowo poprawiła jeden z ciemnych kosmyków, które zmieniły swoje położenie w trakcie zakładania wianka; wyglądało na to, że jej dłoń zdążyła zareagować szybciej od głowy, która najpewniej powstrzymałaby ją przed takimi gestami - Mówiłam, że będzie Ci pasować - dodała, wyraźnie zadowolona z siebie i z tego, że jej teoria się sprawdziła. Uśmiech Ulka, choć raczej nieporadny i tak rzadko goszczący na jego twarzy, zdecydowanie okazał się być zaraźliwy; jej twarz również rozświetlił uśmiech, być może nawet największy na jaki zdołała się zdobyć ostatnimi czasy.

Jej wzrok utkwił się w mężczyźnie, jakby przyswajała to, co właśnie jej powiedział. Musiałaby być głupsza niż była, żeby nie wiedzieć o co mu chodziło. Wzięła głębszy wdech. Dlaczego to mówił? Zwłaszcza, że to on był tą stroną, która urwała kontakt? - Wiesz, że mogłeś mnie wtedy zaprosić, prawda? - zapytała, biorąc głębszy wdech - I wiesz, że bym Ci nie odmówiła - słowa same wypłynęły z jej ust, nie dała rady ich powstrzymać. Silniejsza od niej była również próba odczytania jego aury. Próbowała zrozumieć pewne, zupełnie niezrozumiałe dla niej kwestie. Co sprawiło, że tego felernego lata ich relacja zboczyła z drogi, którą podążała odkąd tylko pamiętała? Jej spojrzenie zatrzymało się na dłoni, tej za którą ciągle go trzymała. Nie spodziewała się dostrzec nici, starała się unikać korzystania z nich od wydarzeń w szpitalu, które sprawiły że zdolnością widzenia powiązań zraniła bliskich sobie ludzi. I dostrzegła coś, czego nigdy, przenigdy nie spodziewała się dostrzec.Róż i czerwień. Ludzie potrafili kłamać, słowami i czynami. Nici nigdy nie kłamały. Zamarła w bezruchu, jakby właśnie przyswajała sobie to, co udało jej się dostrzec. Wydawało jej się. Musiało jej się wydawać. Zamrugała, ponownie zerkając w stronę dłoni przekonana, że jej się przewidziało. Te jednak uparcie nie zmieniały koloru; a nici, które kierowały się z jej strony swoim kolorem właściwie wtapiały się w te, które podążały ze strony Rookwooda.

Jej letarg przerwało pojawienie się szeptuchy; zaskoczona niemal podskoczyła, odruchowo zaciskając dłoń na dłoni Ulyssesa nieco mocniej. W przeciwieństwie do jej przyjaciółki Nory, obecność kobiety nie paraliżowała jej strachem. Wzięła głębszy wdech, przyswajając sobie to, co widziała w płomieniach, kolor nici oraz słowa Szeptuchy. Dlaczego to wszystko tak bardzo składało się w jedną całość, której wcześniej z uporem starała się nie dostrzegać?
- Tak jak wtedy, tuż po Beltane - odezwała się; jej gardło było suche, chyba z nadmiaru emocji. Posłała mu lekki uśmiech -... prawda? - dodała. Powinna powiedzieć to, co powinno zostać wypowiedziane? Wiedział o tym, że ona wie? Czy sabat i tłum ludzi jaki ich otaczał był odpowiednim do tego miejscem? - To... zgarniamy coś do picia? - i ulatniamy się stąd?



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#355
31.12.2023, 17:05  ✶  

Vespera została nauczona powściągliwości, uważności i dystansu. Jej problemy nie były istotne, jej histeria musiała być natychmiast stonowana i zbagatelizowana. Miała na swoich barkach miłość własnego ojca, ale to wcale nie było nic, co ulżyłoby w jej życiu, ponieważ wrzucało w nia poczucie odpowiedzialności i tego, aby być idealniejszą. Perfekcja w każdym ruchu, perfekcja w całym jej otoczeniu. Jej otoczenie musiało być sterylnie idealne, nawet kwiaty w domu Perseusa musiały być podlane odpowiednią ilością wody, musiały mieć perfekcyjny dostęp do wody, a jej emocje musiały być doskonale wywarzone. Black wprowadził w jej życie dziwny chaos i niezrozumienie wobec tego, co jej chciał dać, okazać i przekazać. Jego namiętność była inna, dziwna, niezrozumiała, ale cholernie przez nią pożądana.

Nie zdążyła odpowiedzieć Perseusowi, bo poczuła na ramieniu dłoń. Odwróciła się do wieszczki i zamarła. Chciała się odsunąć od niej, pójść w swoim kierunku, ale nie mogła. Wpatrywała się w nią beznamiętnie czując jak w jej sercu narasta obawa przed tym, co kobieta mówiła. Chwilę temu martwiła się tym, że będzie matką. Czyżby chodziło… nie. Nie chciała tego przyjść do głowy, jeśli o tym nie będzie myśleć to wszystko nie będzie prawdą! Gdy kobieta odeszła jej spojrzenie padło na Perseusa. Jej oczy wręcz wyrażały jedną myśl; o co jej chodziło? Nie zadała jednak tego pytania na głos tylko skinęła głową na słowa swojego narzeczonego.

– Tak, już się ściemnia. Lepiej pójść do domu – odparła i oboje udali się w odpowiednim kierunku.


Razem z Perseusem
Postacie opuszczają sesję
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#356
31.12.2023, 17:09  ✶  

Stare tradycje odchodziły w niepamięć. Ludzie zaczynali coraz bardziej żyć z tym co akurat im oferowany i nie było w tym nic złego, wszak globalizacja postępowała - każdy miał wybór odnośnie tego w co chce wierzyć, jak chce wierzyć czy jak oddawać należy hołd wraz z szacunkiem. Idealnym przykładem była chociażby miejscowość z której pochodzili - tam już dawno nastąpił podział między rodzinami, które kontynuowały starą szkołę sabatów, a tymi które tego nie robiły.

- Obawiam się, że nie... i może lepiej, aby tego nie robili? Jeszcze coś przekręcą w tej tradycji... Dodadzą jakieś rogi, których przecież nie było bo były bardzo nie wygodne? - poprawił się od razu w kwestii hełmów. Hjalmar znał się przecież na ludziach i wiedział, że część społeczeństwa, dla pieniędzy, zrobi wszystko. Nie było tam przebacz. Nie było niczego, co by mogło ich powstrzymać w takim działaniu. Ale czy było w tym coś złego? Jeżeli nie krzywdzili innych to przecież nie było tak źle.

- Może, może. Kto wie... - odparł trochę tajemniczo, aby unieść zdziwioną brew na słowa ojca. Będę chciał z tobą porozmawiać? To było podejrzane? Mieszkali przecież razem. Pracowali razem. Mogli porozmawiać w każdym momencie i nie potrzebowali specjalnych zaproszeń w żadnym momencie... Wystarczy przyjść i zacząć mówić? Z drugiej strony czasu Durmstrangu już minęły, więc na pewno Dagurowi nie chodziło o jego oceny czy zachowanie. W kuźni raczej też wszystko dobrze robił, więc to nie mogło być tą sprawą. No chyba, że jednak było coś źle. Coś co go denerwowało, a do tej pory nie powiedział swojemu synowi... Ale o tym dopiero miał się dowiedzieć według słów starszego z Nordergismów.

- W końcu co to za święto bez toastu - wtórował, a następnie odebrał swój trunek. Upił zaraz łyk, przecierając twarz z piany - Całkiem niezłe. Dużo smaczniejsze, niż te, które można dostać w pubach w Londynie - przyznał - Oczywiście daleko im do tego co robił dziadek... Ahh... To dopiero było smaczne - rozmarzył się, gładząc dłonią po brodzie. Nie mogli przecież, aż tak marudzić na wszystko w tej Anglii. Wiadomo - w domu najlepiej... ale teraz, jakby nie patrzeć... to był ich nowy dom.

- Przecież my w ogień patrzymy cały czas ojcze... - zażartował odrobinę ale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. To była Litha - święto i należało postępować zgodnie z tradycjami, więc i Hjalmar spojrzał w kierunku płomieni. I podobnie jak ojciec - liczył na dobrą wróżbę albo chociaż nie niegatywną.


!płomienie
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#357
31.12.2023, 17:09  ✶  

Hjalmar Nordgersim


Ogień ukazał ci złocisty stos galeonów w bankowej skrytce; zwiastun prędkiego wzbogacenia się. Twoją głowę zaczynają zaprzątać myśli o tym, jak korzystnie zainwestować swój majątek lub jakich przedsięwzięć się podjąć, aby otrzymać w pracy podwyżkę. A może to pora, by wziąć udział w loterii?
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#358
31.12.2023, 17:23  ✶  

Gdybyś wiedziała, że denerwuje go zmiana twojego nazwiska uśmiechnęłabyś się złośliwie, cynicznie i prowokacyjnie, ponieważ o to ci chodziło. Chciałaś, aby był zły, że zmieniłaś nazwisko, aby czuł się ukarany, że cię porzucił. Chciałaś mu dać też myśl, że może nie byłaś mu wierna przez te dwa lata, aby był jeszcze bardziej ukarany, zraniony wręcz, że cię porzucił. Płonęłabyś naturalną wściekłością, ale czułabyś satysfakcję, że go to ugodziło. Byłaś podła, byłaś wściekła i chciałaś go karać tak długo, aż nie poczujesz spokoju w swoim sercu.

Cichy pomruk wydostał się spomiędzy twoich warg, gdy cię pocałował, więc z przyjemnością odwzajemniłaś pocałunek. Czułaś się dziwnie zadowolona pojawiając się tutaj. Chciałaś zasiać jakiś chaos, chciałaś coś zniszczyć, komuś nadepnąć na odcisk, zniszczyć dzisiaj komuś humor, ale nie mogłaś się na tym skupić, bo był przy tobie ten, którego kochałaś na zabój. Tak, ta miłość nie była zdrowa, wręcz była niepoprawna, ale tobie to nie przeszkadzało, bo ty cała byłaś nieodpowiednio podła.

Twoje granatowe oczy ściemniały, gdy zaczął obiecywać, że cię już nie zostawi, że już na zawsze tu będzie, że będzie twój. Spojrzałaś na niego zagadkowo, z delikatną nieufnością. Nie mogłaś w końcu okazać mu pełnego zaufania do jego słów, bo cię porzucił, a ludzie lubią popełniać te same błędy. Hades mimo boskiego imienia był człowiekiem i musiał ci udowodnić, że jednak nie będzie się już tak zachowywał, że zwróci sobie boskość, którą mu nadałaś.

– Udowodnij, bo czynów nie naprawisz słowami – ugryzłaś jego palec, ale zaraz odepchnęłaś go lekko, założyłaś ręce na piersiach i spojrzałaś na niego wyzywająco, a on potem złagodził twoje spojrzenie, gdy tylko przerzucił cię przez ramię. W ostatniej sekundzie złapałaś swój wianek, aby nie upadł na ziemię. Zdjęłaś go jednak z głowy i cicho jęknęłaś z niezadowolenia. – Możesz mnie puścić? – zapytałaś wbijając mu mocno paznokcie w jego plecy. Były one długie i ostro spiłowane, więc ból powinien poczuć. Popatrzyłaś na tych wszystkich żałosnych ludzi, którzy spojrzeli na was w dziwny sposób. Miałaś ochotę ich wszystkich spalić. – Chodźmy do ognisk – oparłaś podbródek na dłoni wbijając mu łokieć gdzieś w okolicach kręgosłupa.

Mistrz Dagur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dagur to mężczyzna obdarzony bardzo wysokim wzrostem (3 metry) i masywną budową ciała, przez co wyróżnia się na tle innych ludzi. Islandczyk ma rude, zwykle utrzymanie w nieładzie włosy, gęstą rudą brodę i zielone oczy. Ubiera się w wygodne, często mugolskie ubrania. Bardzo często można go zastać w narzuconym na codzienne ubrania skórzanym fartuchu i rękawicach ze smoczej skóry, wykorzystywanych podczas pracy w kuźni. Przez swój wzrost i budowę ciała może wywoływać mieszane uczucia u spotykanych na swojej drodze osób i może odstawać swoim zachowaniem od mieszkańców Anglii, jednak jest tak naprawdę serdecznym człowiekiem.

Dagur Nordgersim
#359
31.12.2023, 18:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.12.2023, 18:55 przez Dagur Nordgersim.)  

Dagura zarazem cieszyło to, że tu na obczyźnie angielscy czarodzieje obchodzili sabaty, które nie różniły się tak bardzo od tych odbywających się w ich stronach. Biesiadowali jak równy z równym, oddawali cześć bogom, handlarze wystawiali swoje towary. Z tymi, którzy odrzucili tradycję, starał się utrzymywać kontakt. Głupotą było zaprzepaścić lata przyjaznych stosunków z całymi rodzinami przez odmienny stosunek do tradycji.

— Hełm z rogami? Ależ wymyślił, synu. Niewygodne to tam pół biedy. Taki hełm nie nadawałby się do noszenia podczas walki. Tego typu element osłabiłby tylko konstrukcję hełmu, a poza tym przeciwnik mógłby za nie chwycić. — Dagur roześmiał się wesoło na cały głos. Jak tylko przestał się śmiać to postanowił wygłosić swoją fachową opinię, którą mógł poszczycić się tak wykwalifikowany rzemieślnik jak on. Gdyby ktoś zgłosił się do niego ze zleceniem wykonania hełmu z rogami to sam Odyn mu świadkiem że odmówiłby wykonania tego rodzaju zamówienia. Powiada się że klient - nasz pan, płaci to wymaga, ale jego rolą jako mistrza rzemiosła jest wykonanie przedmiotu najwyżej jakości. To on powinien wiedzieć, co dla jego klienta jest dobre.

Dagur wychodził z założenia, że nadchodził taki czas kiedy ojciec z synem muszą zasiąść razem w salonie i porozmawiać jak mężczyzna z mężczyzną o kobietach. Jego zdaniem nadszedł taki właśnie moment. Tej jedynej nieraz szukało się przez całe życie, nie mając gwarancji takowej znalezienia. Kiedy znalazło się taką właśnie kobietę nie powinno się zwlekać. Nie chciał aby jego syn obudził się któregoś dnia, dowiadując się że Pandora została zaręczona z innym mężczyzną albo nawet wyszła za innego czarodzieja, którego wybrali dla niej rodzice. Z tego co się dowiedział to w czystokrwistych angielskich rodzinach aranżowanie małżeństw było powszechne. Dla niego status krwi nie miał znaczenia. Nie zamierzał zaaranżować żadnego małżeństwa dla swoich dzieci. Jedynie mógł je wspierać, licząc że osoba, którą pokochają, okaże się dla nich odpowiednia. Mógł też odprawić każdą osobą, która mu się nie spodoba. Zwłaszcza w przypadku jego kochanych córeczek.

— Czuć, że karczmarz zna się na swojej robocie. O wiele smaczniejsze. — Tym razem to on przyznał swojemu synowi rację co do piwa.  Dagur uważał, że sprzedawane piwo w londyńskich pubach było rozwodnione, pozbawione smaku i charakteru. — A to, które ja warzę, nie jest smaczne? Uczyłem się od mistrza. — Postanowił podroczyć się z synem, bezbłędnie udając oburzenie. Gdyby nie wesołość w oczach i błąkający się mu na ustach radosny uśmiech to można było uznać, że oburzył się na poważnie. Upił raz jeszcze potężny łyk trunku ze swojego rogu, samemu ocierając usta wierzchem potężnej dłoni.

— Patrzymy, ale tylko dzisiaj możemy w płomieniach dojrzeć coś więcej, niż spalające się bryłki węgla. — O tym, że ten żart przypadł mu do gustu świadczyło, że znowu się roześmiał. Zdecydowanie powinni uczynić zadość tradycji.

— To co zobaczyłem w płomieniach utwierdziło mnie w przekonaniu, że naprawdę powinniśmy wyruszyć do naszej ojczyzny... i to może nawet wcześniej, niż pod koniec lata. — Zwrócił się do swojego pierworodnego. W buchających w górę płomieniach ujrzał ciągnięty przez dwa konie rydwan. Dokąd chciałby się udać? Na ojcowiznę i to z całą swoją rodziną. Nie zapytał Hjalmara o to, co on ujrzał w płomieniach. Jeśli będzie chciał mu powiedzieć to mu powie.

Niedługo potem odeszli od ognisk, kierując się dalej przed siebie. Górujący ponad tłumem świętujących Dagur dostrzegł stoiska cieszące się ogromną uwagą dorosłych i dzieci. Wskazał jedno z nich synowi, zachęcając go do tego aby podeszli bliżej i zobaczyli o co chodzi.

— Potrzymaj mi piwo, synu. Spróbuję wygrać tę największą. Potem twoja kolej, Pandorze z pewnością spodoba się wybrana przez ciebie maskotka. — Powiedział do Hjalmara, wyciągając ku niemu swój róg. Zamierzał go odebrać po oddaniu trzech strzałów. — Jak mam strzelać z tej procy to musisz ją powiększyć. — Polecił właścicielowi stoiska, który sięgnął po swoją różdżkę i powiększył dla niego ten przedmiot oraz pociski. Dagur pewnie ją chwycił w lewą dłoń, nakładając uprzednio każdy z pocisków. Oddawał raz za razem trzy strzały. Jeśli uda mu się trafić w ruchomą tarczę to jak nic pojawi się w niej spore wgłębienie, o ile w ogóle nie spadnie. Przewyższał siłą większość ludzi.


Rzucam 3k100 na AF na strzelanie z procy
Rzut PO 1d100 - 12
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 58
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana
Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#360
31.12.2023, 19:22  ✶  
Hehe. Moja Persephonka od razu nabrała charakteru i pazurków, kiedy postanowiłem jej podokuczać. Właśnie tego oczekiwałem, więc się dumnie wyprostowałem z nią na swoim ramieniu. Trochę też grałem pewnego siebie, bo za Chiny Ludowe nie wiedziałem, w jaki sposób mogłem czynami wynagrodzić jej to, że mnie nie było, a na dodatek udowodnić, że już na zawsze przy niej zostanę, kiedy tak naprawdę nie zostanę, bo już niebawem zapowiadały mi się zmiany - trzy różne czy tam dwie, właściwie nie wiedziałem, w jakim systemie będę pracował, ale będę żółtodziobem z BUMu, więc zapewne miało mi to dostarczyć wielu mniej i bardziej ciekawych sytuacji. Jednocześnie nie mogłem się doczekać, a z tej drugiej strony to się zastanawiałem, co za zjebany pomysł miałem i dlaczego akurat ten postanowiłem zrealizować. Hehe, nie pierwszy i nie ostatni raz, a musiałem przyznać, że nie na każdym źle wychodziłem. Chociażby na tym porwaniu Persephonki to wyszedłem wybitnie genialnie. Żaden pisarz by nie wpadł na podobną historię, więc może kiedyś powinienem ją opisać...? Dawno nie tworzyłem żadnej książki, więc może czas był na rozpoczęcie kolejnych tortur?
Te jej pazury to jakieś seksowne diabelstwo było, ale chyba jednak wolałem by mi te plecy orała. Kiedy się wyszaleje, będzie łatwiejsza w obyciu - pomyślałem sobie, uśmiechając się ponownie złośliwie, czego na szczęście ani nie słyszała, ani nie widziała.
- Możesz mnie podrapać trochę niżej...? Tam mnie tak uciążliwie swędzi. Sięgniesz??? - zapytałem ją, ale tylko dla tego dokuczania, dla głupiego śmiechu, który mi zaraz rozbrzmiał w niebogłosy. W dupie miałem tych ludzi wokół. Na dobrą sprawę, to ja mogłem kogoś zaraz kopnąć całkowitym przypadkiem z obcasa Persephony, bo przecież taki dryblas i taka szamocząca się dziewoja, to wcale nie musiał być duet idealny, tylko jakiś kosmiczny chaos, co to zaraz tu więcej garnuszków całkowitymi przypadkami strąci niż przez umyślnie działanie. Szczególnie w tych, pożal się Matko, grach o pluszowe misiaki, gdzie to wszystko pic na wodę był, a te wygrane tak nierealne, że... Ale zresztą ta nagroda wołała o pomstę do nieba.
Ale, halo, już prawie łapałem kiełbasę między zęby swoją wyobraźnią, a mnie tu Persephonka kierowała w inne odmęty imprezy. JEDNAKŻE ja grzeczny chłopak byłem, więc obróciłem się gwałtownie, niestety albo stety nikogo nie zwalając z nóg swoim urokiem osobistym ani butem Persephony. Po prostu miałem w sobie wciąż za dużo ogłady, za dużo analitycznych myśli i tę talię... Och, miałem taką postawę, że nie jedna primadonna by depresji dostała, tak sądzę.
- Ale jak w ogniskach zobaczę wilka złego, to mnie tulisz do snu - zawyrokowałem, robiąc drobny skok - przy tym też nieprzyjemnie majtając Persephonką, ale na pewno to lubiła, kiedy jej się mdło robiło - przez jakiś drewniany stołek i odstawiłem ją tuż przed samym ogniskiem. Kawałek dalej, a skończyłaby jak jeden z tych drew, co to się wesoło paliły. Ująłem ją za dłoń i, cóż, spojrzałem w swą przyszłość.

!płomienie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (1120), Albert Rookwood (696), Augustus Rookwood (2810), Avelina Paxton (3045), Bard Beedle (6609), Bellatrix Black (3151), Cain Bletchley (3608), Cameron Lupin (3477), Cathal Shafiq (2156), Chester Rookwood (6159), Dagur Nordgersim (2254), Danielle Longbottom (2092), Diana Mulciber (903), Dora Crawford (653), Effimery Trelawney (1513), Esmé Rowle (2737), Felix Bell (2190), Florence Bulstrode (1533), Garrick Ollivander (1124), Geraldine Greengrass-Yaxley (1530), Hades McKinnon (1333), Heather Wood (3440), Hjalmar Nordgersim (1586), Imogen Rookwood (2430), Laurence Selwyn (1299), Leon Bletchley (3764), Leta Crouch (1908), Leviathan Rowle (2538), Logan Nott (1066), Loretta Lestrange (319), Lorraine Malfoy (2159), Lucky Luke (1576), Maeve Chang (770), Murtagh Macmillan (1521), Nora Figg (1215), Olivia Quirke (3141), Pan Losu (3305), Patrick Steward (2028), Persephona Degenhardt (1148), Perseus Black (2174), Philip Nott (1719), Rodolphus Lestrange (3249), Rowena Ravenclaw (3400), Sarah Macmillan (2426), Sebastian Macmillan (1917), Septima Ollivander (1456), The Beast (2492), The Edge (4017), The Lightbringer (2211), The Little Fox (2288), The Overseer (2453), The Tempest (416), Theon Travers (2021), Ulysses Rookwood (2884), Vespera Rookwood (2251), Vincent Prewett (1652)


Strony (38): « Wstecz 1 … 34 35 36 37 38 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa