• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[07.06.72] Wspomnienia Blackwooda

[07.06.72] Wspomnienia Blackwooda
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
22.01.2024, 11:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2024, 22:39 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono w Piszę, więc jestem, Król bankietów - Guinevere McGonagall.

Fiolki znalezione w mechanizmie ponad wszelką wątpliwość zawierały wspomnienia. Mimo tego, jak dobrze je zabezpieczono, jeden z pojemniczków uległ uszkodzeniu i srebrzyste nici wspomnień zupełnie z niego umknęły. W dwóch innych - klarowność barw nie zdawała się odpowiednia, co wskazywało na to, że albo doszło do jakiegoś drobniejszego wycieku, albo od początku umieszczone w nich obrazy i dźwięki były zmanipulowane. Dwa jednak wyglądały na nienaruszone.
W pracowni znaleźli wcześniej myślodsiewnię, ta jednak była traktowana jako zabytek, zresztą dopiero sprawdzano, czy byłaby w stanie poprawnie pokazać wspomnienia. Pozostawało więc postarać się o wypożyczenie innej - na całe szczęście Nell Bagshot wywodziła się z rodziny, która słynęła jako twórcy myślodsiewni, odpowiednie narzędzie więc dość szybko udało się załatwić.
Wspomnienia.
Łatwo było odgadnąć, że należą jeśli nie do Augustusa Blackwooda, to do jednego z jego przodków. Nie bez powodu znalazły się w pracowni i nie bez powodu tak starannie je zabezpieczono. Cathal rzadko ulegał gwałtownym emocjom, ale to znalezisko wywoływało w nim ekscytację – od zniszczenia wioski, jak obecnie szacowali, minęło od ośmiuset do dziewięciuset lat. Zazwyczaj wiedzę o tych czasach mozolnie wydobywano na podstawie analiz przedmiotów, budynków, kości, a jeśli miało się szczęście – także zapisków. Niekiedy mogli próbować przywoływać duchy, ale tak stare byty nie zawsze dało się odnaleźć w Limbo, a nawet gdy to się udawało - niekoniecznie chciały współpracować, nie wspominając już o barierach w komunikacji.
Znalezienie konkretnie wspomnień, nawet jeżeli mogły być nie do końca wiarygodne, było jak wygrana na loterii.
Mieli się im przyjrzeć w posiadłości Shafiqów przy Horyzontalnej – ot na wszelki wypadek. Były to nieco bardziej „kontrolowane” warunki niż w namiotach rozstawionych w pobliżu wioski.
– Są stare. Nie jest wykluczone, że nie uda się ich zebrać z powrotem po obejrzeniu – powiedział Shafiq, obracając ostrożnie buteleczkę w dłoni. – Trzeba więc zwrócić uwagę na wszystkie szczegóły.
Jego pamięć, absolutna wręcz, była tutaj nieoceniona. Coś jednak mogło umknąć jego uwadze, gdy zbytnio skupi się na jakimś szczególe – i między innymi dlatego nie chciał oglądać tych wspomnień w pojedynkę. Istniała możliwość, że mają tylko jedną szansę.
– Gotowe na wycieczkę w przeszłość? – spytał, zerkając krótko na kobiety, zanim odkorkował pierwszą fiolkę i przelał jej zawartość do myślodsiewni…
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
22.01.2024, 15:37  ✶  

Od momentu, w którym z Pandorą dostały się do środka dziwacznego mechanizmu, była ciekawa tego, co dokładnie zawierają fiołki. To znaczy mechanizm rozbroiła Pandora, a Guinevere ubezpieczała ją na wypadek, gdyby zaczęło się dziać coś dziwnego i trzeba by było ratować palce, dłonie, albo co gorsza życie Prewettówny. Łatwo było też odgadnąć co znajdowało się w fiolkach – bo jeśli nie jakieś dziwne eliksiry, które już dawno straciły swoją ważność, to wspomnienia. Pytanie tylko… co w sobie zawierały? Tak stare świadectwa czyjegoś życia, myśli, obrazy – być może nie było na tych wykopaliskach niczego cenniejszego. No i wiele zależało też od tego, czyje dokładnie były to wspomnienia? Jedno miała w głowie, wspomnienie, ostrzeżenie, obrazy, słowa, szepty, zapachy – Cassandry Blackwood, w sumie nie wiadomo kogo dokładnie. Córki, żony, siostry, matki, kuzynki Augustusa? Ale takie fiołki to było coś zupełnie innego. I mieli prawdziwe szczęście, że Nell mogła im zorganizować myślodsiewnię, tak cenny przedmiot… Ginevra była ciekawa tego doświadczenia jak i samej myślodsiewni, bo w Egipcie zupełnie inaczej radzono sobie z tego typu sprawami.

No i ciekawa była również samych wspomnień. Tych być może zmodyfikowanych właściwie też – bo często w takich przypadkach skupiano się na słowach, czynach, a nie na otoczeniu, które nadal mogło zostać zupełnie nienaruszone. Myśli i wspomnienia to była prawdziwie fascynująca materia.

Sama posiadłość na Horyzontalnej, też ją fascynowała, może trochę mniej od myślodsiewni i wspomnień, ale i tak McGonagall rozglądała się ciekawie po wnętrzu, nie będąc ani trochę speszona miejscem, w którym się znaleźli, zaś w pomieszczeniu, w którym umieszczono myslodsiewnię bardzo szybko straciła zainteresowanie czymkolwiek innym prócz tej dziwacznej misy.

- Jak to dokładnie działa? Ta myślodsiewnia? W Egipcie nie mamy takich urządzeń – zapytała krótko, bo być może to było coś powszechnego w Anglii, ale nie w Afryce. Poza tym oczywiście, że była przygotowana. Wyciągnęła z torebki zwój papieru i pióro, odłożyła to wszystko na jeden ze stolików, by mieć do tego dostęp jak tylko skończą i zacząć zapisywać wszystko, co pamięta, póki wszystko było na świeżo.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#3
24.01.2024, 00:48  ✶  
Wspomnienia. Jak często można było mieć wgląd w naprawdę dawną przeszłość? Ale taki dosłownie naoczny wgląd, nie wywnioskowany na podstawie znalezisk, źródeł wszelkiej maści, tylko… no, prawie jak podróż w czasie, tylko że nie raptem parę obrotów zmieniacza czasu, a całe lata. Dziesiątki. Stulecia.
  No właśnie.
  Nic więc dziwnego, że była podekscytowana. I to bardzo. Na wszystkie świętości tego świata; chyba w najśmielszych nawet marzeniach myśl o zanurzeniu się w tak odległą przeszłość nie skrystalizowała się na poważnie. Nawet jeśli gdzieś błądziła, to była tak odległą mrzonką, że przypominało to raczej bawienie się konceptem, przeganianiem go z miejsca na miejsce, niczym kurz z pomocą ścierki. A tu…
  … jednak.
  Jednak otrzymywali możliwość zajrzenia aż tak daleko. Co przyjdzie im ujrzeć? Czy poznają odpowiedzi na pytania, jakie mieli? A może, jak to często bywało, zyskanie strzępu wiedzy sprawi, że niewiadomych się tylko namnoży i namnoży, a wszystko stanie się o wiele mniej jasne i przejrzyste niż zdawało się być do tej pory…
  - Byłaby wielka szkoda, gdyby się nie udało ich zebrać – westchnęła cicho – Choć to i tak już zakrawa na cud, że w ogóle przetrwały tyle czasu. Co albo dowodzi tego, że albo nie doceniamy trwałości tego rodzaju magii, albo mamy cholernie wiele szczęścia – wyrzuciła z siebie, praktycznie na jednym oddechu. Zamrugała szybko, parę razy, zerkając na Guinevere. Jakby… zaskoczona? To możliwe, żeby faktycznie nie mieli w Egipcie…? E…
  - Wiesz, Ginny… jak coś nie stoi na każdym rogu, to nie znaczy, że tego nie ma. Myślodsiewnie są jednak dość rzadkie i zapewne całkiem sporo osób nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia – stwierdziła z pewną zadumą w głosie – W każdym razie! Z naszej, użytkowej strony, że tak to ujmę, działanie jest naprawdę bardzo proste, przynajmniej jeśli chodzi o to, co będziemy robić. Widzisz? Cal wlał wspomnienie do misy, więc mamy tu coś na kształt wody, co oczywiście wodą nie jest i wystarczy tylko dotknąć powierzchni. Nic więcej. Myślodsiewnia zrobi cała resztę, trafisz do wspomnienia, będzie to przypominało trochę oglądanie albumu pełnego ruchomych zdjęć, wykonanych jedno po drugim. Będziesz mogła obserwować, poruszać się, nawet z nami rozmawiać. Ale nie zmienisz niczego, choćbyś nawet chciała. Nie zauważą ciebie, nawet gdybyś się rozebrała i poprzyklejała do siebie pawie pióra i tak przeparadowała przed tymi wszystkimi, co tam tkwią – zatrajkotała, wyciągając już dłoń. Nie, jeszcze nie dotykała srebrzystej tafli; najpierw wyjaśnienia, dopiero potem wycieczka w przeszłość – Mam nadzieję, że już wszystko jasne? – spytała, ruchem głowy dając Shafiqowi znać, że w sumie to może już skakać w przeszłość, na co my jeszcze tak po prawdzie czekamy, nie?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#4
24.01.2024, 12:32  ✶  
- Sądzę, że Blackwoodowi zależało, aby jego wspomnienia przetrwały. Dobrze je zabezpieczył - powiedział Cathal z pewnym zamyśleniem. - Może nie wiemy o nim wiele, ale wydaje mi się człowiekiem, któremu zależało na dziedzictwie.
Ironia losu, że ostatecznie tym, co po nim pozostało, były zaledwie ruiny.
Nie mógł powstrzymać się przed porównywaniem Augustusa do własnego przodka. Do Slytherina, tak opętanego wizją swojego dziedzictwa, że przeklął własnych potomków, a w Hogwarcie pozostawił bezimienną grozę, która miała kiedyś przebudzić się tylko po to, by "oczyścić" szkołę.
Nie był specjalnie zaskoczony tym, że w Egipcie nie mieli myślodsiewni. Choćby dlatego, że do tego, aby zebrać wspomnienia, bardzo przydatna była różdżka, a w Afryce w przeszłości z konieczności wielu czarodziejów mozolnie zdobywało umiejętność magii bezróżdżkowej. Magia w różnych stronach świata przyjmowała rozmaitą postać. Wystarczyło spojrzeć na to, jak powszechna była animagia w Afryce, a jak rzadka w Anglii - i w drugą stronę, jak często tutaj korzystano z takich rzeczy jak fale czy świstokliki, a jak rzadkie było to na innych kontynentach.
- Zobaczymy wyłącznie to, co widział właściciel wspomnień. Nie możemy podążyć za kimś innym, bo dosłownie zaglądamy w jego pamięć - uzupełnił wyjaśnienia Alethei. - Trzeba jednak mieć na uwadze, że pamięć bywa zawodna. Nawet ta uwięziona w fiolce. Augustus mógł zmanipulować wspomnienia, pokazać tylko odpowiednie fragmenty albo nawet je zmodyfikować. Z dwoma wspomnieniami praktycznie na pewno coś jest nie tak: albo uległy uszkodzeniu, albo Blackwood je zmienił, bo są nazbyt mętne.
Spojrzał najpierw na Crouch, potem na McGongall, a potem...
...jako pierwszy pochylił się nad wielką czarą, wypełnioną srebrem.
*

Nie było trudno rozpoznać Augustusa Blackwooda. Był podobny do posągów z podziemi, które widziały Leta i Pandora, podobny do jednego z martwych obrazów, nieco podobny do ducha, który mignął im przy pierwszej wizycie... i Alethea nie miała też wątpliwości: gdy w widmowej formie weszła do pracowni, widziała właśnie jego (ewentualnie brata bliźniaka albo ojca, którego syn niesamowicie przypominał) na obrazie, który pozostawał pusty, ilekroć się tam pojawiali.
Mężczyzna o wielkim nosie, ciemnych oczach, ciemnych włosach i czarnej brodzie, odziany w staroświecką, ale wymyślnie haftowaną szatę, przechadzał się po pomieszczeniu. Nie była to jego pracownia, pokój położony musiał być gdzieś na powierzchni, bo przez niewielkie okna – pozbawione szyb, co potwierdzało, że minęło bardzo wiele lat od tych wydarzeń, za to z rozwartymi szeroko okiennicami – do środka wpadało światło. Wystrój pokoju wskazywał na to, że jego właściciel jest zamożny, i że prawdopodobnie służyło jako gabinet lub pracownia. Na jednej ze ścian wisiała wielka mapa nieba, blat zawalony był notatkami, a obok nich stała niewielka myślodsiewnia: chyba ta sama, którą później znaleźli w podziemiach.
– Augustusie? Wzywałeś?
Drzwi uchyliły się. Stanął w nich mężczyzna do Blackwooda podobny, ale nie identyczny: bez wątpienia jakiś krewny. Przypominał nieco ducha z podziemi, ale był od niego sporo młodszy, trudno było więc orzec, czy to on, czy też może w grę wchodziła kwestia rodzinnego podobieństwa.
– Tak, Markusie – przytaknął Augustus, odwracając się od niego i uśmiechając się szeroko, z wyraźnym zadowoleniem. – Potwierdziło się. Miałem rację. Po czterech pokoleniach wreszcie udało nam się potwierdzić, że dziedzictwo naszych wspaniałych przodków, ich dawna magia, znajduje się pod ziemią. Dokładnie pod miejscem, w którym stoimy…
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#5
26.01.2024, 11:20  ✶  

Właściwie, to nadal w Uagadou stawiano na naukę magii bezróżdżkowej. Nie to, że w Afryce różdżek nie używano, ale było to mało powszechne, bo po co, skoro w szkole dzieciaki potrafiły to robić bez jakiegoś śmiesznego patyka? Ginevra świadomie wybrała używanie różdżki, bo zauważyła, że jeśli chodzi o wszelkie uzdrawianie i precyzyjną robotę, to jest znacznie użyteczniejsza i łatwiej osiągnąć jej zamierzony efekt – dlatego swoją różdżkę zakupiła i używała z przyzwyczajenia już do wszystkiego. Zaś skoro to Bagshotowie podobno byli twórcami myślodsiewni… może bazowali na jakichś starych projektach, za to nadal był to kawał drogi od Afryki, a przekazanie do tych wszystkich rozsianych plemionek i wioseczek takiego urządzenia raczej proste nie było. Raczej nie powinno dziwić, że w Afryce robiono to więc inaczej.

- Może się z tym nie spotkałam po prostu, ale jeśli są, to mocno niepopularne – stwierdziła bez większego przejęcia, bo już dawno nauczyła się nie przejmować tym, że to, że coś Anglikom wydaje się oczywiste i powszechne, wcale takie w Afryce nie jest i na odwrót. Dajmy na to tę animagię. Ginny nie rozumiała, dlaczego nie uczono tego w szkole, że w ogóle tego nie uczono i nie pomagano, a jedynie animagowie uczyli się sami. A to przecież wcale nie było proste i nauczyciel mógł bardzo ułatwić ten proces. - Hmm rozumiem – pokiwała głową, patrząc na malutką Letę uważnie, gdy ta tłumaczyła jej cały proces. - Może to nie jest więc aż takie różne. U nas korzysta się ze zwierciadeł, czasami z tafli wody – nie byle jakich lusterek i byle jakich jeziorek, ale na pewien sposób działało to podobnie. Pewien sposób. Zerkała teraz z ciekawością na kamienną misę i ten dziwny płyn, który się tam znajdował; na srebrzace się nici wspomnień, które wpadły do cieczy, rozwijając się w fantazyjne esy-floresy.

Przyglądała się w jaki sposób Cathal dotyka powierzchni myślodsiewni, następnie jak robi to Alathea, a następnie powtórzyła to samo za nimi, pozwalając, by porwał ją wir wspomnień.


~*~

Nie widziała posągów, mężczyzny na obrazie, ani nie spotkała ducha, więc ten kontakt z brodaczem był dla niej pierwszy. Jedyne, co mogła zrobić, to przyglądać mu się i szukać ewentualnego podobieństwa do Cassandry, by móc określić czy są ze sobą jakkolwiek spokrewnieni krwią, czy jednak wyborem, a może rozsądkiem. Obeszła go tak, by móc popatrzeć na jego twarz, ubiór i dopiero, gdy otworzyły się drzwi, oderwała od niego spojrzenie, wsłuchując się w tembr głosu i przyglądając temu drugiemu mężczyźnie. Otoczenie miało dla niej znaczenie drugorzędne.

Augustusie. Więc jednak był to Augustus. A ten drugi, najwyraźniej Markus. Czy do tej pory cokolwiek było o jakimś Markusie? Nie przypominała sobie.

Dawna magia przodków, znajdująca się dokładnie pod nimi… nie musiał mówić wiele więcej, bo było dość oczywiste, co miał na myśli. Chodziło pewnie o filar w podziemnej komnacie.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#6
31.01.2024, 22:54  ✶  
- Zapewniam cię, tutaj większość czarodziejów myślodsiewni nawet na oczy nie zobaczyła – skwitowała lekkim tonem. To naprawdę nie było nic, co dałoby się odnaleźć na każdym rogu, w pierwszym lepszym sklepie. Już łatwiej – i to o wiele łatwiej – o latającą miotłę niż misę zdolną ukazać wspomnienia. Własne, cudze, nieważne – przyjmowała wszystko, czym napełniono jej wnętrze…
  … a potem wciągała w ich odmęty, jeśli znalazł się ktoś (nie)proszony, zainteresowany zawartością. Bądź po prostu wiedziony chęcią przypomnienia sobie, co działo się wtedy i wtedy…
  … w każdym razie, nie przedłużała rozmowy; nie mieli całego dnia (no dobrze, może i mieli, co nie znaczyło, że miała ochotę aż tyle czasu poświęcić na pogaduszki, kiedy co innego czekało na ich uwagę), żeby pozwolić, aby czas przepływał tak po prostu między palcami.
  Kręgi rozeszły się po srebrzystej tafli.

⋅•⋅⊰∙∘☽༓☾∘∙⊱⋅•⋅

To się prosiło o wyciągnięcie ręki, wskazanie palcem i krzyknięcie „znam tego pana!”. Ale Leta miała te trzydzieści parę lat, to raz, dwa, musiałaby Guinevere tłumaczyć, skąd go „zna”. Bo wciąż, zdolność niematerialnych wędrówek nie była czymś, czym się chwaliła przed dosłownie całą ekipą, z którą siedzieli w Walii. Albo po prostu przed każdym współpracownikiem.
  Dziedzictwo przodków. Pod ziemią. Nie dało się nie pomyśleć o czymś bardzo, bardzo konkretnym, dokładnie o tym samym, co skojarzyła sobie i McGonagall. Prawdopodobnie nawet gumochłon połączyłby kropki i doszedł do wniosku, że chodzi o ten cały filar! Obiekt zarówno zainteresowania, jak i trochę źródło irytacji – bo kto to widział, tak brutalnie odsyłać ją do własnego ciała..
  Słuchała.
  Dość naturalną koleją rzeczy było przyjrzenie się najpierw Augustusowi (oj, przydałoby się z tobą porozmawiać, chłopie, gdybyś tylko był łaskaw nie chować się za ramami swojego obrazu… ale spokojnie, prędzej czy później, przyjdzie czas i na to, w co bynajmniej nie wątpiła), potem Markusowi, a w końcu i pomieszczeniu. Nic dziwnego; miała w końcu okazję na własne oczy ujrzeć, jak to kiedyś było, w wersji nienadgryzionej przez ząb czasu, zniekształconej co najwyżej przez pamięć ówcześnie żyjącej osoby, a nie odtworzonej przez archeologów.
  Notatki.
  Nie liczyła na wiele, bo kto – nie licząc przypadku Cathala czy Ulyssesa; osobiście własnej pamięci nie posądzała o informacje, co dokładnie leżało na jej biurku, gdy rozmawiała z tym czy tamtym osobnikiem. Ale nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała na nie zerknąć...
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
01.02.2024, 10:09  ✶  
Leta mogła dostrzec podobieństwo do ducha i posągów - więc niekoniecznie była to wiedza, którą aż tak powinna ukrywać. Jedynie to, że był na portrecie, było wiadome wyłącznie jej.
Cathal też słuchał. Ale gdy kobiety przypatrywały się Blackwoodowi i jego rozmówcy, on sam skierował się ku oknu, chcąc spojrzeć na to, co zdoła dostrzec na zewnątrz. Nie był to zapewne dokładnie ten sam widok, który był widoczny z okna w tym momencie historii - bo ani Augustus, ani Marcus nie spoglądali ku oknu - ale był tym, który Blackwood kojarzył i przelał we wspomnienie. Mógł powiedzieć co nieco i o wiosce, i o tych mężczyznach, i o miejscu, w którym się znajdowali.
Przez krótki moment przyglądał się zabudowaniom, umieszczonym na nim znakom, a kiedy upewnił się, że spojrzał na każdy możliwy do dostrzeżenia zakątek, i że widoki zapisały się na dobre w jego pamięci, zaczął przemieszczać się powoli po pomieszczeniu. Spoglądał na sprzęty, na mapę nieba, próbował odczytać notatki, porzucone na blacie.
Każdy drobny szczegół, który mógł pomóc im w rozwiązaniu zagadki tej wioski.
- Jesteś pewny, że próby dostania się tam to dobry pomysł? - zapytał Markus ostrożnie. - Według zapisków ta magia powinna być używana tylko w godzinie potrzeby i tylko przez tego, kto jest jej godny...
- Któż mógłby być jej bardziej godny niż ja? - odparł Augustus, tonem wyrażającym mieszankę irytacji oraz zdumienia, że krewniak w ogóle ośmiela się sugerować, że mogłoby być inaczej. - Jestem najbardziej utalentowanym z Blackwoodów, a nasza linia wiedzie wprost od ucznia Merlina. I czy nie nadchodzi godzina próby? Chodzi o bezpieczeństwo wioski. Nie wiem, jak długo jeszcze uda się nam uciszyć głosy tych, którzy chcieliby chyba widzieć nasze dzieci palone na stosach i ścinane katowskim toporem za to tylko, że mają magię...
Świat zawirował. Wspomnienie zakończyło się. Znów stali w pomieszczeniu przy Horyzontalnej. Misę przed nimi dalej wypełniało płynne srebro, choć nie błyszczało już tak jak wcześniej: ciężko było powiedzieć, czy magia, w której uwięziono pamięć Blackwooda wciąż utrzymywała swoją moc czy kolejna podróż już się nie uda.
Cathal milczał, wciąż zapatrzony w jasne nici wspomnień wypełniających myślodsiewnię. Nie poruszał się, jakby zamieniony w posąg, choć w istocie w tej chwili analizował: zarówno każde słowo wypowiedziane przez mężczyzn, jak ich otoczenia. Pochłonięty wspomnieniem zdawał się nie zauważać tego, gdzie w tej chwili się znajduje.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
04.02.2024, 00:33  ✶  

To nie było długie wspomnienie; takie, w którym trzeba było się zatopić i wysilić maksymalnie, by wyłapać wszystkie szczegóły. Nie było też wiele czasu, by wszystko zapisać w swojej pamięci, wyryć na jej kartach, niczym w kamiennej tablicy, która miała być trwalsza niż ze spiżu. Ginewra przyglądała się mężczyznom w trakcie tej krótkiej rozmowy, przy pokazie tej pychy, niby usprawiedliwianej przez dobre pobudki, ale coś w postawie i tonie głosu Augustusa mówiło jej, że cel wcale nie jest taki szczytny, jakim próbował go przedstawić. Chełpił się – rodowodem, umiejętnościami, nieomylnością. Nie wyglądał na kogoś, kto łatwo przyjmował krytykę i ją w ogóle rozważał. Jawiło się to tym, co już zaczynali podejrzewać po tym, gdy Cassandra zaszczepiła w głowie McGonagall swoją… wolę? Wspomnienie? Jedną z ostatnich myśli?

Tak nagle, jak pojawili się we wspomnienu, tak samo szybko rozmyło się one, rozpierzchło, jak wczorajszy sen, który próbujesz uchwycić i im bardziej próbujes – tym szybciej umyka. Półegipcjanka stała przy kamiennej misie, wpatrując się w przestrzeń, natarczywie mrugając, nim ocknęła się i spojrzała na przygotowany wcześniej pergamin i pióro. Ruszyła do stolika, by szybko złapać za przybory do pisania i spisać te umykające jej myśli. Skoro nie wiedzieli, czy będzie można wejrzeć w to wspomnienie raz jeszcze, to każda sekunda, każda myśl i każde słowo mogły okazać się kluczowe, w razie, jeśli każde z nich zapamiętało jednak co innego. Więc pisała; o kolorach, słowach, nie skupiała się tak mocno na otoczeniu, a na ludziach, bo to w nich była utkwiona wcześniej jej pełna uwaga.

– Nie wiem czy zwróciliście uwagę – zaczęła po chwili, przerywając ciszę (czy raczej cichy dźwięk skrobania piórem po pergaminie). – Markus mówił o godzinie potrzeby, a Augustus o godzinie próby – nie wiedziała, czy to ma jakieś znaczenie… Ale może miało… w intencji? A jak wiadomo, przy przepowiadaniu przyszłości, intencja ma znaczenie.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#9
04.02.2024, 21:26  ✶  
Czy odgadnięcie, w jakim stanie znalazł się Cathal, było jakoś szczególnie trudne? W zasadzie nie powinno, jeśli znało się go dobrą… chwilę, nawet więcej niż tylko chwilę; rzuciła Shafiqowi dość zamyślone spojrzenie, najwyraźniej samej również analizując to, co widziała i to, co usłyszała we wspomnieniu.
  Bezpieczeństwo wioski. Palenie na stosach. Czasy zamierzchłe i słusznie przeminięte – teraz już raczej nie obserwowało się sądów nad czarownicami, nie mówiąc już o stosach i inkwizycji, której nikt się nie spodziewał. Choć świat czarodziejów został po prostu ukryty – co stawiało pod znakiem zapytania, czy tamte czasy naprawdę minęły? Tak w pełni? Jeśli by objawić się mugolom…
  … ale nie, nie nad tym się miala Crouch zastanawiać i nie to rozważala. Interesowała ją przeszłość, nie potencjalna przyszłość, na którą zresztą i tak nieszczególnie miała wpływ, tym bardziej że głównie siedziała na wypizdowach świata, interesując się sprawami, które we współczesnym świecie nie interesowały całych rzeszy ludzi. Co najwyżej pasjonatów. I tych chcących ewentualnie posiąść potęgę dawnej, zapomnianej magii.
  Cofnęła powoli dłoń, która spoczywała teraz na krawędzi misy. Trochę kusiło, żeby ponownie dotknąć srebrzystej tafli, ponownie zanurzyć się w to wspomnienie. Ale fakt, iż jego barwa straciła część swego błysku sprawiał, że jednak nie pchała się tam wszystkimi kończynami. Zresztą… nie tylko to wspomnienie mieli do obejrzenia, prawda?
  - Bo ja wiem, czy to ma znaczenie? – stwierdziła z pewną zadumą w głosie – Raczej… bardziej kwestia postrzegania? Coś w stylu, że ja ci mówię, że poduszka jest czerwona, a ty stwierdzasz, że żadna czerwień, tylko bordo – podsunęła pierwszy lepszy przykład, jaki nasunął się jej na myśl. Wszystko rozbijało się o kontekst. Godzina potrzeby, chwila, w której trzeba sięgnąć po nadzwyczajne środki, żeby osiągnąć pewien cel. Godzina próby, moment przesądzający o ostatecznym być albo nie być całej społeczności. Ale o przetrwaniu decydowało… coś.
  Filar.
  - Mnie natomiast uderzyło co innego. Magia używana tylko przez tego, kto jest jej godny. Chodzi o umiejętności? Posiadaną moc? Konkretne przymioty charakteru…? – westchnęła cicho. Zagadki, zagadki. Nie to, żeby miała ich dość, skądże znowu. W każdym razie może pozostałe wspomnienia coś wyjaśnią?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#10
05.02.2024, 20:48  ✶  
Cathal milczał, kiedy kobiety wymieniały między sobą uwagi, chociaż otrząsnął się z zamyślenia na tyle, że odnotował je i zapamiętał. Różne punkty widzenia były cenne: zwłaszcza że każde z nich zwróciło podczas tej drobnej wycieczki uwagę na coś zupełnie innego. Sam nie dzielił się na razie wszystkimi szczegółami, zamierzając później zrobić szczegółowe zapiski, a na razie skupić się na tym, co jemu zdawało się najważniejsze.
– Myślę, że z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że albo nie była to godzina potrzeby, albo Augustus Blackwood nie był godny tej magii – podsumował rzecz raczej oczywistą. Wioska leżała w końcu w ruinach i wiele wskazywało na to, że do takiego stanu rzeczy doprowadził nikt inny tylko mężczyzna, który wtedy tym miejscem władał. – Zdaje mi się, że Ginewra może mieć rację. Być może Marcus nie uważał, że to godzina próby, a Augustus… tak, bo tej mocy potrzebował. Leta? Zwróciłaś uwagę? Marcus wygląda prawie jak duch, który mignął nam w podziemiach.
Nawet Shafiq, ze swoją niesamowitą pamięcią, nie mógł być pewien, bo duch zaledwie mu mignął, nie miał szansy się mu przyjrzeć, a i prawdopodobnie między tą rozmową a jego śmiercią – o ile był to on – minęło trochę czasu. Skoro we wspomnieniu znaleziono dopiero trop, zapewne od tej chwili do momentu uwolnienia dawnej magii potrzebowali miesięcy jeżeli nie lat.
– Gotowe na kolejną wycieczkę? – zapytał w końcu, sięgając po następną fiolkę. Ta zawierała w sobie wspomnienie dziwnie gęste i mętne, albo w jakiś sposób uszkodzone, albo zmanipulowane. Cathal jednak wciąż chciał dowiedzieć się, co w nim znajdą.
Ostrożnie przelał z powrotem zawartość misy do pojemnika, chociaż żadne z nich nie było pewne, czy uda się użyć jej z powrotem. A potem do myślodsiewni trafiło to kolejne, nieco wątpliwe wspomnienie…
Cathal znów pochylił się pierwszy.
*
Tym razem znaleźli się w podziemiach.
Cała trójka znała tę salę: były w niej jeszcze nie tak dawno. To tutaj znajdował się ostatni, siódmy filar. Teraz jednak nie było tutaj ani ciał, ani kamieni i kawałków filarów, świadczących o tym, że doszło do jakiejś katastrofy. Za to jasno płonęły świece, unoszące się w powietrzu, zaczarowane jak te, które Leta i Cathal mogli pamiętać z Wielkiej Sali w Hogwarcie. Przyświecały w pracy Augustusowi Blackwoodowi, który siedział przed filarem w swojej wspaniałej szacie i zapisywał coś na pergaminie. Mężczyzna nie zmienił się na tyle, by nie mogli go rozpoznać, ale był nieco starszy niż w poprzednim wspomnieniu.
W wejściu zaś stanął ktoś, kogo rozpoznać mogła jedynie Ginewra: Cassandra Blackwood.
– Oszalałeś, Augustusie.
– Jak się tu dostałaś? – spytał Augustus z pewną irytacją, odwracając się do kobiety.
– Nie ma znaczenia, jak się tu dostałam. Liczy się tylko to…
W tym momencie otoczyła ich mgła: tak gęsta, że nie widzieli nawet siebie nawzajem, nie mówiąc o Blackwoodach. Tamta dwójka rozmawiała chyba, ale ich głosy nie docierały do nich wyraźnie. Nie dało się rozróżnić słów.
– Wreszcie! – Triumfalny okrzyk Augustusa przedostał się przez przedziwny szum, a potem mgła opadła.
Filar lśnił. Tak jak wtedy, gdy Leta widziała go, wędrując jako duch.
– Powinnam wiedzieć – westchnęła Cassandra, a na jej twarzy pojawiła się rezygnacja. Dłoń kobiety krwawiła. – Nie da się powstrzymać nieuniknionego. Walcząc z przepowiednią tylko pomagasz ją wypełnić…
– Bzdura, Cassandro. Odnaleźliśmy sposób na to, by odzyskać dawną magię. To powód do dumy. Nazwisko Blackwoodów zapisze się w historii nie tylko naszej wioski.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2951), Guinevere McGonagall (2393), Leta Crouch (2482)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa