
Ptolemeusz
i mieszkańcy ptaszarni

Rzeczywiście, wieści od Ciebie przyprawiły moje serce o ekscytację, lepiej niż niejedne spotkania, na które tak często wywracasz oczyma, a które nie są Twoim udziałem. Tak, wiem, starzeję się. Spodziewam się, że musiała być to moc silniejsza, niż zwykłe, czarodziejskie zaklęcia penetrujące, skonsultuję to i przyjrzę się ewentualnym blokadom. Na Twoje zaś poczucie złego dotyku, wybierz bylicę piołun, rutę, pokrzywę lub hyzop biblijny, jedną lub trzy, zarówno w gatunku, jak i łodyżkach (czy łyżkach, jeśli dysponujesz suszem, zawsze nieparzyście), omyj się, a następnie natrzyj naparem z tych ziół, recytując Asperges me hyssopo, Domine, et mundabor, lavabis me et super nivem dealbabor. Powinno zaleczyć Twoją duszę.
Znam doskonale swoje słabości, Antoniuszu, nie obawiaj się o mnie. Wiem, że mój powrót do kraju powiązał się z dramatycznymi przeżyciami, ale wbrew pozorom uważam na siebie i nie planuję w najbliższym czasie umierać. Jest już mi lepiej, a Twoja obecność skutecznie leczy mojego ducha z wszelkich zachowań, które uznajesz za karygodne. Prawie. Nie mogę przecież stracić tej iskry, którą tak uwielbiasz.
Jeśli zaś rzeczywiście zostanę zawezwany do sprawy, skontaktuję się z Wielebnym, nie poruszając kwestii Waszego spotkania. Wiem, że jest zaznajomiony z Brenną, więc jest to człowiek zaufany; może zdawać się dzikuską, na pierwszy rzut oka, lecz jej sposób oceny charakterów jest wnikliwy, analityczny i bardzo słuszny. Ufam jej.
Dziękuję Ci za Twoją łaskę, nie przepadam za ślęczeniem nad wiadomością ze słownikiem, gdy Twoja Rekompensata wyjada zapasy dla ptaków pocztowych, ogałacając je całkowicie. Nakarm go.
Bogowie Cię przeklęli tak jak i mnie, najwyraźniej. W rzeczywistości miałeś rację, okazuję się, że namaszczono mnie na Lewą Rękę Boga. Wyjeżdżam właśnie do Windermere z ramienia Ministerstwa. Przyniosę Ci rozwiązanie zagadki, cóż wystawiło Twój umysł i lata treningów na tak drastyczne pogwałcenie stabilności Twej psyche.
Wiem, że już złożyłem Ci życzenia osobiście, jednak coś w moim sercu, a wiesz, że nie ignoruję takich odczuć, zawezwało mnie, aby usiąść do biurka i nakreślić tych kilka słów dla Ciebie.
Sięgnąłem po talię od Ciebie, tę, którą podarowałeś mi, gdy skończyłem siedemnaście lat, ze smokami. Używam jej tylko dla Ciebie, przyjacielu. Tylko jedną, aby nie zanudzać Cię tym, co widzę, a co nie jest konkretnymi danymi. Widzę Zmianę wielką literą. Wyjąłem dla Ciebie Kostuchę, która przynosi gwałtowne przemiany. Może to oznaczać koniec pewnej fazy życia i rozpoczęcie nowego rozdziału, zwolnienie się z przeszłości i otwarcie się na nowe możliwości.
Niechaj więc w tym nowym roku życia patronuje Ci Hermes, pan tranzycji i podróży. O Merkury, najzdolniejszy w logicznej argumentacji, najskuteczniejszy i najdoskonalszy w mądrości i w każdej nauce; który rozdzielasz i rozprowadzasz sztukę i rzemiosło każdego nas; doświadczony i zręczny żołnierzu, bez Ciebie wszystkie rzeczy ruchome i nieruchome, nie mogą być poznane. O Merkury, twórco, filozofie i największy wśród mówców, który rządzisz umysłami; wzywam Cię! Darz swoją protekcją mego przyjaciela i wskazuj mu prawdziwe ścieżki.
![[Obrazek: Uht9ZOl.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=Uht9ZOl.png)

![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)