22.04.2024, 11:04 ✶
Na usta Rodolphusa wpłynął lekki uśmiech. Cynthia zadawała celne pytania, lecz w zasadzie jakiej odpowiedzi się spodziewała? Kłamstwa? Czy może przyprószonej szczyptą prawdy wymijającej odpowiedzi? Lestrange uniósł filiżankę do ust, zaledwie na moment spuszczając wzrok z oczu Cynthii. Nie dało się ukryć, że kobieta była atrakcyjna, a sposób w jaki się zachowywała, był niemalże idealny. Ale Niewymowny mimo młodego wieku nie był kompletnym ignorantem - nie tylko doceniał kobiety, ale i uważał, że powinno się na nie szczególnie uważać. Szczególnie na kobiety, które tyle osiągnęły w tak młodym wieku, jak Cynthia. Na te piękne, eleganckie i z dobrymi manierami. Za tą fasadą na pewno kryła się druga Cynthia, którą ktoś możliwe że określiłby jako przegniłą, złą. Ale czy on postrzegał to w taki sposób? Flintówna została polecona przez zaufaną Robertowi osobę. Pod tym pięknem i pozorną doskonałością na pewno kryło się coś więcej, coś niemalże idealnego, jeśli chodzi o charakter.
- Wszystko to, nad czym pracujemy, jest ściśle tajne. Jesteśmy grupą zaufanych osób, której celem jest wzajemna pomoc i ścisła współpraca. Każda osoba, która otrzymuje od nas propozycję współpracy, zostaje polecona. Pani przypadek nie różni się od innych. Jakiekolwiek potknięcia nigdy nie ujrzą światła dziennego. Od tego jesteśmy, by się wspierać - powiedział, odstawiając ostrożnie filiżankę na spodek. W jego stalowych oczach coś zabłyszczało. Pasja, ekscytacja. Niemalże szaleństwo. - Lecz wyniki mogą sprawić, że wzniesie się pani dużo wyżej, niż mogłaby pani oczekiwać.
Kolejne drgnięcie kącików ust. Naprawdę wierzył w to, co mówił. Oferował jej łatwe sięgnięcie po sławę, naukę, badania i być może bogactwo. Obiecywał, że potknięcia będą tuszowane. Oferował wsparcie, pieniądze. Niemalże idealny układ. Gdzie był haczyk?
- Badania są jednakowoż ściśle tajne, pani Flint. Dlatego nie mogę obiecać szybkich efektów. Byłbym głupcem, gdybym to zrobił - zarówno pani, jak i ja, wiemy że to wymaga czasu. Ale efekty zdecydowanie będą tego warte - nie odpowiedział jej na pytanie dotyczące balansowania na delikatnej krawędzi legalności, bo założył, że Cynthia bez problemu odgadnie, co miał na myśli. Skinął jednak powoli głową na jej kolejne pytania.
- Jeżeli się pani zgodzi, prześlę świstoklik. 1 lipca, godziny wieczorne. Powiedzmy że siódma wieczorem. Dostosuję się do pani kalendarza, rozumiem że jest pani zapracowana - a kto nie był w tych czasach? On również niebezpiecznie zbliżał się do momentu, w którym zacierał granicę między snem, pracą nad badaniami oraz Ministerstwa. I praktycznie nie miał życia prywatnego. Lecz to była niewielka cena za to, po co zamierzali sięgnąć.
- Wszystko to, nad czym pracujemy, jest ściśle tajne. Jesteśmy grupą zaufanych osób, której celem jest wzajemna pomoc i ścisła współpraca. Każda osoba, która otrzymuje od nas propozycję współpracy, zostaje polecona. Pani przypadek nie różni się od innych. Jakiekolwiek potknięcia nigdy nie ujrzą światła dziennego. Od tego jesteśmy, by się wspierać - powiedział, odstawiając ostrożnie filiżankę na spodek. W jego stalowych oczach coś zabłyszczało. Pasja, ekscytacja. Niemalże szaleństwo. - Lecz wyniki mogą sprawić, że wzniesie się pani dużo wyżej, niż mogłaby pani oczekiwać.
Kolejne drgnięcie kącików ust. Naprawdę wierzył w to, co mówił. Oferował jej łatwe sięgnięcie po sławę, naukę, badania i być może bogactwo. Obiecywał, że potknięcia będą tuszowane. Oferował wsparcie, pieniądze. Niemalże idealny układ. Gdzie był haczyk?
- Badania są jednakowoż ściśle tajne, pani Flint. Dlatego nie mogę obiecać szybkich efektów. Byłbym głupcem, gdybym to zrobił - zarówno pani, jak i ja, wiemy że to wymaga czasu. Ale efekty zdecydowanie będą tego warte - nie odpowiedział jej na pytanie dotyczące balansowania na delikatnej krawędzi legalności, bo założył, że Cynthia bez problemu odgadnie, co miał na myśli. Skinął jednak powoli głową na jej kolejne pytania.
- Jeżeli się pani zgodzi, prześlę świstoklik. 1 lipca, godziny wieczorne. Powiedzmy że siódma wieczorem. Dostosuję się do pani kalendarza, rozumiem że jest pani zapracowana - a kto nie był w tych czasach? On również niebezpiecznie zbliżał się do momentu, w którym zacierał granicę między snem, pracą nad badaniami oraz Ministerstwa. I praktycznie nie miał życia prywatnego. Lecz to była niewielka cena za to, po co zamierzali sięgnąć.