Brewka dodatkowo drgnęła w nerwowym tiku nad lewym okiem Leonarda, gdy brat złapał go za język, przekręcając w bardzo paskudny sposób ich znaczenie. Gdyby nie obecność osób trzecich (przede wszystkim ojca), poszedłby o krok dalej niż zwykłe przekomarzanki. Umiał jednak zachować się na tyle, aby nie dać ponieść się nadmiarowi emocji.
- Nie bądź niemądry, Charlie. Oczywiście, że nie porównuję wysiłku ojca i wuja z twoim własnym. Nie oszukujmy się, mógłbyś poświęcić nieco z czasu, jaki wciąż ci zostaje, na znalezienie czegoś dodatkowego. Dla dobra rodziny, ma się rozumieć.
Jedną ręką przysłonił usta tak, aby tylko brat widział, jak porusza ustami, przekazując mu bezgłośne: "Zabiję cię".