13.12.2023, 20:44 ✶
Restauracja Vivre la vie
Desmond Malfoy & Diana Mulciber
Desmond Malfoy & Diana Mulciber
Gdy nareszcie dostrzegł w tłumie Dianę Mulciber, nie mógł powstrzymać się przed nieszczególnie dyskretnym zerknięciem na tarczę drogiego zegarka. Kiedy punkt czwarta zmaterializował się przed neoklasycznym, niepozornie wąskim frontem restauracji, czuł się świetnie przygotowany do tego spotkania, lecz teraz, po trzynastu minutach czekania, jego oczy wydawały się szczególnie nieobecne. Myślał o radach, których udzieliła mu Severine, ale większość z nich już teraz okazywała się zbyt powierzchowna. Gdy opowiadała mu o tym, jak powinien się zachować, co powinien zrobić, wszystko to wydawało się takie klarowne i proste, jednak już w tym momencie natrafił na nieoczekiwane uczucie — na irytację. Dlaczego Mulciber przyszła spóźniona, skoro to ona zaproponowała spotkanie? Czyżby jednak nie chciała na nie przyjść? Może jej intencje były jeszcze bardziej pokrętne, niż wstępnie się spodziewał?
– Witam panią – powiedział beznamiętnie, obdarzywszy ją wzorowo uprzejmym uśmiechem. – Świetnie pani dziś wygląda.
Jeśli obserwowała go wystarczająco uważnie, byłaby w stanie dostrzec, że ani razu nie spojrzał poniżej jej szyi. I nie wyglądało, jakby teraz zamierzał to zmienić.
– Obawiam się że. Musimy. Się pośpieszyć. Żeby rezerwacja nie przepadła.
Wnętrze Vivre la vie było jasne, bardzo jasne. Gdyby nie rzeźbione łuki i sklepienie, oraz miriada obrazów w złotych ramach dekorujących ściany, mogłoby nawet wydawać się sterylne. Recepcjonista przywitał ich i, po dopełnieniu zupełnie zbędnych formalności, poprowadził ich na pierwsze piętro, do niewielkiego stoliku przy wysokim, zdobionym oknie. Desmond poczekał grzecznie, aż mężczyzna odsunie krzesło dla Diany i z niezręcznym skinieniem głową zasiadł naprzeciwko niej. Nim poświęcił kobiecie swoją uwagę, odprowadził recepcjonistę dziwnie intensywnym spojrzeniem.
– Na co masz ochotę – zapytał monotonem, samemu biorąc do ręki kartę win. – Mus z wędzonego łososia podobno jest. Wyśmienity.
Wodził wzrokiem po liście czerwonych win, choć właściwie nie miał ochoty na żadne z nich. Napiłby się drinków z ginem. Przynajmniej zadziałałyby szybko.