24.07.2024, 15:10 ✶
Energia z jaką Bagshot się urodził, mogła działać komuś na nerwy. Był kulturalnym rozmówcą, ale nie można było odmówić mu tego, że dużo mówił. Czy krucha psychika osób, które nie lubiły ekstrawertyków, zniosłaby więc Isaac'a, gdyby był muchą?
Biedak cierpiał na bezsenność, więc codziennie przed snem pił eliksir nasenny. Tuż przed spaniem przypomniał sobie, że jakiś czas temu kupił od Roberta Mulcibera kadzidła, które również pomagały w zasypianiu. Postanowił je zapalić, mając nadzieję, że w połączeniu z eliksirem otulą go do snu. I otulily. Dość szybko zasnął, a sen w jaki zapadł, był dość… nietuzinkowy. Panie Robercie, to nie były kadzidła nasenne…! chciał wykrzyczeć, ale nie mógł, bo spał.
Pokój w którym się znalazł był bardzo ciemny. Panował w nim bałagan, a zapach pozostawiał wiele do życzenia. Isaac był muchą, więc miejsce do którego trafił bardzo mu się podobało. Smród gnijącego jedzenia i amoniaku - mmm amortencja! Wzbił się do lotu i poczuł, jak przepełnia go radość. Czuł się wolny i mógł polecieć gdzie tylko chciał! Kątem swojego muszego oka, zauważył inną muchę. Rozpoznał ją! To był Peregrinus!
-Perciu!- Wybzyczał z ekscytacją swoim nowym, piskliwym głosikiem. Zmienił trajektorię lotu i niczym F16, pofrunął w stronę przyjaciela.
-Perciu! Ale przygoda! Spójrz! Jesteśmy muchami!- Bzyczał, latając w te i we wte. Isaac był tym rodzajem muchy, która uwielbiała obijać się o szyby, meble oraz ściany, robiąc przy tym wiele hałasu.
-Perciu, wspaniale! Nowe doświadczenie, przygoda! Przygoda!- Bzyczał i miał nadzieję, że Peregrinus podzielał jego zdanie. Nie mogąc znieść ekscytacji jaka zalała jego muszę ciało, uderzył kilka razy w sufit, bzycząc przy tym z radością!
-Jaka chorobę przenosisz, Perciu? Ja czerwonkę!- Pochwalił się.
Biedak cierpiał na bezsenność, więc codziennie przed snem pił eliksir nasenny. Tuż przed spaniem przypomniał sobie, że jakiś czas temu kupił od Roberta Mulcibera kadzidła, które również pomagały w zasypianiu. Postanowił je zapalić, mając nadzieję, że w połączeniu z eliksirem otulą go do snu. I otulily. Dość szybko zasnął, a sen w jaki zapadł, był dość… nietuzinkowy. Panie Robercie, to nie były kadzidła nasenne…! chciał wykrzyczeć, ale nie mógł, bo spał.
Pokój w którym się znalazł był bardzo ciemny. Panował w nim bałagan, a zapach pozostawiał wiele do życzenia. Isaac był muchą, więc miejsce do którego trafił bardzo mu się podobało. Smród gnijącego jedzenia i amoniaku - mmm amortencja! Wzbił się do lotu i poczuł, jak przepełnia go radość. Czuł się wolny i mógł polecieć gdzie tylko chciał! Kątem swojego muszego oka, zauważył inną muchę. Rozpoznał ją! To był Peregrinus!
-Perciu!- Wybzyczał z ekscytacją swoim nowym, piskliwym głosikiem. Zmienił trajektorię lotu i niczym F16, pofrunął w stronę przyjaciela.
-Perciu! Ale przygoda! Spójrz! Jesteśmy muchami!- Bzyczał, latając w te i we wte. Isaac był tym rodzajem muchy, która uwielbiała obijać się o szyby, meble oraz ściany, robiąc przy tym wiele hałasu.
-Perciu, wspaniale! Nowe doświadczenie, przygoda! Przygoda!- Bzyczał i miał nadzieję, że Peregrinus podzielał jego zdanie. Nie mogąc znieść ekscytacji jaka zalała jego muszę ciało, uderzył kilka razy w sufit, bzycząc przy tym z radością!
-Jaka chorobę przenosisz, Perciu? Ja czerwonkę!- Pochwalił się.