• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me

[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#251
02.08.2024, 22:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2024, 22:24 przez Morpheus Longbottom.)  
Tańczę z Tessą.

Obrócił szwagierkę pod ręką w rytm muzyki. Dwójka w słusznym wieku, zachowawcza na parkiecie. Moglibg razem wyglądać nawet uroczo, on z siwymi skroniami, ona ze zmarszczkami w kącikach oczu, a przecież na weselu jej i Clemensa był chłopcem, jeszcze o wysokim głosie, przed mutacją. Teraz przydługie kędziory, które czesał na ulubiony potterowy żel tak samo od trzy dekady, zostały nieco zwolnione z codziennego rygoru, chociaż z przodu i dookoła twarzy nie pozwolił im na niesubordynację. Morpheus widział Tessę jako swoją siostrę i tego jednego jego starszy brat mógł być pewien, nie będzie jej podrywać. Po jej słowach zresztą ocenił, że nawet nie w głowie jej amory.

Współczuł jej bardzo.

— Nie przejmuj się, Tesso. Mam wrażenie, że coś jest w powietrzu, jakby wraz z Limbo i żywiołami, ktoś wypuścił w świat pieśń o dawnych miłościach. Trudnych. Nie wiem czy to dobrze czy to kolejny omen... — jego wzrok przesunął się po tańczących, powoli, ale bez konkretnego celu, w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Piasek sypał się pod stopami, jak w klepsydrze jego czasozmieniacza,  muzyka grała, swobodnie, jakby nie tracili właśnie kolejnych ziaren życia, zanurzeni w bursztynie nieszczęścia, pięknych morskich łzach, które sami wypłakali. — Ale widzę je, jakbym był niciowidzem. Czerwone nitki, porwane, szukające tej drugiej, aby zawiązać zerwaną pętelkę.


Wróżba dla Tessy
Rzut Symbol 1d258 - 202
Statek (udana podróż)

Zapatrzył się na plątaninę jej włosów, gdy znów pozwolił jej wirować, zasłuchał w szelest spódnicy i brzdęk biżuterii, jak zaklęcia w szklanych buteleczkach. Morze szumiało, zatrzeszczały deski pokładu, a płótna żagli wydęły się. Słony wiatr, nie taniec, czesały jej włosy.

— Wszystko u mnie... Właściwie to nie wiem — stwierdził szczerze. — To, co wiem, to że czeka cię szczęśliwa podróż w najbliższej przyszłości, a on... — wskazał głową swojego starszego brata, mało dyskretnie zresztą: — Był zazdrosny o Isaaca.

I kolejne kroki na piasku, wesołość melodii i młodzieńczego entuzjazmu. Jakże tego mu brakowało, tej swobody i radości. Na urodzinach Millie był najstarszym, czuł się bardzo poważnie. Z Tessą, Jonathanem i Clemensem wyglądało to zupełnie inaczej. Odkrywał młodość na nowo, ale też akceptował swój wiek, bardziej niż wcześniej, gdy myślał jedynie o estetyce swojego starzenie. Lubił swoją siwiznę, ale golił się na gładko i nikt nie widział go nigdy z dłuższym zarostem, a jednak tego wieczoru nosił na policzkach cień. Testował siebie samego.

— Nie wiem, co się stało między wami, ale miłości nie jest tak łatwo się pozbyć, grot kupidyna tkwi w sercu, nawet gdy wciągnie się strzałę. I uwiera i rani. Powiedzmy, że również jestem ofiarą myśli na temat dawnej miłości.

I on się wygadał, a przecież wszyscy widzieli, że Morpheus Longbottom kocha tylko swoją pracę.

Muzyka zmieniała się, ale on jakoś nie miał serca opuszczać partnerki.




And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#252
02.08.2024, 22:58  ✶  
Kończę taniec Geraldine i odprowadzam ją do baru

Rzut na drinka

Cóż, Thomas nie miał doświadczenia w tańczeniu, a już na pewno nie w tańczeniu z osobami, które dorównywały mu wzrostem. Zresztą tancerz też z niego nie był obeznany, znał kilka ruchów, ale bardziej opierał się na... Wczuwania się w muzykę, jakoś to zawsze działało, na szczęście nie musiał tańczyć walca na jakimś wystawnym balu i muzyka sprzyjała zwykłe potupywaniu nogą nawet. Miał już zresztą ten idealny stan, był na tyle trzeźwy, że wiedział jeszcze co robi, ale też i na tyle pijany, aby jeszcze bardziej cieszyć się tym co robi.
Gdyby ktoś chciał spojrzeć z boku na taniec Thomasa i Geraldine mógłby zobaczyć, że w sumie to ciężko było powiedzieć, które z nich prowadziło w tym tańcu. W sumie to był w ich wydaniu taki potupaniec-przepladtaniec, bo trochę prowadziła Geraldine, a trochę Figg. na szczęście udało im się na nikogo nie wpaść na parkiecie, choć było blisko ze dwa razy. Ale kiedy muzyka się zmieniła, aż przystanął z uśmiechem, czasami zapominał jaką frajdę może sprawiać bujanie się w rytm muzyki.
- Dziękuję za taniec, może się czegoś napijemy? - zaproponował, bo w sumie nawet mu trochę w gardle zaschło od tego tańca i rozejrzał się za drugim z Thomasów, ale ja zauważył ten znajdował się na parkiecie z Millie.
Kiedy znaleźli się przy barze wziął jedne z wcześniej przygotowanych drinków dla siebie, a drugi przesunął w kierunku panny Yaxley.
- Powiedziałbym, że za udaną zabawę, ale to już jest faktem - zażartował nim napił się swojego trunku, kiedy poczuł jak trunek spływa mu do garnął nabrał ochotę na splątanie jakiego figla, dlatego też rozejrzał się uważnie, co by tutaj wywinąć. A gdyby tak wrzucić kogoś do wody? Pierwsza jako ofiara na liście oczywiście wykwitła mu jego własna siostra... Ale ona już wcześniej się skąpała z Samem... Niczym kot zaczął wyglądać swojej ofiary i pomysłu na idealnego figla w tej sytuacji.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#253
02.08.2024, 23:28  ✶  
Podchodzę w okolice baru i Tomka, bo chce mnie topić
– Teraz nie jestem pewna, czy powinnam częściej cię obrażać, czy właśnie to obrażanie to jest to schlebianie – stwierdziła. – Mężczyznom, obawiam się. Przynajmniej tym w literaturze, nie złym wiedźmom.
Wolała nawet nie zastanawiać się nad słowami, i w ogóle nad niczym jakoś specjalnie. Ona akurat nie zadurzała się co do zasady, a tutaj najpierw sądziła, że oszalała, potem magia ją ciągnęła, i była jednocześnie wściekła na Voldemorta, siebie, Macmillanów i świat w ogólności, w tej własnej kolejności, a Atreus jeszcze czasem ją wkurzał, a czasem rozbawiał, i nie widziała, czy ma ochotę go zabić, czy pocałować. A później to nie wiedziała już zupełnie nic – co faktycznie go lubi, czy to tkwi tylko w jej głowie. Chociaż nie, wiedziała, że powinna odwrócić się i iść w drugą stronę, a jakoś tego nie zrobiła.
I więzi Erika i całej reszty zdawały się znikać po zerwaniu, i w końcu po prostu, gdzieś tak mniej więcej w Windermere, uznała, że po prostu nie będzie rozmyślać.
– Dzięki, ale nie będę pozbawiać cię amunicji, czułabym się z tym paskudnie – stwierdziła z poważną miną, chociaż niemal natychmiast wyobraziła sobie, jak matka zareagowałaby na taką nietypową ozdobę podczas jednego ze swoich przyjęć. Zapewne udusiłaby córkę jeszcze szybciej niż gdyby ta postanowiła zaserwować gościom przy oficjalnej okazji jakieś zabawne drinki.
Usunęła się z „parkietu” dalej, chcąc ustąpić tym, którzy jeszcze tańczyli i przesunęła w stronę prowizorycznego baru, rozglądając po gościach, chcąc sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie został sam. I dokąd z parkietu ruszą Eden oraz Millie, trochę z ciekawości, a trochę… by po prostu mieć pewność, że wszystko w porządku.
– Ger, jak się bawisz? Tommy, zjadłeś chociaż, mam nadzieję, jakiś z tych steków ze swojego magicznego grilla? – zwróciła się do pary, która tam podeszła w ślad za Tedym, i właśnie popijała drinki.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#254
02.08.2024, 23:59  ✶  
idę się napić

- Hm. Pozwolę ci samej rozwikłać tę zagadkę - mruknął tylko, na dalsze słowa już nie odpowiadając, tylko rozkładając bezradnie ręce. Nie zaczytywał się w książkach aż tak, żeby uznawać się za specjalistę w tym temacie, ale może faktycznie miała rację. W końcu główny bohater zawsze musiał wyjść obronną ręką z każdej sytuacji, a jego czyny świadczyły o oddaniu, nie ważne czy były dobre czy złe. Kobiety często w takich sytuacjach były zwyczajnie określane histeryczkami, które nie potrafiły kontrolować emocji.

On sam w sumie nie wiedział jak właściwie łamanie więzi wychodziło innym. Swego czasu wysłał Stanleyowi zestaw świeczek do rytuału przerywającego magię Beltane i tego co wiedział, Louvain i Cynthia także byli złączeni tą samą magia, ale nigdy nie wnikał w to czy to przerwali ani jak dobrze się potem bawili.
- Całe szczęście, bo w tej ekonomii to jakiś ekskluzywny towar - prychnął, samemu też odsuwając się z parkietu, skoro już skończyli tańczyć, a ona jako gospodyni musiała się zająć innymi. Niemniej jednak, obydwoje ruszyli w tę samą stronę, aczkolwiek Atreus miał dość jasno określony cel, którym barek i jeden z tych śmiesznych drinków z efektami. Złapał jednego z wcześniej przygotowanego przez barmana i upił z niego nieco. Był słodki, malinowy, chociaż Bulstrode nie był pewien, czy w pełni trafiał w jego gusta. Nie zamierzał jednak narzekać.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#255
03.08.2024, 11:17  ✶  
Tańczę z Tomkiem F. później idę na drinka też z Tomkiem

rzut na drina

Panna Yaxley zdawała sobie sprawę, iż rzadko kiedy trafiały się partnerki do tańca jej wzrostu. Była w pewien sposób wyjątkowa jeśli o to chodzi i mogło to nieco komplikować pewne nabyte przyzwyczajenia, dużo łatwiej było obracać drobną osobę. Nie zamierzała jednak tego specjalnie komplikować, sama przetańczyła wiele nocy, z racji na to, że przecież nie opuszczała żadnych spędów towarzyskich, może i wolała się na nich upijać gdzieś z boku, ale nie unikała też i tańców.

Nie był to może najpiękniejszy taniec na świecie, ale Gerry całkiem nieźle się bawiła z Thomasem. Grunt, że nie żywił do niej najwyraźniej urazy po tym, jak jej brat zrobił mu tego durnego psikusa z pączkami. Zapowiadało to całkiem niezłą współpracę w przyszłości, bo przecież mieli jeszcze razem zorganizować piknik dla dzieci, obiecali, więc nie było innego wyjścia.

- Chętnie, zawsze chętnie piję. - Nie zabrzmiało to może najlepiej, ale cóż, nie ukrywała jak jest. Jeszcze szybko rzuciła okiem na parkiet, żeby zobaczyć gdzie jest jej Thomas, ale najwyraźniej jeszcze tańczył z Millie. Uśmiechnęła się do siebie widząc ich razem, całkiem niezła reprezentacja ich szkolnego rocznika 54 się tutaj znalazła. Wszyscy jej najbliżsi.

Doszli do baru, Gerry przejęła drinka od Thomasa. Miał różowy kolor i smakował malinami, był całkiem smaczny. Wpatrywała się dłuższą chwilę w swojego towarzysza i nagle coś ją tknęło. - Czekaj, o kurde ty jesteś tym błaznem co skoczył z wieży. - Olśniło ją, że znała go z Hogwartu, jak mogła zapomnieć takie rzeczy?

Spojrzała na Brennę i uśmiechnęła się do niej szczerze. - Zajebiście się bawię, niezłą imprezę żeście tutaj zrobili, lepsza od tych spędów dla czystokrwistych. - Nadal nie mogła się powstrzymać od tego, żeby nie kłamać.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#256
03.08.2024, 13:13  ✶  
Przy barze, a potem wrzucam Brennę do wody

Na moment z jego twarzy zniknął uśmiech i omal nie zakrztusił się drinkiem, który właśnie sączył. gdyby nie fakt, że z Geraldine nie miał szans to pewnie to ona by skończyła w wodzie - ale coś czuł, ze gdyby spróbował to albo ona wrzuciłaby jego, albo by wylądował na piasku. Jeszcze był na tyle trzeźwy, żeby zachować resztki instynktu samozachowawczego.
- Błaznem to bym nie powiedział, ale reszta to się jednak zgadza - odpowiedział z rezygnacją, nie spodziewałby się, że ktokolwiek mu przypomni o szóstym roku w takiej chwili. Na raz dokończył drinka i odstawił pustą szklankę na bar. Przed dalszym rozpamiętywaniem uratowało go pojawienie Brenny i Atreusa - dobrze wiedział, że cierpliwość go nie zawiedzie - i już nie wiedział czy to faktycznie wina drinka, czy jego figlarska natura wychodziła z niego. Dystans między barem a wodą nie był może najkrótszy, ale przecież był czarodziejem.
- Nie, jeszcze nie, jakoś nie byłem głodny - odpowiedział szczerząc się jak głupi do sera i powoli zbliżając się do Brenny. - Zresztą to jedzenie nie cieszy się taką popularnością jak napoje Tediego - zauważył, bo faktycznie mało kto kierował się do jedzenia i stawiali raczej na dietę płynną. Ale cóż, teraz miał istotniejsze zadanie do wykonania niż przejmowanie się nawykami jedzeniowymi zgromadzonych na plaży ludzi.
Przestał się czaić i najprościej w świecie podniósł Brennę na ręce, jedną ręką trzymając ją pod kolanami a drugą na plecach. - Co to za impreza na plaży skoro nikt do wody nie wchodzi - powiedział z szerokim uśmiechem i szybkim krokiem ruszył w stronę morza z jakże oczywistym zamiarem wrzucenia jej do wody. Ale oczywiście jak już wejdzie nieco głębiej. Dla lepszego efektu jak i tego, że nie będzie przecież rzucał na płyciźnie, bo jeszcze ją uszkodzi, a tego by nie chciał.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#257
03.08.2024, 13:20  ✶  

Kończymy tańce hulańce z wujaszkiem

Na całe szczęście mieli magiczne mikstury, które mogły niwelować stan wskazujący na zbyt dużo wypitego alkoholu. Norka sama przecież zaopatrywała w nie przyjęcia jak to. W jej obowiązku leżało też przygotowanie tych eliskirów, które miały zmniejszać kaca na następny dzień. Czasem faktycznie przydawał się w towarzystwie ktoś, kto potrafił tworzyć magiczne napitki.

Okazało się, że wujek był całkiem dobrym tancerzem, nie zakładała nawet, że będzie, aż tak wprawiony. Z drugiej strony był przecież Longbottomem, na pewno za czasów młodości zaliczył sporo przyjęć. Powinna się tego spodziewać.

- Tak, mam taką nadzieję, wydaje mi się, że już będzie tylko wspaniale. - Nie zakładała w ogóle, że to szczęście może być chwilowe, chociaż miała świadomość, że przyjdzie moment, w którym będzie musiała się podzielić z Samem swoją tajemnicą, nie miała pojęcia kiedy będzie odpowiedni moment, aby poinformować go o tym, że ukrywała przed nim coś takiego, cóż na pewno to będzie spory cios. Martwiło ją to, że może to zakończyć to, co udało im się ponownie stworzyć.

- Tak, to prawda, ale mamy już doświadczenie, jeśli o to chodzi. - Właściwie to mało kto chyba wiedział, że dawno temu już byli z Samuelem parą.

Zaśmiała się cicho, gdy usłyszała kolejne pytanie wujka. - Z lasu, może to brzmi dziwnie, ale wytrzasnęłam go z lasu. - Nie widziała w tym nic dziwnego.

Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#258
03.08.2024, 21:25  ✶  
Przy barze z Isaacem, Erikiem i Patrickiem (+ rzut na drinka)

Ciekawy repertuar muzyczny... Pogodny - pomyślałem, zastanawiając się przy okazji nad spojrzeniem Erika. Mocne uciśnięcie dłoni również było alarmujące, a może po prostu byłem za bardzo przewrażliwiony. Cóż, Isaac nie wydawał się być zaniepokojony, ale dosyć sprawnie połączyłem go nićmi z dziennikarstwem. Ktoś z pewnością mi opowiadał o tej personie, a może nawet widziałem jego zdjęcie w gazecie...? Czy to jeszcze nie ten etap kariery?
- Chętnie bym się napił czegoś innego... Ten czekoladowy drink prześladuje mnie od początku imprezy - przyznałem, odstawiając szklankę z drinkiem nieco dalej. Nie zamierzałem go pić. Był za słodki. Za słodki, taaak. Dokładnie tak. Znałem kogoś, kto by go docenił. Prawdopodobnie. - Mam nadzieję, że nie przerwałem ważnej rozmowy...? - zapytałem, patrząc raz na jednego, raz na drugiego. Bo jeśli chodziło jedynie o ten nietuzinkowy drink... to raczej nie miało miejsca nic niestosownego.
Uśmiechnąłem się niewinnie, po czym pokiwałem głową.
- Wszystko zależy od tego, co barman zechce ci podarować w ramach nietuzinkowego drinka. Jeśli po złośliwości, bo nie smakują ci jego drinki, to wiesz... faktycznie może się tak skończyć. Że w krzakach - przyznałem rozbawiony i z chęcią poczęstowałem się papierosem. Żałowałem, że sam nie wziąłem papierosów, ale znalazła się dobra dusza, która takimi częstowała. - Dzięki - rzuciłem do Isaaca, po czym zapaliłem papierosa magią bezróżdżkową.
- Flynn z Jimem zapadli ludziom w pamięć tym występem na Lammas - zauważyłem, chcąc co nieco pociągnąć temat, może czegoś się dowiedzieć...? Albo przy okazji wpakować się na minę w zestawieniu z drinkiem, który właśnie miał wylądować w mojej dłoni. Jak na razie beztrosko zaciągałem się papierosem.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#259
03.08.2024, 21:44  ✶  
tańczę

- Oh, no tak. W sumie do tej pory widzieliśmy się tylko w Warowni - uświadomiła sobie nagle z delikatnym śmiechem. - A będziesz miał w warsztacie w ogóle miejsce, żeby się do niego wprowadzić? W sensie... warsztat to warsztat... No i nie ma potrzeby, żebyś się wyprowadzał, bo przecież nikt nie ma nic przeciwko, żebyś dalej mieszkał w domku ogrodnika - rzuciła odrobinę zmartwiona, bo warsztat nie wydawał jej się aż takim dobrym pomysłem, bo to przecież było miejsce pracy. Pewnie miały tam zostać wstawione jakieś sprzęty, żeby mógł pracować nad tym, nad czym tylko chciał, ale gdzie tam miejsce na łóżko? Takie porządne, a nie jakieś sklepane na szybko i żeby tylko było.

Sama Dora też nie była mistrzynią tańca, ani teraz ani nigdy. Brakowało jej pewnego wyuczonego wdzięku, którym mogły się pochwalić osoby, które taniec ćwiczyły albo chodziły na więcej wydarzeń, gdzie grała muzyka. Crawley zwyczajnie czuła rytm i reagowała na niego raczej instynktownie niż poprzez wyuczone ruchy.

- Małą czarną? - szepnęła bardziej do siebie niż do niego, oglądając się za przywołaną przez niego osobę. - Oh, Millie. To siostra Alastora, niedawno wróciła do domu - rzuciła tylko lakonicznie. - Jego poznałam dopiero dzisiaj, zaprosiłam go przed chwilą do tańca i się zgodził, nie to co Erik. Ma na imię Basilius i jest uzdrowicielem w Mungu - a potem znowu się obrócili i teraz jej oczom ukazał się Cameron. Kiedy ulegał wypadkowi, siedziała w namiocie zajęta Tedym i trochę też resztą towarzystwa, ale nie przeszkadzało to w słyszeniu jego krzyku, kiedy spadał z miotły i rąbnął w ziemię. Dora nie wiedziała dlaczego właściwie zdecydował się na tego typu pomysły, ale szybko się nim zajęto, więc przynajmniej tyle. - Spadł z miotły, ale nie wiem dlaczego. Znaczy wiem dlaczego. Bo nie powinien w ogóle na nią wsiadać. Cameron nigdy specjalnie za nimi nie przepadał, a może one za nimi? W każdym razie nie wiem czemu na nią wsiadł.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Kwintesencja kobiecości
wpisano zdradę w pocałunek
w czułe spojrzenia, w szlachetny trunek
wiek
50
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
właścicielka antykwariatu
Co widzi się jako pierwsze po zauważeniu Tessy na ulicy? Na pewno to, że jest dosyć wysoka — ma w końcu 178 centymetrów wzrostu — a całe wrażenie potęgują buty na małym, ale wciąż!, obcasie. Po drugie, przenikliwe spojrzenie, które zdaje się równocześnie spoglądać prosto w duszę za twoimi oczami, a także patrzeć prosto przez ciebie. Jakby jednocześnie widziała wszystko i nic. Po trzecie, przy wizytach w mugolskim Londynie ubiera się dosyć stonowanie; świetnie skrojony komplet lub zwyczajna koszula, wciśnięta w dopasowane spodnie garniturowe. Kiedy, jednak, jest w zaciszu własnego domu lub wybiera się z wizytą do rodziny czy przyjaciół, pozwala wyjść na wierzch swojej nieco bardziej kolorowej, czarodziejskiej stronie. Po czwarte, a także, nareszcie, ostatnie, Tessa zawsze trzyma w ręku długą, staromodną lufkę z papierosem, nawet jeśli nie ma w intencji go odpalać.

Quintessa Longbottom
#260
03.08.2024, 22:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.08.2024, 22:38 przez Quintessa Longbottom.)  
Tańczę z Morpheusem, nadal, owszem!

Tessa zawsze miała pewnego rodzaju słabość do Morpheusa Longbottoma.
Nie chodziło tutaj, jednak, o nic zabarwionego jakimkolwiek podtekstem, bo znała go od… dziecka.
Kiedy Clemens po raz pierwszy zaprosił ją do siebie do domu uderzyło ją jedno — jak bardzo ciepła i przystępna wydawała się Warownia. Posiadłość nie była tylko i wyłącznie wielka od zewnątrz, bo w środku sprawiała jeszcze lepsze wrażenie. Nie chodziło jednak o bogatość wnętrza czy niekończące się pokoje gościnne (choć ona i tak ostatecznie zawsze zabierała swoją poduszkę i przemykała się do pokoju Woody’ego), a bardziej o obecność rodziny.
Po śmierci matki jej dom wydawał się pusty. Martwy.
Tutaj pełno było tych ludzi; nie dało się nawet wyjść na spokojnie do toalety, bo ledwo co przekręciło się zamek, to zaraz ktoś stał ci pod drzwiami i pytał kiedy wyjdziesz. Kimś takim był właśnie Morpheus.
Ten sam chłopak, którego wyciągnęła na parkiet na swoim weselu, kiedy tylko odstawiła Clemensa na bok. Ten sam dzieciak, z którym siedziała pod jabłonią w ogrodach Warowni i opowiadał jej o tym, co dzieje się w szkole. Ten sam młody mężczyzna, który pomagał im tapetować pokój dla dziecka. Ten sam facet, z którym teraz powoli kręciła się na piasku, szeptając do siebie ciche wyznania i nawzajem wyciągając drzazgi z serc.
— Zazdrosny? — powtórzyła trochę głośniej niż zamierzała i zrazu zniżyła głos. Rozejrzała się dookoła, nie wiadomo czy szukając Isaaca, czy bardziej byłego męża. Coś jednak jakby ukłuło ją w policzek; coś sprawiło, że jej usta powoli i systematycznie — i oczywiście, wbrew sobie — wykrzywiły się w odrobinę zadowolony uśmieszek. — Stary idiota…
Czyżby była z tego powodu kontent? Nie. Ani trochę.
Zaraz potem Clemens wyparował z jej myśli. Martwiła się o szwagra. Chciała mu pomóc.
Dlatego przesunęła palce z ramienia Morpheusa na jego policzek. Przejechała opuszkami po nieogolonym licu, ale nie zdobyła się na uszczypnięcie go, tak, jak zrobiła to wcześniej z Bagshotem. Tutaj nie była już poczciwą, lekko zdziwaczałą ciotką, a bardziej siostrą. Lubiła dokuczać młodemu Longbottomowi, ale teraz czuła, że było to zwyczajnie nie na miejscu. Wróciła dłonią na jego barki.
— Kochany… jesteśmy w tym razem, najwyraźniej. — Uśmiechnęła się do niego. Tym razem jakby smutno, a melancholia i współczucie trzymały się kącików jej oczu, zmuszając ją do prędkiego zamrugania. — Proszę, powiedz mi, czy mogę ci jakoś pomóc? Ulżyć? Zawsze możemy przypadkiem podpalić czyjś dom. Ewentualnie możesz mi o tym po prostu opowiedzieć.
Teraz to ona przejęła stery i okręciła mężczyzną kilka razy dookoła własnej osi.


It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2259), Atreus Bulstrode (10483), Bard Beedle (4978), Basilius Prewett (4925), Bertie Bott (2035), Brenna Longbottom (9133), Cameron Lupin (3667), Dora Crawford (3787), Eden Lestrange (3861), Erik Longbottom (3927), Eutierria (115), Florence Bulstrode (4012), Geraldine Greengrass-Yaxley (3381), Heather Wood (4043), Isaac Bagshot (3369), Jonathan Selwyn (3263), Millie Moody (3048), Morpheus Longbottom (3872), Nora Figg (4442), Pan Losu (1085), Patrick Steward (2237), Quintessa Longbottom (3092), Samuel McGonagall (5794), The Overseer (2772), Thomas Figg (4432), Thomas Hardwick (3498), Woody Tarpaulin (3665)


Strony (33): « Wstecz 1 … 24 25 26 27 28 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa