• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[15.02.1972] Living Life, In The Night

[15.02.1972] Living Life, In The Night
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#21
11.01.2023, 17:41  ✶  
Jeszcze w tamtym pokoju spojrzał na Victorię. Jak ta różdżka świadczyła o niej? I tak spoglądał. Zastanawiał się. Albo raczej - zastanawiałby, gdyby mieli więcej czasu.
- Zapytaj mnie, jak się stąd wydostaniemy. - Cali i zdrowi. Kiedy będą pili słodkie kakao albo piwo kremowe w jakiejś knajpie. Wtedy będą mogli o tym porozmawiać. Bo to rzeczywiście było ciekawe.
Tymczasem na górze było już, jakby to powiedzieć, czym oddychać? Może i Sauriel oddychać nie potrzebował, ale jednak oddychał - i zapachy wyczuwał całkowicie normalnie. A może nawet nieco bardziej niż normalnie, bo należał do tych ludzi, którzy mieli bardziej czułe zmysły. Piwnica nie używana od lat, to było jasne jak słońce. Powinno być. Sauriel zatrzymał się przy tej klapie i rozglądał, ale głównie - nasłuchiwał. Nastała cisza. Tak absolutna, że piszczała w uszach. Wydawało mu się, że niczego nie słyszy.
Pochylił się w dół i wyciągnął do Victorii dłoń, żeby pomóc się jej wdrapać do środka, a właściwie to żeby ją po prostu do góry wciągnąć. Będą zjawiskowo umorusani po tym wszystkim. Na szczęście dla czarodziei to nie był wielki problem.
Nad ich głowami dało się słyszeć coś na wzór… skrzypienia? Materaca? Wersalki? Po chwili rozległ się dźwięk kroków, charknięcie, szurnięcie - książki, naczynia czy innego przedmiotu. Kroki przeszły albo do innego pokoju, albo do innego elementu pomieszczenia. A to był bardzo dobry znak. Spojrzał kontrolnie na Victorię, zanim powoli przesunął się do przodu. Ostrożnymi krokami ruszył w kierunku widocznych w dużej piwnicy schodów prowadzących do drzwi. Do domu, do którego mieli się dostać.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#22
11.01.2023, 18:58  ✶  
Czekała. Niemalże zamarła w bezruchu, nie chcąc wydawać niepotrzebnych dźwięków, które teraz niestłumione klapą w suficie mogłby się przedostać dalej. W końcu Sauriel klęknął na podłodze i wyciągnął do niej rękę, na co kobieta złapała swoją różdżkę w zęby i po chwili wahania czy na pewno mu tę dłoń podać – wyciągnęła swoją rękę i złapała tę jego, chłodną. Ale w tym momencie ta różnica temperatur jej nie przeszkadzała. On podciągnął ją, ona złapała się posadzki i też napięła mięśnie. Wspólnymi siłami jakoś się to udało, a trzeba pamiętać, że kobieta była teraz w sukience. Nie takiej idiotycznej jak w restauracji, ale nadal.
Kurz był wszędzie. Niemalże lepił się do powietrza, które się wdychało. Oblepiał ciało. Kręcił w nosie. Victoria uniosła głowę do góry nasłuchując dźwięków, które tutaj były lekko słyszalne. Kiwnęła do niego głową i ruszyła za nim, najciszej jak tylko potrafiła, a przez co i dużo dużo wolniej. Złapała koniec swojej różdżki dłonią i zapaliła światełko, by lepiej widzieć, ale jednocześnie przytłumić światło najbardziej jak się da. I w ten sposób poruszali się do schodów.
Lestrange czuła narastającą adrenalinę. Za chwilę mogło się wydarzyć tak naprawdę wszystko.
Wspięli się po schodach, a gdy byli już blisko drzwi, złapała Sauriela za rękaw i wycelowała w drzwi, chcąc rzucić na nie prewencyjnie zaklęcie Alohomora; głupotą byłoby zakładać, że drzwi będą otwarte. Swoje światełko zgasiła.
I od tego momentu tak naprawdę była przygotowana, by na pierwszą osobę, jaka się ruszy, i nie będzie Saurielem, rzucić szybkie Petrificus Totalus, wyznając zasadę, że najpierw uderzy, a potem będzie zadawać pytania. To mogło im kupić czas. Tak jak celnie rzucone Protego.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#23
11.01.2023, 19:23  ✶  
Adrenalina. Całkiem przyjemna rzecz, a dla większości ludzi wręcz uzależniająca. W chwilach takich jak ta o adrenalinie spokojnie można było mówić. Ta cisza. Ten grobowy nastrój. Ta świadomość, że zaraz przejdzie do czynów i już mała szansa, że będzie miejsca na słowa, dopóki któraś ze stron nie wywiesi białej flagi. Nie złoży broni, jaką były różdżki.
Pytanie brzmiało: czy wiedzieli.
Zatrzymał się, czując gest, dotyk Victorii i pozwolił jej działać. Mógł jej nie znać, mógł jej nie ufać, ale czasami nie musisz człowieka dokłądnie znać ni wielce mu ufać, żeby wiedzieć jedno: on wie, co robi. Tak samo myślał o Victorii. Tutaj kwestie prywatne były bardzo względne, a jej profesjonalność, jego zdaniem, była podyktowana samym faktem, że była aurorem. Jasne - byli lepsi i gorsi. Gdyby przyszło mu obcować z aurorem całkowicie mu obcym i nieznanym, robiłby raczej swoje, a tamtego traktował jako “coś, co zostało doczepione”. Trochę jak te kulki, które się wczepiają w kocią sierść, kiedy przechodził przez zboże. Czym się więc Victoria różniła? Ano chociażby tym, że zamienił z nią parę słów. A przede wszystkim tym, że była kujonką i prymuską, dumą szkoły i rodziców. Chociaż nie miał pojęcia, że jej matka była tak surowa, że nawet nie głaskała córki po główce. Nie to, że spodziewał się, że dorastała w pełnej miłości rodzinie, oj nie. Ale, w przeciwieństwie do siebie, uważał, że była powodem do dumy rodziców.
Drzwi się otworzyły, a oni ruszyli na korytarz.
Rozciągnięty w obie strony korytarz powitał ich wiszącą szafką i komodą pod nią. Obok były jakieś stare, niewielkie obrazy - nieruchome. Nie namalował ich żaden sztukmistrz, a zebrały tyle kurzu, że zapomniały, jakiego koloru były wcześniej. Kończyły się drzwiami z jednej strony - zamkniętymi, a po ich lewej - otworzonymi. Prowadziły do kuchni. Na ścianie, z której wychodziły drzwi do piwnicy, a w których oni właśnie stali, były jeszcze dwie pary drzwi. Te bliżej kuchni były uchylone. Słychać tam było żeński i męski głos - rozprawiali, zdaje się, na temat ostatniego wyścigu Abraxanów w Szkocji. Albo temat się mieszał. Sauriel się przez moment tylko wsłuchał w rozmowę, żeby upewnić się, że nie oscyluje ona wokół nich. Nie wiedział nawet, czego się spodziewał. Wyprostował się, oczyścił z brudu i ruszył korytarzem w kierunku kuchni, w której słychać było szczęk talerzy i powolne bulgotwanie wody. Zaraz pewnie czajnik zacznie świszczeć. Zatrzymał się przed drzwiami do czegoś, co chyba było salonem. Migotało tam światło kominka. Sauriel wskazał gestem, obracając się do Victorii na nią i na kuchnię, a potem na siebie i na salon.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#24
12.01.2023, 09:54  ✶  
Lubiła ten dreszcz emocji tak długo jak było to pozytywne uczucie, nie podszyte strachem czy złością. Obecnie było to raczej na granicy – w połowie ekscytacja, w połowie świadomość, że może się to skończyć źle. Bo w jej zawodzie zawsze mogło być źle.
Szła za cicho stąpającym Saurielem i starała się również poruszać najciężej jak potrafiła. Na paluszkach. Jej postura nieco w tym pomagała, nie była aż tak ciężka, wobec czego mogła liczyć na to, że jej kroki nie będą aż tak słyszalne. Wszechobecny kurz też trochę pomagał, wygłuszając ich przyjście. Tez nasłuchiwała. Zastanawiała się, czy prowadzona rozmowa jest naturalną, czy raczej była bardziej zmyłką, bo już wiedzieli o ich obecności? W życiu przygotuj się na najgorsze, ale licz na najlepsze, tak? Na najgorsze była przygotowana – albo przynajmniej tak sądziła.
Zobaczyła ruch Sauriela i kiwnęła do niego głową. Zadziwiająco dobrze rozumieli się bez słów – ona reagowała na jego gesty, on na jej. Zauważyła też, że potrafił się właściwie bezszelestnie poruszać jak kot, więc odczekała aż on przesunie się tam, gdzie zamierzał wejść, i wtedy i ona ustawiła się na odpowiednią pozycję, z różdżką przed sobą w pozycji bojowej.
Nie wątpiła że są w jakiejś kryjówce – bo nikt, kto nie próbuje się skryć, nie wchodził do "domu" tunelem. I nie mieszkał w tak zakurzonej dziurze, której nawet nikomu nie chciało się sprzątać. A przecież wystarczyło do tego jedno zaklęcie. Ten wszechogarniający brud sprawiał, że miała ochotę się wzdrygnąć, ale miała teraz ważniejsze rzeczy na głowie. Pytanie tylko, czy jest tutaj człowiek, którego szuka Ministerstwo. Jedno było pewne – bez powodu by się nie krył. A druga pewna rzecz była taka, że nie był tutaj sam…
Victoria miała zamiar zrobić małe zamieszanie. Drzwi do kuchni były uchylone, więc próbowała przez nie dyskretnie zerknąć. Nie wiedziała dwóch znajdujących się w kuchni osób – tylko ich słyszała. Tak jak słyszała też że woda w czajniku jest bardzo bliska wrzeniu. Zresztą – akurat czajnik widziała. Więc uśmiechnęła się pod nosem, wycelowała w czajnik i rzuciła na niego zaklęcie wyślizgnięcia – aby pierwsza osobą, która będzie próbowała go dotknąć, upuściła go. A wtedy… mogło się zdarzyć bardzo dużo rzeczy. Poparzenie, hałas, śliska podłoga, element zaskoczenia.
Czajnik zaczął śpiewać i zgodnie z przewidywaniami Victorii, kobieta wstała i ze stęknięciem podeszła do niego by zalać dwa stojące obok kubki. Uniosła go, lekko przechyliła, a ten zakołysał się delikatnie i kobieta wypuściła go z rąk tuż pod swoje nogi, rozlewając przy tym wrzątek wszędzie dookoła, w tym i na siebie.
Krzyknęła. Mężczyzna, który był z nią w kuchni zerwał się na równe nogi z różdżką w ręce, chcąc jej najwyraźniej pomóc i wtedy Victoria, nie czekając dłużej, kopniakiem (a musiało to być całkiem spektakularne, biorąc pod uwagę, że była w sukience) otwarła szerzej drzwi, z różdżką wyciągniętą przed siebie.
Błysnęły światła. W jej stronę leciał czerwony promień, który kobieta zręcznie odbiła machnięciem ręki i sama wycelowała, zderzając swoje zaklęcie z przeciwnym. Na moment tylko wycelowała w kobietę, starając się ją sparaliżować, żeby nie przeszkadzała.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#25
12.01.2023, 12:58  ✶  
Widok stąd nie był zadowalający. Przez te porozchylane drzwi nie było widać niczego konkretnego. Obraz pomieszczeń tworzył się wyłącznie przez grę wyobraźni, a tej nie można było zawsze ufać. Nie tak w pełni. Mózg tworzył obraz klasycznych pomieszczeń angielskich, ale te potrafiły się róznić. mogły być wygięte w eLkę, albo podłużne, mogło coś w wejściu stać. Każda planowana akcja zależała od tego, w jakim miejscu startowałeś. Tutaj mogli tylko mieć nadzieję wraz ze swoimi podejrzeniami.
Obrócił się, kiedy zobaczył jej potwierdzenie i przeszedł dalej - delikatnie (no tak, jak kot) wślizgnął się do pomieszczenia przez uchylone drzwi tylko troszeczkę je rozchylając. Uprzednio wyciszając dźwięk tych drzwi, gdyby miało się okazać, że skrzypną niemiłosiernie, kiedy je otworzył. A tego się spodziewał po tym starym, jęczącym budynku. Ich kroki na deskach tonęły w dźwiękach tego domu, ale przez to należało uważać też na każde stąpnięcie. Sauriel zastanawiał się, czy któraś z desek pęknie.
Nie pękła.
W pomieszczeniu panował półmrok prócz wspomnianego kominka. Na kanapie siedział jeden mężczyzna i prowadził rozgrywkę magicznymi kartami - wystawiony Król Kier pacnął go właśnie w łapę za jakiś jego zły ruch, a ten zmielił pod nosem przekleństwo. To było takie proste. Bardzo, baaardzo powoli zaczął do niego podchodzić od strony pleców. Pazury Sauriela wydłużyły się, jego ślepia zalśniły dzikim, zwierzęcym blaskiem, światło wydawało się przygasać, a cienie wydłużać na ścianie w nietoperzowe skrzydła. Nie był pewien, czy to TEN mężczyzna, gdy ten siedział do niego półprofilem, pochylony.
Tymczasem w kuchni rzeczywiście błogo nieświadoma obcych parkach peplała w najlepsze. Przytulona teraz do drzwi Victoria widziała, że mężczyzna trzymał przy twarzy okład - napuchniętej paskudnie twarzy. Na szyi miał bandaż, tak jak na przedramieniu. Kiedy czajnik zaczął dzwonić kobieta złapała go… a potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Pierdolnięcie nogą w drzwi przy posiadaniu sukienki było zdecydowanie zjawiskowe. Mężczyzna, który wstałi który chciał lecieć do oparzonej niewiasty zatrzymał się w półkroku, podparty o stół i łypnął zdziwionym spojrzeniem na Tori. Kobieta, blondynka, której włosy widziały ostatni raz szczotkę jakieś pięć lat temu, ze swojego lamentu machnęła różdżką, rzucając wściekłe spojrzenie. Raz, drugi - gdy poszedł paraliż od strony Victorii, żeby się przed nim obronić.
- Pomóż mi! - Ryknęła do oniemiałego jegomościa, który oczami wielkimi jak spodki gapił się na Victorię. Ale po tym ryku i on różdżkę uniósł. Pod nogami Victorii wylądował wąż, który zasyczał złowrogo, unosząc łeb. Kobieta machnęła różdżką znów - spudłowała. Kawałek ściany nad ramieniem Victorii wybuchł.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#26
12.01.2023, 15:11  ✶  
Nauczyła się już, że najlepszą obroną najczęściej jest atak. Była wyszkolona w zaklęciach Protego i innych z zakresu magii rozpraszania, ale nie była kimś, kto po prostu będzie stał z tyłu i czekał na ruch przeciwnika. Wolała sama dyktować karty. Tak jak była pyskata – tak uderzała często ze zdecydowaniem, by zmusić przeciwnika do defensywy. Bo to oznaczało, że nie będzie atakować jej.
Nie bała się wyczarowanego węża. W pierwszym odruchu chciała go kopnąć, ewentualnie przydeptać mu łeb, ale wtedy kawałek ściany wybuchł jej nad ramieniem. Odruchowo się osłoniła szybkim Protego, jednak nie zdążyła odskoczyć. Kawałki ściany poleciały więc na podłogę i w tym momencie kobieta faktycznie przydeptała węża tuż za jego łbem i wycelowała w kobietę Expelliarmus, chcąc jej wyrwać różdżkę z ręki, żeby kupić sobie chwilę czasu. To była walka dwa na jednego, ale Victoria czuła się w tym dość pewnie. Chciała wyeliminować jedno z nich, a potem martwić się drugim.
Tymczasem w salonie mężczyzna był chyba zbyt zaaferowany swoją grą w karty, bo skradający się do niego wampir był chyba ostatnią rzeczą, jakiej by się spodziewał. Wymruczał coś pod nosem, patrząc w karty, które trzymał właśnie na ręce i dopiero kiedy Sauriel był jakieś trzy kroki od niego – ten dostrzegł poruszający się po podłodze cień rzucany od zapalonej magicznej świeczki. Gwałtownie odwrócił głowę i wtedy Rookwood mógł zobaczyć wymalowane na jego twarzy zdziwienie.
Jego ręka powędrowała do różdżki leżącej na stole.
Nie miał jednak zbyt wiele czasu na reakcję.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#27
12.01.2023, 15:42  ✶  
Różdżka poleciała w bok, a wraz z różdżką poleciało kolejne zaklęcie.
- KURWAA! - Zaklęcie, które, jak słychać, znane było również mugolom. I na nieszczęście dla wszystkich - zupełnie niczego nie wyczarowywało. Ladacznic też nie. Niewiasta poślizgnęła się po podłodze, rzucając do różdżki i padając na kolana, żeby ją złapać, a w tym momencie mężczyzna kupił jej trochę czasu. Kolejne machnięcie spowodowało, że ziemia pod nogami Victorii zafalowała i pękła - ostre drzazgi prysnęły od dołu, a drewno uformowało się w kolce.
Mężczyzna w salonie rzeczywiście mógł już tylko po różdżkę sięgnąć, bo Sauriel już dotknął dłonią jego szyi i zaklęcie paraliżujące spłynęło po jego ciele. Padł na ziemię, wlepiając w wampira wielkie oczy. Aa skoro już się odpalił... Obejrzał się na korytarz i przesunął w kierunku kuchni - ale wyprzedziła go mgła. Tak, mgła. Bo wypełniła salon, długi korytarz i zakręciła się wokół nóg w kuchni. Kiedy pojawił się w drzwiach kuchni, mara nocy, która teraz już tylko w sylwetce przypominała człowieka, kobieta na ziemi właśnie łapała swoją różdżkę, a podłoga falowała w najlepsze, wyginała się i łkała trzaskami, starając się skrzywdzić cel, jaki miała.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#28
12.01.2023, 18:04  ✶  
Zachwiała się lekko, kiedy podłoga zafalowała, jakby chciała ją z niej zrzucić, po czym pękła, wypuszczając wokół drzazgi. VIctoria była jednak szybka i wyczarowała wokół siebie tarczę by je odbić, po czym tym razem już odskoczyła do tyłu, by wycofać się z pola rażenia. Machnięcie różdżki później wyrwało drzwi z zawiasów, a te poleciały wprost na mężczyznę, by go staranować, zwalić z nóg, a i przy okazji powywalać wszystko inne co tylko się dało – stół, krzesła, wszelkie drobiazgi, które tam leżały.
Victoria nie wiedziała, czy ta mgła to jakieś nowe diabelstwo, kolejny przeciwnik – ale gotowa była zaatakować. Tyle, że nagle z mgły wyłonił się człowiek i to ubrany łudząco podobnie do jej walentynkowej randki – i to ją powstrzymało. Potrzebowała jednak trzech sekun, by dojść do siebie… A tymczasem blondynka złapała swoją różdżkę i wycelowała tym razem w Sauriela, chcąc go oszołomić Drętwotą. Nie trafiła. Spróbowała więc drugi raz i w powietrze wyleciał obrazek wiszący na ścianie, bryzgając wszystko dookoła odłamkami. Tori za to machnęła różdżką, by zakończyć to tańcowanie podłogi. Finite na szczęście podziałało.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#29
12.01.2023, 18:16  ✶  
Walki czarodziei na zamkniętym obszarze nie mogły wyglądać inaczej. Wszystko stawało się twoim wrogiem, nawet zwykłą łyżeczką, jak się okazało, dawało się udusić żywcem. W tym chaosie, który zobaczył, jedno było dla niego jasne - położenie kobiety na kolanach, a raczej fakt, że kobiety na pewno nie potrzebowali. Bo cała reszta była jasna jak słońce - mieli dwóch mężczyzn i musieli teraz ustalić, który z nich jest tym, którego potrzebują. Jasne, wystarczyło się rozejrzeć. Ale wzrok Sauriela był mocno skupiony chwilowo na blondynce. Delikatnymi ruchami nadgarstków rzucił zaklęcie i pobudził swoje ciało do działania.
W tej mgle, przy głębokich cieniach, kiedy jego sylwetka wydawała się większą niż jest nie było trudnym, żeby odsunąć się na bok przed obrazkiem. Szkło prysnęło na podłogę korytarza i rozbiło się o ściany, a ledwo kilka kawałków otarło się o jego rękę. Nieprzyjemne uczucie, kiedy twoja skóra jest przecinana, szczypanie i ostry ból, ale nie ten, który uderza w głowę i nie pozwala funkcjonować tylko na moment skrzywił jego wargi. Kiedy podłoga się uspokoiła - skoczył do przodu przez pokój. Jakby był panterą stworzoną do takiego polowania. Brutalnie fizyczną, miast bawić się w subtelność zaklęć. Wpadł na kobietę swoim ciężarem ciała, złapał jej rękę i rozległo się nieprzyjemne chrupniecie nadgarstka. Kobieta wrzasnęła, kiedy bestia wgryzła się w jej szyję. Różdżką wypadła z jej dłoni.
Mężczyzna, który został na polu bitwy spojrzał z rosnącą gulą na gardle i… padła na kolana, rzucając różdżkę.
- Błagam nie zabijajcie mnie!!!


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#30
12.01.2023, 23:05  ✶  
Była już gotowa na odparcie kolejnego ataku… ten jednak nie nadszedł. Za to Sauriel rzucił się do przodu i w pełni udowodnił, że choć może wygląda i zachowuje się jak człowiek – to nim nie jest. To była prawdziwa bestia w ludzkiej skórze. Nie ma co kłamać – nigdy wcześniej nie widziała wampira w akcji; na, Rookwood był pierwszym, z którym miała styczność na żywo. Oczywiście wiedziała o nich, uczyła się, ale co innego czytać książki, a co innego doświadczać tego na żywo.
Miał zostać jej mężem. Na moment to i ją zatrzymało. Mocniej zabiło serce, ale na pewno nie z podniecenia. Mocniej niż wcześniej czując tę przyjemną adrenalinę – bo teraz poczuła też ukłucie strachu. Czy irracjonalnie? Tak, nie, może trochę… Jej mózg tłumaczył to bardzo prosto: przecież rzucił się na przeciwnika, nie na nią.
Otrzeźwił ją dopiero ruch mężczyzny – jak padł na kolana na podłogę pośród tego całego bałaganu, wywalonych mebli i innych. Wycelowała więc w niego różdżka i posłała zaklęcie paraliżujące. Tak, odrzucił swoją różdżkę – ale nie miała wcale pewności, że nie zaatakuje w żaden inny sposób; wolała się po prostu upewnić, że nie będzie dalej fikać.
Kobieta złapana przez Sauriela krzyknęła z bólu, kiedy ten tak po prostu złamał jej nadgarstek a potem znowu, gdy bezceremonialnie wgryzł się w jej szyję. Próbowała mu się wyrwać, próbowała go odsunąć. Jaka szkoda, że jej różdżka poturlała się kawałek dalej po podłodze.
Lestrange wyminęła ich i podeszła do mężczyzny, by wyczarować na jego nadgarstkach kajdany, i wtedy spojrzała na Sauriela i kobietę. Powinna coś powiedzieć. Coś zrobić… ale zamiast tego po prostu… patrzyła. Z otwartymi szeroko oczami. Nie wiedziała też co znalazł w salonie – ale skoro przyszedł tak szybko, to albo nic. Albo wyjątkowo mały opór.
– Sauriel… – odezwała się w końcu i zaraz urwała. Nie miała zielonego pojęcia jak powinna zareagować. Co zrobić.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (7113), Victoria Lestrange (7127)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa