• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[03.03.1972] Dom Victorii | Victoria & Sauriel

[03.03.1972] Dom Victorii | Victoria & Sauriel
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#41
16.01.2023, 01:30  ✶  
- To spodziewaj się, że coś ode mnie dostaniesz – 26 października… to bylo jeszcze spoooro czasu. Byleby tylko nie zapomniała… Chyba, że da mu ten prezent wcześniej, bo sama nie wytrzyma tego wyczekiwania. Zanotowała to jednak w głowie. Pewnie nawet kupi go wcześniej, żeby nie robić tego na ostatnią chwilę… Ruchome zdjęcia były fantastyczną pamiątką jakby nie było.
- Naprawdę nie wiem jakimi ścieżkami chodzi czasami twój umysł… Nie eliksir z babeczek tylko po prostu eliksir. Jesteś w domu Lestrange'ów, spodziewaj się, że w promieniu dwudziestu metrów znajdzie się ktoś, kto żyje z warzenia eliksirów, albo ktoś, kto po prostu lubi i potrafi to robić – większość jej rodziny trudniła się magimedycyną, spora część przodowała w eliksirach. Victoria też nie mogła być gorsza – może się z tego nie utrzymywała, ale zdecydowanie potrafiła w eliksiry. I lubiła to robić. Co zabawne – to nie mogło się bardzo różnić od gotowania i pichcenia, prawda? Masz przepis i jedziesz zgodnie z nim, zupełnie jak z eliksirami. Ale jakoś zupełnie nie przyszło to Victorii do głowy, przerażona pomysłem PIECZENIA. - Tylko ona gotuje – przyznała i na dłuższą chwilę zamilkła, ewidentnie mieląc to w głowie. I po chwili się najwyraźniej namyśliła, z ciężkim sercem wołając Strzałkę.
- Potrzebuję twojej pomocy, Strzałko. Nigdy nie piekłam, a mam upiec babeczki… z ciasta marchewkowego. Jakbyś mi mogła mówić co potrzebuję… I co powinnam robić i kiedy… – Strzałka z początku miała spuszczone te swoje nietoperzowate uszy i oczy miała wpatrzone w swoją panią, a w miarę słuchania, oczy jej się rozszerzały w zdziwieniu.
- A… A-ale jak to p-panienka m-ma piec? P-przecież Strzałka u-upiecze – i zaszurała nóżką.
- Nie nie, o to właśnie chodzi. Założyłam się z Saurielem i mam upiec babeczki, po prostu nie wiem jak – i te opuszczone uszy Strzałki teraz się podniosły, jakby nasłuchiwała z zainteresowaniem. Na moment nawet spojrzała na Sauriela. Wydawała się teraz być mniej przerażona niż wcześniej. Kiwnęła tylko głową i zaczęła wymieniać, odginając swoje paluszki, co będzie w ogóle potrzebne.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#42
16.01.2023, 15:05  ✶  
Jego urodziny zawsze były ciche. Spokojne. Nie zapominano o nich, skądże. Była kolacja, matula i tatko elegancko ubrani, wszystko przystrojone i przygotowane. Składanie życzeń ograniczało się do “wszystkiego najlepszego”. Ale prezenty też były. Odpowiednie dla rodów czystej krwi. Weselej było za czasów Hogwartu, albo nawet i krótko po nim, kiedy w ramach urodzin potem szło się do knajpy i balowało tak, jakby miało nie być jutra. Ta zapowiedź brzmiała inaczej. Egzotyczniej. Podejrzliwe i przeciągłe spojrzenie miało na celu rozszyfrowanie tego, czego się spodziewać mógł, zastanowił się nad tą sytuacją. Czy to jakaś podpucha? Zemsta za te wszystkie niegodziwości? Już ustalił to, że na pewno był mściwa. Może nie bardzo? Tego nie wiedział. Ale miał w pamięci, że lepiej na nią uważać z różnymi docinkami, dogryzkami i złośliwościami.
- Mówię, że babeczki a ty że eliksir, no to jak to jakimi? Wychodzi z tego babeczkowy eliksir. Nie kuś mnie, żebym do tego cię nakłaniał. - A mógłby! Ale brzmiało jeszcze nudniej niż gotowanie, no bo gotowanie to jednak było coś NOWEGO! Nie tylko dla niej, dla niego też! Z tym, że on nie zamierzał za baaardzo się do tego wpychać. Zamierzał sobie za to siedzieć i przeszkadzać. I obserwować. - Ay, Gwiazdeczko, tego się spodziewam. Aż dziwne, że na każdym rogu nie wisi jakiś kocioł. - Zdawał sobie sprawę, co było domeną Lestrange. Co było ich głównym konikiem. Zdziwiłby się bardzo, gdyby eliksirów ona akurat przyrządzać nie potrafiła. Pokiwał też głową na stwierdzenie, że to ona właśnie tu gotuje. Była jedyną, jaką mieli? Tego nie wiedział. I na razie nie było to takie interesujące w obliczu spektaklu, jaki się miał tu rozegrać. Strzałka się pojawiła i sytuacja została jej nakreślona. Kiedy te wielkie oczy skierowały się na niego to podniósł kciuka w górę i wysunał go w kierunku skrzatki. Jest cool, noł problym! Ba, nawet skrzatka wydawała się zadziwiająco entuzjastycznie podejść do tego pomysłu! Albo tylko jemu się tak wydawało, bo sam czuł niemal… taką malutką ekscytację? Maluutką!
Kiedy kobietki zaczęły tu przygotować to w końcu zlazł z blatu, bo za dużo krzątania, przeciągnął krzesło i usiadł na swoim nowym tronie, gapiąc się, jak dwie istoty zaczeły przygotowywać babeczki.
- Długo się je robi? - Zapytał tutaj Strzałki. Miał szczerą nadzieję, że nie. Zwłaszcza z magią.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#43
16.01.2023, 17:48  ✶  
W odpowiedzi tylko się do niego uśmiechnęła. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że brał ją za mściwą. Chociaż może nie powinna się tak dziwić… Ostatecznie ignorowała go przez prawie półtorej miesiąca, bo ją obraził i zepsuł wieczór, a teraz skutecznie nie informowała swoich rodziców o tym co wie i o tych swoich spotkaniach z Sauriele. No oprócz dzisiejszego – o tym wiedzieli, musieli wiedzieć. Natomiast nawet nie przyszło jej do głowy, że jej pytanie o to kiedy ma urodziny i że coś mu w ramach urodzin da może odebrać negatywnie, podejrzliwie.
- Mój mózg w ogóle tego nie połączył – no bo jak? jej to się w głowie nie mieściło. I robienie eliksiru babeczkowego, Merlinie, czy to słyszysz? Herezje! Victoria tylko spojrzała na Sauriela jakby go miała zabić wzrokiem bo jej też się nie widziało robienie takiego eliksiru. Takiego eksperymentu. Zresztą co miałby robić. Powodować rzyganie babeczkami? Czy po prostu smakować jak babeczki? Czy jeszcze coś innego?
- Ch-ch-chwilę, p-panie – odpowiedziała skrzatka kiedy już Victoria machnęła różdżką i wszystkie potrzebne składniki wyleciały z szafek i wylądowały na wielkim blacie na samym srodku. Na tyle wielkim, że miały tutaj dużo miejsca i jednocześcnie Sauriel był w stanie siedzieć po drugiej stronie i nie uwalić się przy tym mąką, która teraz została rozsypana. Victoria słuchala skrzatki uważnie i robiła dokładnie to, co tamta jej mówiła. BARDZO dokładnie. Wręcz idealnie dokładnie, co do jednego grama – to była precyzja jakiej była nauczona w zwiazku z eliksirami. I nawet nie fuknęła ani nie warknęła, kiedy znowu została nazwana Gwiazdeczką. Ogień magicznie został podłożony pod piecykiem i rozrobione ciasto też gładko zostało wlane do foremek, wszystko idealnie. I od razu Victoria też posprzątała.
A potem jednym łykiem dopiła swój miód. Miała szczerą nadzieję, że to będzie już koniec tego całego pichcenia i gotowania bo jak tak dalej pójdzie to spędzą tutaj całą noc i zastanie ich poranek. Na całe szczęście umówili się w piątkowy wieczór, więc Victorii nie groziło sobotnie wstawanie do pracy z rana.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#44
16.01.2023, 19:57  ✶  
Akurat pechowo wyszło, co by nie powiedzieć, że poznał ją z takich dwóch stron. Był przewrażliwiony, oczekiwał od ludzi najgorszego. Albo raczej - spodziewał się najgorszego. Po Tori oczekiwał czegoś mniejszego niż najgorszego (jeśli to w tę stronę płynie w ogóle wartościowanie). Nie spodziewał się NAJGORSZEGO, ale jednak nadal nie czegoś dobrego. Co tu dopiero myśleć o miłych niespodziankach! Więc poszło to o poziom w górę. Albo w dół. Dejm, zależy, od której strony spojrzysz! Konsensus jest taki: było lepiej. Między nimi było lepiej.
Bardzo spektakularnie ignorował jej mordercze spojrzenie, nagle wielce zainteresowany sufitem i nawet zanucił sobie coś pod nosem.
Wszystkie składniki wyleciały i poszły w ruch. Przez moment siedział grzecznie na swoim miejscu i lookał z ciekawością… ale w końcu nie wytrzymał i podszedł do dwóch pań, żeby zapytać “a co teraz robisz?”, albo “a po co to?”, ewentualnie: “a jak to smakuje?”. Wsadzał czasami gdzieś w coś palucha, albo przesunął coś gdzieś, a raz nawet policzył z nią gramy (oczywiście przeszkadzając jej w liczeniu), ale to tylko jeden mały raz. Nie pchał też łapsk ciągle wszędzie, dokuczał jej i interesował się w limicie dopuszczalności, powiedzmy. Czyli tam, gdzie nie czuł, że Victoria zaraz mu wsadzi łyżkę w dupsko. A potem, na koniec, wyciągnął dłoń do Strzałki, próbując ją nakłonić do przybicia piątki, kiedy już cały twór został włożony do piecyka. Pozostało czekać, aż zostaną upieczone.
- Ile się pieką? To jest - ile mamy czasu? - Spojrzał na swój zegarek na nadgarstku. Innymi słowy można się było spodziewać, że to nie był koniec wszystkich atrakcji. - Lubisz tańczyć? - Zapytał z paskudnym uśmiechem, kiedy usłyszał, że no z 20 minut to zajmie. Nie znał się na kucharzeniu, ale tyle, że nie da się pewnych rzeczy przyśpieszyć, wiedział.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#45
16.01.2023, 21:01  ✶  
Zgoda, poznał ją od tej gorszej strony. Ale to też nie było bez przyczyny, bo Victoria bardzo wyraźnie i dokładnie wytłumaczyła Saurielowi skąd takie jej zachowanie, co je wywołało, jakie dokładnie były jej powody. Nie robiła tego bo tak, bo taki miała wredny charakter. Wszystko miało swoją akcję – i miało też jakąś reakcję.
Po którymś takim przeszkadzajkowym pytaniu Sauriela Victoria nie tyle zamierzała mu wsadzić łyżkę w dupsko, co po prostu wzięła jedna usmarowaną surowym ciastem łyżkę i lekko pacnęła nią albo w jego nos (jeśli się tego zupełnie nie spodziewał), albo maźnęła mu tym po wierzchu dłoni (jeśli próbował się szybciutko odsunąć). Nic szkodliwego, ledwie cicha sugestia, żeby tak nie przeszkadzał, bo ją zwyczajnie w świecie rozprasza po całości (i doskonale wiedziała o co tutaj chodzi).
Zawiesiła się tak z kieliszkiem w ręku, kiedy Sauriel z wyjątkowo paskudnym uśmiechem zapytał czy lubi tańczyć. Strzałka za to stała obok piecyka i patrzyła z ciekawością to na jedno to na drugie. Victoria zaś bardzo powoli odjęła kieliszek od ust, popatrzyła na niego, oj pusty, malsnęła dwa razy, zakręciła nim…
- Lubię, a co? – zapytała i ponownie na niego spojrzała. Starając się być przy tym baardzo spokojna. I przysięgała sobie właśnie w myślach, że jeśli wymyśli, że ma tu teraz dla niego zatańczyć, to rzuci na niego klątwę tańczących nóg i będą sobie tutaj tańczyć razem.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#46
16.01.2023, 21:28  ✶  
Tym dla niego była w końcu zemsta. Powodem. Podejrzenia jednak co do tego, czego się spodziewać, były wywołane trochę tym pesymizmem. Bo nie był tak DO KOŃCA pesymistą. Powtarzał sobie wielokrotnie, że będzie dobrze - czy pesymista był do tego zdolny? Może? Tak? Nie wiem? Rozumiał to, co mu tłumaczyła, ale pozostało wrażenie. W końcu przeminie, jeśli wszystko będzie tak gładko szło. Już przecież dawał się ugłaskać i przestawał stroszyć sierść na grzbiecie. Wrażenie po prostu było. Wetknięte głęboko, wypalone.
O, przeszkadzajkowe pacnięcie w nochala było w sumie trochę oczekiwane, a jednak nadeszło niespodziewanie. Tylko drgnął, podskoczył, kiedy się pojawiło, zrobił prawie zeza i wydał z siebie oburzone “eeej!”, ale nawet nie tak na serio. Wytarł swój biedny nosek, ale sygnał został odebrany, no JUŻ NIE PRZESZKADZAĆ.
- To bardzo dobrze, bo będziesz tańczyć. - Proszę bardzo! Jeśli była ciekawa, to oto miała swoją odpowiedź! - Możesz mi przynieść moją gitarę? - Zwrócił się do Strzałki i pewnie w następnych dwóch sekundach gitara już była w jego łapskach. Jednym ruchem nadgarstka ją wyciągnął i zaklął, żeby grała. Sama. Żeby pobrzdąkiwała przyjemną do tańca, skoczną melodię, jedną z tych, które lubił i sam poszedł w kierunku Victorii, żeby ją złapać za dłoń i pociągnąć na środek kuchni, gdzie było dużo miejsca. - No już już, odkładaj to, pijaczko jedna! - To był idealny punkt programu do zapełnienia czasu podczas oczekiwania na gotowanie. Innymi słowy - wszystko układało się w idealny plan!


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#47
16.01.2023, 22:17  ✶  
Nie robiła tych rzeczy dlatego, że była złośliwa – ale o tym Sauriel nie miał prawa wiedzieć, za krótko i zdecydowanie zbyt słabo się znali, biorąc pod uwagę, że ponad dwa miesiące odkąd zostali sobie przedstawieni i poinformowani o najbliższym stanie cywilnym, po prostu stali z tą relacją w miejsu. Choć może lepiej było powiedzieć: cofali się, bo zamiast tkwić w neutralności, to ich relacja dostała takie minusy, że gdyby to były simsy, to pasek znajomości mieliby zakolorowany mocno na czerwono. Polepszało się to tak naprawdę od…. dwóch-trzech tygodni? Nawet nie połowa poprzedniego czasu, ale hej, powoli do przodu. Przynajmniej nie było między nimi czuć tej wrogości.
Przymknęła oczy, modląc się do wszystkich znanych jej świętości o cierpliwość. Zamki z kart, wyczarowywanie poduszeczek, koron, gra w szachy, pieczenie babeczek – ok. Ale tańczenie przed kimś???? Bo sądziła, że właśnie tego będzie chciał Sauriel. Skrzatka rzeczywiście bardzo prędko się pojawiła z powrotem z gitarą, a Victoria już układała sobie w głowie całą przemowę na temat tego, że lubi tańczyć, ale tego robić nie będzie, kiedy gitarka zaczęła wygrywać melodię. I ostatnie czego się spodziewała to to, że Rookwood zbliży się do niej, złapie ją za dłoń i pociągnie na środek kuchni. SKrzatka w tym czasie umieściła się obok piecyka, ale ciekawość wygrała i jednak zerkała na to co oni tutaj robią. Wiedziała, że Sauriel to przyszły narzeczony jej pani, ale podsłuchała, że niezbyt się lubią i że Victoria to zupełnie nie jest z tego wszystkiego zadowolona, więc widzieć ich dzisiaj i ich interakcje musiało być dla Strzałki nad wyraz ciekawe. Tym bardziej, że nikt jej stąd nie wyganiał. I że nie wyglądali jak ktoś, kto miałby się zaraz pozabijać.
Zgłupiała całkiem, wyciągnięta na środek pomieszczenia. Dlatego dość posłusznie odłożyła pusty kieliszek na najbliższy blat i znowu mało brakowało, a jej twarz wyrażałaby brak inteligencji. Na szczęście tym razem szybko się opamiętała i  dała się poprowadzić. Chciał zatańczyć? Z nią? Czy chciał ją zmylić i zaraz zostawić  na środku samą? Nie wyrwała mu się w każdym razie, nawet nie próbowała. Oporu z jej strony też nie było.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#48
16.01.2023, 22:41  ✶  
Sauriel… dobrze się bawił. To był chyba jego najlepszy dzień od kilku ostatnich lat. Nawet nie chyba - na pewno. Tylko w sumie dlaczego? Nie dlatego, że tak ją magicznie polubił. Przecież nie polubił. Nie to, że wcale, bo jak zostało zapisane i to zgodnie z prawdą - ich relacje się poprawiły. Znacząco? Ten czerwony pasek z sismow spadał dość gładko, ale żeby mówić, że było w nim teraz zielono to chyba nad wyrost. Lecz fakt - wrogość zniknęła. U Sauriela pojawiła się ciekawość. A do tego psota, zeby samemu sobie trochę dogodzić. I jej razem ze sobą. To też był sposób na poznanie, tylko na jego zasadach. Czuł się swobodnie w sytuacji, kiedy to od niego zależało to, co się wydarzy do sporego stopnia. A że diabeł nie był taki straszny jak go malowano - to oto byli.
Kiedy dotknął jej dłoni ta jego była cieplejsza. Żeby nie było jej nieprzyjemnie - dotykać trupa. Tak, pomyślał o wszystkim, a przynajmniej tak mu się wydawało. Tak samo też jak mu się wydawało, że to mogłyby być jego urodziny. Że chciałby je spędzać w taki sposób. Pociągnął ją pewnie. Był umięśniony, był silny i prowadzenie panienki w tańcu nie stanowiło dla niego żadnego problemu, chociaż żaden był z niego wielki tancerz to i nadrabiał wyczuciem rytmu. A tańczyć lubił. W końcu to też związane było z muzyką.
Kiedy babeczki się skończyły piec to skupienie przeniosło się na nie. Zresztą trochę sobie potańczyli, jego zmęczenie nie dotyczyło, ale ją już jak najbardziej. Z taką maluuutką dozą ekscytacji zaciągnął Tori do piecyka, z którego Strzałka wyciągnęła babeczki i zaczął nad nimi machać ręką, żeby je ostudzić. Zarządził przy tym, że babeczki pakują i wychodzą. I żeby Tori się ciepło ubrała. Ale najpierw dwie odłożył i wręczył Strzałce.
- Gdzie najbardziej lubisz chodzić, jak chcesz się odciąć od tego gówna? Nie musisz odpowiadać. Punkt wycieczki został już zaplanowany.
Teleportowali się z kominka na Promise Hill. Cichy, śpiący park rozjaśniony latarniami i widok na błyszczący Londyn - przy takich pustkach, w nocy, widok ten był na wyciągnięcie ręki. Sauriel poprowadził ją do ławki z najlepszym widokiem i usiadł na niej.


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#49
16.01.2023, 23:21  ✶  
Z jej strony wiele złych emocji też opadło – bardziej była teraz zła na swoją rodzinę niż na Sauriela, który zaczął ją intrygować. To jak wiele tajemnic jeszcze skrywał. To jak bardzo udawał przed całym światem, a może nawet i przed samym sobą, i nie chodziło jedynie o te wszystkie umiejętności, które posiadał, czy wiedzę, jaką miał w głowie, ale o osobowość. Złość i chamstwo zdawały się być tarczą przed całym światem, ale hej – czy było to takie dziwne? Nie było ani trochę.
Prawdę mówiąc nawet nie zwróciła uwagi na to, że coś było nie tak – w sensie z jego temperaturą. Nie tak czyli, że nie tak dla niego; ale to właśnie dlatego, że nie poczuła tego chłodu, tylko w miarę normalną temperaturę ciała drugiej osoby. Sama może nie była jakoś wielce muzykalnie uzdolniona, ale potrafiła zakląć instrumenty do tego, by grały, za to na pewno potrafiła tańczyć – jej matka postawiła sobie za punkt honoru, by córkę tego nauczyć, bo jak by to wyglądało, gdyby nie potrafiła? Więc umiała już od najmłodszych lat, dlatego tam, gdzie brakowało coś Saurielowi – poprowadzić mogła ona, kiedy już po tych kilku sekundach osłupienia rozluźniła się na tyle, by spokojnie zatańczyć. I faktycznie czerpać z tego przyjemność, bo rzeczywiście to lubiła. Nawet jeśli w tak dziwnej scenerii – bo w kuchni, będąc sam na sam (plus skrzatka) z facetem, którego znała prawie że wcale, ale poznać chciała. Wręcz musiała.
Strzałka początkowo nie wiedziała co zrobić z otrzymanymi babeczkami, ale w końcu spojrzała na Sauriela swoimi wielkimi oczami, spuściła nietoperzowe uszy i uśmiechnęła się do niego nieśmiało. W tym czasie Victoria poszła po płaszcz i odpowiednie buty, a skrzatka zapakowała resztę babeczek i wręczyła je wampirowi.
- Różnie… Czasami po prostu zamykam się w pokoju, czasami idę do Dziurawego Kotła się napić… Czasami kręcę się po Pokątnej, albo po Dolinie Godryka – było tam wiele pięknych sadów, więc i okolica była urokliwa i malownicza. Odpowiedziała mu mimo wszystko, chociaż wcale nie musiała. Strach miał wielkie oczy, co? Jak z tym gotowaniem, czy tańczeniem – a wcale nie było czego się bać. Więc teraz skoro wychodzili i to jeszcze z babeczkami… chyba też nie było czego?
Było już późno, więc nie dziwne, że park był cichy i spokojny. Pusty. Usiadła obok niego na ławce i zapatrzyła się na widok, jaki rozciągał się przed nimi.
- Ładnie tu – stwierdziła. A pewnie jeszcze ładniej było w dzień, w świetle słońca.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#50
16.01.2023, 23:57  ✶  
Był człowiekiem (heh), który na tyle nawykł do ciszy, że kiedy była zakłócana przez inne elementy to potrafił robić się niespokojny. Nie chodziło o muzykę, czy o to, że siedzieli i rozmawiali. Chodziło o kroki, które ciszę potrafiły przeciąć. Rozmowy toczone gdzieś z boku, przy których zastanawiasz się z niepokojem, czy to o tobie mówią. Cienie, które się przesuwają, a których nie słyszysz - zobaczysz je tylko kątem oka. Było wiele dźwięków, które potrafiły zepsuć idealną harmonię. W tym parku ich nie było - nie o tej godzinie. Wieczorem kręcili się tu pewnie jacyś ludzie, nawet w tym miesiącu, ale nie w środku nocy. Mieli cały park dla siebie. Z całego tego parku wystarczyła Saurielowi jednak tylko ta jedna ławeczka.
- Uprawiasz na tej Pokątnej, jak to ładnie mówią, shopping? - Zaakcentował celowo to słowo i zapakowane babeczki położył (albo wcisnął) na kolana Victorii. - Smacznego. - Tak by to wychodziło, skoro zażyczył sobie babeczek, a potem żeby je spakować, to że zabiera je dla siebie. Nic bardziej mylnego!
- Ay. - Czuł coś, co nazwałby dreszczem, kiedy wrażenia dnia stygły, schodziły po ciele i wkraczała ta znajoma cisza. Ten spokój.Przechodził po ciele i zostawiał po sobie jedno wrażenie: dobrego i udanego dnia, z którego nie było czego żałować. - Teraz jest pusto, ale jak tu przychodziłem kiedyś za dnia to park jest pełen ludzi. I Londyn widać jeszcze lepiej. Jakby mieli mi stawiać nagrobek to totalnie tu. Nie ma innej opcji, będę miał widok na cały Londyn!


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (7661), Victoria Lestrange (9430)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa