• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Sowia Poczta Skrzynki postaci niezależnych Poczta Barda Beedle'a

Poczta Barda Beedle'a
your new trauma
unbothered. moisturized. happy. on diagon alley, killing innocent people. focused. flourishing.
wiek
39
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
szmalcownik
Ścigany przez prawo, lecz nie każdy czarodziej od razu skojarzy jego twarz. Błękit intrygująco pięknych oczu, tak jasny jak wiosenne niebo, zdaje się skrywać pod sobą coś innego - ciemność, jakiej nie da się uchwycić słowami. Jego postura, choć nie wykazuje nadmiernego umięśnienia, emanuje przekonaniem o własnej wyższości. Niezbyt wysoki (mierzy 175 centymetrów wzrostu), ale z pewnym nieuchwytnym urokiem, nosi ze sobą aurę tajemniczości, której źródło ukryte jest w zakamarkach przeżartej melancholią duszy. To, co sprawia, że spojrzenia przylgną do niego jak dźwięki do ciszy, to nie tylko atrakcyjność zewnętrzna, ale coś w nim, co przyciąga i odpycha jednocześnie. Nie jest stary, ale jego oblicze nosi na sobie wyraźny ciężar czasu.

Umbriel Degenhardt
#51
22.03.2025, 23:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2025, 23:07 przez Umbriel Degenhardt.)  
List pozostawiony w domu @Lavinia Degenhardt.

Jaka szkoda, że przestałaś się do mnie odzywać, Pani Degenhardt. Dla Twojej wiadomości - żyję, wciąż żyję i wciąż nad Tobą czuwam. Nie dotkną Cię płomienie rewolucji, za którą nie chciałaś się wstawić. Potraktuj to jako podziękowanie za wspólne lata życia. Skoro taki jest Twój wybór, uszanuję go, ale nie myśl, że kiedykolwiek prawdziwie się ode mnie uwolnisz.


they should be
t e r r i f i e d
of me
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#52
18.05.2025, 20:46  ✶  
List wysłany w niemal identycznej treści do trzech pań: Justine Steskovsky, Edith Gorniak i Mary Rodowicz

Londyn, 4.09.72

Szanowna Pani,

wielkim zaszczytem było otrzymanie listu od kobiety o tak wielkiej klasie. Pani pasja do muzyki stanowi dla mnie inspirację, uważam bowiem, że jest to sztuka najbliższa czystemu doświadczeniu. Sam raczę się często muzyką Chopina i Moniuszki, co sprawia, że moja trudna i często żmudna praca staje się o stokroć przyjemniejsza. Uważam zresztą, że funkcjonariusz państwowy powinien być odpowiednio obyty kulturowo. Teatr i znajomość największych kompozytorów to podstawa, uczą one przecież empatii i wrażliwości, jak nic innego.

Z listu wnioskuję, że jest Pani wyjątkową osobą. Nie jestem ekspertem w sprawie gwiazdozbiorów i przepowiedni, lecz jako prawnik wiem, że mało co dzieje się przypadkiem. Tak samo jest z Pani listem. Kiedy go przeczytałem, zdałem sobie sprawę z tego, że to przeznaczenie we własnej osobie puka do moich drzwi.

Tym samym, chciałbym pozytywnie odpowiedzieć na Pani propozycję. Proponuję nawet swego rodzaju niespodziankę. Spotkajmy się siódmego września w restauracji teatru The Globe. Krew Selwynów powoduje we mnie wielkie zamiłowanie do tego miejsca i jestem pewny, że spodoba się Pani ta niesamowita atmosfera. Przy takich właśnie okazjach powstają piękne relacje, a z takich rodzi się często najlepsza sztuka.

Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością

Robert Albert Crouch
Albo Roman
Przygrzewają, odgrzewają
Potem wody dolewają
To zupa Romana
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki - mierzy 193 cm. Elegancki, wyprostowany, z reguły z pogodnym uśmiechem na twarzy, ale często można również spotkać niecne ogniki w jego oczach, szczególnie kiedy przebywa w towarzystwie zaprzyjaźnionych sobie osób. Oczy szaroniebieskie, włosy ciemnobrązowe. Cechuje go nieskazitelnie gładka skóra, bez jakichkolwiek niedoskonałości. Nie uświadczy żadnych blizn. Ubiera się elegancko, zawsze adekwatnie do sytuacji. Bywa, że w jego towarzystwie kręci się biały, puchaty kot.

Romulus Potter
#53
01.06.2025, 18:28  ✶  
Odpowiedź na list.

Londyn, 8 września 1972 roku

Szanowny Panie,

Dziękuję za list – oryginalny, niepokojący, a zarazem poruszający w sposób, którego nie spodziewałem się przed poranną kawą.

Nie zamierzam Pana oceniać. Sny bywają bardziej wymowne niż jawne myśli, a ogórki… no cóż, bywały gorsze przypadki. To, co Pan opisuje, może wskazywać na kilka możliwości – od zakłóceń snu po bardziej złożone kwestie natury magiczno-emocjonalnej.

Zdecydowanie zalecam osobistą wizytę w Lecznicy Dusz. Nie tylko dlatego, że sytuacja wymaga fachowej analizy, ale też dlatego, że czasem rozmowa w cztery oczy potrafi więcej niż tuzin listów.

Proszę powołać się na ten kontakt. Znajdziemy dogodny termin. I proszę nie martwić się spojrzeniami sąsiadów. Ich sny zapewne nie są wcale mniej dziwaczne. Po prostu lepiej udają.

Z poważaniem,

Romulus Peter Potter
Magipsychiatra
Lecznica Dusz – Zapraszamy bez lęku (i bez warzyw)
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#54
26.06.2025, 12:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.06.2025, 12:40 przez Alexander Mulciber.)  
List do Percivala Bulstrode, głowy rodu Bulstrode, a zarazem jednego z współpracowników Alexandra w Departamencie Tajemnic, nadszedł – opatrzony stosowną pieczęcią – dnia 12 września 1972 r.


West Yorkshire, 12 IX 1972 r.

Szanowny Percivalu,

W imieniu swoim, jak i rodu Mulciber, składam Tobie i Twojej rodzinie najszczersze kondolencje z powodu utraty Córki. Niepowetowana jest to strata, straszliwe marnotrawstwo życia tej, która potrafiła patrzyć dalej, uważniej. Niech odnajdzie spokój między tymi samymi wyrokami losu, które były jej tak szczodrze objawiane.

Łączę wyrazy szacunku,
Alexander Mulciber


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#55
01.07.2025, 21:34  ✶  
Londyn 1972

Tato,

Wiem, że w domu zawsze stawialiśmy na poprawne adresowanie listów, na chłód, którego częścią w swój pokracznie introwertyczny sposób nie chce być. Oczywiście nie znaczy to, że mam zamiar porzucić czy ignorować rodzinę, wręcz przeciwnie. Czuję, że od dobrych paru miesięcy, jak mam w zwyczaju, unikam odpowiedzialności. Nie będę w to mieszał Eden, ale relacja z nią również wiele mnie uświadomiła.

Uważam, że nie nadaję się na głowę rodu, dobrze o tym wiesz. Zdaję sobię sprawę, że mieliśmy tę rozmowę wiele razy, ale mam nadzieję, że w aktualnej sytuacji - kraj pogrążony w wojnie domowej - przyznasz mi rację. Moją pasją jest akademia, a nie jednoczenie ludzi, nie organizowanie i zapewnianie, że my oraz kolejne pokolenia nie będą musiały martwić się o status i dach nad głową.

Nie rób tego dla mnie, ale dla nas wszystkich - rozważ Louvaina.

Proszę, wiesz dobrze, że słowa i korespondencja przychodzą mi z trudem.


William


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#56
03.07.2025, 09:14  ✶  
List Alexandra do matki, Seliny Ayers, zamieszkującej samotnie w Mulciber Manor, tuż po wydarzeniach Spalonej Nocy, 9 IX 1972 r.

Mamo,

Nigdy nie przepadałem za wróżeniem z płomieni. Heraklit słusznie widział w ogniu arché wszechświata, a Ty lubiłaś zawsze cichym szeptem i śpiewem zachęcać dogasające na palenisku węgle, aby na nowo buchnęły żarem. Aby zagorzały ogniem, który odbijał się w Twoich oczach, gdy wieszczyłaś, pozwalając, aby jego języki lizaly Ci palce, jak posłuszne psy. Ile razy próbowałem Cię naśladować, a potem chodziłem z poparzonymi palcami?  Włożyłem kiedyś całą dłoń do paleniska, chcąc schwycić wizję, którą dostrzegłem w płomieniach. Nie była tym, czego się spodziewałem. Przyszłość zapisana w płomieniach jest tak samo niestabilna jak te płomienie, stwarzające się i zanikające, tak jak wiatr zawieje.

Wiatr zawiał, a ja znowu chodzę z poparzonymi palcami. A jednak nauczyłem się zaklinać ogień, aby tańczył dla mnie. Nie podobało mi się to, co mi pokazał. Znaki nie były precyzyjne. Gdy dostrzegałem sens pośród chaosu, przyszłość zmieniała się, płonąc przekorą. Zrozumiałem, czemu tak wielu piromantów zginęło, rzucając się na stosy, które sami wzniecili.

W Londynie był pożar.

Zacząłem się zastanawiać... Powiedziałabyś mi wcześniej, gdybyś zobaczyła coś w płomieniach? Powiedziałabyś mi, prawda, mamo? Nieważne, jak bardzo to byłoby złe?

Jeżeli nie masz nic przeciwko, chciałbym na jakiś czas przenieść się do Mulciber Manor. Ogień nie sięgnął po wrzosowiska Yorkshire, ale będę czuł się spokojniejszy, wiedząc, że nie jesteś tam sama, bez żadnej protekcji. Poprosiłem też Lorien, aby z nami zamieszkała. Pamiętasz przecież Lorien Crouch. Piszę o tym, bo pomyślałem, że się ucieszysz, przypomnisz sobie lepsze czasy. Przypomnisz sobie, że jako chłopiec nigdy nie prosiłem Cię przecież o maść na oparzenia. Nie prosiłem nawet, abyś opowiedziała mi, co widzisz w płomieniach. Prosiłem, abyś pokazała mi jak patrzeć, żeby widzieć.

Mam nadzieję, że czujesz się dobrze,
Alexander


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#57
15.07.2025, 23:43  ✶  
Odpowiedź na list
List dotarł 16.09.1972 roku.
13.09.1972

Najdroższa Effie!

Żyję, a więc chyba nie mogło być lepiej, nie wszyscy mieli tyle szczęścia.

W tym co mówili nie ma przesady, to wszystko wydarzyło się naprawdę, można było założyć, że kończy się świat. Nie potrafię sobie przypomnieć podobnej tragedii, która przydarzyłaby się temu miastu, a wiesz, że mam naprawdę ogromne zasoby, jeśli chodzi o przeszłość.

Mam wrażenie, że chaos trwa nadal. Ludzie próbują wrócić do normalnego rytmu, jednak nie do końca jest to możliwe, nie po czymś takim. Pewnie sporo czasu minie nim wszystko wróci do normy, o ile w ogóle tak się stanie.

Wydaje mi się, że dobrze się złożyło. Nie ma sensu tutaj wracać, w Danii będziecie bezpieczni, tak naprawdę aktualnie ciężko stwierdzić, jakie są nastroje w Wielkiej Brytanii, kto wie, czy to nie początek jawnej wojny.

Korzystaj z wszystkiego, co masz pod ręką. Nie wszędzie ludzie są życzliwi, a materiały nie zawsze same się pojawiają. Wiesz, że jestem ogromną fanką Twojej twórczości i nie mogę doczekać się kolejnej księgi, która wpadnie w moje ręce, rzadko kiedy zdarza się mi czytać coś tak bardzo dopracowanego.

To dobrze, że czuć już w powietrzu jesień. Muszę przyznać się do tego, że zawsze czekam na nią z niecierpliwością, przynosi spokój, który aktualnie może się przydać bardziej, niż może się nam wydawać.

Czekam na to, aż będzie nam dane napić się grzanego wina i przedyskutować wszystko, czego udało Ci się dowiedzieć. Nie piszę tego jednak, by Was pospieszać z powrotem, podejrzewam, że w Danii będzie Wam dużo przyjemniej niż tutaj.

Dbajcie o siebie.


Pozdrawiam i tęsknię,
Prue


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#58
18.07.2025, 00:15  ✶  
Odpowiedź na ten list

Londyn 12.09.1972

Drogi Ojcze,
Cieszę się, że wszystko u Was dobrze i nic Wam nie jest. Jeśli o mnie chodzi, nie musicie porzucać Waszych zajęć, o ile nie potrzebujecie znaleźć się w domu. Jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim, choć nie przeczę, że dobrze byłoby Was zobaczyć.

Trudno powiedzieć, że wszystko z nami w porządku, jednak tu także obyło się bez ofiar pośród naszych najbliższych. Przynajmniej tych, o których wiemy na ten moment. Nie zaprzeczysz bowiem, że w sytuacjach takich jak ta, niektóre wieści mogą dotrzeć do nas z opóźnieniem. Jednakże na ten moment wygląda na to, że wszyscy wyszliśmy cali z tragedii, jaka wstrząsnęła miastem.

Ze strat materialnych: mieszkanie przy Horyzontalnej doszczętnie spłonęło. Pożar strawił również wynajmowaną kawalerkę przy Pokątnej, choć to akurat ironicznie pozytywna sytuacja. Przynajmniej do pewnego stopnia. Jak już wiesz, dom w Dolinie nie ucierpiał bardziej niż większość innych budynków, choć zaczęły dziać się w nim niepokojące rzeczy. Mam jednak klątwołamacza, który obiecał spróbować zająć się tymi problemami.

Liczę, że jak najszybciej udać nam się uporać z potencjalną klątwą. Do tego czasu mam gdzie się zatrzymać. Ursula tymczasowo przyjęła mnie, Geraldine i kilka innych osób (w tym Eliasa i Romulusa) pod swój dach. Jest to bez wątpienia duże ułatwienie, nawet logistycznie. Tym bardziej, że konieczność zajmowania się pacjentami pochłania znaczną część mojego czasu i mojej uwagi.

Nie da się ukryć, że Matka czuwała nad nami. Ostatnie dni, jakie spędziłem na dyżurze były przepełnione znacznie gorszymi przypadkami niż zniszczone lub stracone mienie. Nasza sytuacja zdaje się być stabilniejsza od wielu innych, przynajmniej na ten moment.

Dbajcie o siebie. Jeśli postanowicie wracać wcześniej, oczywiście, wybiorę się Wam na spotkanie.

Z pozdrowieniami
Ambroise


Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
The night will start anew
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#59
18.07.2025, 00:38  ✶  
Odpowiedź na ten list

Londyn 13.09.1972

Droga Ursulo,
Dziękuję za list. Jestem wdzięczny za Twoje słowa, jak i również za działanie w celu rozwiązania problemów.

Zapewniam Cię, że sytuacja, jaka miała miejsce podczas ogniska nie ma żadnego związku z tym, w jaki sposób dbacie z Corneliusem o Waszych gości. Niestety, była także zupełnie poza kontrolą nas wszystkich, co biorę za własne niedopatrzenie. W przyszłości zamierzam rozważniej dobierać uczestników moich planów.

Rad jestem, że czerpiesz satysfakcję z podejmowanych przeze mnie decyzji i wyrażasz aprobatę wobec nich.

Oczywiście, biorę sobie do serca Twoją chęć wsparcia. Rzecz jasna, będę mieć ją na uwadze. Masz moje słowo: nie pozostaniesz niezaangażowana. Jak oboje wiemy, pełnisz istotną rolę w całym naszym życiu. Wiele Ci wszyscy zawdzięczamy. Na jeszcze więcej zasługujesz.

Liczę, że w najbliższych dniach będziemy w stanie porozmawiać twarzą w twarz, nie tylko listownie.

Z pozdrowieniami
Ambroise


Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
The night will start anew
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#60
18.07.2025, 12:03  ✶  
Odpowiedź na ten list

Exmoor 13.09.1972

Droga Ursulo,

dziękuję za te życzliwe słowa. Faktycznie to będzie dość pracowity czas, ale nie obawiam się go jakoś szczególnie. Wierzę w to, że uda mi się zorganizować wszystko bez zbędnych komplikacji.
Nie mam żadnych planów na ten dzień, także bardzo chętnie się z Tobą spotkam i zapoznam z Twoimi zamiarami, nie ukrywam, że nieco mnie tym zaintrygowałaś.
Nie spieszy mi się nigdzie, więc możemy przedłużyć spotkanie, spodziewam się, że jak zawsze Twoje plany będą warte uwagi.

Do zobaczenia,
Geraldine
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:


Strony (8): « Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa