– Ja też – odparła całkowicie szczerze i pokiwała głową, bo ich praca w Walii była teraz prawdziwym odetchnięciem od tego całego bałaganu… Tak, Ginny częściej niż wcześniej wracała do domu dziadków, chcąc się upewnić, czy nie potrzebują pomocy, zwłaszcza przez tę cholerną runę, którą widziała tylko ona i nie była pewna, czym właściwie jest. Praca była ucieczką, chwilową odskocznią… I prawdę mówiąc McGonagall modliła się do bogów, by sytuacja ustabilizowała się i powróciła do względnej normy.
Nie miała zbyt wielkiego zdania o Ministerstwie Magii, bo też nie miała kiedy go nabrać. Fakt był jednak taki, że odkąd tu przyjechała, to działy się… rzeczy. I chwilę trwało też, zanim sprawdzili jej wszystkie papiery i wydali wszystkie pozwolenia, nie była pewna dlaczego to tyle trwało, ale nie skarżyła się, a grzecznie czekała, więc pracę z grupą zaczęła dopiero w maju. Mogła tutaj polegać więc na opinii Cathala, której zresztą była całkiem ciekawa, bo nawet jeśli nieobiektywna – to nadal była jakaś i miała swoje źródło. A jej optymizm nie był tak łatwy do zduszenia. Był jak ogień, który ma bardzo wiele suchego powietrza i mnóstwo materiału do spopielenia.
– Czemu w zasadzie? – zapytała po prostu, zerkając na Cala, któremu posłała lekki uśmiech, jeśli i on spojrzał na nią. – W sensie naprawdę jestem ciekawa. Próbuję zrozumieć ten cały konstrukt. W Egipcie to wygląda trochę inaczej, zresztą sam wiesz – a nigdy nie była tu na dłużej, żeby zawracać sobie tym jakoś więcej głowę. Na polityce Anglii znała się więc w stopniu raczej podstawowym, a jej kontakt z poszczególnymi urzędnikami był sporadyczny.
– Hehe, czasami tak. Dlatego stosujemy maści, różne eliksiry i wywary. Ważne jest, by ranę porządnie oczyścić – odparła całkowicie niezrażona, wierząc, że to co powiedziała, ma też przełożenie metaforyczne.
Mężczyzna przyjął od nich pieniądze i wydał im wybrane przez nich owoce – woreczek dla Cathala i koszyczek dla Ginny, która pomyślała sobie przy tym o dziadkach. Podziękowała sadownikowi i zaraz odciągnęła Cathala, prowadząc go dalej, chociaż sama z ciekawością zerkała sobie jeszcze na inne, raczej biednie wyglądające stragany. Ciągle nie zapomniała o tym cydrze.