Oj tak, jego wysokość była łaskawa i to nawet bardzo. Dobrze jednak, że za te łaskawości nie nastąpiła mu na stopę i za to był jej niezmiernie wdzięczny, chociaż nie to że podjął się jakiejkolwiek większej refleksji nad wypowiedzianymi słowami.
- A skąd ja mam to wiedzieć? - uniósł delikatnie brwi, chociaż wyraz zdziwienia przykrywała oczywiście maska. Nie znał zwyczajów jakie panowały w domu Lestrange, chociaż spodziewał się że było to wynikiem pewnych... wydarzeń podczas wesela Blacków. Mówiło się o nim różne rzeczy i Burke nie dziwił się, jeśli teraz nikt nie chciał by doszło do nieprzyjemnych wypadków spowodowanych przez nieproszonych gości. Poklepał Charlotte po dłoni, którą oplotła jego przedramię. - Ale nie martw się, przecież i tak nas to nie dotyczy.
- Dobry, taki nie za słodki - szkoda tylko że nie miał jakiegoś normalnego działania. Zach zamlaskał, zastanawiając się jakie to nuty czuje na języku i prawie już miał w głowie całą listę składników, a raczej miałby gdyby go coś nie rozproszyło.
Chęć.
Nie podobały mu się bardzo niespodziewane chęci z tego prostego powodu, że wiązały się często z nieprzewidzianymi... wypadkami. Miał wrażenie, że powietrze dookoła niego naelektryzowało się lekko, kiedy spojrzenie natrafiło na towarzyszącą mu Mulciber - akurat w momencie kiedy i ona dopiła eliksir, który sprawił że tak... powoli rozpłynęła się w powietrzu.
Burke poruszył się szybko, wyciągając dłonie, by spróbować pochwycić dziewczynę i nie pozwolić wysmyknąć się jej z granic rzeczywistości, jakby była jakimś duchem.
// czy złapie charlie
Tak